Koty przeciwko ACTA
Przedwczoraj posadziłam koty w rządku przed laptopem i puściłam im to nagranie:
A następnie dałam papier i kredki i poprosiłam o wyrażenie swojego zdania na temat ACTA. Oto wyniki:
Pierwszy do dzieła przystąpił Żaba, mimo, że był bardzo zajęty cerowaniem firanki. Żaba rzekł jeszcze, że jest totalnie przeciw i gdyby nie brak nogi to chętnie wziąłby udział w demonstracji. Strasznie żal mu było NyanCata, który podobno się popłakał wtedy. “Przecież to taki fajny chłopak” skomentował.
Następnie poprosiłam Kernela. Ten bazgrał coś zapamiętale zasłaniając kartkę przede mną a następnie fochnął się, usiadł na kartce i powiedział, że chce nową albo nie będzie publikował.
Długo tłumaczyłam mu, że przecież tu nie chodzi o staranność wykonania lecz o przesłanie i w końcu, zrzuciwszy kartki na podłogę, odsłonił swoje dzieło. Jeszcze długo kręcił się i marudził, ale udało mi się sfotografować kartkę, gdy przez chwilę popatrzył na mnie. Nie powiem, aby było to specjalnie ambitne, jednak Kernel był bardzo wzburzony po obejrzeniu filmu i nie mógł się skupić, by wymyślić coś bardziej konkretnego:
Matylda poprosiła o chwilę spokoju, zabunkrowała się w kuchni pod krzesłem i rysowała i rysowała i rysowała. Dzieło jeszcze (podobno) nie było skończone, ale mi się trochę spieszyło, także uwieczniłam Matysia podczas procesu twórczego:
Farba zaś szybko napisała, bo przecież nie będzie się zajmować pierdołami, a w ogóle to ją obudziłam i teraz nie będzie mogła zasnąć, a przy okazji kiedy jest obiad, po co ten flash i w ogóle mogłabyś już sobie pójść?
Rondel zapytany, co myśli o ACTA, zaczął krzyczeć “dupa dupa dupa…” i w podskokach obiegł całe mieszkanie. Cóż, młodość nie usiedzi w miejscu…
Żyć pomimo przeciwności
i cieszyć się tym życiem. Brać przykład z kociaka ;)
Książki 28-32 czyli mrocznie, złowieszczo i jak zwykle kot, a nawet dwa
28. Michel Sapanet “Kroniki lekarza sądowego”
Książka pochłonięta w pracy. Szczerze pochłonięta. Kiedyś, dawno dawno temu, miałam myśl, by zostać lekarzem sądowym. Seriale i filmy, w których robiono oględziny ciał, oceniano miejsca zbrodni i odtwarzano ich przebieg były dla mnie fascynujące. Później dowiedziałam się, ile czekałoby mnie nauki i zdałam sobie sprawę, że kosztowałoby mnie to też sporo wysiłku psychicznego, by nie zwariować ;). Fascynacja została tylko fascynacją, o której zresztą na dość długo zapomniałam. Gdy sięgnęłam po tę książkę emocje wróciły. Autor jest lekarzem sądowym o ogromnym doświadczeniu i jeszcze większym humorze. Zaczyna od opisu babrania się w mazi, pozostałej ze zwłok znajdujących się w zaawansowanym stanie rozkładu. Opis jest “soczysty” i wstrząsający, by na koniec okazało się, że było to spojrzenie robaczka lubującego się w rozkładającej się materii, którego jacyś ludzie wyciągnęli z tkanki mózgowej. Książka pełna jest opisów ciał, rozkładu, miejsc zbrodni, historii ich popełnienia odtworzonej przez lekarza i policjantów. Ale nie czuć tej całej makabry, gdyż autor opisuje wydarzenia w specyficzny sposób, pełen humoru a zarazem szacunku do ofiar. Wyśmiewa się z reakcji policjantów i prokuratorów, opowiada żarty, które inicjował w tych strasznych momentach dla rozładowania napięcia. Opowiada o pewnej sekcji, przy której postawiono zakłady o to, która rana okazała się śmiertelna. Na koniec okazuje się, że ofiara to… ale nie będę zdradzać tajemnicy, przeczytajcie sami. Naprawdę ciekawa książka, na koniec której autor serwuje czytelnikowi obszerny opis pewnego miejsca zbrodni, które pozostawia czytelnika w głębokiej zadumie.
29. Carlos Ruiz Zafon “Książę mgły”
Pierwsza z opowieści Zafona, choć wydana w Polsce zupełnie niedawno. Pisana dla młodzieży, lekka, dość przyjemna, nawet ciekawa. Zdecydowanie mniej poruszająca niż “Cień wiatru” ale przecież rzadko kiedy pierwsza książka jest tą najlepszą. Magia i przyjaźń oraz tajemnice, które bywają niebezpieczne.
30. Axel Petermann “Na tropie ZŁA. Raporty profilera”
Ta książka leżała niedaleko “Kronik lekarza sądowego” i była kolejną na mojej liście do przeczytania w pracy. Poprzednia opowiadała o amerykańskim lekarzu sądowym, ta z kolei o niemieckim profilerze. Obydwaj pracują na miejscu zbrodni, jednak ich sposób działania i materiał, z którego wyciągają wnioski, zupełnie się od siebie różnią. Lekarz dokonuje oględzin ciał, profiler szuka sprawcy przez sposób jego zachowania. Książka ciekawa poprzez swoją psychologiczną zawartość. Brakowało mi jednak trochę tej makabry oraz humoru. Petermann opisuje swoją pracę bardziej jak reportaż niż opowieść.
