<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>shenn &#187; Wydarzenia</title>
	<atom:link href="http://shenn.pl/blog/category/wydarzenia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://shenn.pl/blog</link>
	<description>carpe diem</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Jan 2012 09:27:33 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>2010 rok w zdjęciach – III kwartał</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2011/01/19/2010-rok-w-zdjeciach-%e2%80%93-iii-kwartal/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2011/01/19/2010-rok-w-zdjeciach-%e2%80%93-iii-kwartal/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Jan 2011 12:56:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[Foto inside]]></category>
		<category><![CDATA[Humor]]></category>
		<category><![CDATA[Kot(y)]]></category>
		<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Radość]]></category>
		<category><![CDATA[Tfurczość]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1314</guid>
		<description><![CDATA[Troszkę się opóźniam z tym wszystkim&#8230; wybaczcie.
LIPIEC
Lipiec był gorący i zupełnie nudny pod względem zdjęciowym. 
  
Upały powodowały rozkładanie się kotów gdziebądź w jakiejkolwiek pozie, byle jak najbardziej rozciągniętej lub sflaczałej. Wszelkie koce straciły na znaczeniu, najlepsza była podłoga. Na zdjęciu Rondel pokazujący, jak mu jest okropnie gorąco.

  
Zdechnięta Matylda. Niezorientowanych uprzejmie informuję, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Troszkę się opóźniam z tym wszystkim&#8230; wybaczcie.</em></p>
<p><strong>LIPIEC</strong></p>
<p>Lipiec był gorący i zupełnie nudny pod względem zdjęciowym. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/7.1.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/7.1_resize.JPG" alt="Rondel" /></a> </p>
<p>Upały powodowały rozkładanie się kotów gdziebądź w jakiejkolwiek pozie, byle jak najbardziej rozciągniętej lub sflaczałej. Wszelkie koce straciły na znaczeniu, najlepsza była podłoga. Na zdjęciu Rondel pokazujący, jak mu jest okropnie gorąco.<br />
<span id="more-1314"></span></p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/7.2.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/7.2_resize.JPG" alt="Matylda" /></a> </p>
<p>Zdechnięta Matylda. Niezorientowanych uprzejmie informuję, iż koty pocą się tylko na poduszkach łapek. Biedactwa, nawet nie mogą dyszeć, jak psy. A po prawej truskawki, które tego lata zjadaliśmy w ilościach hurtowych.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/7.3.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/7.3_resize.jpg" alt="ozdoby na ciasta" /></a> </p>
<p>Ozdoby na ciasta i torty w cukierni w Dąbiu. Tak śliczne i urocze, że poprosiłam o pozwolenie cyknięcia fotki. Cudo.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/7.4.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/7.4_resize.jpg" alt="nasz wybieg" /></a> </p>
<p>Na taki plakacik trafiłam pewnego dnia w okolicy wybiegu dla psów przy jeziorze Szmaragdowym. Ludzie to mają pomysły. Ciekawe, jak się serwis rozwija, czy znalazł zainteresowanych?</p>
<p><strong>SIERPIEŃ</strong></p>
<p>W przeciwieństwie do lipca, w sierpniu działo się bardzo wiele. Ostatnie nerwowe przygotowania do Zlotu i sam Zlot. Pełen emocji (dobrych i tych nie najlepszych), wydarzeń, wspomnień i zdjęć. Nie mogłam się zdecydować, które z nich usunąć, stąd taka ich ilość. I na koniec jeszcze dwie ciekawostki.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.1.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.1_resize.jpg" alt="przygotowania" /></a> </p>
<p>Ciężko pracowałyśmy susząc materace, piorąc koce, łatając namioty, kompletując półki i obijając je ceratą, nawlekając koraliki na żyłki i przygotowując wiosło. Tutaj Ola w pocie czoła tnie deskę na pióro wiosła. Trzy pełne pracy wizyty na Wzgórzu plus jeszcze moje krótkie wypady w celu malowania wiosła. Piotrkowi dziękujemy za skręcenie wiosła do kupy, co łatwym nie było!</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.2.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.2_resize.jpg" alt="serce z dłoni" /></a> </p>
<p>Chwila wytchnienia w przygotowaniach. Zdjęcie autorstwa dziewczyn, ale nie mam pojęcia kto robił i czyje to dłonie. Znalazłam to zdjęcie na aparacie przy zgrywaniu zdjęć na komputer ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.3.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.3_resize.jpg" alt="manufaktura pagonowa" /></a> </p>
<p>Manufaktura pagonowa. Rewolucyjny pomysł, dzięki któremu wszystkie pagony są z grubsza do siebie podobne. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.4.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.4_resize.jpg" alt="ptak" /></a> </p>
<p>Jedno z pierwszych zdjęć naszego Siamoszycowo-Zlotowego wyjazdu. Ptaszka ustrzeliła Patrycja. Cierpliwie i powoli podchodziła do niego cykając fotkę co pewien czas. Podeszła naprawdę blisko &#8211; mój aparat nie ma zoomu. Ciągle jestem pełna podziwu. (jaki to ptak?)</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.5.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.5_resize.jpg" alt="szarańcza" /></a> </p>
<p>Wycieczka na zamki Mirów i Bobolice. Ekipa szarańczowa w cudnych, błękitnych koszulkach. Bardzo lubię to zdjęcie.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.6.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.6_resize.jpg" alt="słoneczniki" /></a> </p>
<p>Słoneczniki. Całe pola słoneczników&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.7.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.7_resize.jpg" alt="Okiennik" /></a> </p>
<p>Okiennik i Kuba pomagający przejść dzieciakom do &#8220;okna&#8221; po bardzo wąskim przejściu. Chłopak ma nerwy &#8211; gdybym to ja szła pierwsza to nie pozwoliłabym nikomu przełazić tamtędy&#8230; </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.8.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.8_resize.jpg" alt="apel" /></a> </p>
<p>Uroczysty apel na krakowskim rynku. Taka ilość harcerzy i nasz hymn śpiewany tyloma głosami. Wzruszenie.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.9.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.9_resize.jpg" alt="toitoi" /></a> </p>
<p>Zlotowe &#8220;miasteczko&#8221; toitoiowe. Jedno z wielu miejsc spotkań wszystkich stanów w jednym celu ;). I wieczny brak papieru. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.10.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.10_resize.jpg" alt="zajęcia teatralne" /></a> </p>
<p>Zajęcia &#8211; ćwiczenia teatralne z przemiłą druhną. Okazało się, że niektórzy mają ukryte talenty teatralne! </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.11.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.11_resize.jpg" alt="mimoza" /></a> </p>
<p>Ogród botaniczny, do którego dojazd zjadł nam połowę czasu zajęć a prowadzący zmyli się wcześniej, tak, że nie udało nam się oddać wypełnionej karty zadań. Szkoda, że mieliśmy tam tak mało czasu, bo ogród bardzo ciekawy. Będę musiała tam wrócić. Na zdjęciu prawdziwa mimoza zwijająca listki i gałązki po dotknięciu. Niesamowite. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.12.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.12_resize.jpg" alt="park jordana" /></a> </p>
<p>Park Jordana i małe szaleństwa ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.13.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.13_resize.jpg" alt="sortownia odpadów" /></a> </p>
<p>Wizyta w sortowni odpadów pod Krakowem. Cenne doświadczenie. Choć niektórzy woleli przejmować się okropnie smrodem i/lub robić słitfocie&#8230; (<em>taki tam smród, chyba nigdy na wsi nie byli, tego niemal wcale się nie czuło</em>)</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.14.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.14_resize.jpg" alt="namiocik zajęciowy" /></a> </p>
<p>Nasz namiocik. Zadanie początkowo wydawało się niewykonalne. Kilkanaście kartek papieru i taśma klejąca do wykonania namiotu, do którego zmieścimy się wszyscy. Ale już wkrótce okazało się, że mamy wiele pomysłów i potrafimy działać razem. Zmieściłyśmy się ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.15.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.15_resize.jpg" alt="drakkar" /></a> </p>
<p>Drakkar pod flagą województwa Zachodniopomorskiego z tarczami miast (na przedzie Szczecin) i wiosłami drużyn (nasze wiosło 4te z kolei). </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.16.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.16_resize.jpg" alt="Hajder i bańka" /></a> </p>
<p>Ten-Którego-Imienia-Się-Nie-Wymawia (i sieje postrach wśród moich harcerek) robi mega bańkę mydlaną na małym rynku ;). </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.17.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.17_resize.jpg" alt="casting" /></a> </p>
<p>Jeden z wielu interesujących pomysłów harcerzy. Ciekawe, jak tam wynik castingu ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.18.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.18_resize.jpg" alt="park Lema" /></a> </p>
<p>Zdjęcie nie wymaga komentarza :).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.19.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.19_resize.jpg" alt="kalejdoskop" /></a> </p>
