<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>shenn</title>
	<atom:link href="http://shenn.pl/blog/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://shenn.pl/blog</link>
	<description>carpe diem</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Sep 2010 17:53:41 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Wojna o plakietkę</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/09/02/wojna-o-plakietke/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/09/02/wojna-o-plakietke/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 17:53:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[ZHP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1165</guid>
		<description><![CDATA[Na Zlocie zrodził się problem z plakietką zlotową. Jedni mówili, że na prawej kieszeni, inni, że na prawym rękawie. Zajrzałam do Regulaminu odznak i oznak zuchowych, harcerskich i instruktorskich ZHP i co? I nico. W zasadzie pełna dowolność. Pytanie zostaje tylko w kwestii czasu trzymania jej na mundurze. Stawiam na rok.
23. ODZNAKI PAMIĄTKOWE
23.1. Plakietki akcji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na Zlocie zrodził się problem z plakietką zlotową. Jedni mówili, że na prawej kieszeni, inni, że na prawym rękawie. Zajrzałam do <em>Regulaminu odznak i oznak zuchowych, harcerskich i instruktorskich ZHP</em> i co? I nico. W zasadzie pełna dowolność. Pytanie zostaje tylko w kwestii czasu trzymania jej na mundurze. Stawiam na rok.</p>
<blockquote><p>23. ODZNAKI PAMIĄTKOWE</p>
<p><strong>23.1. Plakietki akcji centralnych i regionalnych nosi się na prawym rękawie, 5 cm poniżej wszycia rękawa lub na prawej górnej kieszeni munduru, do czasu uczestnictwa w następnej akcji, lecz nie dłużej niż jeden rok.</strong></p>
<p>23.2. Plakietki akcji centralnych – szkoleniowych, PZHS, zlotów – w formie paska, nosi się na prawej górnej kieszeni munduru, nie więcej niż trzy.</p>
<p>23.3. Znaczki akcji centralnych i regionalnych nosi się na patce prawej, górnej kieszeni munduru do czasu uczestnictwa w następnej akcji, lecz nie dłużej niż jeden rok.</p>
<p><strong>23.4. Plakietki i znaki okolicznościowe, a także pamiątkowe nosi się jak w pkt. 23.1, 23.3, lecz tylko przez okres jednego miesiąca.</strong></p>
<p>23.5. Przyznane odznaki honorowe nosi się nad patką prawej, górnej kieszeni – jednak nie więcej niż jedną odznakę.</p>
<p>23.6. Na patce prawej, górnej kieszeni munduru nosi się nie więcej niż trzy przyznane odznaki.</p>
<p>23.7. Na noszenie każdego odznaczenia i odznaki należy posiadać dokument nadania (przyznania) lub wpis do książeczki służbowej instruktora (książeczki harcerskiej).
</p></blockquote>
<p>A co z Odznaką Przyjaźni???</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/09/02/wojna-o-plakietke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytam i czytam i chcę więcej</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/08/11/czytam-i-czytam-i-chce-wiecej/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/08/11/czytam-i-czytam-i-chce-wiecej/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Aug 2010 07:35:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>
		<category><![CDATA[52książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1146</guid>
