2010 rok w zdjęciach – III kwartał
Troszkę się opóźniam z tym wszystkim… wybaczcie.
LIPIEC
Lipiec był gorący i zupełnie nudny pod względem zdjęciowym.
Upały powodowały rozkładanie się kotów gdziebądź w jakiejkolwiek pozie, byle jak najbardziej rozciągniętej lub sflaczałej. Wszelkie koce straciły na znaczeniu, najlepsza była podłoga. Na zdjęciu Rondel pokazujący, jak mu jest okropnie gorąco.
Continue reading
2010 rok w zdjęciach – II kwartał
KWIECIEŃ
Kwiecień zaczął się od Wielkanocy. Był miesiącem budzącej się do życia przyrody. Każdy dzień w lesie przynosił nowy zachwyt. A to pąki liściowe pękły i ukazał delikatne listki, a to zakwitły wczesnowiosenne kwiaty a to posiane przez nas jesienią nasiona drzew wykiełkowały. Był to również miesiąc pod znakiem kota. Szczecin był dumnym gospodarzem dla wystawy kotów, z której mam wiele pięknych zdjęć. Niestety nie wszystkie koty mają tak dobrze, jak rasowi bracia. Niektóre mieszkają w piwnicy, inne chorują na dworze. Te pierwsze mają opiekę i wyżywienie ale nie widują słońca, ten drugi trafił pod nasze skrzydła i doszedł nieco do siebie. Wciąż poszukuje swojego Domu.
Mój pierwszy mazurek. Palce lizać.
Continue reading
2010 rok w zdjęciach – I kwartał
STYCZEŃ
To była mroźna zima. Dużo śniegu, dużo stopni (na minusie) i duże rachunki za gaz. Najzimniejszą noc pamiętam z grudnia ale to właśnie styczeń spędziłam na najlepszych spacerach w pracy.
Mimo ogromnych mrozów i zamarzających rzek, Płonia płynęła w prawie niezakłócony sposób. Niewiele osób zapędzało się tak daleko w górę rzeki, więc niemal nikt nie naruszał spokoju poszukującym tu pożywienia zwierzętom. Tamtego dnia poczułam jak bardzo brakuje mi porządnego zoom’a i statywu. Niemniej udało mi się z daleka schwytać trzy przycupnięte czaple i kilkanaście kaczek.
Continue reading
Zlot 100-lecia harcerstwa – Kraków 2010 – konferencje metodyczne czyli ‘you are not alone’
Pierwszy wpis dotyczący Zlotu. Mam nadzieję, że zapoczątkuje krótki cykl, w którym chciałabym „rozliczyć” się ze Zlotem.
Zlot toczył się nadspodziewanie szybko. Instruktorzy otrzymali książeczki z propozycjami programowymi przeznaczonymi właśnie dla nich. Nie powiem, były interesujące, ale co z tego – większość odbywała się w czasie, gdy normalny drużynowy przebywał ze swoimi podopiecznymi na zajęciach. Owszem byli też instruktorzy bez podopiecznych, ale część z nich właśnie prowadziła różne zajęcia. Ciekawi mnie jaka była frekwencja na tych spotkaniach?
Były również propozycje na wieczór, gdy drużyny (zastępy) miały tzw „zajęcia własne” (1). Z początku nie myślałam o tych konferencjach na poważnie, choć spotkanie z Rzecznikiem Praw Dziecka wspominam bardzo mile (2). W pewnym momencie, przechodząc o poranku przez bramę Orła Białego, zobaczyłam informację o braku miejsc na konferencję Wędrowniczą i poczułam, że może jednak warto by było… (3). Szczęśliwym trafem Kuba miał możliwość dopisania mnie na listę na konferencję harcerską i starszoharcerską. Wcisnął mnie gdzieś tam a później okazało się, że nie tylko ja zostałam „wciśnięta” – zainteresowanie było nieco większe niż planowano.
Continue reading
Magia liczb
Wczoraj świętowaliśmy:
- 91 urodziny mojej cioci, urodzonej w 1919 roku
- 19 urodziny mojej kuzynki, urodzonej w 1991 roku.


Ostatnie komentarze