Książki 38-41 czyli Pilipiuk i dwa uprowadzenia

38. Charlene Lunnon i Lisa Hoodless „Uprowadzone”
Opowieść dwóch kobiet o kilku dniach z ich dzieciństwa, gdy zostały uprowadzone przez pedofila (przez którego były maltretowane i gwałcone) oraz o następnych latach, gdy musiały się z tym wszystkim uporać, by na powrót zostać przyjaciółkami. Jak dziwna jest ludzka psychika, która każe usprawiedliwiać złe czyny. Jak dziwne jest uczucie wstydu, które nie pozwala wołać o ratunek. Jak łatwo jest wystraszyć człowieka, by bał się myśleć o ucieczce. Przerażający portret oprawcy i ofiar. Smutna opowieść o tym jak sława (nawet pochodząca z tak złych wydarzeń) niszczy relacje między przyjaciółkami.

39. Andrzej Pilipiuk „Oko Jelenia. Pan Wilków”
Kolejna część sagi o trójce ludzi przeniesionej w czasie, by odnaleźć tajemnicze Oko Jelenia. Losy Staszka, który został zabity w czasie podróży przez góry. Zaglądamy do obozu chińczyków, gdzie poznajemy część tajemnic innej grupy podróżników w czasie. Dowiadujemy się też, jak wiele znaczy honor i obietnica.

40. Andrzej Pilipiuk „Oko Jelenia. Triumf lisa Reinicke”
Następna księga z serii o Oku Jelenia. Tytułowy lis Reinicke to bohater ludowych powieści, które przewijają się przez książkę. Jest to sprytne stworzenie, które wywodzi w pole swoich prześladowców lecz również i uczciwych ludzi. I tak też staje się z naszymi bohaterami, którzy zaufali. A wilcze ogony przybite na miejscach zbrodni przerażają.

41. Natascha Kampusch „3096 dni”
Wspomnienia dziewczyny, która przez 8 lat więziona była przez swojego oprawcę. Początkowo przebywającej bez przerwy w malutkiej piwnicy, zabezpieczonej systemem drzwi, później nawet pracującej w ogrodzie, odwiedzającej ze swym oprawcą sklepy i jeżdżącej na nartach w znanym kurorcie. Przez te lata z 10-latki wyrosła na piękną i silną kobietę, choć przez tyle czasu dała się poniżać i więzić. Natascha opisuje swoje doświadczenia. Swoje myśli i postawy, dzięki którym nie zatraciła siebie i potrafiła stawiać się oprawcy i w pewnym momencie uciec. Oprawca szukał uległej osoby z problemami lecz trafił na dziecko, które w głębi siebie było silne i mądre na tyle, by nie zapomnieć kim jest.

Książki 33-37 czyli Pratchett, chińczycy, Kalkuta, narkotyki i parę ciekawostek

33. James Frey „Milion małych kawałków”
Książka, która znalazła się w naszej księgarni, lecz nie miała wielkiego zainteresowania. Zobaczyłam ją raz w bibliotece i postanowiłam spróbować. Szybko zrozumiałam, dlaczego nie odniosła tak wielkiego sukcesu (u nas, bo podobno ogólnie było o niej głośno). Pisana jest zupełnie dziwnym stylem. Dialogi bez myślników – często trzeba się skupić, by przy dłuższej wymianie zdań nie pomylić, które kwestie należą do kogo. Również sposób formułowania myśli jest zupełnie inny niż w książkach, które dotychczas czytałam. Do tego język – mnóstwo przekleństw, obrażania ludzi. I jeszcze dokładne opisy bolesnych doświadczeń takich jak wyrywanie zębów, czy leczenie kanałowe bez znieczulenia (na odwyku nie mogli podać leku), odrywanie paznokcia, by nie czuć wściekłości… Jednak wszystkie te zabiegi były potrzebne, by móc ukazać trudną drogę, jaką przeszedł autor. Od narkomana po wolnego człowieka. Trudy odwyku, nieprzyjazne środowisko, zmaganie się z samym sobą. Temat ciężki, choć poruszający. Zadziwiające, jak wielką siłę musiał w sobie odnaleźć autor, by znaleźć się w tych kilkunastu procentach uzależnionych, którym udaje się wyjść z uzależnienia (w najlepszej klinice w kraju!).