		<description><![CDATA[22. Alexander Dumas, Dama Kameliowa &#8211; wybierając się w końcu do biblioteki zostałam poproszona o wypożyczenie Damy Kameliowej. Koleżanka, która mało czyta, tę książkę akurat czytała kilka razy i znów miała na to ochotę. Wychwalała ją pod niebiosa, polecała przeczytać. Więc wypożyczyłam i zanim jej przekazałam, przeczytałam. W dobę. Opowieść o damie lekkich obyczajów dawnego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>22. Alexander Dumas, Dama Kameliowa &#8211; wybierając się w końcu do biblioteki zostałam poproszona o wypożyczenie Damy Kameliowej. Koleżanka, która mało czyta, tę książkę akurat czytała kilka razy i znów miała na to ochotę. Wychwalała ją pod niebiosa, polecała przeczytać. Więc wypożyczyłam i zanim jej przekazałam, przeczytałam. W dobę. Opowieść o damie lekkich obyczajów dawnego Paryża. Ciekawą historię czyta się łatwo. Ale nie porwała mnie, nie wzruszyła. Była interesująca, ale tak zwyczajnie. Bez szału. Przeczytać można.</p>
<p>23. Andrzej Sapkowski, Narrenturm &#8211; klasyka klasyka ;-). Po prostu coś, co trzeba przeczytać. I przede wszystkim warto. Naprawdę. Historia rozgrywa się na średniowiecznym śląsku. Panowie i chłopi, rozbójnicy na traktach, sprośni księża i rozwijająca się reformacja, z którą Kościół walczy ogniem i mieczem, święta inkwizycja, czasy czarownic i stosów. A pośród tego nasz bohater. Wartka opowieść z wieloma wątkami dygresyjnymi, dzięki którym wiele dowiadujemy się o sytuacji politycznej i społecznej w tamtych czasach. Pojawiająca się w pewnym momencie wróżba (czy raczej wieszczba?) przypomina się przy następnych kartach i pozwala domyślać się, jednak niezbyt wiele, dzięki czemu czyta się dalej i dalej z wypiekami na twarzy, byle dowiedzieć się jak najwięcej oraz czy przepowiednie się sprawdzają. Książka jest częścią cyklu, o czym nie wiedziałam, więc zaskoczył mnie koniec, który końcem nie jest. Na pewno sięgnę po kolejny tom. Już się nie mogę doczekać!</p>
<p>Przede mną Niewidzialni Akademicy Pratchetta (już napoczęte) oraz Diuna Herberta, która czeka aż wrócę z Krakowa. Bo wyjeżdżam. Na Zlot 100lecia Harcerstwa. Oj będzie się działo (już się dzieje a ja się denerwuję tylko&#8230;) a notka będzie obszerna. Ciao!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/08/11/czytam-i-czytam-i-chce-wiecej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Wczoraj&#8221; buduje nasze &#8220;jutro&#8221; emocjami</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/08/11/wczoraj-buduje-nasze-jutro-emocjami/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/08/11/wczoraj-buduje-nasze-jutro-emocjami/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Aug 2010 07:21:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Fotografia]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1140</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj był dzień pełen wrażeń&#8230; 
Na początku pomęczyłam się solidnie z moim kijaszkiem do proporca. Ktoś rzucił kije na ziemię, ponadto oblepione były czymś klejącym. Przez noc schły po umyciu benzyną, co pomogło w niewielkim stopniu. A rano zabrałam się za wycieranie papierem ściernym i finką brzegów, brudów i klejącej warstwy. Przy akompaniamencie chrumających dzików, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj był dzień pełen wrażeń&#8230; </p>
<p>Na początku pomęczyłam się solidnie z moim kijaszkiem do proporca. Ktoś rzucił kije na ziemię, ponadto oblepione były czymś klejącym. Przez noc schły po umyciu benzyną, co pomogło w niewielkim stopniu. A rano zabrałam się za wycieranie papierem ściernym i finką brzegów, brudów i klejącej warstwy. Przy akompaniamencie chrumających dzików, które chciały zwrócić na siebie uwagę. Ale to był tylko przedsmak, przystawka, aperitif. W zasadzie nawet nie miał w sobie zbyt wiele emocji. Te miały nadejść później i to dużymi partiami&#8230;<br />
<span id="more-1140"></span><br />
*</p>
<p><em>mamo, nie czytaj dalej&#8230;</em></p>
<p>*</p>
