<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>shenn &#187; ZHP</title>
	<atom:link href="http://shenn.pl/blog/category/zhp/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://shenn.pl/blog</link>
	<description>carpe diem</description>
	<lastBuildDate>Sat, 19 May 2012 22:00:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Zawiedzione nadzieje</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2011/10/28/zawiedzione-nadzieje/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2011/10/28/zawiedzione-nadzieje/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Oct 2011 18:01:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie]]></category>
		<category><![CDATA[Zamyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1523</guid>
		<description><![CDATA[Czarodziejka zasiadła przy swym sekretarzyku (tak tak, czarodziejki też mają sekretarzyki, zawalone papierami i tajemniczymi miksturami, futerkami wiewiórek i pękami ziół&#8230;), wzięła kota na kolana i zadumała się. Już wkrótce Święto Wolności &#8211; dzień, w którym reprezentanci plebsu mogą dokonać wyboru nowego Króla i jego świty. Dzień, w którym poprzedni Król i jego świta muszą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czarodziejka zasiadła przy swym sekretarzyku (tak tak, czarodziejki też mają sekretarzyki, zawalone papierami i tajemniczymi miksturami, futerkami wiewiórek i pękami ziół&#8230;), wzięła kota na kolana i zadumała się. Już wkrótce Święto Wolności &#8211; dzień, w którym reprezentanci plebsu mogą dokonać wyboru nowego Króla i jego świty. Dzień, w którym poprzedni Król i jego świta muszą zdać sprawozdanie ze swojej działalności. </p>
<p>Wybór Króla był prosty. Według Czarodziejki niewiele było osób zdolnych choć trochę zaszkodzić kandydaturze obecnego Króla. Czarodziejkę martwiła jej osoba. Czarodziejka nie sprawdziła się w swej roli. Zaniedbała swoje obowiązki. Nie wykazała się. W zasadzie niczym. Zawiodła pokładane w niej nadzieje. I to było najsmutniejsze&#8230; Wcale nie to, że będzie musiała zwrócić srebrną szarfę. Nawet nie to, że być może Lord Władzemord zada jej kilka trudnych pytań (choć tego bardzo się obawiała). A właśnie to, że tak naprawdę nie dorasta do pięt wyobrażeniu, które inni mają o niej. I zawodzi. Każdego&#8230;</p>
<p>Czarodziejka, ogarnięta smutkiem, westchnęła i zabrała się do przeglądania pergaminów dotyczących Święta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2011/10/28/zawiedzione-nadzieje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grywalizacja czyli nowe stare</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2011/07/03/grywalizacja-czyli-nowe-stare/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2011/07/03/grywalizacja-czyli-nowe-stare/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jul 2011 13:35:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1472</guid>
		<description><![CDATA[Poszukując informacji na wszelkie tematy związane z Midea i Pawłem Tkaczykiem (w związku z zaproszeniem do Wrocławia) trafiłam na tematykę grywalizacji. Od razu wydała mi się czymś atrakcyjnym i niesamowicie wciągającym. Niemniej jednak po krótkiej chwili zdałam sobie sprawę z tego, że ja to przecież znam. Ale po kolei. Co to jest grywalizacja? To &#8222;zamienianie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poszukując informacji na wszelkie tematy związane z Midea i Pawłem Tkaczykiem (w związku z zaproszeniem do Wrocławia) trafiłam na tematykę grywalizacji. Od razu wydała mi się czymś atrakcyjnym i niesamowicie wciągającym. Niemniej jednak po krótkiej chwili zdałam sobie sprawę z tego, że ja to przecież znam. </p>
