Diuna
27. Frank Herbert, Diuna – Książka legendarna, kultowa. Mój wielki plan na ten rok. Udało się zrealizować, mimo przerażającej objętości (w moim wydaniu 669 stron – REBIS z 2007) i jestem z tego powodu wielce szczęśliwa. Zastanawiałam się wielokrotnie, co jest takiego w tej powieści SF z 1965 roku, że rzesze ludzi ją kochają, dawno temu nakręcono film (1984 rok!) i stworzono kilka gier komputerowych. Zastanawiałam się, czemu rysunki Wojciecha Siudmaka do tej powieści (umieszczone zresztą w moim wydaniu) cieszą się takim uznaniem. Ba, byłam nawet na wystawie tych rysunków i zafascynowały mnie. Wtedy prawdopodobnie zrodziła się tak wielka chęć zmierzenia się z tą tajemnicą. Poznania fenomenu. Znalezienia odpowiedzi na te wszystkie pytania. I poznałam je. Poznałam od pierwszych stron. To jest książka z tych, które wciągają od pierwszych słów, które czyta się z zapartym tchem. Książka, którą chce się czytać, chce się nią żyć, w niej żyć, w świecie, który opisuje. Książka która sprawia, że prawdziwe życie staje się zupełnie wyprane z barw, emocji i wszystkiego, co ważne. Książka z serii niebezpiecznych dla zdrowia i życia. Bo każda minuta bez czytania to czas stracony. Przy takich książkach szaleją emocje, o czym kiedyś już pisałam w tej notce. To jest właśnie ta fenomenalna książka, po której tak ciężko się pozbierać. Jak pięknie, że przede mną jeszcze 5 kolejnych tomów. Oby równie niesamowitych.
Tak ciężko zebrać myśli, by napisać coś więcej. Bo fascynuje tak wiele rzeczy. Od niesamowitego opisu planety, przez mądrość bohaterów (które wspomniałam tu i tu) aż do tak zdumiewającego podejścia do wody, że na długo pozostanie w mojej świadomości. Jak cenna może być woda, że odzyskuje się ją nawet z oddechu i wydalin ciała? Że na łzy nie każdy może sobie pozwolić a splunięcie… Zresztą – to trzeba przeczytać.
Do 52 daleko, ale ciągle coraz bliżej
24. Terry Pratchett, Niewidoczni Akademicy – najnowsza książka Mistrza Pratchetta. Satyra na piłkę nożną w jak najlepszym wydaniu. O jej sile, zasadach i o tym, że „Kolana winny być zakryte. Powszechnie znany jest fakt, że jedno spojrzenie na męskie kolano może doprowadzić kobiety do szału lubieżności” (Mustrum Ridcully). A także o szukaniu i znajdowaniu siebie, mimo wszystko. Trochę o miłości. I jeden wątek, który mnie poruszył i żałuję, że autor dotknął go tylko końcówką pióra. O tym, co twardy biznes ma wspólnego z marzeniami, a ma wiele i widzę to dzięki Pratchettowi…
25. Teresio Bosco, Robert Baden-Powell – miniatura o generalne – założycielu skautingu. Zabierałam się do jego książki, od której wiele się zaczęło a na pewno polskie harcerstwo i pomyślałam, że dobrze by było dowiedzieć się więcej o autorze. Miniatura wydana przez Pocztę Harcerską Szczecin II.
26. Robert Baden-Powell, Skauting dla chłopców – książka, w której generał opisał swoje spostrzeżenia i nakreślił ramy skautingu. Książka, od której zaczęło się harcerstwo. Wydaje mi się, że pozycja obowiązkowa dla każdego instruktora. Poczytać o tej pierwszej idei, o dzieciach i podejściu do nich, które nie zmienia się mimo różnicy lat. Dzieci nadal pragną pokazać swoją odpowiedzialność, pragną obdarzenia ich zaufaniem i szukają przygody. To się nie zmienia. Zmieniły się zasady życia codziennego, całkowicie zmieniły się sposoby udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej, ale idea pomagania innym i samorozwoju wciąż zostaje taka sama. Miałam w rękach tłumaczenie wydania tuż z przed II Wojny Światowej, gdzie autor dodał wiele uwag na podstawie doświadczeń. To był czas, gdy skauci pracowali już w wielu krajach świata. Czas, gdy zrewidowane zostały wszystkie założenia i okazało się, że potrzebne są jedynie kosmetyczne poprawki do idei z roku 1908 roku. Mimo upływu lat książka była aktualna i, jak już wspomniałam, w wielu obszarach nadal jest. Polecam.