<p>We wnętrzu kalejdoskopu. Zmultiplikowana. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.20.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.20_resize.jpg" alt="grób prezydenta" /></a> </p>
<p>[ironia] Bo przecież każdy prawdziwy Polak MUSI zobaczyć ten grób! [/ironia] Z którego mały zuszek Pawła zawinął złotą różę. I tak by sobie poszedł, bo nikt się nie zorientował. Dopiero sam Paweł ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.21.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.21_resize.jpg" alt="fontanna" /></a> </p>
<p>Trochę wody dla ochłody, czyli ekipa uznała fontannę za interesującą. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.22.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.22_resize.jpg" alt="kołyska" /></a> </p>
<p>Cudny wyrób. Wzięłam wizytówkę! I jeszcze: #chceto ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.23.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.23_resize.jpg" alt="apel" /></a> </p>
<p>Apel kończący. Mała zuchenka dostaje instrukcję, która to druhna naczelnik, żeby jej przekazać bukiecik. Przesłodkie. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.24.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.24_resize.jpg" alt="sztandar chorągwi" /></a> </p>
<p>Salut do sztandaru naszej Chorągwi. Z Natalią bawiłyśmy się w fotografki i łaziłyśmy gdzie się dało (i nie dało). Zabawnie było :-).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.25.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.25_resize.jpg" alt="grupowe" /></a> </p>
<p>Końcowe zdjęcie grupowe naszej Chorągwi.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.26.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.26_resize.jpg" alt="ogłoszenie" /></a> </p>
<p>Nooo, bez komentarza chyba&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.27.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/8.27_resize.jpg" alt="space invaders" /></a> </p>
<p>Space invaders w Zdrojach. Ratuj się kto może! ;).</p>
<p><strong>WRZESIEŃ</strong></p>
<p>We wrześniu zaczęła się piękna, złota jesień. Poza tym bez większych szaleństw.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.1.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.1_resize.jpg" alt="radio" /></a> </p>
<p>Chcielibyśmy pochwalić się naszym radiem z programatorem kanałów ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.2.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.2_resize.jpg" alt="Matylda" /></a> </p>
<p>Matylda zaś chciała pochwalić się cudnym różem swojego języczka.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.3.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.3_resize.jpg" alt="trzy kocury" /></a> </p>
<p>Żaba w tyle nie zostaje i również dzieli się swoim ;). (<em>zdjęcie nie jest sponsorowane ;)</em> ).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.4.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.4_resize.jpg" alt="grzybek" /></a> </p>
<p>Park Leśny Kijewo i małe grzybki. Jesień idzie, nie ma na to rady.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.5.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.5_resize.jpg" alt="dąb" /></a> </p>
<p>Dąb czerwony. Jak widać ;). </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.6.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/9.6_resize.jpg" alt="tramwaj 8" /></a> </p>
<p>I problemy szczecińskiej komunikacji z pisownią ;).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2011/01/19/2010-rok-w-zdjeciach-%e2%80%93-iii-kwartal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>2010 rok w zdjęciach &#8211; II kwartał</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/12/31/2010-rok-w-zdjeciach-ii-kwartal/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/12/31/2010-rok-w-zdjeciach-ii-kwartal/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Dec 2010 21:03:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto inside]]></category>
		<category><![CDATA[Fotografia]]></category>
		<category><![CDATA[Humor]]></category>
		<category><![CDATA[Kot(y)]]></category>
		<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1260</guid>
		<description><![CDATA[KWIECIEŃ
Kwiecień zaczął się od Wielkanocy. Był miesiącem budzącej się do życia przyrody. Każdy dzień w lesie przynosił nowy zachwyt. A to pąki liściowe pękły i ukazał delikatne listki, a to zakwitły wczesnowiosenne kwiaty a to posiane przez nas jesienią nasiona drzew wykiełkowały. Był to również miesiąc pod znakiem kota. Szczecin był dumnym gospodarzem dla wystawy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>KWIECIEŃ</strong></p>
<p>Kwiecień zaczął się od Wielkanocy. Był miesiącem budzącej się do życia przyrody. Każdy dzień w lesie przynosił nowy zachwyt. A to pąki liściowe pękły i ukazał delikatne listki, a to zakwitły wczesnowiosenne kwiaty a to posiane przez nas jesienią nasiona drzew wykiełkowały. Był to również miesiąc pod znakiem kota. Szczecin był dumnym gospodarzem dla wystawy kotów, z której mam wiele pięknych zdjęć. Niestety nie wszystkie koty mają tak dobrze, jak rasowi bracia. Niektóre mieszkają w piwnicy, inne chorują na dworze. Te pierwsze mają opiekę i wyżywienie ale nie widują słońca, ten drugi trafił pod nasze skrzydła i doszedł nieco do siebie. Wciąż poszukuje swojego Domu.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.1.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.1_resize.jpg" alt="mazurek" /></a> </p>
<p>Mój pierwszy mazurek. Palce lizać.<br />
<span id="more-1260"></span></p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.2.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.2_resize.jpg" alt="przebiśniegi" /></a> </p>
<p>Masowo wychodziły przebiśniegi. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.3.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.3_resize.jpg" alt="kocurek Rafałek" /></a> </p>
<p>Jeden z wyżej wspomnianych kotów piwnicznych &#8211; Rafałek. Kocurek z dystansem ale straszliwie ciekawski. Rządzi w piwnicy i ma przeuroczy pysio. Bardzo bym chciała, żeby cała trójka znalazła nowy dom, z oknami, z ludźmi, którzy chcą i mogą się z kotem pobawić&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.4.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.4_resize.jpg" alt="Średnia i Mała" /></a> </p>
<p>Średnia i Mała. Średnia jest spokojna lecz odważniejsza od brata. Duża, puchata, lubi się bawić. Mała jest energiczna, nie boi się nikogo &#8211; do obcych podchodzi niemal od razu i pozwala się głaskać. Jest beztroska, sporo mniejsza od siostry. Bardzo przyjazna i milusia. Niestety podejrzewam, że ma jakiś problem z drogami oddechowymi lub sercem &#8211; szybko się męczy, zaczyna sapać. Poza tym jest mniejsza niż rodzeństwo. Dla niej najbardziej chciałabym znaleźć dom. Taki, gdzie ludzie będą ją kochać mimo tego, co wyjdzie z konsultacji lekarskich. Kochać i leczyć i bawić się.</p>
<p>Niestety nasze dotychczasowe próby niewiele dały. Starsza pani &#8211; sąsiadka, która wraz z mężem opiekuje się kotami, ma wysokie wymagania i brak poczucia humoru. Trzy szanse przeszły koło nosa&#8230; Naprawdę mam wielką nadzieję, że jednak w końcu się uda&#8230; (<em>najlepiej całą trójkę razem, są bardzo zżyci</em>)</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.5.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.5_resize.jpg" alt="listek grabowy" /></a> </p>
<p>Mały grabowy listek.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.6.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.6_resize.jpg" alt="listek klonowy" /></a> </p>
<p>A to chyba liść klonu. Tak delikatny, że próba otworzenia go na siłę może go zniszczyć.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.7.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.7_resize.jpg" alt="przylaszczka" /></a> </p>
<p>Kwiaty przylaszczki pospolitej (<em>Hepatica nobilis</em>) &#8211; roślina chroniona. W Puszczy Bukowej występuje kilka jej stanowisk. Ma charakterystyczne potrójne liście, podobno podobne do płatów wątroby (stąd nazwa łacińska, gdyż <em>hepar</em> to wątroba) &#8211; po tych liściach zlokalizowałam jeszcze chyba dwa inne stanowiska, gdy kwiaty już przekwitły. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.8.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.8_resize.jpg" alt="siewki buka i klona" /></a> </p>
<p>Siewki buka i klona. Nasiona buka posialiśmy jesienią wraz z nasionami dębu w bardzo wielu miejscach, nie tylko w Puszczy Bukowej. Niestety większość żołędzi została spałaszowana przez głodne dziki. Wszak zima była bardzo mroźna i długa. Nasiona buka, z racji wielkości, trudniejsze są do wygrzebania i wiele z nich przetrwało. Pomogły rosnące nad uprawami drzewa obsiewając samodzielnie ogromną ilością nasion &#8211; to był tzw rok nasienny. Klon natomiast jest rośliną lekkonasienną, co oznacza, że jego nasiona są lekkie i mogą być roznoszone na pewną odległość przez wiatr. Oznacza to również łatwość i szybkość kiełkowania. Na zdjęciu, po lewej, mięsiste liścienie (pierwsze liście) siewki buka i cieniutkie, szybko rosnące liścienie klonu. Z tymi siewkami związana jest też moja &#8220;praca badawcza&#8221; &#8211; kopiąc palcami dołki i szukając nasion, z których wykiełkowały, sama doszłam do tego, co to za gatunki :-). </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.9.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.9_resize.jpg" alt="Rondel" /></a> </p>