<p>Ale po kolei. Co to jest grywalizacja? To &#8222;zamienianie wszystkich czynności, które robimy w życiu, w grę&#8221;*. Brzmi znajomo, prawda? Ale o tym za chwilę. Dlaczego w grę? Gra ma w sobie rywalizację, która od zarania dziejów towarzyszy człowiekowi. Upolowanie większego dinozaura (tak, wiem, nie te czasy) czy zdobycie przytulniejszej jaskini niż ten tam drugi nieokrzesany, stworzenie większego królestwa niż ktokolwiek dotychczas (Aleksander Macedoński nieźle musiał się przy tym bawić), posiadanie większych bogactw niż sąsiednie państwa, wygranie wyborów i zdobycie większości parlamentu czy chociażby prozaiczne kupienie lepszego samochodu niż sąsiad. Człowiek zawsze ciągnie do bycia lepszym niż inni. I tylko skala się zmienia. To jest w mózgu, to jest chemia. Sposoby wyzwolenia dopaminy różnią się w zależności od czasów, możliwości, uwarunkowań społecznych i charakteru danego człowieka. Jednym wystarczy wygranie partyjki brydża z kumplami a inni do stworzenia większej armii niż USA. Rywalizacja jest elementem życia człowieka a gra jest rywalizacją.<br />
<span id="more-1472"></span></p>
<p>Gra rywalizacją? A nie można grać dla samej gry? A spróbujcie kiedyś zebrać dwie ekipy i powiedzieć, że gramy dziś w siatkę dla przyjemności. Nie minie chwila a ktoś już będzie liczył punkty, lub chociażby zechce udowodnić, że jego drużyna (lub on sam) jest lepsza. Bardzo trudno jest nam nie rywalizować. </p>
<p>Ale wracając do grywalizacji. Paweł w swojej <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/grywalizacja/zabojca-w-kolejce-po-bulki-%E2%80%93%C2%A0prezentacja-z-infoshare-2011-wideo/">prezentacji</a> opowiada, jak to ludzie porzucili grę wprowadzając barierę między pracą a zabawą gdzieś w okresie rewolucji przemysłowej. Gdzie do pracy szło się pracować a rozrywka była czymś zupełnie innym, odrębnym. Tylko, że praca też może być grą. Bo przecież każda firma chce być lepsza niż pozostałe. Większa, bogatsza, nowocześniejsza etc. Pomyślcie, czy lepsze wyniki osiąga się nakładając kary czy oferując nagrody? (system kar i nagród &#8211; czyli negatywnego i pozytywnego feedbacku to kolejny temat rzeka). A. opowiedział mi przed chwilą historię pewnej firmy produkującej rury. Jej wyniki spadały a tym samym prosperowała na rynku coraz gorzej, gdyż coraz trudniej było jej konkurować z innymi. Pracownikom powtarzało się &#8211; pracujcie lepiej, wydajniej, szybciej. Bo będą zwolnienia. Ale zwolniono na początek menadżera. Gdy nowy menadżer przybył do hali produkcyjnej, zapytał pracowników ile rur wyprodukowali na swojej zmianie. Odrzekli, że 16. Przyniósł dużą tablicę, zapisał tylko tę liczbę i poszedł do domu. Druga zmiana dopytywała się o co chodzi a gdy dobiegł jej koniec, menadżer mógł zapisać na tablicy liczbę 19. Po następnej zmianie na tablicy widniała liczba 21. Firma ruszyła do przodu, nikogo nie trzeba było zwalniać, pojawiły się premie. Jak to Paweł powiedział &#8222;wszystko może być grą&#8221;*.</p>
<p>Skoro wszystko może być grą, to może być nią również nauka. A to już nie brzmi obco dla wielu moich znajomych, prawda? Otóż to &#8211; Paweł wspomina, że grywalizacja to nowy trend wykorzystujący te pierwotne i głęboko zakorzenione potrzeby. A ja powiem, że wcale nie taki nowy. Harcerze od samego początku grają. Hasło &#8222;nauka przez zabawę&#8221; towarzyszy ZHP od samego początku, czyli od 101 lat. A przecież już w skautingu Baden-Powella znalazły się te elementy. Zabawą jest tu gra, rywalizacja, przygoda, poszukiwanie. Na przykład zuchy &#8211; bawią się w kogoś lub coś i przez wykonywanie poszczególnych zadań zdobywają sprawności grupowe. Mogą też zdobywać sprawności indywidualne a wszystkie przyszywać do swojego rękawa i starać się mieć więcej niż &#8222;ten głupi Olek z 2a&#8221;. Zresztą zdobywanie sprawności (i stopni) towarzyszy harcerzom na każdym etapie. Harcerze starsi mogą dodatkowo oznaczać sobie na mundurze projekty a wędrownicy zdobywać znaki służb i uprawnienia. To wszystko, a zwłaszcza sprawności, to kolekcjonowanie &#8211; element rywalizacji. &#8222;Musisz mieć je wszystkie!&#8221; jak mawiało się o Pokemonach. Poza tym &#8222;kolekcjonowaniem oznaczeń na mundurze&#8221; cała praca z dziećmi i młodzieżą w ZHP powinna opierać się na zabawie (grze) dostosowanej do wieku. Nie będę się zbytnio wgłębiać w przykłady, podam tylko dwa, które od razu przyszły mi do głowy.</p>
