Zawiedzione nadzieje
Czarodziejka zasiadła przy swym sekretarzyku (tak tak, czarodziejki też mają sekretarzyki, zawalone papierami i tajemniczymi miksturami, futerkami wiewiórek i pękami ziół…), wzięła kota na kolana i zadumała się. Już wkrótce Święto Wolności – dzień, w którym reprezentanci plebsu mogą dokonać wyboru nowego Króla i jego świty. Dzień, w którym poprzedni Król i jego świta muszą zdać sprawozdanie ze swojej działalności.
Wybór Króla był prosty. Według Czarodziejki niewiele było osób zdolnych choć trochę zaszkodzić kandydaturze obecnego Króla. Czarodziejkę martwiła jej osoba. Czarodziejka nie sprawdziła się w swej roli. Zaniedbała swoje obowiązki. Nie wykazała się. W zasadzie niczym. Zawiodła pokładane w niej nadzieje. I to było najsmutniejsze… Wcale nie to, że będzie musiała zwrócić srebrną szarfę. Nawet nie to, że być może Lord Władzemord zada jej kilka trudnych pytań (choć tego bardzo się obawiała). A właśnie to, że tak naprawdę nie dorasta do pięt wyobrażeniu, które inni mają o niej. I zawodzi. Każdego…
Czarodziejka, ogarnięta smutkiem, westchnęła i zabrała się do przeglądania pergaminów dotyczących Święta.
Grywalizacja czyli nowe stare
Poszukując informacji na wszelkie tematy związane z Midea i Pawłem Tkaczykiem (w związku z zaproszeniem do Wrocławia) trafiłam na tematykę grywalizacji. Od razu wydała mi się czymś atrakcyjnym i niesamowicie wciągającym. Niemniej jednak po krótkiej chwili zdałam sobie sprawę z tego, że ja to przecież znam.
Ale po kolei. Co to jest grywalizacja? To “zamienianie wszystkich czynności, które robimy w życiu, w grę”*. Brzmi znajomo, prawda? Ale o tym za chwilę. Dlaczego w grę? Gra ma w sobie rywalizację, która od zarania dziejów towarzyszy człowiekowi. Upolowanie większego dinozaura (tak, wiem, nie te czasy) czy zdobycie przytulniejszej jaskini niż ten tam drugi nieokrzesany, stworzenie większego królestwa niż ktokolwiek dotychczas (Aleksander Macedoński nieźle musiał się przy tym bawić), posiadanie większych bogactw niż sąsiednie państwa, wygranie wyborów i zdobycie większości parlamentu czy chociażby prozaiczne kupienie lepszego samochodu niż sąsiad. Człowiek zawsze ciągnie do bycia lepszym niż inni. I tylko skala się zmienia. To jest w mózgu, to jest chemia. Sposoby wyzwolenia dopaminy różnią się w zależności od czasów, możliwości, uwarunkowań społecznych i charakteru danego człowieka. Jednym wystarczy wygranie partyjki brydża z kumplami a inni do stworzenia większej armii niż USA. Rywalizacja jest elementem życia człowieka a gra jest rywalizacją.
Continue reading
Wspomnienie
lipiec 2005, Jeleśnia

:)
Małe nomy, czarne stopy i podróże w czasie w obie strony – czyli kolejne książki za mną
14. Terry Pratchett “Nomów księga wyjścia”
15. Terry Pratchett “Nomów księga kopania”
16. Terry Pratchett “Nomów księga odlotu”
Jako, że nie mogłam dostać książek z kilku rozpoczętych już serii, złapałam kolejną, tym razem całą od razu – trylogię o nomach. Seria podobno przeznaczona dla dzieci, jednak ja również dobrze się przy niej bawiłam. Małe ludziki w wielkim świecie. Zupełnie inne spojrzenie na nasze życie – z perspektywy mniejszej niż szczurzej. Ciekawy sposób pisania – rozdziały poprzedzone cytatami z księgi pisanej przez nomy. Wesołe i lekkie.
17. Seweryna Szmaglewska “Czarne stopy”
Jako mała harcerka byłam raz zmuszona do obejrzenia ekranizacji tej książki. Zupełnie nie zrozumiałam, dlaczego wszyscy tak się nią zachwycają i chyba nawet zasnęłam w trakcie. Później, przez lata, jakoś mnie do niej nie ciągnęło. Dostałam nawet stary egzemplarz z dziadkowych zbiorów i odłożyłam na półkę. Minęły lata aż nagle dowiedziałam się, że rajd podsumowujący pracę roczną naszych drużyn będzie odwoływał się właśnie do tej książki. Do rajdu zostało raptem kilka dni i stwierdziwszy, że nie uda mi się zmusić dzieciaków do przeczytania książki na czas, sama się za nią zabrałam. I wciągnęłam ją jednym tchem ;). Lektura obowiązkowa dla drużynowych – piękna postawa dobrego drużynowego i słabe zachowanie narwanego przybocznego. A właśnie takimi “przybocznymi” jest wielu z drużynowych – dużo krzyku, rozkazów, kar a mało zrozumienia dla każdego harcerza z osobna… Jest to też oczywiście wspaniała książka dla dzieci – przygody, tajemnice, wakacje i przyroda. I tylko mi, jako dorosłej, ogromnie jest żal, że nie ma i nie będzie już takich obozów – w leśnej głuszy, gdzie wszystko trzeba było zbudować samemu, zrobić własnymi rękami a kąpiel odbywała się w strumieniu. Ja jeszcze doświadczyłam czegoś podobnego, ale obecnie dzieciom nawet nie wolno wejść do kuchni a co dopiero mówić o obieraniu ziemniaków, czy szorowaniu garków… Zakazy, nakazy, obwarowania prawne, coraz mniej wolno. Smutno.