Czytam i czytam i chcę więcej
22. Alexander Dumas, Dama Kameliowa – wybierając się w końcu do biblioteki zostałam poproszona o wypożyczenie Damy Kameliowej. Koleżanka, która mało czyta, tę książkę akurat czytała kilka razy i znów miała na to ochotę. Wychwalała ją pod niebiosa, polecała przeczytać. Więc wypożyczyłam i zanim jej przekazałam, przeczytałam. W dobę. Opowieść o damie lekkich obyczajów dawnego Paryża. Ciekawą historię czyta się łatwo. Ale nie porwała mnie, nie wzruszyła. Była interesująca, ale tak zwyczajnie. Bez szału. Przeczytać można.
23. Andrzej Sapkowski, Narrenturm – klasyka klasyka ;-). Po prostu coś, co trzeba przeczytać. I przede wszystkim warto. Naprawdę. Historia rozgrywa się na średniowiecznym śląsku. Panowie i chłopi, rozbójnicy na traktach, sprośni księża i rozwijająca się reformacja, z którą Kościół walczy ogniem i mieczem, święta inkwizycja, czasy czarownic i stosów. A pośród tego nasz bohater. Wartka opowieść z wieloma wątkami dygresyjnymi, dzięki którym wiele dowiadujemy się o sytuacji politycznej i społecznej w tamtych czasach. Pojawiająca się w pewnym momencie wróżba (czy raczej wieszczba?) przypomina się przy następnych kartach i pozwala domyślać się, jednak niezbyt wiele, dzięki czemu czyta się dalej i dalej z wypiekami na twarzy, byle dowiedzieć się jak najwięcej oraz czy przepowiednie się sprawdzają. Książka jest częścią cyklu, o czym nie wiedziałam, więc zaskoczył mnie koniec, który końcem nie jest. Na pewno sięgnę po kolejny tom. Już się nie mogę doczekać!
Przede mną Niewidzialni Akademicy Pratchetta (już napoczęte) oraz Diuna Herberta, która czeka aż wrócę z Krakowa. Bo wyjeżdżam. Na Zlot 100lecia Harcerstwa. Oj będzie się działo (już się dzieje a ja się denerwuję tylko…) a notka będzie obszerna. Ciao!
Kolejne książki i znowu Lem
Wrzucam kolejne przeczytane książki, gdyż znów czasu brak na szersze ich potraktowanie…
18. Stanisław Lem „Człowiek z Marsa” – pierwsze dzieło Lema w tematyce science fiction. Widać różnice pomiędzy tą książką a np „Solaris” czy „Edenem”. Jest łatwiejsza w odbiorze, choć już tu pojawia się wiele ciekawych pomysłów.
19. Stanisław Lem „Opowiadania młodzieńcze” – zbiór opowiadań Lema z czasów młodości, wydany w serii Biblioteki Gazety Wyborczej w jednym tomie z ww tytułem oraz wierszami (z którymi jeszcze się nie zmierzyłam…), ale liczone przeze mnie osobno. Umiejscowione w większości w czasach wojennych i okołowojennych lub traktujące bezpośrednio o wydarzeniach wojny. Interesujące, momentami porywające i czasem żal, że jest ich tak mało.
20. Stanisław Lem „Astronauci” – pierwsza książka Lema, w której bohaterowie lecą w kosmos. Napisana w latach 1950-1 a już w 1972 poprzedzona zostaje wstępem samego autora, w którym niejako tłumaczy się przed czytelnikiem z błędów, które popełnił, z niewłaściwych oszacowań zmian jakie nastąpią w kosmonautyce, z traktowania Wenus, jako możliwą do zasiedlenia planetę etc. Co ciekawe autor próbował uwspółcześnić tekst, jednak szybko porzucił ten pomysł ze względu na ogrom pracy, którą musiałby wykonać. Niemniej jednak książkę czyta się bardzo przyjemnie. Łatwo wyodrębnić fragmenty będące ukłonem w stronę cenzury i wydawców czyli ówcześnie panującego ustroju. Pojawiają się zaczątki niesamowitych pomysłów rozwiniętych w kolejnych dziełach.