<p>Pierwszy to system punktowy, który zastosowała pewna drużyna. Za aktywności, dobre zachowanie itp można było dostać punkty, które drużynowa zapisywała skrzętnie w swoim notatniku. Za przewinienia punkty były odbierane. Drużyna stworzyła cały system punktacji, dzieciaki te punkty zdobywały. My, jako pozostali drużynowi, byliśmy tą formą działania zniesmaczeni, lub co najmniej zaniepokojeni. Czas mijał, system się posypał. Teraz widzę, że generalne założenie nie było takie złe, jednak forma przeprowadzenia tej zabawy wymagała gruntownego przebudowania. System nagród, etapów bądź poziomów, przejrzysta tabela wyników. Warto nad tym pomyśleć. </p>
<p>Drugi przykład dotyczy znienawidzonej przez większość dzieciaków musztry. Musztry, którą wielu drużynowych traktuje jako element dyscyplinujący, bądź nawet element systemu kar i nagród (głównie jako to pierwsze). A wystarczy wprowadzić tu taką prostą grę jak &#8222;mistrz musztry&#8221;, która nie tylko pozwala na zdrową rywalizację ale również wykorzystuje pewną ważną zasadę, o której pisał Baden-Powell. Chodzi o to, że większość gier polega na tym, że najsłabszy w danej turze odpada. Dzięki temu najsłabszy w grupie zazwyczaj gra jedną turę a najlepszy tych tur przechodzi najwięcej, coraz lepiej ćwicząc się w danej dziedzinie, przez co różnica między tym najsłabszym a tym najlepszym pogłębia się. A przecież można w drugą stronę. Właśnie taka zasada rządzi w &#8222;mistrzu musztry&#8221; &#8211; wszyscy zaczynają stojąc w jednej linii a gdy ktoś się pomyli w wykonywaniu poleceń &#8211; robi krok do przodu. Osoby bez pomyłki zostają w tyle i w pewnym momencie zwolnione są z dalszych ćwiczeń, jeśli chcą. Natomiast najsłabsza osoba wciąż idzie do przodu. Dzięki temu ćwiczy najdłużej i ma szansę w końcu dorównać najlepszym. </p>
<p>Wracając do hasła &#8222;nauka przez zabawę&#8221; &#8211; jest to tak maglowany w ZHP slogan, że każdy instruktor obudzony w środku nocy stanie na baczność i wytłumaczy jej sens. Jednak, gdy przychodzi co do czego, często zapomina o niej&#8230; Zresztą to, co kiedyś było dla dzieci atrakcją &#8211; kolekcjonowanie sprawności, rywalizacja między grupami itp powoli staje się dla nich codziennością. To jest drugi (po zapominaniu o zasadzie) problem z dzisiejszymi harcerzami i ich zaangażowaniem. Coraz rzadziej ich to &#8222;rajcuje&#8221; bo gry mają wszędzie i na co dzień. Dodatkowo większość z nich jest ciekawsza niż ZHP. I w ten sposób okazuje się w pewnym momencie, że Jasiek nie przyszedł na sobotnią wycieczkę, bo wolał grać w WoWa &#8211; tam miał emocje związane z poszukiwaniem, walką, rozwiązywaniem zagadek. A przecież dzięki odrobinie wysiłku drużynowy mógłby zmienić wyprawę do lasu na ognisko w niesamowitą grę z elementami zagadek, poszukiwania, walki, zdobywania punktów doświadczenia&#8230; </p>
<p>Zdobywanie sprawności, stopni czy chociażby głupie zbieranie składek można zamienić w grę. Powieście w harcówce kolorową tabelę wyników wpłacania składek. Niech każdy widzi, że Zosia wpłaciła już wszystko a Kacper wciąż nie zapłacił za styczeń**. Powieście ranking punktów za sprawności. Niech systematycznie się aktualizuje. A na koniec roku niech czeka nagroda (sprawa zdobywania nagród dla dzieciaków to kolejny temat rzeka&#8230;). U mnie już drugi rok funkcjonuje rywalizacja obecności na zbiórkach. Z propozycją takiego konkursu wyszły same dzieciaki i chętnie zaglądają mi przez ramię, gdy wpisuję obecność na danej zbiórce, i liczą kto ma ile plusików. Do tego atrakcyjne (choć wcale nie drogie) nagrody na ostatniej zbiórce. I działa.</p>
<p>Cała grywalizacja to, wbrew pozorom, dużo szersze pojęcie i warto o nim więcej poczytać np tu: <a href="http://www.grywalizacja.pl">grywalizacja.pl</a> lub wygooglać sobie samemu ;). Polecam zwłaszcza dwa wpisy dotyczące grywalizacji w szkole (gdzie Paweł wspomina o harcerskich sprawnościach). Pozostałe tematy rozwijane przez Pawła na jego <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/">blogu</a> również można odnieść do działalności ZHP &#8211; promocja, reklama, postrzeganie marki. A tak poza tym, to jest to po prostu ciekawe ;).</p>