<p>Po pewnym czasie powędrowałam na Kijewo do Thomasów. Przechodząc przez teren PKP (przedzierając się przez plątaninę torów) zobaczyłam człowieczka. Około 50tki, okrągłego, kulejącego i zdecydowanie zagubionego. Doszedł do postawionych na przejeździe starych wagonów i ruszył ścieżką obchodzącą je. Ja wspięłam się na schodki na wagonie, by przejść najkrótszą drogą. Gdy zeskoczyłam po drugiej stronie pan się odezwał i zapytał, czy wiem, gdzie jest tutaj stara strzelnica. Co było kłamać, skoro wiem doskonale? Postanowiłam wskazać panu drogę. I zaczęło się. </p>
<p>Przez całą drogę nawijał. Zaczął od wyjaśnienia kim jest i czemu szuka tej strzelnicy już drugi dzień. Otóż ma powstać wystawa o katowniach regionu szczecińskiego a on jest członkiem klubu fotograficznego. Poważna wystawa, bo pomysłodawcą był prof. Ł. (dzięki Bogu nie dane było mi go poznać jako nauczyciela historii&#8230; takie legendy o nim krążą, że hoho). Pan nie przerywając potoku słów zaproponował mi, że pokaże mi kilka swoich zdjęć. Zawsze, gdy spotykam kogoś w lesie, zachowuję ostrożność. A im bardziej ten ktoś zachowuje się dziwnie, tym więcej wątpliwości i krwawych obrazów ze mną w roli głównej wyświetla się w mojej głowie. Otóż tym razem wyświetliły się bardzo sugestywnie, gdy pan otworzył torbę, by sięgnąć po zdjęcia. Na wierzchu leżał sobie spokojnie, jak gdyby nigdy nic, pistolet. Duży, czarny, pistoletowy, wiadomo. I groźny. Też wiadomo. W myślach pożegnałam się z życiem&#8230; Pan wyjaśnił, że boi się po lesie chodzić sam i nosi to dla bezpieczeństwa. &#8220;Wie pani, taki zwykły, śrutowy&#8221; rzekł pokazując mi go z bliska, otwierając magazynek i demonstrując nabój. Mózg mój zamarł&#8230; Pan zdjęcia pokazał a grozę sytuacji podnosiła opowieść o celi śmierci w jakimś tam więzieniu. Dodam, że rozmówca mój nie wszedł do tejże celi, gdyż &#8220;jest zbyt wrażliwy&#8221;&#8230; Torba została zapakowana i zamknięta a my ruszyliśmy w stronę strzelnicy. </p>
<p>Przez całą drogę pan nawijał, nawet gdy przez chwilę rozmawiałam przez telefon, a ja szłam przed siebie zastanawiając się, jak tragicznie skończy się ta historia&#8230; I wtedy pan wypalił pytanie &#8211; czy nie boję się tak sama po lesie chodzić&#8230; Szczerze odrzekłam, że owszem, ale co zrobić, taka praca. Dowiedziałam się o jego córce, jedynaczce, która zmarła była parę lat temu na cukrzycę w młodym będąc wieku. Czyżby to był motyw? Dobrze, że zbyt wielu filmów nie widziałam i zbyt wielu książek nie czytałam w tematyce kryminalnej&#8230; Byliśmy już blisko. I wtedy z monologu mojego towarzysza (kata?) wyłowiłam perełkę. Co prawda nieco plastikową, ale postaram się przytoczyć w miarę wiernie:</p>
<p>&#8220;Bo ja jaki jestem taki jestem ale wierzę w Boga. Jestem wierzący, Jak się w nic nie wierzy, to nie dobrze. Tacy ludzie biedni są. A ja wierzę. I uparty jestem. Bo wie pani, ja jestem Strzelec. A Strzelce są takie. Mam kolegę, on jest Ryba a pływak taki, że hoho. I jest spod znaku Ryb i dobrze pływa i wszystko się zgadza. A Strzelec z Lwicą kroczy. A moja żona własnie spod znaku Lwa. Jak to się układa. Ale jak ja się pani odwdzięczę? Bóg mi chyba panią zesłał. Jak ja bym tam sam trafił? Nie trafiłbym. Dzięki Bogu, że panią spotkałem. Niech Bóg ma panią w opiece!&#8221; </p>
<p><em>&#8220;Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną.&#8221;</em></p>
<p>Doszliśmy do strzelnicy. Chwilę wcześniej pan powiadomił telefonicznie swoją zmartwioną żonę, że spotkał panią z nadleśnictwa (taaa&#8230;) i zaprowadziła go do strzelnicy, także jest już na miejscu i wszystko w porządku. No i było. Pan zobaczył strzelnicę i tak się zachwycił, że wyjął aparat z torby, którą porzucił na trawie i popędził robić zdjęcia. Przestrzegłam go jeszcze, by pilnował torby, bo różni tu chodzą i czym prędzej się oddaliłam&#8230;</p>