34. Alexander von Schonburg „Ciekawostki z dworów królewskich”
Książka będąca na wyprzedaży w naszej księgarni. Leżała na kasie i kusiła aż w końcu się zdecydowałam. Autor, sam należący do elity europejskiej (poprzez dalekie pokrewieństwo oraz małżeństwo) opisuje różne ciekawostki związane z królami europejskimi (i nie tylko) oraz innymi osobistościami. Opisuje np. co królowa Elżbieta nosi w torebce (wcale nie portfel), jak zostać królem i dlaczego niektóre osobistości wolą konie od ludzi. Lekka i ciekawa lektura.

35. Carlos Ruiz Zafon „Pałac Północy”
Druga powieść Zafona. Również dla młodzieży, choć moim zdaniem dużo ciekawsza niż „Książę mgły”. Znów pojawia się magia, przyjaźń i niebezpieczne tajemnice, jednak opowieść jest lepiej skonstruowana, bardziej wciągająca i tajemnicza. Niemal do końca nie jesteśmy pewni kim tak naprawdę jest prześladowca i co nim kieruje. Ciekawsze opisy, więcej wątków i tajemnic do rozwiązania. Widać duży postęp od pierwszej książki i zaczyna się rysować droga, która zawiedzie autora do „Cienia wiatru”.

36. Amy Chua „Bojowa pieśń tygrysicy”
Z recenzji: „Jeśli myślisz, że jesteś wymagający dla swojego dziecka, „Bojowa pieśń tygrysicy” wyprowadzi cię z błędu… To fascynująca i pełna humoru opowieść o tym, dlaczego chińskie matki są lepsze i jak wychować dziecko doskonałe.„.
Książka napisana przez Chinkę, mieszkankę USA, żonę Żyda, która wraz z mężem postanowiła, że wychowają swoje córki w sposób chiński. Maksymalne wyniki (gdy piątka z testu to za mało), rozwijanie zdolności muzycznych (niekończące się ćwiczenia), nieodpuszczanie w niczym (lekcje gry na pianinie podczas wycieczki wakacyjnej do Europy). Autorka pokazuje różnicę w wychowaniu zachodnim, gdzie wpaja się dzieciom, że porażka nie jest niczym złym i chińskim, gdzie nie ma miejsca na porażkę. Działania autorki podpadają czasem (moim zdaniem) pod znęcanie się, jednak wytykają również wiele błędów (zaniedbania, odpuszczania i zagłaskiwania) zachodnich dzieci. W tym szaleństwie jest metoda, choć całość to już zbyt wiele, jak na mój zachodni umysł.

37. Terry Pratchett „Prawda”
Książka wyjątkowo czytana w tzw. „międzyczasie”. Zazwyczaj czytam jedną książkę po drugiej, jednak podczas pracy w księgarni zdarzało mi się czytać nawet trzy książki na raz. Dziwne uczucie, choć okazało się, że jest to do osiągnięcia.
Z okładki: „William chce tylko dotrzeć do prawdy. Niestety, wszyscy inni chcą dotrzeć do Williama (…)„. William jest człowiekiem, który chce odżegnać się od tradycji swojej rodziny. Przypadkiem zostaje pierwszym wydawcą gazety na Dysku. Współpracuje z fotografem – wampirem na odwyku, ludzie chcą publikować zdjęcia warzyw o zabawnych kształtach a na dodatek w mieście dochodzi do morderstwa, którego sprawcą jest rzekomo sam Patrycjusz. Dotarcie do prawdy nie jest proste, zwłaszcza, gdy przewodnikiem jest pewien pudel a we wszystkim maczają palce dwaj specyficzni panowie. Pratchett jak zwykle nie zawodzi czytelnika :).