<p>Kot podwórkowy, podstępnie schwytany w celu wyleczenia i znalezienia nowego domu. Jego rodzeństwo miał spotkać w krótkim czasie ten sam los, jednak życie wymyśliło inną historię. Otóż kot okazał się już nieco starszy niż wyglądał i bardzo oporny na oswajanie. Mając dzikusa w łazience poddaliśmy się z chęcią ratowania pozostałych&#8230; Długo długo nasze starania nie dawały rezultatów. Pomógł Kernel, który podstępnie wskoczył do łazienki. Okazało się, że mały odblokowuje się przy innym kocie. Odtąd było już dużo łatwiej.<br />
Kot ma na imię Rondel. Puszczony w końcu z łazienki &#8220;na pokoje&#8221; drobiazgowo je przeszukiwał > niczym internet explorer > który korzysta ze mechanizmów rundll.exe > co brzmi jak rondel. I tak zostało. W zasadzie Filip III Rondel, ale kto by się tam imieniem przejmował ;).<br />
W każdym razie Rondel poszukuje domu. Jest przymilnym kotem, energicznym, radosnym, gadatliwym, kochanym. Niestety nie dogaduje się z naszymi dziewczynami. Gdyby nie to, to może byłoby inaczej, a tak szukamy dobrego i kochającego, odpowiedzialnego opiekuna. Może to Ty? ;)</p>
<p>Jak już jestem przy temacie kocim &#8211; wybrałam się na wystawę kotów rasowych do hali MTS. Zobaczyłam tam mnóstwo piękności i poznałam &#8220;w realu&#8221; jedną z moich internetowych znajomych :-) która hoduje koty norweskie leśne. Poniżej kilka zdjęć z tego wydarzenia.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.10.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.10_resize.jpg" alt="rudy mco" /></a> </p>
<p>Rudy MCO o przepięknych wąsach!</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.11.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.11_resize.jpg" alt="śliczna nfo" /></a> </p>
<p>Z tego, co pamiętam to urocza koteczka. Czyżby NFO?</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.12.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.12_resize.jpg" alt="biały" /></a> </p>
<p>Prześliczny biały kot, tylko co to za rasa? ;)</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.13.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.13_resize.jpg" alt="point" /></a> </p>
<p>Ten też mi się podobał. I tylko szkoda, że koty te mają takie liche wąsiki&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.14.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.14_resize.jpg" alt="rudy bri" /></a> </p>
<p>To chyba jakiś zmęczony życiem Garfield ;) tzn brytyjczyk.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.15.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.15_resize.jpg" alt="grubaśny bri" /></a> </p>
<p>Przepiękny brytyjczyk, faworyt wielu odwiedzających. Siedział na klatce i w nosie miał wszystko i wszystkich. Nawet tych rozlicznych macających jego futro!</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.16.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.16_resize.jpg" alt="popielaty bri" /></a> </p>
<p>I kolejna piękność o bursztynowych oczach. Jak nazwać ten kolor?</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.17.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.17_resize.jpg" alt="śpiący kot" /></a> </p>
<p>I znów kotek o falowanym futerku. Zupełnie zmęczony, nic nie robił sobie z publiki i spał w najlepsze. Ciekawe, czy śniły mu się nagrody czy pyszne smakołyki?</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.18.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.18_resize.jpg" alt="neva" /></a> </p>
<p>Dla mnie, na pierwszy rzut oka, to Neva Masquerade, ale mogę się mylić. Ktoś wie?</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.19.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.19_resize.jpg" alt="długofutre" /></a> </p>
<p>I znów długie futro i przepiękne niebieskie oczy! Szkoda, że ostrość nie ta, ale dla tych oczu warto pokazać zdjęcie.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.20.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.20_resize.jpg" alt="rude mco" /></a> </p>
<p>I jeszcze raz rude i długofutrzaste. MCO?</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.21.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.21_resize.jpg" alt="mała mco" /></a> </p>
<p>Malutka, rozczochrana MCO, która zupełnie nic sobie nie robiła z ludzi i hasała po klatkach goniąc kolorową zabawkę. Wyglądała przy tym tak pociesznie, że gotowa byłam zabrać ją do kieszeni i pojechać do domu ;).</p>
<p>Na koniec bonusik w postaci dwóch ścieżek dźwiękowych (mp3 do pobrania) i ilustrującego sytuację zdjęcia:<br />
<a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/notatka0.mp3">notatka0 </a>i <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/notatka1.mp3">notatka1</a><br />
(<em>nagrania są bardzo ciche, trzeba ustawić dźwięk na max</em>)</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.22.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/4.22_resize.jpg" alt="trzciny i żaby" /></a> </p>
<p><strong>MAJ</strong></p>
<p>Maj również był mocno związany z przyrodą a 7 maja był idealnym dniem na robienie zdjęć. Po delikatnym deszczu wszystko zroszone było kropelkami wody, powietrze czyste i przejrzyste. W lesie cisza i spokój. zostawiłam pracowników przy wycince drzew i innych pracowników przy sadzeniu nowych drzewek i poszłam focić. Z tego ogromu przepięknych efektów wybrałam dwanaście. Dużo, bo poza tym jednym dniem niewiele się wydarzyło godnego uwiecznienia na zdjęciu.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.1.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.1_resize.jpg" alt="sasanka" /></a> </p>
<p>Sasanka zwyczajna (<em>Pulsatilla vulgaris</em>) &#8211; kolejna chroniona roślina na terenie lasów miejskich. Przepiękne, rozległe stanowisko. W poprzednim roku brałam udział w koszeniu rozrastających się tu drzewek i chwastów zasłaniających lubiącą mocne słońce sasankę. W tym roku udało mi się trafić tu w momencie kwitnienia i przekwitania. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.2.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.2_resize.jpg" alt="owocostany sasanki" /></a> </p>
<p>Owocostany sasanki.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.3.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.3_resize.jpg" alt="owocostan" /></a> </p>
<p>Puszysty owocostan.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.4.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.4_resize.jpg" alt="sasanki" /></a> </p>
<p>Zmoknięte kwiaty.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.5.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.5_resize.jpg" alt="różne stadia" /></a> </p>
<p>Od dopiero co rozwiniętego pąka po dojrzały owocostan.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.6.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.6_resize.jpg" alt="krople na owocostanie" /></a> </p>
<p>Kropelki niczym perły.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.7.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.7_resize.jpg" alt="modrzew" /></a> </p>
<p>Modrzew i jego świeża zieleń młodych igieł oraz zeszłoroczna szyszka.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.8.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.8_resize.jpg" alt="mrówki na modrzewiu" /></a> </p>
<p>Pracowite mrówki na modrzewiu. Zupełnie nie wiem, czego tam szukały.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.9.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.9_resize.jpg" alt="czerwony robaczek" /></a> </p>
<p>Ciekawe, jak nazywa się ten robaczek? Było ich na stanowisku sasanki bardzo wiele. Siedziały na patyczkach i źdźbłach trawy a dotknięte spadały w obronie. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.10.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.10_resize.jpg" alt="kilka robaczków" /></a> </p>
<p>Sytuacja intymna, być może ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.11.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.11_resize.jpg" alt="pomrów" /></a> </p>
<p>Uciekający (haha) do kryjówki pomrów, chyba wielki (<em>Limax maximus</em>).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.12.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.12_resize.jpg" alt="gniazdo owadów" /></a> </p>
<p>Jakieś opuszczone gniazdo jakiś owadów. Zupełnie nie mam pojęcia, ale było malutkie i delikatne.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.13.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.13_resize.jpg" alt="galas" /></a> </p>
<p>To już w zupełnie innym miejscu. Galas na świerku &#8211; również opuszczone gniazdo, tym razem na pewno szkodnika roślinnego. Nie pamiętam tylko jak się nazywa.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.14.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.14_resize.jpg" alt="dom" /></a> </p>
<p>W maju pozwolono nam pomarzyć. Więc pomarzyliśmy. I na tym się niestety skończyło. Szkoda&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.15.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/5.15_resize.jpg" alt="ławeczka" /></a> </p>
<p>A taką ławeczkę, stworzoną przez kogoś mieszkającego w pobliżu, spotkać można w leśnej głuszy nieopodal Kijewa. Przyjemnie, prawda?</p>
<p><strong>CZERWIEC</strong></p>