<p>*</p>
<p>Wdzięczna za życie żyłam sobie dalej aż do około godziny 20stej. Idąc na Wzgórze skręciłam z ulicy Poczdamskiej. Pod murem ogrodzenia z lewej strony, szedł pan z dwoma psami na smyczy &#8211; jamnikiem i dużym kundlem wielkości mniej więcej labradora, ale nie tak masywnym. Duży pies stanął pod murem, jamnik wszedł pod kundla i tak stali. Mijałam ich w odległości może półtora metra. Nagle zostałam szarpnięta za torebkę i pociągnięta przewróciłam się do tyłu. Duży pies rzucił się na mnie&#8230; </p>
<p>Nie pamiętam tego momentu między chwilą, gdy widziałam te psy a tą, gdy zostałam pociągnięta za torebkę. Wydaje mi się, że widzę otwartą paszczę skaczącego na mnie psa, ale może to tylko mózg mój próbuje uzupełnić lukę w pamięci świadomej. Pies, gdy go mijałam, był po mojej lewej stronie. Torebkę noszę na prawym ramieniu. Musiałam instynktownie odwrócić się plecami w momencie ataku. Tu zadziałały jakieś mechanizmy dla mnie nieznane, nowe. Coś takiego jeszcze chyba nigdy mi się nie przytrafiło. Mechanizm obrony, odruch, coś, czego  człowiek się nie uczy. Coś jak zamykanie oczu przy huku. Coś, co nie wynika z doświadczenia. Trochę niesamowite. Pamiętam za to, że w momencie upadku, przez moją głowę przetoczyły się obrazy psa gryzącego mnie w głowę, szyję, ręce&#8230; </p>
<p>Szczęśliwie właściciel zdołał pociągnąć agresora. Szczęśliwie był na smyczy. Nie miał natomiast kagańca. Torebka ucierpiała &#8211; jest podziurawiona. A gdyby to był mój łokieć albo ramię? Szarpnięte z taką siłą, że się wywróciłam? Czy wtedy weterynarz, który właścicielowi zalecił nie zakładanie psu kagańca &#8220;bo pies nie może wtedy normalnie funkcjonować&#8221;, czy poskładałby mój łokieć? Oczywiście, że nie. A na dźwięk słów &#8220;ale my zawsze tak chodzimy i on nigdy czegoś takiego nie zrobił&#8221; miałam ochotę zwymiotować&#8230; &#8220;Nigdy wcześniej&#8221;, &#8220;do tej pory&#8221;, &#8220;jeszcze nikogo nie ugryzł&#8221;. Aż do teraz. Brawo. Zalecam założyć mózg&#8230; Wszystkim podobnym. </p>
<p>Nie byłam ranna (dopiero dziś rano znalazłam siniaka na nodze), właściciel się nie rzucał. Stał spłoszony i przepraszał. Opiórkałam go, zrobiłam wykład, choć adrenalina była tak wielka, że w pewnym momencie musiałam zamknąć oczy i zrobić kilka głębokich wdechów, bo niechybnie bym się rozpłakała albo usiadła z wrażenia&#8230; Nie wezwałam policji, nie byłam ranna, gość się nie rzucał, rozmawiał, przepraszał, zaproponował zapłacić za torebkę. Nie grałam kozaka i kasę wzięłam. Przecież nie połatam tych dziur&#8230; Ale wiem, gdzie mieszka. I jak go spotkam z psem bez kagańca to wtedy jeszcze raz przemyślę tę decyzję. Jednak mam nadzieję, że ten widok coś go nauczy&#8230; </p>
<p>Dobrze, że na Wzgórze idzie się pod górę. Powszechnie wiadomo, że wysiłek zmniejsza złość i emocje&#8230;</p>
<p>*</p>
<p>Trzeci rodzaj stresu dopadł mnie parę chwil przed 22gą. Zadzwoniłam do ojca jednej z moich harcerek z informacją, że na karcie kwalifikacyjnej nie ma orzeczenia i podpisu lekarza. W zamian za moją troskę zostałam obrzucona jadem, żółcią, pomówiona o bezsensowną biurokrację, postawiona naprzeciw doktorki, która powiedziała, że oni tego nie wypełniają i że coś tu jest (w domyśle &#8211; u nas) nie tak z komunikacją. Moja troska o bezpieczeństwo jego dziecka przez trzy dni na Jurze (bo na Zlocie będzie lekarz i może to podpisać) została wyśmiana, bo przecież &#8220;Niby co wam się tam może stać? To nie jest wyjazd ekstremalny. Żaden wypadek się nie zdarzy. Proszę nie być śmieszną i nie denerwować mnie&#8221;. </p>