<p>&#8212;<br />
* Cytaty z prezentacji: <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/grywalizacja/zabojca-w-kolejce-po-bulki-%E2%80%93%C2%A0prezentacja-z-infoshare-2011-wideo/">LINK</a> (opowieść o ziemniaku roxxx)</p>
<p>** Tu trzeba być trochę ostrożnym i poznać najpierw swoje dzieciaki &#8211; może się okazać, że rodzice tegoż Kacpra nie mają nawet na chleb a co dopiero na składki&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2011/07/03/grywalizacja-czyli-nowe-stare/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wspomnienie</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2011/07/02/wspomnienie/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2011/07/02/wspomnienie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Jul 2011 17:53:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto inside]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1469</guid>
		<description><![CDATA[lipiec 2005, Jeleśnia :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>lipiec 2005,  Jeleśnia<br />
<img src="http://shenn.pl/obrazy/h.jpg" alt="wspomnienie" /><br />
:)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2011/07/02/wspomnienie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Małe nomy, czarne stopy i podróże w czasie w obie strony &#8211; czyli kolejne książki za mną</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2011/06/25/male-nomy-czarne-stopy-i-podroze-w-czasie-w-obie-strony-czyli-kolejne-ksiazki-za-mna/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2011/06/25/male-nomy-czarne-stopy-i-podroze-w-czasie-w-obie-strony-czyli-kolejne-ksiazki-za-mna/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Jun 2011 08:30:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>
		<category><![CDATA[52książki]]></category>
		<category><![CDATA[Pilipiuk]]></category>
		<category><![CDATA[Pratchett]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1413</guid>
		<description><![CDATA[14. Terry Pratchett &#8222;Nomów księga wyjścia&#8221; 15. Terry Pratchett &#8222;Nomów księga kopania&#8221; 16. Terry Pratchett &#8222;Nomów księga odlotu&#8221; Jako, że nie mogłam dostać książek z kilku rozpoczętych już serii, złapałam kolejną, tym razem całą od razu &#8211; trylogię o nomach. Seria podobno przeznaczona dla dzieci, jednak ja również dobrze się przy niej bawiłam. Małe ludziki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>14. Terry Pratchett &#8222;Nomów księga wyjścia&#8221;<br />
15. Terry Pratchett &#8222;Nomów księga kopania&#8221;<br />
16. Terry Pratchett &#8222;Nomów księga odlotu&#8221;<br />
Jako, że nie mogłam dostać książek z kilku rozpoczętych już serii, złapałam kolejną, tym razem całą od razu &#8211; trylogię o nomach. Seria podobno przeznaczona dla dzieci, jednak ja również dobrze się przy niej bawiłam. Małe ludziki w wielkim świecie. Zupełnie inne spojrzenie na nasze życie &#8211; z perspektywy mniejszej niż szczurzej. Ciekawy sposób pisania &#8211; rozdziały poprzedzone cytatami z księgi pisanej przez nomy. Wesołe i lekkie.</p>
<p>17. Seweryna Szmaglewska &#8222;Czarne stopy&#8221;<br />