Książki 28-32 czyli mrocznie, złowieszczo i jak zwykle kot, a nawet dwa

28. Michel Sapanet „Kroniki lekarza sądowego”
Książka pochłonięta w pracy. Szczerze pochłonięta. Kiedyś, dawno dawno temu, miałam myśl, by zostać lekarzem sądowym. Seriale i filmy, w których robiono oględziny ciał, oceniano miejsca zbrodni i odtwarzano ich przebieg były dla mnie fascynujące. Później dowiedziałam się, ile czekałoby mnie nauki i zdałam sobie sprawę, że kosztowałoby mnie to też sporo wysiłku psychicznego, by nie zwariować ;). Fascynacja została tylko fascynacją, o której zresztą na dość długo zapomniałam. Gdy sięgnęłam po tę książkę emocje wróciły. Autor jest lekarzem sądowym o ogromnym doświadczeniu i jeszcze większym humorze. Zaczyna od opisu babrania się w mazi, pozostałej ze zwłok znajdujących się w zaawansowanym stanie rozkładu. Opis jest „soczysty” i wstrząsający, by na koniec okazało się, że było to spojrzenie robaczka lubującego się w rozkładającej się materii, którego jacyś ludzie wyciągnęli z tkanki mózgowej. Książka pełna jest opisów ciał, rozkładu, miejsc zbrodni, historii ich popełnienia odtworzonej przez lekarza i policjantów. Ale nie czuć tej całej makabry, gdyż autor opisuje wydarzenia w specyficzny sposób, pełen humoru a zarazem szacunku do ofiar. Wyśmiewa się z reakcji policjantów i prokuratorów, opowiada żarty, które inicjował w tych strasznych momentach dla rozładowania napięcia. Opowiada o pewnej sekcji, przy której postawiono zakłady o to, która rana okazała się śmiertelna. Na koniec okazuje się, że ofiara to… ale nie będę zdradzać tajemnicy, przeczytajcie sami. Naprawdę ciekawa książka, na koniec której autor serwuje czytelnikowi obszerny opis pewnego miejsca zbrodni, które pozostawia czytelnika w głębokiej zadumie.

29. Carlos Ruiz Zafon „Książę mgły”
Pierwsza z opowieści Zafona, choć wydana w Polsce zupełnie niedawno. Pisana dla młodzieży, lekka, dość przyjemna, nawet ciekawa. Zdecydowanie mniej poruszająca niż „Cień wiatru” ale przecież rzadko kiedy pierwsza książka jest tą najlepszą. Magia i przyjaźń oraz tajemnice, które bywają niebezpieczne.

30. Axel Petermann „Na tropie ZŁA. Raporty profilera”
Ta książka leżała niedaleko „Kronik lekarza sądowego” i była kolejną na mojej liście do przeczytania w pracy. Poprzednia opowiadała o amerykańskim lekarzu sądowym, ta z kolei o niemieckim profilerze. Obydwaj pracują na miejscu zbrodni, jednak ich sposób działania i materiał, z którego wyciągają wnioski, zupełnie się od siebie różnią. Lekarz dokonuje oględzin ciał, profiler szuka sprawcy przez sposób jego zachowania. Książka ciekawa poprzez swoją psychologiczną zawartość. Brakowało mi jednak trochę tej makabry oraz humoru. Petermann opisuje swoją pracę bardziej jak reportaż niż opowieść.

31. Suzy Becker „o co warto wiedzieć, wiem od swojego kota”
Mini książeczka rysunkowa rozpoczynająca się znanym przez wielu kociarzy testem na bycie kociarzem. Test przeszłam oczywiście pozytywnie ;). Kolorowe, sympatyczne rysunki, wiele mądrości kociarza i jego kota. Przyjemna przerwa po makabrycznych lekturach.