<p>Jakoś tak się przytrafiło, że cały drugi kwartał był zwierzęco roślinny. W czerwcu trafiły do nas sarny &#8211; najpierw jedna, potem druga. W międzyczasie cały miot dzików. Udało mi się również zabrać na wycieczkę do Niemiec do wyłuszczarni nasion i do pewnego leśnictwa. Były koty, papuga a nawet pingwin. Pełno rozmaitości, zero nudy.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.1.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.1_resize.jpg" alt="sarna" /></a> </p>
<p>Pierwsza sarenka &#8211; jej mamę zagryzły psy. Przynajmniej taka jest oficjalna wersja. Trafiła do nas. Dostała zaciszny kącik w jednym z kurników, grzejącą lampkę, kocyk i mleko z butelki kilka razy dziennie. Jeden z pracowników został jej &#8220;mamą&#8221; &#8211; chodziła za nim jak pies i tylko on mógł ją bez problemów karmić. Dostała od niego na imię Zocha.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.2.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.2_resize.jpg" alt="dziczki" /></a> </p>
<p>8 malutkich dzików trafiło do nas ze schroniska dla zwierząt, gdzie znalazły się po tym, jak ich mamę potrącił (ze skutkiem śmiertelnym) samochód. 7 chłopaków i jedna dziewczyna. Tak zawyrokował specjalista, nam pozostało uwierzyć. Darły się wniebogłosy. Kwiczały jak prawdziwe prosiaki. Głośno i często. Siorbały mleko z butelek a nakarmić 8 maluchów z butelki to nie lada wyzwanie. Podziwiałam naszych pracowników. Wkrótce przeszły na siorbanie mleka z korytka. Do mleka stopniowo dodawana była kasza, chleb. Zmieniały się proporcje, dziki rosły i tyły. Tyły i ryły podwórko. Psa traktowały jak swojego, ludzi skubały po nogawkach i ciągnęły za sznurówki. Podniesione (póki jeszcze nie były za ciężkie) tak głośno kwiczały, że człowiek stawiał je na ziemię, bo nie mógł znieść takiego hałasu. Gdy chwilowo zamieszkały z psem, ten miał przegrane. Ciągały go za uszy, a gdy padał deszcz, zajmowały całą jego budę a on musiał moknąć. Wkrótce straciły swoje paski i przybrały na wadze tak, że już ich nie podnosiłam. Dwa trafiły na gospodarstwo pod Szczecinem, wkrótce dołączyły do nich pozostałe dwa. We wrześniu żegnałam cztery silne, grube dziki, o czarnych grzywach, które dawały mi się głaskać i ciągnąć za uszy jak psy. Niesamowite doświadczenie. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.3.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.3_resize.jpg" alt="dziczek" /></a> </p>
<p>Początkowo maluchy mieszkały w tej budzie, docieplanej odpowiednią lampą. Jeden z nich był taki jakiś niewyraźny i bałam się, że nie przeżyje tej sytuacji, ale przecież dzik wszystkiemu da radę. O dziki, w przeciwieństwie do saren, nie martwił się nikt. Silne bestie.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.4.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.4_resize.jpg" alt="dwie sarny" /></a> </p>
<p>Około pół miesiąca po pierwszej sarence, trafiła do nas druga. Wpadła do głębokiego dołu a gdy została wyciągnięta, nie mogła już wrócić do mamy. Sarenki szybko się dogadały między sobą i razem piły mleko z butelki. Długo to trwało zanim zaczęły skubać trawę i liście. Jeszcze dłużej zanim pozwoliły mi bliżej podejść. Gdy je żegnałam we wrześniu, były już całkiem duże, ale do dorosłości wciąż wiele im brakowało.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.5.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.5_resize.jpg" alt="pingwin" /></a> </p>
<p>Pingwin Adama wystąpił w czerwcu w roli głównego bohatera historii z paczkomatem. Dzięki komiksowi z Pingwinem zdobyliśmy wyróżnienie w konkursie na opinię o paczkomatach :-) i przekonaliśmy się, że paczkomaty to naprawdę świetna sprawa. Polecam :-).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.6.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.6_resize.jpg" alt="papuga missing" /></a> </p>
<p>Tego samego dnia, gdy Pingwin debiutował w roli fotomodela, natknęliśmy się na ogłoszenie o zaginionej papudze. Byłam nieco zaskoczona, ale mam nadzieję, że Mnisia się odnalazła&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.7.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.7_resize.jpg" alt="Kernel" /></a> </p>
<p>Czerwiec był miesiącem gorącym i wszystkie zwierzęta futerkowe miały problem. Zwłaszcza koty, które pocą się tylko na opuszkach łap. Leżały, gdzie popadnie, rozpostarte na całą długość, dziwacznie powyginane. Z tych fotek dałoby się ukręcić kolejny poradnik Kernela na temat efektownego spania ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.8.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.8_resize.jpg" alt="Rondel" /></a> </p>
<p>Również Rondel miał dość tych temperatur i ukazywał nam swój biały brzuszek i urocze czarne poduszeczki na białym tle futerka&#8230; (<em>Może ktoś się zakocha w kotku?</em>)</p>
<p>Udało mi się wkręcić na wycieczkę zakładową do Niemiec. W wycieczce, oprócz pracowników Lasów Miejskich, udział brali doktorzy i profesorowie Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego (dawniej Akademii Rolniczej). Kilkoro z nich prowadziło zajęcia dla mojego roku/grupy i dziwnie było stanąć koło nich na zupełnie innej pozycji. Zresztą dwójka z nich kojarzyła mnie bardziej lub mniej, ale zawsze coś:-). </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.9.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.9_resize.jpg" alt="słoje z ziarnami" /></a> </p>
<p>Na zdjęciu dwa słoje z nasionami w chłodni. Takich słojów i plastikowych worków było tam mnóstwo i chętnie zostałabym tam na jakąś godzinkę, by zrobić więcej zdjęć, ale nie dało rady&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.10.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.10_resize.jpg" alt="poroże" /></a> </p>
<p>W nadleśnictwie, które zwiedzaliśmy, trafiliśmy do przerażającego miejsca. Przerażenie opuściło nas jednak po usłyszeniu wyjaśnień, że te wszystkie rogi to nie efekt polowań czy kłusownictwa lecz naturalne zrzuty wyszukiwane przez pracowników lasów i okolicznych mieszkańców. W leśnictwie tym prowadzony jest rejestr bardzo licznej populacji jelenia na podstawie znalezionych poroży, informacji od mieszkańców, obserwacji własnych i zdjęć. Poroża są opisywane, dopasowywane do odpowiednich osobników i magazynowane. Czasem tworzone są kolekcje pokazowe danego osobnika. Otrzymaliśmy obszerne informacje na temat oddziaływania chorób i wypadków/uszkodzeń na jakość poroża. Mieliśmy też okazję spróbować rozdzielić dwa wieńce zaplątane w siebie tak mocno, że ich właściciele zmarli z głodu i wycieńczenia nie mogąc się rozdzielić.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.11.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.11_resize.jpg" alt="szop" /></a> </p>
<p>Nie wymaga komentarza ;)</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.12.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.12_resize.jpg" alt="sarna" /></a> </p>
<p>A na ogródku, przed leśniczówką, wyrosły z ziemi takie oto&#8230; grzyby ;)</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.13.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.13_resize.jpg" alt="sala edukacyjna" /></a> </p>
<p>A to jest zdjęcie wykonane w sali edukacyjnej Lasów Miejskich, znajdującej się w piwnicy budynku Straży Miejskiej przy pętli Głębokie. Przepięknie wyposażona praca. Autor zadbał o każdy, nawet najmniejszy szczegół. Na każdym stole znajdują się inne rysunki (ptaki, ssaki leśne, rośliny chronione, grzyby etc.), na ścianach mnóstwo dopracowanych rycin, liczne eksponaty, pomoce naukowe. Byłam pod wielkim wrażeniem.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.14.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.14_resize.jpg" alt="zegarek" /></a> </p>
<p>Nawet zegarek z motywem ptasim&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.15.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.15_resize.jpg" alt="sarna" /></a> </p>
<p>Na koniec jeszcze z zupełnie innej beczki &#8211; magazyn dla nastolatek&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.16.JPG"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/6.16_resize.JPG" alt="sarna" /></a> </p>
<p>I tapetka do pobrania. Zadziwiające jak ładne zdjęcia można zrobić nie wychodząc z domu (tu kalanchoe doniczkowe na parapecie ;) ).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/12/31/2010-rok-w-zdjeciach-ii-kwartal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
<enclosure url="http://shenn.pl/obrazy/2010/notatka0.mp3" length="625569" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://shenn.pl/obrazy/2010/notatka1.mp3" length="569697" type="audio/mpeg" />
		</item>
		<item>
		<title>2010 rok w zdjęciach &#8211; I kwartał</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/12/29/2010-rok-w-zdjeciach-i-kwartal/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/12/29/2010-rok-w-zdjeciach-i-kwartal/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Dec 2010 23:00:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto inside]]></category>
		<category><![CDATA[Fotografia]]></category>
		<category><![CDATA[Humor]]></category>
		<category><![CDATA[Kot(y)]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1245</guid>
		<description><![CDATA[STYCZEŃ
To była mroźna zima. Dużo śniegu, dużo stopni (na minusie) i duże rachunki za gaz. Najzimniejszą noc pamiętam z grudnia ale to właśnie styczeń spędziłam na najlepszych spacerach w pracy. 
