22. Alexander Dumas, Dama Kameliowa – wybierając się w końcu do biblioteki zostałam poproszona o wypożyczenie Damy Kameliowej. Koleżanka, która mało czyta, tę książkę akurat czytała kilka razy i znów miała na to ochotę. Wychwalała ją pod niebiosa, polecała przeczytać. Więc wypożyczyłam i zanim jej przekazałam, przeczytałam. W dobę. Opowieść o damie lekkich obyczajów dawnego Paryża. Ciekawą historię czyta się łatwo. Ale nie porwała mnie, nie wzruszyła. Była interesująca, ale tak zwyczajnie. Bez szału. Przeczytać można.
23. Andrzej Sapkowski, Narrenturm – klasyka klasyka ;-). Po prostu coś, co trzeba przeczytać. I przede wszystkim warto. Naprawdę. Historia rozgrywa się na średniowiecznym śląsku. Panowie i chłopi, rozbójnicy na traktach, sprośni księża i rozwijająca się reformacja, z którą Kościół walczy ogniem i mieczem, święta inkwizycja, czasy czarownic i stosów. A pośród tego nasz bohater. Wartka opowieść z wieloma wątkami dygresyjnymi, dzięki którym wiele dowiadujemy się o sytuacji politycznej i społecznej w tamtych czasach. Pojawiająca się w pewnym momencie wróżba (czy raczej wieszczba?) przypomina się przy następnych kartach i pozwala domyślać się, jednak niezbyt wiele, dzięki czemu czyta się dalej i dalej z wypiekami na twarzy, byle dowiedzieć się jak najwięcej oraz czy przepowiednie się sprawdzają. Książka jest częścią cyklu, o czym nie wiedziałam, więc zaskoczył mnie koniec, który końcem nie jest. Na pewno sięgnę po kolejny tom. Już się nie mogę doczekać!
Przede mną Niewidzialni Akademicy Pratchetta (już napoczęte) oraz Diuna Herberta, która czeka aż wrócę z Krakowa. Bo wyjeżdżam. Na Zlot 100lecia Harcerstwa. Oj będzie się działo (już się dzieje a ja się denerwuję tylko…) a notka będzie obszerna. Ciao!