32. Marek Nowakowski „Domek trzech kotów”
Króciutka opowiastka o społeczności jednej kamienicy i o tym, jak koty zbliżają ludzi i łagodzą obyczaje. Do przeczytania przy popołudniowej herbatce i ciasteczku.

Książki 23-27 czyli podróże w czasie, odrobina Japonii i kot

Mimo, że wszystkie tytuły zapisywałam skrupulatnie, to jednak zaniedbałam ich opisywanie. Minęło wiele czasu i może to nie być już tak proste, niemniej spróbuję.

23. jeszcze kilka słów o “www.1939.com.pl” Marcina Ciszewskiego. Poprzednio pisałam o wrażeniach, jakie przyniosła książka, teraz parę słów na temat samej książki. Jak to w życiu bywa, gdy podejmie się trudną decyzję, często mają miejsce sytuacje, które podważają sens tej decyzji lub wręcz uniemożliwiają jej realizację. Tak też się staje w przypadku bohatera książki. Wynikają z tego konsekwencje, których nikt nie był w stanie przewidzieć. Całkiem spora grupa żołnierzy polskich i amerykańskich (wybaczcie, nie znam się na tych batalionach etc. i nie pamiętam, jaki to był oddział), wyposażonych w najlepszy sprzęt w kraju, przypadkiem (choć może niekoniecznie) trafia w przeszłość – w moment wybuchu Drugiej Wojny Światowej. Instynktownie zaczynają walczyć nie zastanawiając się nad konsekwencjami swojej interwencji. Z takim wyposażeniem gromią niemieckie oddziały lekką ręką. Mając w pamięci pilipiukowski paradoks zmiany wydarzeń, który powodował zniknięcie osoby, na którą ta zmiana wpłynęła, miałam problem z ogarnięciem braku takich anomalii u Ciszewskiego. Tak naprawdę jednak nie wiadomo, co by było, gdyby podróże w czasie były możliwe i opcja pana Marcina mogłaby być również realna. W pewnym momencie okazuje się jednak, że mimo rozległych zmian historia toczy się prawie niezmienionym (lub lekko zmodyfikowanym) torem. Wracając jednak do samej treści – porywająca historia toczy się z prędkością TGV i co chwila zaskakują nas nowe wątki. Ktoś okazuje się kimś znanym z przeszłości, przypadki nie są przypadkowe, zdrajcy zdradzają nawet siebie a efekty bywają zaskakujące. Do tego zmagania z wizją niemożności powrotu do swoich czasów, do opuszczonych rodzin. Gorąco polecam.

24. Haruki Murakami „Na południe od granicy, na zachód od słońca”
Nieduża książka sławnego Murakamiego. Wielu rozpływa się nad tym pisarzem i jego twórczością. Ja jednak wolę inny rodzaj prozy. Mimo to przeczytałam tę książkę z pewnym zaciekawieniem. Inny styl pisania, odmienny od europejskiego, lecz te same historie, które zdarzają się na całym świecie. Powrót dawnej fascynacji, poszukiwanie szczęścia, porzucenie i próba zrozumienia.

25. Marcin Ciszewski „www.1944.waw.pl”
Kolejna część niesamowitej opowieści o polsko-amerykańskim oddziale przeniesionym w czasie. Minęła duża część wojny. Kilku z uczestników wcześniejszych wydarzeń postanawia spróbować wrócić jednak do swoich czasów. „Jednak” bo mimo problemów udaje im się odnaleźć w czasach, do których trafili. Cała operacja ma się udać dzięki temu, że amerykańscy specjaliści odzyskują oprogramowanie potrzebne do powrotu. Niestety okazuje się, że nasi bohaterowie są zupełnie nieświadomi tego, jak dużo wiedzą o nich wrogie (i sprzyjające) siły i jak wiele są w stanie zrobić, by przejąć sprzęt i oprogramowanie. Grupa trafia do Warszawy w przeddzień wybuchu Powstania Warszawskiego. Zupełnie niefortunny moment. Zwłaszcza, gdy zasadzka goni zasadzkę a wśród wrogów odnajduje się dawnych znajomych…