<p>Tylko, że do lekarza jeździło się np z kleszczem, który wyjść nie chciał, z opuchniętą od ugryzienia końskiej muchy nogą, z poparzeniem zupą. Słyszałam o przypadku ataku serca u dziecka, którego rodzice i lekarz zapomnieli napisać, że ma niewydolność serca. A mało się słyszy o wypadkach autokarów z dziećmi? Sama, będąc dzieckiem, cudem tylko uniknęłam bycia stratowaną przez samochód, który wypadł z zakrętu. Wracaliśmy wtedy z pobliskiej przystani. Pamiętam, że dwie dziewczyny dużo czasu spędziły wtedy w szpitalu. Jedna z nich miała potem krótszą nogę, w wypadku pokiereszowaną doszczętnie&#8230; Zaś w przypadku większego wypadku na placówce wypoczynku przyjeżdża nie tylko karetka, jak to sobie wywnioskował mój rozmówca, ale też policja i kuratorium. Oni lubią sprawdzać wszelkie dokumenty. Wymogłam na nim pisemne oświadczenie i pożegnałam się pełna goryczy niesprawiedliwości&#8230; </p>
<p>Późnym wieczorem usłyszałam, że prawdopodobnie od pewnego czasu nie jest to wymagane. Jednak nic nie tłumaczy takiego potraktowania mnie&#8230; </p>
<p><em>A A. mnie ostrzegała. Jednak przez cały rok zdążyłam wyrobić sobie o nim dobre zdanie&#8230;</em></p>
<p>*</p>
<p>Niepokój, adrenalina, ból brzucha. Wszystko jednego dnia&#8230; Tej nocy zupełnie się nie wyspałam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/08/11/wczoraj-buduje-nasze-jutro-emocjami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolejne książki i znowu Lem</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/08/02/kolejne-ksiazki-i-znowu-lem/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/08/02/kolejne-ksiazki-i-znowu-lem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 19:20:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[52książki]]></category>
		<category><![CDATA[Lem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1138</guid>
		<description><![CDATA[Wrzucam kolejne przeczytane książki, gdyż znów czasu brak na szersze ich potraktowanie&#8230;
18. Stanisław Lem &#8220;Człowiek z Marsa&#8221; &#8211; pierwsze dzieło Lema w tematyce science fiction. Widać różnice pomiędzy tą książką a np &#8220;Solaris&#8221; czy &#8220;Edenem&#8221;. Jest łatwiejsza w odbiorze, choć już tu pojawia się wiele ciekawych pomysłów. 
19. Stanisław Lem &#8220;Opowiadania młodzieńcze&#8221; &#8211; zbiór opowiadań [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wrzucam kolejne przeczytane książki, gdyż znów czasu brak na szersze ich potraktowanie&#8230;</p>
<p>18. Stanisław Lem &#8220;Człowiek z Marsa&#8221; &#8211; pierwsze dzieło Lema w tematyce science fiction. Widać różnice pomiędzy tą książką a np &#8220;Solaris&#8221; czy &#8220;Edenem&#8221;. Jest łatwiejsza w odbiorze, choć już tu pojawia się wiele ciekawych pomysłów. </p>
<p>19. Stanisław Lem &#8220;Opowiadania młodzieńcze&#8221; &#8211; zbiór opowiadań Lema z czasów młodości, wydany w serii Biblioteki Gazety Wyborczej w jednym tomie z ww tytułem oraz wierszami (z którymi jeszcze się nie zmierzyłam&#8230;), ale liczone przeze mnie osobno. Umiejscowione w większości w czasach wojennych i okołowojennych lub traktujące bezpośrednio o wydarzeniach wojny. Interesujące, momentami porywające i czasem żal, że jest ich tak mało. </p>
<p>20. Stanisław Lem &#8220;Astronauci&#8221; &#8211; pierwsza książka Lema, w której bohaterowie lecą w kosmos. Napisana w latach 1950-1 a już w 1972 poprzedzona zostaje wstępem samego autora, w którym niejako tłumaczy się przed czytelnikiem z błędów, które popełnił, z niewłaściwych oszacowań zmian jakie nastąpią w kosmonautyce, z traktowania Wenus, jako możliwą do zasiedlenia planetę etc. Co ciekawe autor próbował uwspółcześnić tekst, jednak szybko porzucił ten pomysł ze względu na ogrom pracy, którą musiałby wykonać. Niemniej jednak książkę czyta się bardzo przyjemnie. Łatwo wyodrębnić fragmenty będące ukłonem w stronę cenzury i wydawców czyli ówcześnie panującego ustroju. Pojawiają się zaczątki niesamowitych pomysłów rozwiniętych w kolejnych dziełach. </p>