  
Mimo ogromnych mrozów i zamarzających rzek, Płonia płynęła w prawie niezakłócony sposób. Niewiele osób zapędzało się tak daleko w górę rzeki, więc niemal [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>STYCZEŃ</strong></p>
<p>To była mroźna zima. Dużo śniegu, dużo stopni (na minusie) i duże rachunki za gaz. Najzimniejszą noc pamiętam z grudnia ale to właśnie styczeń spędziłam na najlepszych spacerach w pracy. </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.1.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.1_resize.jpg" alt="czaple" /></a> </p>
<p>Mimo ogromnych mrozów i zamarzających rzek, Płonia płynęła w prawie niezakłócony sposób. Niewiele osób zapędzało się tak daleko w górę rzeki, więc niemal nikt nie naruszał spokoju poszukującym tu pożywienia zwierzętom. Tamtego dnia poczułam jak bardzo brakuje mi porządnego zoom&#8217;a i statywu. Niemniej udało mi się z daleka schwytać trzy przycupnięte czaple i kilkanaście kaczek.<br />
<span id="more-1245"></span></p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.2.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.2_resize.jpg" alt="czapla odlatująca" /></a> </p>
<p>Niestety czaple są bardzo czujne i z daleka słyszały, że nadchodzę. Ani razu nie udało mi się podejść bliżej, ale za to schwytałam tę jedną całkiem zgrabnie, jak na brak sprzętu i umiejętności. Przynajmniej wyszło dynamicznie ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.3.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.3_resize.jpg" alt="bobrze ślady" /></a> </p>
<p>Wzdłuż rzeki napotykałam również liczne ślady bobrów, chociaż samych sprawców nie udało mi się wytropić. Ślady łap i ogonów zawsze szybko znikały w wodzie a tam tropić już nie sposób.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.4.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.4_resize.jpg" alt="sarnie ślady" /></a> </p>
<p>Ślady saren i dzików były tak liczne, że nie robiły już na mnie takiego wrażenia, choć za każdym razem miło było je znaleźć. Samego dzika nie udało mi się spotkać. Miałam natomiast kilka bliskich spotkań z sarnami i koziołkami. Wystarczy iść w ciszy, z daleka od ludzi.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.5.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.5_resize.jpg" alt="gołębie na drzewie" /></a> </p>
<p>Koty również tej zimy miały ciekawe zajęcie. Na drzewie rosnącym przy naszym bloku przesiadywały duże ilości gołębi. Obserwowanie ich i próby polowania na śmiałków zapędzających się na nasz parapet wypełniały niektóre dni naszym kotom.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.6.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.6_resize.jpg" alt="znicz w śniegu" /></a> </p>
<p>I tylko znicze na cmentarzu nie dawały się takim ilościom śniegu.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.7.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.7_resize.jpg" alt="stacja meteo" /></a> </p>
<p>Stacja meteo w leśniczówce. Jeden z zimniejszych dni.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.8.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/1.8_resize.jpg" alt="Matylda z profilu" /></a> </p>
<p>Styczeń był ciężkim miesiącem dla kotów. Rozpoczęliśmy przyzwyczajanie futer do wydzielanych posiłków a następnie zaczęliśmy dietę odchudzającą, która ominęła jedynie zawsze chudą Farbę. Na zdjęciu Matylda. Bardzo niezadowolona z faktu, że stawia się ją pod ścianą i foci w celu sprawdzenia efektu wizualnego diety. W przypadku Matysia efekt wizualny był niestety niewielki, choć zrzuciła nieco wagi przez te pół roku diety.</p>
<p><strong>LUTY</strong></p>
<p>Zima trzymała nadal. Trzymała mocno i konkretnie. Rachunek za gaz rósł, koty marudziły z powodu mniejszych ilości karmy a życie toczyło się powoli do przodu. Na początek kilka zdjęć z wycieczki nad nasze morze 6go lutego &#8211; Dziwnówek i Trzęsacz (gdzie morze zamarzło wiele metrów w głąb i można było spojrzeć na mury kościoła z daleka ;) ).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.1.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.1_resize.jpg" alt="zimowe morze" /></a> </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.2.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.2_resize.jpg" alt="zimowe morze" /></a> </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.3.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.3_resize.jpg" alt="zimowe morze" /></a> </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.4.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.4_resize.jpg" alt="zimowe morze" /></a> </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.5.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.5_resize.jpg" alt="zimowe morze" /></a> </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.6.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.6_resize.jpg" alt="mysz polarna" /></a> </p>
<p>Adam dorwał mysz polarną i zrobił sobie z nią zdjęcie ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.7.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.7_resize.jpg" alt="ogłoszenie" /></a> </p>
<p>A niektórzy przedsiębiorcy nic sobie z mrozów nie robili i działali dzielnie, niczym w sezonie urlopowym ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.8.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.8_resize.jpg" alt="czaple" /></a> </p>
<p>Zima trzymała również w Szczecinie. Na zdjęciu podwórko jednej z kamienic i korytarze ze śniegu wysokie na ponad metr a czasem i półtora.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.9.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/2.9_resize.jpg" alt="Nikola w tunelu" /></a> </p>
<p>Niewrażliwa na zimę odwiedziła nas w lutym tunelowa wróżka ;). Okazało się, że siostrzenica Adama w poprzednim wcieleniu była kotem i kochała przechodzić przez kocie tunele i piórka na patyku też kochała ;).</p>
<p><strong>MARZEC</strong></p>
<p>Zima zaczęła odpuszczać i robić miejsce wiośnie. Nieśmiałe ciepłe promienie słońca, pierwsze kiełkujące rośliny, przebiśniegi i wędrujące do jeziora ropuchy. Rozpoczęłam ten miesiąc trzecią już akcją <em>Walentynka dla Zwierzaka</em>. Później przyszły kolejne urodziny drużyny i kolejny <em>Pierwszy Wiosenny Wschód Słońca na Wałach</em> a potem zadziwiłam się ile inspiracji może przynieść jedno bardzo duże drzewo, które zostało ścięte ze względu na choroby i niebezpieczeństwo obalenia się na ludzi&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.1.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.1_resize.jpg" alt="walentynka" /></a> </p>
<p>Harcerze pieką ciasta i ciasteczka, dzieci je kupują i zjadają ze smakiem, dzięki czemu harcerze mogą kupić dużo karmy dla zwierzaków ze schroniska i TOZu. Jest loteria fantowa i liczne konkursy. Wszystko dla potrzebujących stworzeń. Z roku na rok piękniej i lepiej. Oby owocnie również w dziecięcych umysłach.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.2.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.2_resize.jpg" alt="fanty w loterii" /></a> </p>
<p>Fanty. Po raz trzeci zebrane od dzieci. Na następną akcję trzeba by poszukać darczyńców, bo kończą się już pomysły.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.3.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.3_resize.jpg" alt="ślimak w rukoli" /></a> </p>
<p>Pierwszy krzyk budzącej się do życia przyrody &#8211; ślimak w zafoliowanej rukoli. Wypuściliśmy go na wolność. Niestety jego dalsze losy są nieznane.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.4.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.4_resize.jpg" alt="tort urodzinowy Szarańczy" /></a> </p>
<p>To już 23 lata. A dla mnie 15ty rok&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.5.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.5_resize.jpg" alt="wschód słońca" /></a> </p>
<p>Pierwszy Wiosenny Wschód Słońca na Wałach &#8211; 21 marca &#8211; już po raz 9ty a wciąż nie możemy zebrać wiernego grona towarzyszy. Mimo tego, słońcu zawsze jakoś udaje się wzejść ;).</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.6.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.6_resize.jpg" alt="przebiśniegi" /></a> </p>
<p>Długo wypatrywane, wreszcie się pojawiają.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.7.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.7_resize.jpg" alt="circle of life" /></a> </p>
<p>Z cyklu &#8220;circle of life&#8221;&#8230;</p>
<p>Wielki buk o ponad metrowej średnicy pnia. Miałam to zobaczyć na własne oczy ale nie zdążyłam przyjechać na czas. Już leżał. Nie sądziłam jednak, że odnajdę w nim tak wiele ciekawych spojrzeń. Dziwne uczucia wywołuje obcowanie z pokonaną potęgą&#8230; </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.8.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.8_resize.jpg" alt="huba" /></a> </p>
<p>Huba, jedna z wielu. Ogromna. Widoczny symptom głębokiej choroby pustoszącej wnętrze.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.9.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.9_resize.jpg" alt="drewno" /></a> </p>
<p>Przełamane drewno.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.10.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.10_resize.jpg" alt="plastry drewna" /></a> </p>
<p>Pocięte plastry.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.11.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.11_resize.jpg" alt="słoje" /></a> </p>
<p>To drzewo miało piękne przyrosty. Tu widoczne dwa lepsze okresy w jego życiu.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.12.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.12_resize.jpg" alt="biedronka" /></a> </p>
<p>Biedronka na korze. Szkoda, że tak niewyraźna, ale była naprawdę malutka.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.13.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.13_resize.jpg" alt="robaki" /></a> </p>
<p>Robaki na spróchniałym drewnie we wnętrzu pnia.</p>
<p>Marzec to również czas wędrówki ropuch i żab do zbiorników wodnych w celu złożenia skrzeku. W Puszczy Bukowej wychodzą te ropuchy ze swoich ziemnych kryjówek i zdążają całymi chmarami w stronę jeziora Szmaragdowego. Wiele z nich ginie pod kołami samochodów, pod stopami nieuważnych przechodniów czy zjedzone przez inne zwierzęta. Co roku stawiane są tablice informacyjne a w czasie pracy pracownicy często zbierają wędrujące stworzenia i przenoszą do wody. Sama brałam w tym udział &#8211; pierwszy raz w życiu trzymałam ropuchę w rękach. Nic strasznego :-). W tym roku ropuch było mniej niż w poprzednim, choć wrażenie poruszającego się gruntu pod nogami (ropuchy przechodzące pod liśćmi) było tak samo niesamowite.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.14.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.14_resize.jpg" alt="czaple" /></a> </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.15.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.15_resize.jpg" alt="czaple" /></a> </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.16.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.16_resize.jpg" alt="czaple" /></a> </p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.17.jpg"><img src="http://shenn.pl/obrazy/2010/3.17_resize.jpg" alt="czaple" /></a> </p>
<p>Czarka szkarłatna &#8211; gatunek grzyba pod ochroną. Stanowisko w okolicy jeziora Szmaragdowego. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/12/29/2010-rok-w-zdjeciach-i-kwartal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zlot 100-lecia harcerstwa &#8211; Kraków 2010 &#8211; konferencje metodyczne czyli &#8216;you are not alone&#8217;</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/09/24/zlot-100-lecia-harcerstwa-krakow-2010-konferencje-metodyczne-czyli-you-are-not-alone/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/09/24/zlot-100-lecia-harcerstwa-krakow-2010-konferencje-metodyczne-czyli-you-are-not-alone/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Sep 2010 06:56:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Radość]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1197</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszy wpis dotyczący Zlotu. Mam nadzieję, że zapoczątkuje krótki cykl, w którym chciałabym &#8220;rozliczyć&#8221; się ze Zlotem.
