Jeszcze 2011
49. Chelsea Haywood “Biała gejsza”
Kanadyjska dziewczyna, która postanowiła napisać książkę o współczesnych gejszach – japońskich hostessach. Młodziutka, ze świeżo poślubionym mężem, śliczna i zdeterminowana trafiła do jednego z hostess-klubów, gdzie zobaczyła, że wybrany przez nią temat badań nie jest tak prosty, jakim się wydawał. Mimo szczerych chęci gubi się w pokrętnych relacjach, udawanych lub chorych uczuciach.
Spodziewałam się ciężkiej, gorzkiej lub nawet przerażającej opowieści, ale jest lekka choć w pewien sposób smutna.
50. Jonathan Safran Foer “Strasznie głośno, niesamowicie blisko”
Przejmująca opowieść o wrażliwym (nadwrażliwym) chłopcu, który w zamachu na WTC stracił ojca. Oskar próbuje rozwiązać pewną zagadkę związaną z ojcem, licząc że w ten sposób dowie się czegoś ważnego, czegoś, co nada sens jego życiu. Chcąc zachować swoje działania w tajemnicy, nieświadomie angażuje w nie całą swoją rodzinę i wielu obcych ludzi. Ale opowieść jest nie tylko o Oskarze. Tragedię – bombardowanie Drezna, przeżyli niegdyś jego dziadkowie. Stracili bliskich, ukochanych, marzenia. Jak głęboko takie wydarzenie potrafi wpłynąć na ludzi, jak wielką krzywdę można wyrządzić sobie nawzajem kryjąc przed sobą najważniejsze uczucia i myśli, jak wiele można w ten sposób stracić…
51. Tess Gerritsen “Ciało”
Autorka znana mi z księgarni, tytuł polecony przez panią bibliotekarkę. Opowieść przeciętna. Zagadka, którą rozwiązuje bohaterka, jest ciekawa, ale płytko przedstawiona i łatwo można ją odgadnąć. Nie nudziłam się, ale na przyszłość poszukam czegoś ambitniejszego jednak…
(opowieść traktuje o lekarce sądowej, do której trafiają dziewczyny, które umarły w dziwny sposób. poszukiwania dają podejrzenie nowego narkotyku, prowadzą do firmy farmaceutycznej, kończą się strzałami, walką z osobą spoza kręgu podejrzanych i miłością między bohaterami. takie tam)
52. Frank Herbert “Kapitularz Diuną”
Ostatnia, och jak żałuję, księga z cyklu opowieści o Diunie. Kapitularz, ręką Darwi, przekształca się w planetę pustynną, dobrą dla czerwi. Równocześnie zmartwieniem zgromadzenia są Dostojne Matrony. Intrygi, uknute przez kilka postaci, prowadzą do dość zaskakującego końca. Czułam się w pewien sposób oszukana. Czekałam jednak na typowe “dobre zakończenie” a tu niespodzianka. Nie jest ono złe, jest inne. Aż chciałoby się poznać ciąg dalszy. Ciekawe, czy syn autora, wraz z przyjacielem, dali radę napisać coś równie dobrego (na półce czeka “Łowcy Diuny” ich autorstwa).
+ zaczęte i nie dokończone opowiadania “31.10 Halloween po polsku”, tak samo kolejna część “Szpitala kosmicznego” i “Rewolucyjna Dieta Herbaciana”
+ zaczęte w 2011 a dokończone w 2012 Daniela Keyesa “Kwiaty dla Algernona”, o których napiszę już razem z następnymi książkami 2012 roku
+ Simon Tofield “Kot Simona i kociokwik” – ale tam nie ma tekstu, więc nie doliczam ;)
Doliczając pół “Kwiatów dla Algernona” i ponad pół opowiadań “31.10…” osiągnęłam cel #52książki! Jestem z siebie dumna :D Na dniach wyślę moją listę na zacną stronkę 52ksazki.pl, a co! ;-)
A tymczasem, po przejmujących “Kwiatach dla Algernona”, sięgnęłam po “Księżniczkę z lodu” Camilli Läckberg – może ten thriller będzie przekonywujący.
— Aktualizacja 6 stycznia 2012 —
Spisując książki do maila, o którym wspominałam, znalazłam błąd w liczeniu. Jedna liczba wystąpiła dwukrotnie. W związku z tym, ostatnia zapisana tu książka ma numer 52! Przypomniałam sobie też, że przecież przed “Kwiatami dla Algernona” przeczytałam jeszcze jedną książkę (którą A. kupił mi w antykwariacie). Niniejszym dopisuję do listy pozycję nr 53!