<p>21. Zenon Skierski &#8220;Powstaną synowie ognia&#8221; &#8211; książka wygrzebana z szafy w wynajmowanym mieszkaniu. Książka o Powstaniu Warszawskim. Jakże inna od gloryfikujących tekstów o bohaterach. Oczywiście autor docenia bohaterstwo, ale nie zapomina o prawdziwym wyglądzie Powstania. O rannych, zabitych, o zniszczonym mieście i tragedii tysiąca ludzi. O strachu, który towarzyszył powstańcom, o niewygodach, chorobach, bólu. Nie zapomina też o poświęceniu łączniczek i sanitariuszek, które nie brały udziału w walkach bezpośrednio a ginęły tak samo, jak wszyscy. Pisze o rozczarowaniu i złości, które kiełkowały w ludności cywilnej, ukrywającej się w zimnych, wilgotnych piwnicach, bez wody, bez jedzenia. A wszystko to w sposób przystępny, przyjemny, opisując losy grupy przyjaciół z jednego batalionu i ich rodzin. Bo mimo wojny, mimo strasznego Powstania, ludzie kochali, przyjaźnili się, tęsknili. Podczas czytania wzruszałam się wielokrotnie. Były momenty, w których mogłabym zapłakać. Ale autor nie zostawiał na to czasu. Zupełnie, jak w te dni-trzeba było iść dalej. I tylko na koniec pozostało wielkie wzruszenie i myśli o tych strasznych czasach, w których ludzie wystawieni zostali na wiele prób. Skończyłam czytać chyba trzy dni przed rocznicą wybuchu Powstania i powiem szczerze, że w tym roku jakoś inaczej to przeżywałam. Obejrzałam jeszcze w ten dzień trailer z filmu-cyfrowej rekonstrukcji przelotu nad zniszczoną w Powstaniu Warszawą. I dziś, idąc przez miasto, patrząc na kamienice, zachodząc do mojego Dziadka, mieszkającego w kamienicy, słysząc przelatujące samoloty, czułam się dziwnie złączona z tymi ludźmi&#8230; I trochę nie mogę się pozbierać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/08/02/kolejne-ksiazki-i-znowu-lem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;i Pingwin mały A Dał radę&#8221; czyli jak wygrać iPAD&#8217;a</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/07/24/i-pingwin-maly-a-dal-rade-czyli-jak-wygrac-ipada/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/07/24/i-pingwin-maly-a-dal-rade-czyli-jak-wygrac-ipada/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Jul 2010 08:38:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Humor]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1135</guid>
		<description><![CDATA[InPost na swoim blipie ogłosił w połowie czerwca konkurs pt. Bliptesty. Chętni blipowicze mogli przetestować usługę Paczkomaty 24/7, otrzymać upominki gwarantowane (90 dniowy kod na antywirus Kaspersky i bon o wartości 20 zł na zakupy w sklepie e-lady.pl) oraz, poprzez wydanie opinii o Paczkomatach, wziąć udział w konkursie, w którym nagrodą był iPAD od Apple. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.inpost.pl/">InPost </a>na swoim <a href="http://inpost.blip.pl/">blipie </a>ogłosił w połowie czerwca konkurs pt. Bliptesty. Chętni blipowicze mogli przetestować usługę <a href="http://www.paczkomaty.pl/">Paczkomaty 24/7</a>, otrzymać upominki gwarantowane (90 dniowy kod na antywirus <a href="http://www.kaspersky.pl/">Kaspersky </a>i bon o wartości 20 zł na zakupy w sklepie <a href="http://www.e-lady.pl/">e-lady.pl</a>) oraz, poprzez wydanie opinii o Paczkomatach, wziąć udział w konkursie, w którym nagrodą był iPAD od Apple. </p>