Jako mała harcerka byłam raz zmuszona do obejrzenia ekranizacji tej książki. Zupełnie nie zrozumiałam, dlaczego wszyscy tak się nią zachwycają i chyba nawet zasnęłam w trakcie. Później, przez lata, jakoś mnie do niej nie ciągnęło. Dostałam nawet stary egzemplarz z dziadkowych zbiorów i odłożyłam na półkę. Minęły lata aż nagle dowiedziałam się, że rajd podsumowujący pracę roczną naszych drużyn będzie odwoływał się właśnie do tej książki. Do rajdu zostało raptem kilka dni i stwierdziwszy, że nie uda mi się zmusić dzieciaków do przeczytania książki na czas, sama się za nią zabrałam. I wciągnęłam ją jednym tchem ;). Lektura obowiązkowa dla drużynowych &#8211; piękna postawa dobrego drużynowego i słabe zachowanie narwanego przybocznego. A właśnie takimi &#8222;przybocznymi&#8221; jest wielu z drużynowych &#8211; dużo krzyku, rozkazów, kar a mało zrozumienia dla każdego harcerza z osobna&#8230; Jest to też oczywiście wspaniała książka dla dzieci &#8211; przygody, tajemnice, wakacje i przyroda. I tylko mi, jako dorosłej, ogromnie jest żal, że nie ma i nie będzie już takich obozów &#8211; w leśnej głuszy, gdzie wszystko trzeba było zbudować samemu, zrobić własnymi rękami a kąpiel odbywała się w strumieniu. Ja jeszcze doświadczyłam czegoś podobnego, ale obecnie dzieciom nawet nie wolno wejść do kuchni a co dopiero mówić o obieraniu ziemniaków, czy szorowaniu garków&#8230; Zakazy, nakazy, obwarowania prawne, coraz mniej wolno. Smutno.<br />
Ale książkę warto przeczytać i warto podrzucać ją młodym :).</p>
<p>18. Neil Gaiman &#8222;Nigdziebądź&#8221;<br />
Podobno znany pisarz (ja kojarzę go z jednej publikacji napisanej z Pratchettem) i podobno bardzo znana książka. Coś mi się tam o uszy obiło, więc wzięłam ją z półki. Otóż &#8211; bez szału, ale bardzo ciekawie. Gdzieś tam pod znanym nam Londynem, jest też Londyn Pod, gdzie dzieją się różne dziwne rzeczy. Można tam trafić przypadkiem i nigdy się już nie wydostać. Razem z głównym bohaterem tracimy swoją tożsamość w Londynie Nad i przez dziewczynę imieniem Drzwi trafiamy do królestwa cieni. A tam&#8230; sami sprawdźcie ;).</p>
<p>19. Aleksander Rudazow &#8222;Arcymag&#8221; cz. I<br />
Znów losowy wybór i znów całkiem udany. Sumeryjski mag, chcąc uchronić się przed zobowiązaniami wobec demonów, pozoruje swoją (i swojego karłowatego dżinna) śmierć na 5 tysięcy lat. Niestety plany spokojnego powrotu do życia krzyżują mu wszędobylscy archeologowie, którzy odnajdują jego (dobrze ukryty) grobowiec i przywożą sarkofag do San Francisco. Przebudzony mag za pomocą demona przywołuje swoją magiczną laskę razem z &#8230; pilnującą jej policjantką. I zaczynają się przygody.  Polecam.</p>
<blockquote><p>Nic tak nie ożywia jak zmartwychwstanie. </p></blockquote>
<p>20. Andrzej Pilipiuk &#8222;Oko Jelenia. Srebrna Łania z Visby&#8221;<br />
Druga część serii &#8222;Oko Jelenia&#8221;. Razem z naszymi podróżnikami w czasie (sługami Łasicy) poszukujemy nadal tytułowego Oka Jelenia. Wydarzenia rozwijają się, losy naszych bohaterów zaczynają splatać z innymi kluczowymi bohaterami, poznajemy twardość charakterów głównych postaci. Jest ciekawie i z niecierpliwością czeka się następnej strony, następnego tomu.</p>
<p>21. Aleksander Rudazow &#8222;Arcymag&#8221; cz. II<br />
Druga część przygód sumeryjskiego maga w dzisiejszym świecie. Zaczyna się od podróży do innego wymiaru a potem jest jeszcze ciekawiej. Dwie ciężkie walki i nieco zaskakujące zakończenie. Dużo humoru dzięki karłowatemu dżinnowi, ciekawe spojrzenie na bogów jasnych i ciemnych. Mniam.</p>
<p>22. Andrzej Pilipiuk &#8222;Oko Jelenia. Drewniana Twierdza&#8221;<br />
I kolejna część serii. Rozdzieleni bohaterowie muszą radzić sobie sami. Co pewien czas pojawiają się wątki, z których zaczyna wynikać, że sytuacja nie jest wcale tak prosta, jak to wyglądało na początku. Coraz więcej zagadek, ludzi uwikłanych w poszukiwania, coraz więcej tajemnic. Nie chcę napisać zbyt wiele, by nie zdradzić dalszych wydarzeń. Powiem tylko, że rozdział, w którym następuje pewne przesłuchanie, musiałam przeczytać dwa razy &#8211; tyle rewelacji, które odwracają pewne nasze myśli na zupełnie drugą stronę. Już czekam czwartej części i nie mogę się doczekać. Zwłaszcza, że przed chwilą dowiedziałam się, że saga nie zamyka się na czwartej księdze, lecz dopiero na szóstej! O, to będzie uczta.</p>