53. Marcin Ciszewski “www.ru2012.pl”
Ostatnia książka z wojennej serii podróży w czasie. Nasz bohater wraca do kraju, gdzie czeka go spokojna przyszłość. NOT. Atak terrorystyczny, zaginięcie kontenera, porwania, podsłuchy. Kilka ścierających się sił, które nie do końca są siebie nawzajem świadome. Dobra fabuła, wartka akcja, niezłe zamieszanie. A na koniec szansa zbudowania całej historii od początku.
Książki, książki, książki
Poniższe książki przeczytałam już po zmianie pracy. Podczas, gdy pracowałam w księgarni, nieustannie czułam presję czytania. Tyle książek a tak mało czasu… Teraz dalej tak myślę, jednak to napięcie już opadło. Nie mówię, że było to złe uczucie, lecz w pewien sposób męczące.
Jednym z efektów jest lista, na której od niedawna zapisuję książki, które chciałabym przeczytać. Znajduje się tam trylogia Larssona (od klientów księgarniowych słyszałam różne opinie, ale lubię grubaśne książki, więc dlaczego nie?), seria Lackberg (jeśli nie spodoba mi się pierwszy tom to nie będę męczyć się dalej), dalsze książki Zafona, saga “Gra o tron”, coś z Gerritsen i Wilbura Smitha (a nuż okażą się ciekawi?), “Jeździec miedziany” i dwie kolejne książki (jeśli będzie dobry a podobno tak jest), “Żydówka Noemi”, “Pani na Czachticach”, “Caryca”. Oczywiście czeka też na mnie książka Beara Gryllsa i jeszcze jeden podręcznik o przetrwaniu, który A. kiedyś kupił. Nie zapominam też o dalszych częściach Diuny Herberta i książek pisanych przez jego syna i jego przyjaciela dotyczących tematyki Diuny. I jeszcze może warto zapoznać się z Tomkiem Sawyerem? ;)
A co polecilibyście Wy?
- – - – - – - – - – - – - -
42. Andrzej Sapkowski “Lux perpetua”
Ostatnia część trylogii o Reinmarze z Bielawy. Światłość wiekuista, która towarzyszy nam przez całą książkę, pozwala sądzić, że wszystko dobrze się skończy. Niestety, jak to w życiu bywa, są różne punkty widzenia. I z jednego z nich, owszem, historia kończy się dobrze. W pewien sposób. Ale życie zazwyczaj daje w kość i jego “uroki” nie omijają naszego bohatera. Losy splatają się dziwnie, role odwracają a przez wiele kart siedzimy, jak na szpilkach i trzymamy kciuki aż do zbielenia stawów, by paskudnie się zawieść i uronić łzę, lub nawet kilka… Lektura obowiązkowa dla tych, którzy przeczytali dwie poprzednie książki. A pozostałych warto namówić na całą trylogię. Warto.
43. Frank Herbert “Bóg Imperator Diuny”
Złoty Szlak trwa. Bóg – Czerw i jego imperium. Rybomówce i Siajnok. Kolejny Duncan i Siona – czyżby wreszcie idealna potomkini Atrydów? Jak bardzo można wpływać na ludzi? Jak trzeba być okrutnym, by być wspominanym jako tyran, mimo, że od tysiącleci nie było żadnej wojny? Jak kształtować umysły wiernych sobie kobiet? Jak kochać, gdy ciało staje się coraz bardziej obce? I jak zrozumieć, że ci, których kochasz, przynoszą twój koniec? Koniec, który daje nowy początek. Ale o tym w kolejnej księdze ;). Mimo tego, że to kolejny już tom opowieści o Diunie (i całym wszechświecie) nic się nie nudzi. Mijają tysiąclecia, zmieniają się rządy i poglądy. Opowieść wciąż jest aktualna, zabawna i poważna, ciekawa i zmuszająca do refleksji.
