Wracając wczoraj koło 21szej do domu wlokłam się zamyślona po schodach i omal zawału nie dostałam, gdy wchodząc na półpiętro zobaczyłam leżącego mężczyznę. Śmierdział brudem i alkoholem i spał sobie w najlepsze, na jakiś dywanikach, chrapiąc radośnie, skulony jak dziecko. Skąd te dywaniki??? Acha, zabrał wycieraczki sąsiadom… Ale skąd ten facet na klatce, która ma tylko 6 mieszkań, w tym tylko 5 stale zamieszkanych i wszystkie przez ludzi prawych i spokojnych?? Zakrzyknęłam do niego, ale nawet nie drgnął. Z adrenaliną buzującą we krwi (wszak nie często człowiekowi takie rzeczy się przytrafiają) nakarmiłam koty, wykręciłam na komórce 997 i usłyszałam “Komenda Policji w Świnoujściu, słucham?” Że co proszę? Ja w Szczecinie jestem! “Noooo cóż.” To przepraszam… Oszołomiona tym kolejnym niespodziewanym akcentem wykręciłam 112 licząc, że połączy mnie z jakąś okoliczną jednostką. W słuchawce usłyszałam inny głos, jednak mówił on “Komenda Policji w Świnoujściu, słucham?”… Wytrącona zupełnie z tematu roześmiałam się niezręcznie i zapytałam czemu łączy mnie ze Świnoujściem skoro ja w Szczecinie jestem?? Miły Pan Policjant odrzekł radośnie, że piękną pogodę mamy (istotnie) i może niesie po Zalewie sygnał? I zaraz dodał, wyczuwając zapewne moją konsternację, czy może w czymś pomóc? Naświetliłam mu problem a ten polecił poczekać jeszcze trochę i najwyżej znów zadzwonić, to postarają się jakoś pomóc. Podbudowana zaproponowałam, że może zejdę do sąsiada, co normalny (czyt. stacjonarny) telefon ma i tak spróbuję. MPP życzył mi powodzenia.
Dalsze wydarzenia wskazują na to, iż taki menel nie reaguje na krzyki wznoszone przez niewiastę (mnie); młodzi sąsiedzi obok o 21szej już śpią a do tego sąsiad to nędza, bo nawet nie spróbował przepędzić autora całego zamieszania, a gdy potem do mnie zapukał to mówił szeptem, jakby się bał obudzić menela; sąsiedzi pod nami krótkiego dzwonka nie słyszą, więc oszczędziłam im zachodu a sąsiad z parteru bardziej szanuje meneli (“a niech się wyśpi to wstanie i pójdzie”, “i co, i przyjadą i jeszcze będzie musiał za izbę zapłacić”) niż koty (“wchodzą do piwnicy i śmierdzą!”) oraz własność sąsiedzką (zostawiając otwarte drzwi do piwnicy, żeby piesek mógł wrócić ze spaceru [acha...] jednocześnie narzekając, że piwnice są okradane [i wchodzą do nich koty]…). Wynika również to, że około godziny 23ciej (gdy słoneczko już zajdzie [?]), da się połączyć z Komendą Policji w Szczecinie, czego dokonał A. oraz, że ekipa pojawia się w przeciągu kwadransa a także to, że menelki błyskawicznie reagują na obecność mundurowych i potulnie opuszczają barłogi.
FIN
PS-w całej tej historii nieco zatrważające jest to, że w naprawdę złej sytuacji mogę nie uzyskać pomocy, lub oczekiwać grzecznie i niewiadomojakdługo aż Świnoujście zgłosi Szczecinowi, że dzieje się źle. O ile będą chcieli to zrobić. I o ile dodzwonię się do Świnoujścia a nie do Dojczland Policaj… Chyba czas zapisać sobie w telefonie numery konkretnych Komend…