<p>Na biurku czeka na mnie teraz zupełnie inna seria, choć, również traktuje o cofnięciu się w czasie &#8211; Marcin Ciszewski i jego &#8222;www.1939.com.pl&#8221;, &#8222;www.1944.waw.pl&#8221; i &#8222;Major&#8221;. Delektuję się chwilowym dreszczykiem oczekiwania. A. słuchał audiobooka i był zadowolony &#8211; to dzięki jego rekomendacji zamówiłam sobie te książki. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2011/06/25/male-nomy-czarne-stopy-i-podroze-w-czasie-w-obie-strony-czyli-kolejne-ksiazki-za-mna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czasem</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2011/06/19/czasem/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2011/06/19/czasem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Jun 2011 19:37:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1441</guid>
		<description><![CDATA[I tylko czasem przebłysk tak miły, jak ten: no powiedzieć im ,że mogli powiedzieć albo nie organizować albo ..itd. a najlepiej mogli nie odwoływać ,bo my w końcu harcerze jesteśmy i nam deszcze nie przeszkadza .]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>I tylko czasem przebłysk tak miły, jak ten:</p>
<blockquote><p>no powiedzieć im ,że mogli powiedzieć albo nie organizować albo ..itd. a najlepiej mogli nie odwoływać ,bo my w końcu harcerze jesteśmy i nam deszcze nie przeszkadza .</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2011/06/19/czasem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Strach ogranicza</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2011/06/03/strach-ogranicza/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2011/06/03/strach-ogranicza/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Jun 2011 06:43:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1435</guid>
		<description><![CDATA[/&#8230;/ nie tylko komputery szkodzą fizycznemu rozwojowi dzieci, ale także lęk szkół przed odpowiedzialnością prawną, gdyby dziecku coś się stało. &#8222;Upadek z drzewa był dla dziecka dobrą lekcją, jak się pozbierać z ziemi i nauczyć wspinaczki. Obecnie lęk przed postępowaniem sądowym powoduje, że dzieci w ogóle powstrzymuje się od wspinania&#8221; /&#8230;/ I to jest właśnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>/&#8230;/ nie tylko komputery szkodzą fizycznemu rozwojowi dzieci, ale także lęk szkół przed odpowiedzialnością prawną, gdyby dziecku coś się stało. &#8222;Upadek z drzewa był dla dziecka dobrą lekcją, jak się pozbierać z ziemi i nauczyć wspinaczki. Obecnie lęk przed postępowaniem sądowym powoduje, że dzieci w ogóle powstrzymuje się od wspinania&#8221; /&#8230;/</p></blockquote>
<p>I to jest właśnie to, o czym ostatnio z paroma osobami rozmawialiśmy. Ogranicza nas strach. Obszernym tematem jest, dlaczego ten strach się pojawia. Ale o tym kiedy indziej. Jeśli macie jakieś spostrzeżenia &#8211; piszcie.</p>
<p>(fragment pochodzi z <a href="http://mamdziecko.interia.pl/wychowanie/news/czemu-winne-sa-komputery,1644187,5352">tego artykułu</a>)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2011/06/03/strach-ogranicza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolejne książki 2011 &#8211; hurtowo</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2011/05/30/kolejne-ksiazki-2011-hurtowo/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2011/05/30/kolejne-ksiazki-2011-hurtowo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 May 2011 15:49:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[Humor]]></category>
		<category><![CDATA[Kot(y)]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1369</guid>
		<description><![CDATA[Na początek, zgodnie z życzeniem A., który ostatnio miał do mnie pretensje, ostrzegam, że opisy książek mogą zawierać spojlery ;). 2. Marek Kudasiewicz &#8222;Obrzędowy piec&#8221; Dojrzałam na półce w biurze Hufca i podharcerzyłam na pewien czas. Pozycja obowiązkowa dla drużynowych a przede wszystkim dla zastępowych! Dlaczego nikt wcześniej mi jej nie podpowiedział??? Niesamowite spojrzenie na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na początek, zgodnie z życzeniem A., który ostatnio miał do mnie pretensje, ostrzegam, że opisy książek mogą zawierać spojlery ;).</p>