44. John Leake “Pisarz, który nienawidził kobiet”
Książka, która leżała w księgarni na półce i była kolejną, po którą sięgnęłabym nadal tam pracując. Znalazłam ją przypadkiem na półce w bibliotece i bez wahania chwyciłam. Kolejna książka o spaczonym umyśle. Tym razem sztuk jeden. Opowieść o prawdziwej osobie. O mężczyźnie, który wywiódł wszystkich w pole i wodził za nos. O mordercy, który zyskał poparcie elit artystycznych, dzięki czemu został zwolniony z więzienia. O mężczyźnie, który pisząc artykuły o prostytutkach i policji bawił się z wymiarem sprawiedliwości w kotka i myszkę będąc głównym sprawcą zamieszania na dwóch kontynentach. Mężczyźnie, któremu do samego końca ciężko było udowodnić winę. W którego niewinność do dziś wierzy przynajmniej jedna osoba. Taką charyzmę trudno zlekceważyć, zwłaszcza, gdy jej właściciel potrafi zrobić z niej użytek. Opowieść prawdziwa. Z ciekawości i dla przestrogi.
45. Andrzej Pilipiuk “Oko Jelenia. Sfera armilarna”
Ostatnia część sześciotomowej opowieści. Początkowo autor przewidywał siedem książek, jednak zakończył cykl w sześciu tomach. W moim odczuciu doskonale było to czuć na kartach książki. Płynąca dość wartkim, ale jednak dość spokojnym strumieniem, opowieść nagle przyśpieszyła, niszcząc po drodze wszystkie przeszkody i zabierając ze sobą ich zgliszcza. Miałam wrażenie, że historia nagle zaczęła biec tak szybko, że dostała zadyszki, potem czkawki a później potknęła się i wyłożyła jak długa. Nie wiem, czy autorowi nagle zabrakło pomysłów i cierpliwości, że postanowił przyśpieszyć różne wydarzenia, skumulować je wszystkie w jednym miejscu w sposób przeraźliwie skompresowany i wreszcie rozstać się z bohaterami, ale ja to tak odbierałam. Czytając czułam się jakbym zapoznawała się z jakimś brykiem, streszczeniem. I jeszcze to dość zaskakujące zakończenie. Takie trochę na siłę, choć zupełnie ostatnie karty uratowały jako tako cały cykl przed tym gorzkim posmakiem końcówki. Trochę szkoda, bo ilość wydarzeń spokojnie mogłaby wystarczyć na dwa tomy.
46. Frank Herbert “Heretycy Diuny”
Wiele lat później… czyli jak to zwykle w tym cyklu bywa. Nie ma już Imperatora, zaniedbana Rakis wróciła niemal do swej poprzedniej postaci. Rybomówne to jedno wielkie nieporozumienie a Diuna już nie jest jedynym dostawcą przyprawy. Nagle, w wyniku nieszczęścia, objawia się dziewczynka, która rozkazuje czerwiom. Dla jednych nieszczęście, dla innych część większego planu. I kolejny Duncan, imprint, zdolny mentat, rozłam w szeregach Bene Gesserit, szaleni Tleilaxanie i pierwsza udana próba… czego? Nie zdradzę Wam zakończenia ;). A przede mną jeszcze jeden tom i koniec. Jakoś ciężko mi w to uwierzyć.
47. Martyna Wojciechowska “Przesunąć horyzont”
Książka, która trafiła w moje ręce w bardzo ważnym (i trudnym) momencie mojego życia. Moment ten wciąż jeszcze się nie zakończył, ale czuję się silniejsza dzięki tej książce. Martyna, którą zawsze miałam za karierowiczkę, opowiada o swojej wyprawie na Everest. Gdy zaczynałam czytać, myślałam, że to kolejna publikacja dla kasy i sławy. I może po części, jakiejś takiej drobnej części, tak jest, ale widać, że nie o to chodziło. Że chodziło o przesuwanie horyzontu. O zmaganie się ze sobą i pokonywanie swoich słabości. Martyna zaczyna od opowieści o swoich problemach zdrowotnych i od wypadku, w którym zginął jej przyjaciel. Mówi, że mimo entuzjazmu, niełatwo było osiągnąć szczyt. Ze względu na trudność i kosztowność tej wyprawy, ale też ze względu na zmaganie się ze sobą. Ze swoimi myślami i słabościami, nie tylko tymi fizycznymi a może nawet przede wszystkim z tymi psychicznymi barierami, które sami sobie tworzymy. I o tym, by wciąż na nowo przesuwać swój horyzont o krok dalej. Dziękuję.