Ale książkę warto przeczytać i warto podrzucać ją młodym :).
18. Neil Gaiman “Nigdziebądź”
Podobno znany pisarz (ja kojarzę go z jednej publikacji napisanej z Pratchettem) i podobno bardzo znana książka. Coś mi się tam o uszy obiło, więc wzięłam ją z półki. Otóż – bez szału, ale bardzo ciekawie. Gdzieś tam pod znanym nam Londynem, jest też Londyn Pod, gdzie dzieją się różne dziwne rzeczy. Można tam trafić przypadkiem i nigdy się już nie wydostać. Razem z głównym bohaterem tracimy swoją tożsamość w Londynie Nad i przez dziewczynę imieniem Drzwi trafiamy do królestwa cieni. A tam… sami sprawdźcie ;).
19. Aleksander Rudazow “Arcymag” cz. I
Znów losowy wybór i znów całkiem udany. Sumeryjski mag, chcąc uchronić się przed zobowiązaniami wobec demonów, pozoruje swoją (i swojego karłowatego dżinna) śmierć na 5 tysięcy lat. Niestety plany spokojnego powrotu do życia krzyżują mu wszędobylscy archeologowie, którzy odnajdują jego (dobrze ukryty) grobowiec i przywożą sarkofag do San Francisco. Przebudzony mag za pomocą demona przywołuje swoją magiczną laskę razem z … pilnującą jej policjantką. I zaczynają się przygody. Polecam.
Nic tak nie ożywia jak zmartwychwstanie.
20. Andrzej Pilipiuk “Oko Jelenia. Srebrna Łania z Visby”
Druga część serii “Oko Jelenia”. Razem z naszymi podróżnikami w czasie (sługami Łasicy) poszukujemy nadal tytułowego Oka Jelenia. Wydarzenia rozwijają się, losy naszych bohaterów zaczynają splatać z innymi kluczowymi bohaterami, poznajemy twardość charakterów głównych postaci. Jest ciekawie i z niecierpliwością czeka się następnej strony, następnego tomu.
21. Aleksander Rudazow “Arcymag” cz. II
Druga część przygód sumeryjskiego maga w dzisiejszym świecie. Zaczyna się od podróży do innego wymiaru a potem jest jeszcze ciekawiej. Dwie ciężkie walki i nieco zaskakujące zakończenie. Dużo humoru dzięki karłowatemu dżinnowi, ciekawe spojrzenie na bogów jasnych i ciemnych. Mniam.
22. Andrzej Pilipiuk “Oko Jelenia. Drewniana Twierdza”
I kolejna część serii. Rozdzieleni bohaterowie muszą radzić sobie sami. Co pewien czas pojawiają się wątki, z których zaczyna wynikać, że sytuacja nie jest wcale tak prosta, jak to wyglądało na początku. Coraz więcej zagadek, ludzi uwikłanych w poszukiwania, coraz więcej tajemnic. Nie chcę napisać zbyt wiele, by nie zdradzić dalszych wydarzeń. Powiem tylko, że rozdział, w którym następuje pewne przesłuchanie, musiałam przeczytać dwa razy – tyle rewelacji, które odwracają pewne nasze myśli na zupełnie drugą stronę. Już czekam czwartej części i nie mogę się doczekać. Zwłaszcza, że przed chwilą dowiedziałam się, że saga nie zamyka się na czwartej księdze, lecz dopiero na szóstej! O, to będzie uczta.
Na biurku czeka na mnie teraz zupełnie inna seria, choć, również traktuje o cofnięciu się w czasie – Marcin Ciszewski i jego “www.1939.com.pl”, “www.1944.waw.pl” i “Major”. Delektuję się chwilowym dreszczykiem oczekiwania. A. słuchał audiobooka i był zadowolony – to dzięki jego rekomendacji zamówiłam sobie te książki.
Czasem
I tylko czasem przebłysk tak miły, jak ten:
no powiedzieć im ,że mogli powiedzieć albo nie organizować albo ..itd. a najlepiej mogli nie odwoływać ,bo my w końcu harcerze jesteśmy i nam deszcze nie przeszkadza .
Ostatnie komentarze