Zlot toczył się nadspodziewanie szybko. Instruktorzy otrzymali książeczki z propozycjami programowymi przeznaczonymi właśnie dla nich. Nie powiem, były interesujące, ale co z tego &#8211; większość odbywała się w czasie, gdy normalny drużynowy przebywał ze swoimi podopiecznymi na zajęciach. Owszem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Pierwszy wpis dotyczący Zlotu. Mam nadzieję, że zapoczątkuje krótki cykl, w którym chciałabym &#8220;rozliczyć&#8221; się ze Zlotem.</em></p>
<p>Zlot toczył się nadspodziewanie szybko. Instruktorzy otrzymali książeczki z propozycjami programowymi przeznaczonymi właśnie dla nich. Nie powiem, były interesujące, ale co z tego &#8211; większość odbywała się w czasie, gdy normalny drużynowy przebywał ze swoimi podopiecznymi na zajęciach. Owszem byli też instruktorzy bez podopiecznych, ale część z nich właśnie prowadziła różne zajęcia. Ciekawi mnie jaka była frekwencja na tych spotkaniach?</p>
<p>Były również propozycje na wieczór, gdy drużyny (zastępy) miały tzw &#8220;zajęcia własne&#8221; (1). Z początku nie myślałam o tych konferencjach na poważnie, choć spotkanie z Rzecznikiem Praw Dziecka wspominam bardzo mile (2). W pewnym momencie, przechodząc o poranku przez bramę Orła Białego, zobaczyłam informację o braku miejsc na konferencję Wędrowniczą i poczułam, że może jednak warto by było&#8230; (3). Szczęśliwym trafem Kuba miał możliwość dopisania mnie na listę na konferencję harcerską i starszoharcerską. Wcisnął mnie gdzieś tam a później okazało się, że nie tylko ja zostałam &#8220;wciśnięta&#8221; &#8211; zainteresowanie było nieco większe niż planowano.<br />
<span id="more-1197"></span></p>
<p>Zdumiało mnie zdanie Komendantki na temat tych konferencji. Wątpiąc w ich sens pytała po co mi to i wspominała, że nie warto. Ale ja, mimo późnej pory i zmęczenia, szłam z jakimś dziwnym podekscytowaniem i radością, choć zupełnie nie wiedziałam czego się po tych spotkaniach spodziewać. Potem jeszcze, po konferencjach, gdy wyrażałam swoje zadowolenie, słyszałam w głosie Komendantki niechęć&#8230;</p>
<p>Konferencja starszoharcerska (4) dotyczyła tożsamości harcerzy starszych i próby HS. Zastanawialiśmy się, dlaczego HS są tacy nijacy (bo trochę są). Wędrownicy mają swoją specyficzną metodykę, pagon wędrowniczy, kodeks. Zuchy to już zupełnie odrębna metodyka. Harcerze to harcerze. Harcerzem zostaje się po byciu zuchem albo wstępuje się do drużyny z naboru a wydaje mi się, że właśnie w tym wieku większość ludzi zaczyna swoją przygodę z harcerstwem. A harcerz starszy, nie dość, że od harcerza różni się tylko dodatkiem do nazwy to jeszcze jest w takim wieku, w którym potrzebuje się wyróżniać, szuka swojej tożsamości, buntuje się i walczy. Dowiedziałam się, że od pewnego czasu sprawą tą zajmują się w &#8220;Giece&#8221;, że są projekty znaczka HS, ale nic z tego nie wynika. W grupach mieliśmy zastanowić się nad tożsamością HSów, nad oznaczeniem na mundurze (5), nad próbą HS &#8211; która jest &#8220;próbą harcerza&#8221; dostosowaną do wieku HSów i wzbogaconą o dodatkowe elementy. Próbę taką przechodzić mieliby harcerze wchodzący w wiek SH oraz świeżo przychodzący do drużyny. Jaki to ma sens to nie mnie oceniać. Fajnie byłoby jednak jakby rzeczywiście dać tym dzieciom coś, czym będą się wyróżniać, bo oni tego potrzebują.</p>
<p>Następnego wieczora znów sprzedałam swoje dzieci i pognałam na konferencję &#8211; tym razem harcerską (6). Pojawiło się kilka twarzy znajomych mi z poprzedniego wieczoru. Zauważyłam jednak, że w grupie tej było jednak nieco więcej &#8220;bardziej dorosłych&#8221; osób, a może mi się tylko wydawało? W każdym razie tematem przewodnim byli zastępowi. Kim jest a kim powinien być zastępowy? Czy ma być w tym samym wieku, czy starszy i o ile? Jakimi cechami i umiejętnościami powinien się charakteryzować? Jak prowadzić kursy zastępowych i czego na nich uczyć? Podzieliliśmy się od razu na grupy tematyczne &#8211; inaczej niż na konf. SH, gdzie wszystkie grupy zajmowały się tym samym tematem. Wybrałam tę zajmującą się kształceniem zastępowych. Pracę w grupie prowadziła druhna Emilia z GieKi (7). Wypisaliśmy sobie wszystkie cechy, umiejętności i zakres wiedzy, jakie powinien posiadać dobry zastępowy i okazało się, że szukamy całkiem dobrego Naczelnika ZHP ;). Wymienialiśmy się informacjami na temat kształcenia zastępowych w różnych środowiskach, funkcjonowania zastępów, programu kursu zastępowych i jego formy, jeśli takowy jest potrzebny. Po powrocie do głównego namiotu wysłuchaliśmy wszystkich grup. Rozważyliśmy plusy i minusy zastępowego w tym samym wieku, co harcerze i starszego od nich, zastanawialiśmy się nad formułą kursu, która składałaby się z dwóch &#8211; trzech biwaków i spotkań w formie zbiórek pomiędzy nimi (co wydało nam się ciekawsze, łatwiejsze do realizacji i bardziej zgodne z charakterem pracy zastępowego), przejrzeliśmy tematykę zajęć wykreślając z niej to, co powinno pojawić się dopiero na kursie drużynowych. </p>
<p>Na koniec obydwu spotkań wpisywaliśmy się na listę mailową &#8211; by móc dalej uczestniczyć w pracach GieKi w omawianych tematach, by wyrażać swoje opinie i wpływać na kształt ZHP. Nie mogę się doczekać pierwszej informacji ;).</p>
<p>Co mi dały te konferencje? Wydawało by się, że takie tam prace nad różnymi problemami raczej niewiele dają. A jednak. Ja czułam się zadowolona, choć dopiero przedwczoraj Kuba pomógł mi zrozumieć tak dokładniej, dlaczego. Otóż okazało się, że <strong>nie jestem sama z moimi problemami!</strong> Nie tylko ja nie umiem pracować z projektem. Nie tylko ja nie wiem jak dać HSom tą potrzebną wyjątkowość. Nie tylko ja borykam się z odchodzeniem HSów z drużyny. Zobaczyłam, że nie tylko ja mam problem z pracą systemem zastępów. Nie tylko w naszym środowisku się ich nie kształci lub to kształcenie wygląda marnie. Nie tylko u mnie nie działa zastęp zastępowych a zastępowi nie czują się elitą. Poczułam, że nie jestem sama z tym wszystkim, że to nie jest problem ze mną ale coś więcej, coś poza mną. To w zasadzie taka przykra myśl, że to wszystko nie działa jak powinno, ale paradoksalnie daje takie poczucie bezpieczeństwa, uspokaja i wlewa otuchę. Właśnie tak. Okazało się też, że są środowiska, w których projekt to podstawa działania drużyny HS &#8211; dzieciakom się podoba, zero problemów, same sukcesy. Są drużyny, w których działa kilka zastępów i zastęp zastępowych, gdzie odbywa się kształcenie tychże. Są środowiska, gdzie kursy zastępowych to norma na wysokim poziomie. A to pokazuje, że jest szansa, że to może się udać. I że warto próbować. </p>
<p>To najważniejsze wrażenie, największe uczucie &#8211; nie bycia osamotnioną, związane z tymi konferencjami. Zaraz po nim pojawia się takie miłe ciepełko na myśl, że GieKa interesuje się zdaniem zwykłych drużynowych. Co w zasadzie jest logiczne, bo przecież to oni będą korzystać z instrumentów metodycznych, jednak zawsze wydawało mi się, że to wszystko powstaje jakoś tak oderwane od &#8220;dołów&#8221;. A tutaj okazuje się, że GieKa mówi &#8220;powiedzcie, co o tym myślicie, bo my tu na górze nie pracujemy już w sposób podstawowy i nie wiemy dokładnie, czego potrzebujecie WY i wasi harcerze&#8221;. To miłe.</p>
<p>Może ktoś powie, że to naiwne, że to tylko taki chwilowy zryw, żeby się pokazać i zamknąć usta przeciwnikom. Ja mam nadzieję, że (8) to było i jest szczere i wykiełkują z tych rozmów jakieś konkretne wnioski. Coś się urodzi. Coś zmieni się na lepsze. Może ktoś powie, że to było głupie i niepotrzebne, ale mi dało wiele. Naprawdę. Jestem zadowolona. (9)</p>
<p>&#8212;</p>
<p>(1) Co w praktyce u nas wyglądało tak &#8211; siedzimy na podobozie i zbijamy bąki lub wracamy z miasta, gdzie wybraliśmy się zaraz po obiedzie, ale to inny temat.<br />
(2) Nie ma to jak książka z dedykacją i autografem tego przesympatycznego człowieka! ;)<br />
(3) Typowe&#8230;<br />
(4) Na której chyba jako jedyna byłam bez munduru, ale za to wszyscy równo zmarzliśmy ;). To były chyba te najzimniejsze noce&#8230;<br />
(5) Proponowane propozycje były jak dzisiejsze HS &#8211; nijakie albo podobne do czegoś, co mają pozostałe metodyki (guzik, pagon, plakietka, etc.). Być może przejdzie mój pomysł na oznaczenie na rogu kołnierzyka od munduru ;)<br />