48. Stanisław Urbanowski “QAM”
Strata czasu. Jedna wielka strata czasu. Ale jak do tego doszło? Pewnego dnia do sklepu zawitał człowiek. Zapytał, czy czytam książki. Zapaliło mi się żółte światełko. Owszem, czytam. Bo on promuje swoją książkę. Wyjął ją z torby i mówił dalej, o czym opowiada, dlaczego warto. Za jedyne 10 zł. Światełko pomarańczowe. Nie, nie, nie mam pieniędzy. Jak dla pani to i za pięć złotych, zależy mi. Czerwone. Nie, dziękuję. Ja wolę się najpierw zorientować, o co chodzi. Zapiszę nazwisko i tytuł i poszukam informacji. Ale może jednak? Bardzo czerwone. Nie, nie, naprawdę dziękuję. Poszedł. Szkoda by mi było nawet tego piątaka. Poszukałam info w sieci, trafiłam na pdf, ściągnęłam i zmarnowałam czas. Początek naiwny, jak przeciętny wpis na blogu. Byłem tam, spotkałem tych, rozmawiałem o tym. Bla bla. W którymś momencie zaczyna się szaleństwo. Tamci, obcy, chemitrailsy, reptilianie, czas jakiś tam ostateczny, czy coś, klony polityków, reinkarnacje i inne brednie. Potem znów pitu pitu, jak na początku. I koniec. Fuj. Wciąż czuję niesmak…
A na tapecie “Biała gejsza” Chelsea Haywood, opowiadania “31.10 Halloween po polsku” i inne drobiazgi.
Książki 38-41 czyli Pilipiuk i dwa uprowadzenia
38. Charlene Lunnon i Lisa Hoodless “Uprowadzone”
Opowieść dwóch kobiet o kilku dniach z ich dzieciństwa, gdy zostały uprowadzone przez pedofila (przez którego były maltretowane i gwałcone) oraz o następnych latach, gdy musiały się z tym wszystkim uporać, by na powrót zostać przyjaciółkami. Jak dziwna jest ludzka psychika, która każe usprawiedliwiać złe czyny. Jak dziwne jest uczucie wstydu, które nie pozwala wołać o ratunek. Jak łatwo jest wystraszyć człowieka, by bał się myśleć o ucieczce. Przerażający portret oprawcy i ofiar. Smutna opowieść o tym jak sława (nawet pochodząca z tak złych wydarzeń) niszczy relacje między przyjaciółkami.
39. Andrzej Pilipiuk “Oko Jelenia. Pan Wilków”
Kolejna część sagi o trójce ludzi przeniesionej w czasie, by odnaleźć tajemnicze Oko Jelenia. Losy Staszka, który został zabity w czasie podróży przez góry. Zaglądamy do obozu chińczyków, gdzie poznajemy część tajemnic innej grupy podróżników w czasie. Dowiadujemy się też, jak wiele znaczy honor i obietnica.
40. Andrzej Pilipiuk “Oko Jelenia. Triumf lisa Reinicke”
Następna księga z serii o Oku Jelenia. Tytułowy lis Reinicke to bohater ludowych powieści, które przewijają się przez książkę. Jest to sprytne stworzenie, które wywodzi w pole swoich prześladowców lecz również i uczciwych ludzi. I tak też staje się z naszymi bohaterami, którzy zaufali. A wilcze ogony przybite na miejscach zbrodni przerażają.
41. Natascha Kampusch “3096 dni”
Wspomnienia dziewczyny, która przez 8 lat więziona była przez swojego oprawcę. Początkowo przebywającej bez przerwy w malutkiej piwnicy, zabezpieczonej systemem drzwi, później nawet pracującej w ogrodzie, odwiedzającej ze swym oprawcą sklepy i jeżdżącej na nartach w znanym kurorcie. Przez te lata z 10-latki wyrosła na piękną i silną kobietę, choć przez tyle czasu dała się poniżać i więzić. Natascha opisuje swoje doświadczenia. Swoje myśli i postawy, dzięki którym nie zatraciła siebie i potrafiła stawiać się oprawcy i w pewnym momencie uciec. Oprawca szukał uległej osoby z problemami lecz trafił na dziecko, które w głębi siebie było silne i mądre na tyle, by nie zapomnieć kim jest.