21. Zenon Skierski „Powstaną synowie ognia” – książka wygrzebana z szafy w wynajmowanym mieszkaniu. Książka o Powstaniu Warszawskim. Jakże inna od gloryfikujących tekstów o bohaterach. Oczywiście autor docenia bohaterstwo, ale nie zapomina o prawdziwym wyglądzie Powstania. O rannych, zabitych, o zniszczonym mieście i tragedii tysiąca ludzi. O strachu, który towarzyszył powstańcom, o niewygodach, chorobach, bólu. Nie zapomina też o poświęceniu łączniczek i sanitariuszek, które nie brały udziału w walkach bezpośrednio a ginęły tak samo, jak wszyscy. Pisze o rozczarowaniu i złości, które kiełkowały w ludności cywilnej, ukrywającej się w zimnych, wilgotnych piwnicach, bez wody, bez jedzenia. A wszystko to w sposób przystępny, przyjemny, opisując losy grupy przyjaciół z jednego batalionu i ich rodzin. Bo mimo wojny, mimo strasznego Powstania, ludzie kochali, przyjaźnili się, tęsknili. Podczas czytania wzruszałam się wielokrotnie. Były momenty, w których mogłabym zapłakać. Ale autor nie zostawiał na to czasu. Zupełnie, jak w te dni-trzeba było iść dalej. I tylko na koniec pozostało wielkie wzruszenie i myśli o tych strasznych czasach, w których ludzie wystawieni zostali na wiele prób. Skończyłam czytać chyba trzy dni przed rocznicą wybuchu Powstania i powiem szczerze, że w tym roku jakoś inaczej to przeżywałam. Obejrzałam jeszcze w ten dzień trailer z filmu-cyfrowej rekonstrukcji przelotu nad zniszczoną w Powstaniu Warszawą. I dziś, idąc przez miasto, patrząc na kamienice, zachodząc do mojego Dziadka, mieszkającego w kamienicy, słysząc przelatujące samoloty, czułam się dziwnie złączona z tymi ludźmi… I trochę nie mogę się pozbierać.
Afryka, matematyka i koty; czyli potrafię czytać książki inne niż Lema;)
Kolejne książki, na których opisanie brakuje mi ciągle czasu:
15. Waris Dirie i Cathleen Miller „Kwiat pustyni” – na podstawie tej książki nakręcono film, który niedawno był w kinach. Filmu nie widziałam, książkę w końcu przeczytałam. W końcu, bo od kilku przynajmniej lat stała na półce w rodzinnym domu. Kiedyś odrzuciłam ją myśląc, że to kolejna fikcyjna opowieść dla kobiet. Ale nie, to prawdziwa, dramatyczna, choć napisana lekkim i przyjemnym językiem, historia kobiety, którą dotknął jeden z większych problemów świata – obrzezanie kobiet… Polecam dla zapoznania się z tematem.
16. John Allen Paulos „Analfabetyzm matematyczny i jego skutki” – codziennie jesteśmy bombardowani sondażami, procentami, zestawieniami etc i nie zawsze potrafimy do nich podejść na chłodno. Autor pokazuje w jaki sposób media robią nam wodę z mózgu, jak czytać różne sondaże, wyniki badań itp i co może wyniknąć z braku podstawowych umiejętności matematycznych, co jest coraz większym problemem społecznym. Na ten temat, mam nadzieję, że napiszę więcej w późniejszym terminie, gdyż książka jest niesamowita a problem, który porusza, jest bardzo palący.
17. Eva-Maria Götz „Mieszkamy z kotem” – kolejna książka dotycząca kociej tematyki. Kupiona spontanicznie w Księgarni Zamkowej podczas poszukiwania zupełnie innych książek, zupełnie nie dla mnie. Strzał w 10tkę. Mała, zgrabna, konkretna. Choć osobiście wolałabym nieco szersze rozwinięcie tematu. Niemniej jednak ogromny plus dla tej książki za dobre potraktowanie sprawy bezpieczeństwa kotów – osiatkowanie okien, balkonów, sprawy zaklinowania się kota np w uchylnym oknie, bezpieczeństwo kotów wychodzących i kiedy można się na taką aktywność swojego kota zdecydować.
Jak widać tempo nie jest zabójcze i raczej 52 nie zdobędę. Jednak są pewne szanse na 40 ;).
Ostatnie komentarze