26. Marcin Ciszewski „Major”
Można by powiedzieć, że to trzecia część historii, jednak to historia z trochę innej perspektywy – człowieka który zdecydował się pozostać w Polsce. Opowieść o zaledwie kilku dniach 17 -20 kwietnia 1943 r. Rozjaśnia pewne wydarzenia i decyzje (ich genezę), które pojawiły się w „www.1944.waw.pl” a także częściowo czas pomiędzy rokiem 1939 a 1943. Przeczytawszy „www.1944.waw.pl” wiemy nieco więcej niż major Wojtyński, co daje ciekawe uczucie. Nie powinnam pisać więcej. Powiem tylko, że naprawdę gorąco polecam wszystkie trzy książki.

27. Arden Moore „Co Twój kot próbuje Ci powiedzieć?”
Poradnik wchłonięty w pracy. Kolejne ciekawe informacje o kotach. Jak to jest, że w wielu poradnikach znajduję coś, czego wcześniej nie wiedziałam? Ciekawe, jak wielka musiałaby być książka, w której znalazły by się te wszystkie informacje? ;) Tym razem dowiedziałam się np., że istnieje pewna korelacja między kształtem pyszczka a osobowością kota oraz, że można sprawdzić IQ swego futrzaka. Mogłabym mieć tę książkę w swojej biblioteczce.

www.1939.com.pl – Marcin Ciszewski (23)

Ktoś bliski opowiedział Ci o przepięknym stoku, miękkim śniegu, uroczych widokach, niesamowitych przepaściach, zakrętach i skałkach i ciepłym wietrze we włosach. Z pewnym wahaniem zdecydowałaś, że też spróbujesz, choć przecież on jeździ na desce a Ty wolisz narty.

Przygotowałaś ekwipunek i wsiadłaś do kolejki. Powolna podróż pod górę, potem wspinanie się po kamiennych stromych schodach, chwila lotu śmigłowcem i oto stajesz na szczycie. Po drodze próbowałaś dojrzeć trasę, ale nic z tego – świerki skutecznie zasłaniały. Spoglądasz w dół, lecz zbyt wiele nie widać. Przypinasz narty, powoli, dokładnie. Bierzesz oddech i odpychasz się kijkami.

Zaczynasz pędzić w dół. Coraz szybciej. Pojawiają się pierwsze zakręty, pierwsze emocjonujące momenty. Nagle wyjeżdżasz zza skały i dech zapiera Ci cudny widok. Lecz nie cieszysz się nim zbyt długo, bo już kolejne skałki, zakręty, wyskoki. I następny widok. I nowe spojrzenie. I pędzisz z wiatrem we włosach. I znów skok a potem lekkie wypłaszczenie, ale za moment, za sekundę, znów ostro w dół, pieńki, wykroty, skałki, widoki. I pędzisz tak i pędzisz i zapominasz o świecie, bo znów odbiera oddech niesamowity widok, bo znów musisz pojechać slalomem przez niewielki zagajnik, bo oto przez drogę przebiega ryś goniący zająca. A potem polana i zaspa i skok i zakręt i pędzisz tak, pędzisz w dół, przeskakując przepaście z wiatrem we włosach.

Aż docierasz na polanę u stóp stoku. Zwalniasz, hamujesz, zatrzymujesz się. Jeszcze nie możesz złapać oddechu, ale już wiesz, że przygoda się skończyła. Rozglądasz się wokoło. Cisza. Odpinasz narty. Warto było.

Tak właśnie czyta się książkę „www.1939.com.pl” Marcina Ciszewskiego…