Książki 33-37 czyli Pratchett, chińczycy, Kalkuta, narkotyki i parę ciekawostek
33. James Frey “Milion małych kawałków”
Książka, która znalazła się w naszej księgarni, lecz nie miała wielkiego zainteresowania. Zobaczyłam ją raz w bibliotece i postanowiłam spróbować. Szybko zrozumiałam, dlaczego nie odniosła tak wielkiego sukcesu (u nas, bo podobno ogólnie było o niej głośno). Pisana jest zupełnie dziwnym stylem. Dialogi bez myślników – często trzeba się skupić, by przy dłuższej wymianie zdań nie pomylić, które kwestie należą do kogo. Również sposób formułowania myśli jest zupełnie inny niż w książkach, które dotychczas czytałam. Do tego język – mnóstwo przekleństw, obrażania ludzi. I jeszcze dokładne opisy bolesnych doświadczeń takich jak wyrywanie zębów, czy leczenie kanałowe bez znieczulenia (na odwyku nie mogli podać leku), odrywanie paznokcia, by nie czuć wściekłości… Jednak wszystkie te zabiegi były potrzebne, by móc ukazać trudną drogę, jaką przeszedł autor. Od narkomana po wolnego człowieka. Trudy odwyku, nieprzyjazne środowisko, zmaganie się z samym sobą. Temat ciężki, choć poruszający. Zadziwiające, jak wielką siłę musiał w sobie odnaleźć autor, by znaleźć się w tych kilkunastu procentach uzależnionych, którym udaje się wyjść z uzależnienia (w najlepszej klinice w kraju!).
34. Alexander von Schonburg “Ciekawostki z dworów królewskich”
Książka będąca na wyprzedaży w naszej księgarni. Leżała na kasie i kusiła aż w końcu się zdecydowałam. Autor, sam należący do elity europejskiej (poprzez dalekie pokrewieństwo oraz małżeństwo) opisuje różne ciekawostki związane z królami europejskimi (i nie tylko) oraz innymi osobistościami. Opisuje np. co królowa Elżbieta nosi w torebce (wcale nie portfel), jak zostać królem i dlaczego niektóre osobistości wolą konie od ludzi. Lekka i ciekawa lektura.
35. Carlos Ruiz Zafon “Pałac Północy”
Druga powieść Zafona. Również dla młodzieży, choć moim zdaniem dużo ciekawsza niż “Książę mgły”. Znów pojawia się magia, przyjaźń i niebezpieczne tajemnice, jednak opowieść jest lepiej skonstruowana, bardziej wciągająca i tajemnicza. Niemal do końca nie jesteśmy pewni kim tak naprawdę jest prześladowca i co nim kieruje. Ciekawsze opisy, więcej wątków i tajemnic do rozwiązania. Widać duży postęp od pierwszej książki i zaczyna się rysować droga, która zawiedzie autora do “Cienia wiatru”.
36. Amy Chua “Bojowa pieśń tygrysicy”
Z recenzji: “Jeśli myślisz, że jesteś wymagający dla swojego dziecka, “Bojowa pieśń tygrysicy” wyprowadzi cię z błędu… To fascynująca i pełna humoru opowieść o tym, dlaczego chińskie matki są lepsze i jak wychować dziecko doskonałe.“.
Książka napisana przez Chinkę, mieszkankę USA, żonę Żyda, która wraz z mężem postanowiła, że wychowają swoje córki w sposób chiński. Maksymalne wyniki (gdy piątka z testu to za mało), rozwijanie zdolności muzycznych (niekończące się ćwiczenia), nieodpuszczanie w niczym (lekcje gry na pianinie podczas wycieczki wakacyjnej do Europy). Autorka pokazuje różnicę w wychowaniu zachodnim, gdzie wpaja się dzieciom, że porażka nie jest niczym złym i chińskim, gdzie nie ma miejsca na porażkę. Działania autorki podpadają czasem (moim zdaniem) pod znęcanie się, jednak wytykają również wiele błędów (zaniedbania, odpuszczania i zagłaskiwania) zachodnich dzieci. W tym szaleństwie jest metoda, choć całość to już zbyt wiele, jak na mój zachodni umysł.
37. Terry Pratchett “Prawda”
Książka wyjątkowo czytana w tzw. “międzyczasie”. Zazwyczaj czytam jedną książkę po drugiej, jednak podczas pracy w księgarni zdarzało mi się czytać nawet trzy książki na raz. Dziwne uczucie, choć okazało się, że jest to do osiągnięcia.
Z okładki: “William chce tylko dotrzeć do prawdy. Niestety, wszyscy inni chcą dotrzeć do Williama (…)“. William jest człowiekiem, który chce odżegnać się od tradycji swojej rodziny. Przypadkiem zostaje pierwszym wydawcą gazety na Dysku. Współpracuje z fotografem – wampirem na odwyku, ludzie chcą publikować zdjęcia warzyw o zabawnych kształtach a na dodatek w mieście dochodzi do morderstwa, którego sprawcą jest rzekomo sam Patrycjusz. Dotarcie do prawdy nie jest proste, zwłaszcza, gdy przewodnikiem jest pewien pudel a we wszystkim maczają palce dwaj specyficzni panowie. Pratchett jak zwykle nie zawodzi czytelnika :).