<p>2. Marek Kudasiewicz &#8222;Obrzędowy piec&#8221;<br />
Dojrzałam na półce w biurze Hufca i podharcerzyłam na pewien czas. Pozycja obowiązkowa dla drużynowych a przede wszystkim dla zastępowych! Dlaczego nikt wcześniej mi jej nie podpowiedział??? Niesamowite spojrzenie na obrzędowość zastępów, drużyn, obozów. Warto, warto, warto.</p>
<p>3. Art Spiegelman &#8222;Maus – opowieść ocalałego. Cz. pierwsza – Mój ojciec krwawi historią&#8221;<br />
4. Art Spiegelman &#8222;Maus – opowieść ocalałego. Cz. druga – I tu się zaczęły moje kłopoty&#8221;<br />
Przeczytane gdzieś w międzyczasie, ale dla rachunku nadaję im te numery. Adam przyniósł te dwa komiksy z pracy na pewien czas. Oczywiście sięgnęłam po nie wtedy, kiedy chciał je już oddać ;). Sięgnęłam od niechcenia, by sprawdzić co też takiego komiksowego mój luby czyta. I wciągnęłam się&#8230;<br />
Art, próbując zrozumieć swojego ojca &#8211; żyda ocalałego z Holocaustu, zaczyna z nim wywiad. Na papier przelewa wydarzenia sobie teraźniejsze i opowieści ojca, w formie komiksu, w którym każda nacja przedstawiona jest jako zwierzęta. Żydzi są myszami, Niemcy kotami, Polacy świniami itd. Ciekawa publikacja oferująca inne spojrzenie na II Wojnę Światową. Sporo informacji na temat tych komiksów podaje <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Maus._Opowie%C5%9B%C4%87_ocala%C5%82ego">Wikipedia</a>. Moim zdaniem warto je wziąć do ręki.</p>
<p>5. Karolina Piekarska &#8222;Tropiciele&#8221;<br />
6. Karolina Piekarska &#8222;Dzika&#8221;<br />
Dwie książki polecone przez pewną druhnę a traktujące o harcerzach starszych. W zasadzie to o gimnazjalistach, którzy trafili do drużyny harcerskiej, przez co mają przygody, przyjemności i nieprzyjemności. Ciekawa lektura. Mam nadzieję, że wyciągnęłam z niej to, co miałam wyciągnąć, jako instruktor. A książka przede wszystkim właśnie dla gimnazjalistów.</p>
<p>7. Heather Gudenkauf &#8222;Ciężar milczenia&#8221;<br />
Już miałam wychodzić z biblioteki, ale ciągle wydawało mi się, że wzięłam za mało książek. Pokręciłam się trochę przy stoliku z nowościami i niedawno oddanymi książkami i mój wzrok padł na okładkę z dziwnym tytułem i obrazkiem pleców małej dziewczynki chowającej za sobą łańcuszek z nutką. Zaintrygował mnie na tyle, że przeczytałam tył &#8211; &#8222;<em>&#8230; Dwie rodziny odkryły puste łóżka swoich córek. Calli i Petra, nierozłączne przyjaciółki, znikły w nocy z domów. Siedmioletnia Calli Clark trzy lata temu zamknęła się w świecie ciszy po tragicznym wydarzeniu, którego była świadkiem w rodzinnym domu. /&#8230;/ Odpowiedź jest ukryta w ciszy przemilczanych, rodzinnych sekretów.</em>&#8221; Książka zaklasyfikowana jako thriller psychologiczny. Nawet trochę się <em>thrillowałam </em>podczas czytania. Jednak osoba biorąca tę książkę do ręki musi być przygotowana na bardzo specyficzny sposób prowadzenia narracji. Krótkie rozdziały, każdy opowiadany przez inną osobę. Język szorstki, jak stary sweter, choć może to raczej wina tłumaczenia. Dobra historia, z napięciem. Inteligentny czytelnik dość szybko zorientuje się, w którą stronę przechyla się rozwiązanie zagadki, choć mimo wszystko można trochę się zaskoczyć. I jak zawsze przy takich historiach człowiek zaczyna zastanawiać się, jak można było do tego nie dopuścić&#8230; </p>
<p>8. Nobara Nonaka &#8222;Pamiętnik Kociłapki&#8221; tom 1 (komiks japoński)<br />
Dostałam tę książkę kiedyś od A. na poprawę humoru. Ale przez długi czas nie tknęłam jej nawet. A. przeczytał zaśmiewając się a ja nie miałam ochoty. W końcu jednak sięgnęłam. Krótkie paski komiksowe, oczywiście od góry do dołu i od prawej do lewej, traktujące o zwyczajach i humorkach pewnego kota i jego właścicielki. Nawet zabawne ;). </p>
<p>9. Andrzej Pilipiuk &#8222;Oko jelenia, cz 1 &#8211; Droga do Nidaros&#8221;<br />
