Archive for the ‘ZHP’ Category


Wojna o plakietkę

shenn on 2 września 2010 in ZHP No Comments »

Na Zlocie zrodził się problem z plakietką zlotową. Jedni mówili, że na prawej kieszeni, inni, że na prawym rękawie. Zajrzałam do Regulaminu odznak i oznak zuchowych, harcerskich i instruktorskich ZHP i co? I nico. W zasadzie pełna dowolność. Pytanie zostaje tylko w kwestii czasu trzymania jej na mundurze. Stawiam na rok.

23. ODZNAKI PAMIĄTKOWE

23.1. Plakietki akcji centralnych i regionalnych nosi się na prawym rękawie, 5 cm poniżej wszycia rękawa lub na prawej górnej kieszeni munduru, do czasu uczestnictwa w następnej akcji, lecz nie dłużej niż jeden rok.

23.2. Plakietki akcji centralnych – szkoleniowych, PZHS, zlotów – w formie paska, nosi się na prawej górnej kieszeni munduru, nie więcej niż trzy.

23.3. Znaczki akcji centralnych i regionalnych nosi się na patce prawej, górnej kieszeni munduru do czasu uczestnictwa w następnej akcji, lecz nie dłużej niż jeden rok.

23.4. Plakietki i znaki okolicznościowe, a także pamiątkowe nosi się jak w pkt. 23.1, 23.3, lecz tylko przez okres jednego miesiąca.

23.5. Przyznane odznaki honorowe nosi się nad patką prawej, górnej kieszeni – jednak nie więcej niż jedną odznakę.

23.6. Na patce prawej, górnej kieszeni munduru nosi się nie więcej niż trzy przyznane odznaki.

23.7. Na noszenie każdego odznaczenia i odznaki należy posiadać dokument nadania (przyznania) lub wpis do książeczki służbowej instruktora (książeczki harcerskiej).

A co z Odznaką Przyjaźni???

22. Alexander Dumas, Dama Kameliowa – wybierając się w końcu do biblioteki zostałam poproszona o wypożyczenie Damy Kameliowej. Koleżanka, która mało czyta, tę książkę akurat czytała kilka razy i znów miała na to ochotę. Wychwalała ją pod niebiosa, polecała przeczytać. Więc wypożyczyłam i zanim jej przekazałam, przeczytałam. W dobę. Opowieść o damie lekkich obyczajów dawnego Paryża. Ciekawą historię czyta się łatwo. Ale nie porwała mnie, nie wzruszyła. Była interesująca, ale tak zwyczajnie. Bez szału. Przeczytać można.

23. Andrzej Sapkowski, Narrenturm – klasyka klasyka ;-). Po prostu coś, co trzeba przeczytać. I przede wszystkim warto. Naprawdę. Historia rozgrywa się na średniowiecznym śląsku. Panowie i chłopi, rozbójnicy na traktach, sprośni księża i rozwijająca się reformacja, z którą Kościół walczy ogniem i mieczem, święta inkwizycja, czasy czarownic i stosów. A pośród tego nasz bohater. Wartka opowieść z wieloma wątkami dygresyjnymi, dzięki którym wiele dowiadujemy się o sytuacji politycznej i społecznej w tamtych czasach. Pojawiająca się w pewnym momencie wróżba (czy raczej wieszczba?) przypomina się przy następnych kartach i pozwala domyślać się, jednak niezbyt wiele, dzięki czemu czyta się dalej i dalej z wypiekami na twarzy, byle dowiedzieć się jak najwięcej oraz czy przepowiednie się sprawdzają. Książka jest częścią cyklu, o czym nie wiedziałam, więc zaskoczył mnie koniec, który końcem nie jest. Na pewno sięgnę po kolejny tom. Już się nie mogę doczekać!

Przede mną Niewidzialni Akademicy Pratchetta (już napoczęte) oraz Diuna Herberta, która czeka aż wrócę z Krakowa. Bo wyjeżdżam. Na Zlot 100lecia Harcerstwa. Oj będzie się działo (już się dzieje a ja się denerwuję tylko…) a notka będzie obszerna. Ciao!

Wczoraj był dzień pełen wrażeń…

Na początku pomęczyłam się solidnie z moim kijaszkiem do proporca. Ktoś rzucił kije na ziemię, ponadto oblepione były czymś klejącym. Przez noc schły po umyciu benzyną, co pomogło w niewielkim stopniu. A rano zabrałam się za wycieranie papierem ściernym i finką brzegów, brudów i klejącej warstwy. Przy akompaniamencie chrumających dzików, które chciały zwrócić na siebie uwagę. Ale to był tylko przedsmak, przystawka, aperitif. W zasadzie nawet nie miał w sobie zbyt wiele emocji. Te miały nadejść później i to dużymi partiami…
(więcej…)

V 2005
szarańcza 2005

VII 2010
szarancza 2010

PS-będą koszulki. Spoza drużyny ktoś chętny? ;-)

WSTĘP
Przygotowując zajęcia na tegoroczny kurs drużynowych wiele się nauczyłam. Rozszerzyłam ich tematykę (i wyszło z tego “PR czyli wizerunek i promocja drużyny”), gdyż wiele z tych tematów uważam za niezwykle istotne. Choćby wizerunek drużynowego, bezpieczeństwo danych naszych podopiecznych, różne formy promocji (nie tylko zasugerowane blogi i strony) i współpracy etc. Niestety ten krótki czas, który otrzymałam, wystarczył zaledwie do zarysowania problematyki. Mam nadzieję, że kursanci wiele wynieśli z tych zajęć (wyglądali na zainteresowanych) i zostali zainspirowani do poszerzenia swojej wiedzy. Ja na pewno to zrobię ;).