(6) Tym razem w mundurze. I  okazało się, że instruktorzy zajmujący się harcerzami nieco luźniej do tego podeszli ;)<br />
(7) Przesympatyczna osoba, choć pierwszego dnia miałam ochotę na nią nawrzeszczeć za bałagan z zajęciami (odpowiadała za program na Zlocie) ale stała taka zrezygnowana i zdołowana, że aż mi się jej żal zrobiło&#8230;<br />
(8) Tak, wiem, nadużywam pewnego spójnika&#8230;<br />
(9) Chciałam wykorzystać wnioski z rozmów o kursie zastępowych u nas w Hufcu, zwłaszcza, że wyłoniła się grupa chcąca zrobić kurs. Wymieniłam z nimi kilka słów, wypunktowałam główne spostrzeżenia, zaproponowałam konsultację programu. Zostałam przyjęta pozytywnie, po czym&#8230; olana ciepłym moczem. Kilka(naście?) dni po tej rozmowie otrzymałam maila z informacjami o kursie, potem pojawiła się info na stronie Hufca a potem przyszła wiadomość, że zostało kilka zajęć do poprowadzenia i czy nie mam ochoty&#8230; Mam cichą nadzieję, że organizatorzy wzięli sobie do serca tych moich kilka wstępnych uwag (a nie wysłuchali mnie z myślą &#8220;niech sobie pogada, my i tak zrobimy po swojemu&#8221;), ale mimo wszystko mam pewne obawy przed wysyłaniem moich dzieciaków na ten kurs&#8230; </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/09/24/zlot-100-lecia-harcerstwa-krakow-2010-konferencje-metodyczne-czyli-you-are-not-alone/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Magia liczb</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/09/09/magia-liczb/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/09/09/magia-liczb/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 20:03:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1172</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj świętowaliśmy:
- 91 urodziny mojej cioci, urodzonej w 1919 roku
- 19 urodziny mojej kuzynki, urodzonej w 1991 roku.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj świętowaliśmy:</p>
<p>- 91 urodziny mojej cioci, urodzonej w 1919 roku<br />
- 19 urodziny mojej kuzynki, urodzonej w 1991 roku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/09/09/magia-liczb/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Wczoraj&#8221; buduje nasze &#8220;jutro&#8221; emocjami</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/08/11/wczoraj-buduje-nasze-jutro-emocjami/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/08/11/wczoraj-buduje-nasze-jutro-emocjami/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Aug 2010 07:21:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Fotografia]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[ZHP]]></category>
		<category><![CDATA[Życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1140</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj był dzień pełen wrażeń&#8230; 
Na początku pomęczyłam się solidnie z moim kijaszkiem do proporca. Ktoś rzucił kije na ziemię, ponadto oblepione były czymś klejącym. Przez noc schły po umyciu benzyną, co pomogło w niewielkim stopniu. A rano zabrałam się za wycieranie papierem ściernym i finką brzegów, brudów i klejącej warstwy. Przy akompaniamencie chrumających dzików, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj był dzień pełen wrażeń&#8230; </p>
<p>Na początku pomęczyłam się solidnie z moim kijaszkiem do proporca. Ktoś rzucił kije na ziemię, ponadto oblepione były czymś klejącym. Przez noc schły po umyciu benzyną, co pomogło w niewielkim stopniu. A rano zabrałam się za wycieranie papierem ściernym i finką brzegów, brudów i klejącej warstwy. Przy akompaniamencie chrumających dzików, które chciały zwrócić na siebie uwagę. Ale to był tylko przedsmak, przystawka, aperitif. W zasadzie nawet nie miał w sobie zbyt wiele emocji. Te miały nadejść później i to dużymi partiami&#8230;<br />
<span id="more-1140"></span><br />
*</p>
<p><em>mamo, nie czytaj dalej&#8230;</em></p>
<p>*</p>
<p>Po pewnym czasie powędrowałam na Kijewo do Thomasów. Przechodząc przez teren PKP (przedzierając się przez plątaninę torów) zobaczyłam człowieczka. Około 50tki, okrągłego, kulejącego i zdecydowanie zagubionego. Doszedł do postawionych na przejeździe starych wagonów i ruszył ścieżką obchodzącą je. Ja wspięłam się na schodki na wagonie, by przejść najkrótszą drogą. Gdy zeskoczyłam po drugiej stronie pan się odezwał i zapytał, czy wiem, gdzie jest tutaj stara strzelnica. Co było kłamać, skoro wiem doskonale? Postanowiłam wskazać panu drogę. I zaczęło się. </p>
<p>Przez całą drogę nawijał. Zaczął od wyjaśnienia kim jest i czemu szuka tej strzelnicy już drugi dzień. Otóż ma powstać wystawa o katowniach regionu szczecińskiego a on jest członkiem klubu fotograficznego. Poważna wystawa, bo pomysłodawcą był prof. Ł. (dzięki Bogu nie dane było mi go poznać jako nauczyciela historii&#8230; takie legendy o nim krążą, że hoho). Pan nie przerywając potoku słów zaproponował mi, że pokaże mi kilka swoich zdjęć. Zawsze, gdy spotykam kogoś w lesie, zachowuję ostrożność. A im bardziej ten ktoś zachowuje się dziwnie, tym więcej wątpliwości i krwawych obrazów ze mną w roli głównej wyświetla się w mojej głowie. Otóż tym razem wyświetliły się bardzo sugestywnie, gdy pan otworzył torbę, by sięgnąć po zdjęcia. Na wierzchu leżał sobie spokojnie, jak gdyby nigdy nic, pistolet. Duży, czarny, pistoletowy, wiadomo. I groźny. Też wiadomo. W myślach pożegnałam się z życiem&#8230; Pan wyjaśnił, że boi się po lesie chodzić sam i nosi to dla bezpieczeństwa. &#8220;Wie pani, taki zwykły, śrutowy&#8221; rzekł pokazując mi go z bliska, otwierając magazynek i demonstrując nabój. Mózg mój zamarł&#8230; Pan zdjęcia pokazał a grozę sytuacji podnosiła opowieść o celi śmierci w jakimś tam więzieniu. Dodam, że rozmówca mój nie wszedł do tejże celi, gdyż &#8220;jest zbyt wrażliwy&#8221;&#8230; Torba została zapakowana i zamknięta a my ruszyliśmy w stronę strzelnicy. </p>
<p>Przez całą drogę pan nawijał, nawet gdy przez chwilę rozmawiałam przez telefon, a ja szłam przed siebie zastanawiając się, jak tragicznie skończy się ta historia&#8230; I wtedy pan wypalił pytanie &#8211; czy nie boję się tak sama po lesie chodzić&#8230; Szczerze odrzekłam, że owszem, ale co zrobić, taka praca. Dowiedziałam się o jego córce, jedynaczce, która zmarła była parę lat temu na cukrzycę w młodym będąc wieku. Czyżby to był motyw? Dobrze, że zbyt wielu filmów nie widziałam i zbyt wielu książek nie czytałam w tematyce kryminalnej&#8230; Byliśmy już blisko. I wtedy z monologu mojego towarzysza (kata?) wyłowiłam perełkę. Co prawda nieco plastikową, ale postaram się przytoczyć w miarę wiernie:</p>
<p>&#8220;Bo ja jaki jestem taki jestem ale wierzę w Boga. Jestem wierzący, Jak się w nic nie wierzy, to nie dobrze. Tacy ludzie biedni są. A ja wierzę. I uparty jestem. Bo wie pani, ja jestem Strzelec. A Strzelce są takie. Mam kolegę, on jest Ryba a pływak taki, że hoho. I jest spod znaku Ryb i dobrze pływa i wszystko się zgadza. A Strzelec z Lwicą kroczy. A moja żona własnie spod znaku Lwa. Jak to się układa. Ale jak ja się pani odwdzięczę? Bóg mi chyba panią zesłał. Jak ja bym tam sam trafił? Nie trafiłbym. Dzięki Bogu, że panią spotkałem. Niech Bóg ma panią w opiece!&#8221; </p>
<p><em>&#8220;Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną.&#8221;</em></p>
<p>Doszliśmy do strzelnicy. Chwilę wcześniej pan powiadomił telefonicznie swoją zmartwioną żonę, że spotkał panią z nadleśnictwa (taaa&#8230;) i zaprowadziła go do strzelnicy, także jest już na miejscu i wszystko w porządku. No i było. Pan zobaczył strzelnicę i tak się zachwycił, że wyjął aparat z torby, którą porzucił na trawie i popędził robić zdjęcia. Przestrzegłam go jeszcze, by pilnował torby, bo różni tu chodzą i czym prędzej się oddaliłam&#8230;</p>
<p>*</p>
<p>Wdzięczna za życie żyłam sobie dalej aż do około godziny 20stej. Idąc na Wzgórze skręciłam z ulicy Poczdamskiej. Pod murem ogrodzenia z lewej strony, szedł pan z dwoma psami na smyczy &#8211; jamnikiem i dużym kundlem wielkości mniej więcej labradora, ale nie tak masywnym. Duży pies stanął pod murem, jamnik wszedł pod kundla i tak stali. Mijałam ich w odległości może półtora metra. Nagle zostałam szarpnięta za torebkę i pociągnięta przewróciłam się do tyłu. Duży pies rzucił się na mnie&#8230; </p>