<p>Udział wzięłam i ja. Przesyłkę odebrałam szybciutko i bawiłam się przy tym przednio. Usługa Paczkomaty24/7 jest niesamowicie przyjazna dla użytkowników. Nie ma kolejek, przerw na kawę, złego humoru, braku drobnych etc. Jestem tylko ja i uroczy żółty paczkomat. Denerwuje jedynie krótki czas na odbiór przesyłki &#8211; zaledwie trzy dni a potem ląduje ona w najbliższej centrali&#8230;</p>
<p>Do testowania paczkomatu zatrudniliśmy pingwina A. i aparat foto. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zabrała się za konstruowanie opinii ostatniego dnia konkursu&#8230; A. bardzo mi pomógł. Mogę nawet powiedzieć, że odwalił kawał dobrej roboty i gdyby nie on, efekt nie byłby tak świetny, o ile w ogóle bym zdążyła. A oto i nasz komiks:<br />
<span id="more-1135"></span></p>
<p><img src="http://shenn.pl/obrazy/inpost.jpg" alt="komiks o paczkomacie" /></p>
<p>Rzutem na taśmę blipnęliśmy nasz komiks i czekaliśmy na wyniki. Niestety nie udało nam się zdobyć nagrody głównej&#8230; Jednak InPost, będący pod wrażeniem wszystkich opinii, postanowił przyznać 7 nagród dodatkowych i w tym gronie znaleźliśmy się i my! iPAD to iPAD, ale roczna licencja na antywirus Kaspersky&#8217;ego i bon do e-lady.pl na 100 zł są całkiem całkiem :-). </p>
<p>Podsumowując &#8211; konkurs przebiegał spokojnie, było wielu chętnych, pojawiło się wiele ciekawych opinii. Nie obyło się bez problemów &#8211; ktoś chciał dodać film, ktoś zdjęcie, ktoś rozpisał się na blogu. InPost odpowiadał na pytania i pozwolił dodawać filmy, zdjęcia i linki, pod warunkiem, że w treści blipnięcia znajdzie się również opinia pisemna. Na ile te dodatkowe elementy miały wpływ na wybór zwycięzców nie dowiemy się. Można tylko wyciągnąć wniosek, iż następnym razem należałoby dokładniej określać zasady udziału oraz kryteria wyboru zwycięzców. Mimo to ja jestem usatysfakcjonowana ;-))).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/07/24/i-pingwin-maly-a-dal-rade-czyli-jak-wygrac-ipada/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;&#8230; jestem koniem&#8221;</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/07/22/jestem-koniem/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/07/22/jestem-koniem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 20:55:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Humor]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1132</guid>
		<description><![CDATA[“Nie mogę Ci pomóc…”

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://shenn.pl/blog/2010/07/07/nie-moge-ci-pomoc/">“Nie mogę Ci pomóc…”</a><br />
<img src="http://shenn.pl/obrazy/kon.png" alt="Nie mogę Ci pomóc" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/07/22/jestem-koniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ewolucja Szarańczy</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/07/21/ewolucja-szaranczy/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/07/21/ewolucja-szaranczy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Jul 2010 16:20:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputerowo]]></category>
		<category><![CDATA[Tfurczość]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1129</guid>
		<description><![CDATA[V 2005

VII 2010

PS-będą koszulki. Spoza drużyny ktoś chętny? ;-)
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>V 2005</strong><br />
<img src="http://shenn.pl/obrazy/sz1.jpg" alt="szarańcza 2005" /></p>
<p><strong>VII 2010</strong><br />
<img src="http://shenn.pl/obrazy/sz2.jpg" alt="szarancza 2010" /></p>
<p>PS-będą koszulki. Spoza drużyny ktoś chętny? ;-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/07/21/ewolucja-szaranczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