Podczas przygotowania zajęć trafiłam na ciekawy tekst. Uderzyła mnie wypowiedź o organizacji zbiórki-spotkania z kosmetyczką. W pierwszym odruchu pomyślałam, że to głupstwo. Ale szczerze mówiąc, przez takie myślenie (i w efekcie działanie) harcerstwo zostaje w tyle. Bawimy się w szyfry i pionierkę (choć to się jeszcze może przydać, ale to temat na inny wpis…) a zapominamy o tym, że świat się rozwija w zastraszającym tempie. Skok cywilizacyjny i techniczny, jaki przeżywają teraz dzieci przez 10 lat swojego życia pewnie jest zdecydowanie większy, niż jeszcze sto lat temu człowiek przeżywał podczas całego swojego życia. Wystarczy, że prześledzę ostatnie 10 lat mojego życia i jestem w szoku. Już w minionym roku szkolnym miałam pomysł na wprowadzenie komputera na zbiórki, ale zabrakło motywacji (komputer, choć nie najnowszej generacji, jest – czeka w szafie). W tym roku się uda.

POMYSŁ
Ale wracając do kosmetyczki. Chciałam się podzielić pomysłem, jaki zakiełkował mi ostatnimi dniami w głowie. Mam nadzieję, że takie publiczne opisanie go nie przysporzy żadnych kłopotów. Mam drużynę wielopoziomową. Po tych wakacjach wzrośnie mi udział HaeSów (i pojawi się pion wędrowniczy, choć szczuplutki) a wiadomo, że gimnazjum to czas szczególny. Dorastanie, dojrzewanie, próbowanie zakazanego i szukanie granic. Dziewczyny eksperymentują z ubiorem, makijażem, dietami. Mają prawo, takie czasy. Dlaczego więc nie pójść za nimi? (Kiedyś gdzieś przeczytałam, że przy wychowywaniu dziecka nie należy na nie wpływać siłą ale podążać za nim i reagować na jego potrzeby). Dlaczego nie pójść za nimi a może nawet wyjść im naprzeciw i uchronić przed głupimi błędami zanim je popełnią? Dlaczego nie wychowywać również w tym obszarze życia? Przecież wizerunek zawsze był ważny a obecnie mam wrażenie, że staje się jeszcze bardziej. Dlaczego więc nie zaprosić kosmetyczki, która opowie o higienie codziennej (ileż ludzi ma z tym problemy!), o odpowiednim makijażu, o umiarze, dostosowaniu do sytuacji? Dlaczego nie zaprosić dietetyczki, która pomoże zrozumieć jak żywienie wpływa na organizm i dlaczego lepiej unikać fastfoodów (moje starania o to niestety nie przynoszą efektów…) oraz odchudzających diet? Dlaczego nie porozmawiać z wizażystką, która podpowie jak się ubrać, uczesać? A może spotkanie z jakąś trenerką np fitnessu? (celowo nie piszę o mężczyznach, gdyż relacja dziewczynki-facet może nie wpłynąć korzystnie na przebieg spotkania;)). Myślę, że takie comiesięczne spotkanie, za każdym razem z kimś innym, w czasie jesieni i zimy, może przynieść tylko pozytywny skutek.

PROBLEM
Problemem jest pozyskanie takich osób. To ludzie, którzy na tych działaniach zarabiają, z tego żyją. Dlaczego więc chcieliby poświęcić dwie godziny czasu popołudniu (choć z drugiej strony co to są dwie godziny raz w roku?) dla grupki nastolatek? (założyłam, że każda dziewczyna mogłaby przyprowadzić jedną koleżankę-gościa co dałoby nieco większą grupę > może zrobiłby się z tego przy okazji nabór?). Nie znam nikogo o takich zawodach, więc przysługa koleżeńska odpada… Czy rozwiązaniem byłaby reklama w mediach (gazeta) na zasadzie tekstu o planach pewnej drużyny a potem relacja na koniec cyklu? Tylko kto by chciał o tym napisać? I czy takie działanie w drużynie harcerskiej byłoby postrzegane pozytywnie czy może jeszcze jako jakiś niemądry wybryk?

PROŚBA
Jeśli ktoś z czytelników wpadł na jakiś pomysł albo ma ciekawe przemyślenia, to proszę o kontakt. Może być w komentarzu. Środowisko harcerskie szczecińskie, chętne na podobną akcję, zapraszam do współpracy – co dwie głowy to nie jedna :-)

Witaj przybyszu...

Nie ważne skąd przybywasz i dokąd zmierzasz. Trafiłeś tu do mnie, więc zostań chwilę, ogrzej się, odpocznij. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostawisz odrobinę siebie.



    shenn
    .
    It's like ten thousand spoons when all you need is a knife...
    .
    But I'm still standing better than I ever did, looking like a true survivor, feeling like a little kid...

    .
    Czuję się, jakbym miała 10 lat mniej, jakby czas zbyt szybko biegł i gubił mnie gdzieś po drodze. Mam swoje pasje, które utrzymują mnie jakoś na powierzchni, choć nie zawsze mam na nie czas. Zjada mi go często moje małe uzależnienie od sieci. Chwilowo znajduję się na kolejnym rozdrożu i kalkuluję, co mi więcej da, choć pewnie i tak życie zrewiduje wszystkie plany. Podobno ludzie mnie lubią. Zupełnie nie wiem za co.
    .
    shenn
    .

    button stats bikestats.pl

    Kalendarz

    Wrzesień 2010
    P W Ś C P S N
    « sie    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930