<p>Nie pamiętam tego momentu między chwilą, gdy widziałam te psy a tą, gdy zostałam pociągnięta za torebkę. Wydaje mi się, że widzę otwartą paszczę skaczącego na mnie psa, ale może to tylko mózg mój próbuje uzupełnić lukę w pamięci świadomej. Pies, gdy go mijałam, był po mojej lewej stronie. Torebkę noszę na prawym ramieniu. Musiałam instynktownie odwrócić się plecami w momencie ataku. Tu zadziałały jakieś mechanizmy dla mnie nieznane, nowe. Coś takiego jeszcze chyba nigdy mi się nie przytrafiło. Mechanizm obrony, odruch, coś, czego  człowiek się nie uczy. Coś jak zamykanie oczu przy huku. Coś, co nie wynika z doświadczenia. Trochę niesamowite. Pamiętam za to, że w momencie upadku, przez moją głowę przetoczyły się obrazy psa gryzącego mnie w głowę, szyję, ręce&#8230; </p>
<p>Szczęśliwie właściciel zdołał pociągnąć agresora. Szczęśliwie był na smyczy. Nie miał natomiast kagańca. Torebka ucierpiała &#8211; jest podziurawiona. A gdyby to był mój łokieć albo ramię? Szarpnięte z taką siłą, że się wywróciłam? Czy wtedy weterynarz, który właścicielowi zalecił nie zakładanie psu kagańca &#8220;bo pies nie może wtedy normalnie funkcjonować&#8221;, czy poskładałby mój łokieć? Oczywiście, że nie. A na dźwięk słów &#8220;ale my zawsze tak chodzimy i on nigdy czegoś takiego nie zrobił&#8221; miałam ochotę zwymiotować&#8230; &#8220;Nigdy wcześniej&#8221;, &#8220;do tej pory&#8221;, &#8220;jeszcze nikogo nie ugryzł&#8221;. Aż do teraz. Brawo. Zalecam założyć mózg&#8230; Wszystkim podobnym. </p>
<p>Nie byłam ranna (dopiero dziś rano znalazłam siniaka na nodze), właściciel się nie rzucał. Stał spłoszony i przepraszał. Opiórkałam go, zrobiłam wykład, choć adrenalina była tak wielka, że w pewnym momencie musiałam zamknąć oczy i zrobić kilka głębokich wdechów, bo niechybnie bym się rozpłakała albo usiadła z wrażenia&#8230; Nie wezwałam policji, nie byłam ranna, gość się nie rzucał, rozmawiał, przepraszał, zaproponował zapłacić za torebkę. Nie grałam kozaka i kasę wzięłam. Przecież nie połatam tych dziur&#8230; Ale wiem, gdzie mieszka. I jak go spotkam z psem bez kagańca to wtedy jeszcze raz przemyślę tę decyzję. Jednak mam nadzieję, że ten widok coś go nauczy&#8230; </p>
<p>Dobrze, że na Wzgórze idzie się pod górę. Powszechnie wiadomo, że wysiłek zmniejsza złość i emocje&#8230;</p>
<p>*</p>
<p>Trzeci rodzaj stresu dopadł mnie parę chwil przed 22gą. Zadzwoniłam do ojca jednej z moich harcerek z informacją, że na karcie kwalifikacyjnej nie ma orzeczenia i podpisu lekarza. W zamian za moją troskę zostałam obrzucona jadem, żółcią, pomówiona o bezsensowną biurokrację, postawiona naprzeciw doktorki, która powiedziała, że oni tego nie wypełniają i że coś tu jest (w domyśle &#8211; u nas) nie tak z komunikacją. Moja troska o bezpieczeństwo jego dziecka przez trzy dni na Jurze (bo na Zlocie będzie lekarz i może to podpisać) została wyśmiana, bo przecież &#8220;Niby co wam się tam może stać? To nie jest wyjazd ekstremalny. Żaden wypadek się nie zdarzy. Proszę nie być śmieszną i nie denerwować mnie&#8221;. </p>
<p>Tylko, że do lekarza jeździło się np z kleszczem, który wyjść nie chciał, z opuchniętą od ugryzienia końskiej muchy nogą, z poparzeniem zupą. Słyszałam o przypadku ataku serca u dziecka, którego rodzice i lekarz zapomnieli napisać, że ma niewydolność serca. A mało się słyszy o wypadkach autokarów z dziećmi? Sama, będąc dzieckiem, cudem tylko uniknęłam bycia stratowaną przez samochód, który wypadł z zakrętu. Wracaliśmy wtedy z pobliskiej przystani. Pamiętam, że dwie dziewczyny dużo czasu spędziły wtedy w szpitalu. Jedna z nich miała potem krótszą nogę, w wypadku pokiereszowaną doszczętnie&#8230; Zaś w przypadku większego wypadku na placówce wypoczynku przyjeżdża nie tylko karetka, jak to sobie wywnioskował mój rozmówca, ale też policja i kuratorium. Oni lubią sprawdzać wszelkie dokumenty. Wymogłam na nim pisemne oświadczenie i pożegnałam się pełna goryczy niesprawiedliwości&#8230; </p>
<p>Późnym wieczorem usłyszałam, że prawdopodobnie od pewnego czasu nie jest to wymagane. Jednak nic nie tłumaczy takiego potraktowania mnie&#8230; </p>
<p><em>A A. mnie ostrzegała. Jednak przez cały rok zdążyłam wyrobić sobie o nim dobre zdanie&#8230;</em></p>
<p>*</p>
<p>Niepokój, adrenalina, ból brzucha. Wszystko jednego dnia&#8230; Tej nocy zupełnie się nie wyspałam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/08/11/wczoraj-buduje-nasze-jutro-emocjami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;i Pingwin mały A Dał radę&#8221; czyli jak wygrać iPAD&#8217;a</title>
		<link>http://shenn.pl/blog/2010/07/24/i-pingwin-maly-a-dal-rade-czyli-jak-wygrac-ipada/</link>
		<comments>http://shenn.pl/blog/2010/07/24/i-pingwin-maly-a-dal-rade-czyli-jak-wygrac-ipada/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Jul 2010 08:38:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>shenn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Humor]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://shenn.pl/blog/?p=1135</guid>
		<description><![CDATA[InPost na swoim blipie ogłosił w połowie czerwca konkurs pt. Bliptesty. Chętni blipowicze mogli przetestować usługę Paczkomaty 24/7, otrzymać upominki gwarantowane (90 dniowy kod na antywirus Kaspersky i bon o wartości 20 zł na zakupy w sklepie e-lady.pl) oraz, poprzez wydanie opinii o Paczkomatach, wziąć udział w konkursie, w którym nagrodą był iPAD od Apple. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.inpost.pl/">InPost </a>na swoim <a href="http://inpost.blip.pl/">blipie </a>ogłosił w połowie czerwca konkurs pt. Bliptesty. Chętni blipowicze mogli przetestować usługę <a href="http://www.paczkomaty.pl/">Paczkomaty 24/7</a>, otrzymać upominki gwarantowane (90 dniowy kod na antywirus <a href="http://www.kaspersky.pl/">Kaspersky </a>i bon o wartości 20 zł na zakupy w sklepie <a href="http://www.e-lady.pl/">e-lady.pl</a>) oraz, poprzez wydanie opinii o Paczkomatach, wziąć udział w konkursie, w którym nagrodą był iPAD od Apple. </p>
<p>Udział wzięłam i ja. Przesyłkę odebrałam szybciutko i bawiłam się przy tym przednio. Usługa Paczkomaty24/7 jest niesamowicie przyjazna dla użytkowników. Nie ma kolejek, przerw na kawę, złego humoru, braku drobnych etc. Jestem tylko ja i uroczy żółty paczkomat. Denerwuje jedynie krótki czas na odbiór przesyłki &#8211; zaledwie trzy dni a potem ląduje ona w najbliższej centrali&#8230;</p>
<p>Do testowania paczkomatu zatrudniliśmy pingwina A. i aparat foto. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zabrała się za konstruowanie opinii ostatniego dnia konkursu&#8230; A. bardzo mi pomógł. Mogę nawet powiedzieć, że odwalił kawał dobrej roboty i gdyby nie on, efekt nie byłby tak świetny, o ile w ogóle bym zdążyła. A oto i nasz komiks:<br />
<span id="more-1135"></span></p>
<p><img src="http://shenn.pl/obrazy/inpost.jpg" alt="komiks o paczkomacie" /></p>
<p>Rzutem na taśmę blipnęliśmy nasz komiks i czekaliśmy na wyniki. Niestety nie udało nam się zdobyć nagrody głównej&#8230; Jednak InPost, będący pod wrażeniem wszystkich opinii, postanowił przyznać 7 nagród dodatkowych i w tym gronie znaleźliśmy się i my! iPAD to iPAD, ale roczna licencja na antywirus Kaspersky&#8217;ego i bon do e-lady.pl na 100 zł są całkiem całkiem :-). </p>
<p>Podsumowując &#8211; konkurs przebiegał spokojnie, było wielu chętnych, pojawiło się wiele ciekawych opinii. Nie obyło się bez problemów &#8211; ktoś chciał dodać film, ktoś zdjęcie, ktoś rozpisał się na blogu. InPost odpowiadał na pytania i pozwolił dodawać filmy, zdjęcia i linki, pod warunkiem, że w treści blipnięcia znajdzie się również opinia pisemna. Na ile te dodatkowe elementy miały wpływ na wybór zwycięzców nie dowiemy się. Można tylko wyciągnąć wniosek, iż następnym razem należałoby dokładniej określać zasady udziału oraz kryteria wyboru zwycięzców. Mimo to ja jestem usatysfakcjonowana ;-))).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://shenn.pl/blog/2010/07/24/i-pingwin-maly-a-dal-rade-czyli-jak-wygrac-ipada/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