Książki 28-32 czyli mrocznie, złowieszczo i jak zwykle kot, a nawet dwa
28. Michel Sapanet “Kroniki lekarza sądowego”
Książka pochłonięta w pracy. Szczerze pochłonięta. Kiedyś, dawno dawno temu, miałam myśl, by zostać lekarzem sądowym. Seriale i filmy, w których robiono oględziny ciał, oceniano miejsca zbrodni i odtwarzano ich przebieg były dla mnie fascynujące. Później dowiedziałam się, ile czekałoby mnie nauki i zdałam sobie sprawę, że kosztowałoby mnie to też sporo wysiłku psychicznego, by nie zwariować ;). Fascynacja została tylko fascynacją, o której zresztą na dość długo zapomniałam. Gdy sięgnęłam po tę książkę emocje wróciły. Autor jest lekarzem sądowym o ogromnym doświadczeniu i jeszcze większym humorze. Zaczyna od opisu babrania się w mazi, pozostałej ze zwłok znajdujących się w zaawansowanym stanie rozkładu. Opis jest “soczysty” i wstrząsający, by na koniec okazało się, że było to spojrzenie robaczka lubującego się w rozkładającej się materii, którego jacyś ludzie wyciągnęli z tkanki mózgowej. Książka pełna jest opisów ciał, rozkładu, miejsc zbrodni, historii ich popełnienia odtworzonej przez lekarza i policjantów. Ale nie czuć tej całej makabry, gdyż autor opisuje wydarzenia w specyficzny sposób, pełen humoru a zarazem szacunku do ofiar. Wyśmiewa się z reakcji policjantów i prokuratorów, opowiada żarty, które inicjował w tych strasznych momentach dla rozładowania napięcia. Opowiada o pewnej sekcji, przy której postawiono zakłady o to, która rana okazała się śmiertelna. Na koniec okazuje się, że ofiara to… ale nie będę zdradzać tajemnicy, przeczytajcie sami. Naprawdę ciekawa książka, na koniec której autor serwuje czytelnikowi obszerny opis pewnego miejsca zbrodni, które pozostawia czytelnika w głębokiej zadumie.
29. Carlos Ruiz Zafon “Książę mgły”
Pierwsza z opowieści Zafona, choć wydana w Polsce zupełnie niedawno. Pisana dla młodzieży, lekka, dość przyjemna, nawet ciekawa. Zdecydowanie mniej poruszająca niż “Cień wiatru” ale przecież rzadko kiedy pierwsza książka jest tą najlepszą. Magia i przyjaźń oraz tajemnice, które bywają niebezpieczne.
30. Axel Petermann “Na tropie ZŁA. Raporty profilera”
Ta książka leżała niedaleko “Kronik lekarza sądowego” i była kolejną na mojej liście do przeczytania w pracy. Poprzednia opowiadała o amerykańskim lekarzu sądowym, ta z kolei o niemieckim profilerze. Obydwaj pracują na miejscu zbrodni, jednak ich sposób działania i materiał, z którego wyciągają wnioski, zupełnie się od siebie różnią. Lekarz dokonuje oględzin ciał, profiler szuka sprawcy przez sposób jego zachowania. Książka ciekawa poprzez swoją psychologiczną zawartość. Brakowało mi jednak trochę tej makabry oraz humoru. Petermann opisuje swoją pracę bardziej jak reportaż niż opowieść.
31. Suzy Becker “o co warto wiedzieć, wiem od swojego kota”
Mini książeczka rysunkowa rozpoczynająca się znanym przez wielu kociarzy testem na bycie kociarzem. Test przeszłam oczywiście pozytywnie ;). Kolorowe, sympatyczne rysunki, wiele mądrości kociarza i jego kota. Przyjemna przerwa po makabrycznych lekturach.
32. Marek Nowakowski “Domek trzech kotów”
Króciutka opowiastka o społeczności jednej kamienicy i o tym, jak koty zbliżają ludzi i łagodzą obyczaje. Do przeczytania przy popołudniowej herbatce i ciasteczku.
Ostatnie komentarze