Jeśli komuś za reklamę nie wystarczy autor, to na pewno skusi się po przeczytaniu tylnej okładki, gdzie napisane jest, że &#8222;<em>Zaczyna się jak u Hitchcocka. W dodatku nie od trzęsienia, lecz od zagłady ziemi. A potem&#8230; napięcie wciąż rośnie. Występują: -kosmiczni nomadzi, którzy rąbnęli 5 ton książek razem z opakowaniem, czyli gmachem Biblioteki Narodowej (&#8230;)</em>&#8222;. Bardzo dobra opowieść i na pewno sięgnę po kolejną część!</p>
<p>10. Max Brooks &#8222;Zombie survival. Podręcznik obrony przed atakiem żywych trupów&#8221;<br />
Książka pożyczona nam przez P., który się nią po prostu zachwycał. Rzeczywiście jest ciekawa. Napisana jest tak, że w pewnym momencie już nie wiadomo, czy autor się zgrywa, czy może jednak naprawdę wierzy w nadchodzącą epidemię zombizmu. Zaczyna się od profesjonalnych informacji na temat wirusa zombizmu, cech fizycznych zombiaków i ich możliwości oraz zachowań, później wzmianka o rodzajach epidemii i sposobach jej wykrywania. Następnie obszerna część dotycząca przeróżnych rodzajów broni i wyposażenia oraz ich przydatności w walce, sposobów i strategii obrony i ucieczki (przydatność miejsc i budynków, sposoby poruszania się) a nawet ataku. Kilkadziesiąt dobrych rad na przetrwanie. Wszystko poparte przykładami z historii, których multum zawiera ostatni rozdział. I potem człowiek zaczyna się oglądać przez ramię a w autobusie czuje się niepewnie ;).</p>
<p>11. Haruki Murakami &#8222;Po zmierzchu&#8221;<br />
Popularny ostatnio pisarz. Dwie książki wypożyczyłam na prośbę Taty, ale gdy oboje rodzice je przeczytali, sama po nie sięgnęłam. Znów dziwny sposób narracji. Jednak tym razem nie chodzi o różnych narratorów tylko o sposób istnienia narratora. Jakby był zawieszonym w powietrzu rojem muszek o wspólnym umyśle. &#8222;Patrzymy na miasto. (&#8230;) Nasz wzrok wyławia miejsce, w którym jest skupisko świateł i koncentruje się na nim. Spokojnie obniża się ku temu punktowi. (&#8230;) Przebiegamy restaurację wzrokiem i nasze oczy zatrzymują się na dziewczynie siedzącej przy oknie. Dlaczego na niej? Dlaczego nie na kimś innym? Nie wiemy, z jakiej przyczyny. Ale ta dziewczyna przyciąga nasze spojrzenie.&#8221; Warto przeczytać choćby dla samego poznania tego przedziwnego sposobu narracji. Oczywiście pisarz pochodzi z zupełnie innego kręgu kulturowego i to kolejny powód, dla którego warto sięgnąć po książkę. Jednak daleka byłabym od tej światowej euforii. Sama historia jest interesująca, choć wbrew oczekiwaniom nie dąży do rozwiązania w ten sposób. Jest bardziej studium pewnej przemiany. </p>
<p>12. Frank Herbert &#8222;Dzieci diuny&#8221;<br />
Trzecia część kultowej sagi o niegościnnej planecie zwanej Diuną. Minęło dziewięć lat od odejścia Paula na pustynię. Jego przednarodzone dzieci muszą podjąć niebezpieczną grę, by uratować planetę, siebie i ród Atrydów. Regencja bowiem jest bardzo pociągająca a procesy ekologicznej przemiany, mimo wszystko mogą spowodować nieszczęście. Niestety znów żegnamy się z kilkoma bohaterami. Władza jest bowiem niebezpieczna i bezwzględna. A cała książka wciągająca, piękna i urzekająca, jak obydwie poprzednie części. Z niecierpliwością czekam na kolejną. Naprawdę warto przeczytać Diunę i poznać ten świat. </p>
<p>13. Haruki Murakami &#8222;Sputnik Sweetheart&#8221;<br />
Kolejna książka Murakamiego. Tym razem pisana (tłumaczona?) bardziej po &#8222;naszemu&#8221;. Według okładki to opowieść o samotności. Zdecydowanie tak. Ale też o przemianach, które odbywają się w naszym życiu z powodu napotkanych osób. Nieświadome zmiany, jak trajektorie dwóch mijających się ciał niebieskich, które swoim przyciąganiem zaburzają sobie nawzajem trasę wędrówki przez kosmos. Czy mogę napisać, że podobała mi się ta książka, jeśli zupełnie nie zrozumiałam ostatniego akapitu? Nie wiem, co autor miał na myśli. Coś mi tam świta, ale pewności brak&#8230; Czytało się jednak bardzo przyjemnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2011/05/30/kolejne-ksiazki-2011-hurtowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