31. Suzy Becker “o co warto wiedzieć, wiem od swojego kota”
Mini książeczka rysunkowa rozpoczynająca się znanym przez wielu kociarzy testem na bycie kociarzem. Test przeszłam oczywiście pozytywnie ;). Kolorowe, sympatyczne rysunki, wiele mądrości kociarza i jego kota. Przyjemna przerwa po makabrycznych lekturach.
32. Marek Nowakowski “Domek trzech kotów”
Króciutka opowiastka o społeczności jednej kamienicy i o tym, jak koty zbliżają ludzi i łagodzą obyczaje. Do przeczytania przy popołudniowej herbatce i ciasteczku.
Książki 23-27 czyli podróże w czasie, odrobina Japonii i kot
Mimo, że wszystkie tytuły zapisywałam skrupulatnie, to jednak zaniedbałam ich opisywanie. Minęło wiele czasu i może to nie być już tak proste, niemniej spróbuję.
23. jeszcze kilka słów o “www.1939.com.pl” Marcina Ciszewskiego. Poprzednio pisałam o wrażeniach, jakie przyniosła książka, teraz parę słów na temat samej książki. Jak to w życiu bywa, gdy podejmie się trudną decyzję, często mają miejsce sytuacje, które podważają sens tej decyzji lub wręcz uniemożliwiają jej realizację. Tak też się staje w przypadku bohatera książki. Wynikają z tego konsekwencje, których nikt nie był w stanie przewidzieć. Całkiem spora grupa żołnierzy polskich i amerykańskich (wybaczcie, nie znam się na tych batalionach etc. i nie pamiętam, jaki to był oddział), wyposażonych w najlepszy sprzęt w kraju, przypadkiem (choć może niekoniecznie) trafia w przeszłość – w moment wybuchu Drugiej Wojny Światowej. Instynktownie zaczynają walczyć nie zastanawiając się nad konsekwencjami swojej interwencji. Z takim wyposażeniem gromią niemieckie oddziały lekką ręką. Mając w pamięci pilipiukowski paradoks zmiany wydarzeń, który powodował zniknięcie osoby, na którą ta zmiana wpłynęła, miałam problem z ogarnięciem braku takich anomalii u Ciszewskiego. Tak naprawdę jednak nie wiadomo, co by było, gdyby podróże w czasie były możliwe i opcja pana Marcina mogłaby być również realna. W pewnym momencie okazuje się jednak, że mimo rozległych zmian historia toczy się prawie niezmienionym (lub lekko zmodyfikowanym) torem. Wracając jednak do samej treści – porywająca historia toczy się z prędkością TGV i co chwila zaskakują nas nowe wątki. Ktoś okazuje się kimś znanym z przeszłości, przypadki nie są przypadkowe, zdrajcy zdradzają nawet siebie a efekty bywają zaskakujące. Do tego zmagania z wizją niemożności powrotu do swoich czasów, do opuszczonych rodzin. Gorąco polecam.
24. Haruki Murakami “Na południe od granicy, na zachód od słońca”
Nieduża książka sławnego Murakamiego. Wielu rozpływa się nad tym pisarzem i jego twórczością. Ja jednak wolę inny rodzaj prozy. Mimo to przeczytałam tę książkę z pewnym zaciekawieniem. Inny styl pisania, odmienny od europejskiego, lecz te same historie, które zdarzają się na całym świecie. Powrót dawnej fascynacji, poszukiwanie szczęścia, porzucenie i próba zrozumienia.
25. Marcin Ciszewski “www.1944.waw.pl”
Kolejna część niesamowitej opowieści o polsko-amerykańskim oddziale przeniesionym w czasie. Minęła duża część wojny. Kilku z uczestników wcześniejszych wydarzeń postanawia spróbować wrócić jednak do swoich czasów. “Jednak” bo mimo problemów udaje im się odnaleźć w czasach, do których trafili. Cała operacja ma się udać dzięki temu, że amerykańscy specjaliści odzyskują oprogramowanie potrzebne do powrotu. Niestety okazuje się, że nasi bohaterowie są zupełnie nieświadomi tego, jak dużo wiedzą o nich wrogie (i sprzyjające) siły i jak wiele są w stanie zrobić, by przejąć sprzęt i oprogramowanie. Grupa trafia do Warszawy w przeddzień wybuchu Powstania Warszawskiego. Zupełnie niefortunny moment. Zwłaszcza, gdy zasadzka goni zasadzkę a wśród wrogów odnajduje się dawnych znajomych…
26. Marcin Ciszewski “Major”
Można by powiedzieć, że to trzecia część historii, jednak to historia z trochę innej perspektywy – człowieka który zdecydował się pozostać w Polsce. Opowieść o zaledwie kilku dniach 17 -20 kwietnia 1943 r. Rozjaśnia pewne wydarzenia i decyzje (ich genezę), które pojawiły się w “www.1944.waw.pl” a także częściowo czas pomiędzy rokiem 1939 a 1943. Przeczytawszy “www.1944.waw.pl” wiemy nieco więcej niż major Wojtyński, co daje ciekawe uczucie. Nie powinnam pisać więcej. Powiem tylko, że naprawdę gorąco polecam wszystkie trzy książki.
27. Arden Moore “Co Twój kot próbuje Ci powiedzieć?”
Poradnik wchłonięty w pracy. Kolejne ciekawe informacje o kotach. Jak to jest, że w wielu poradnikach znajduję coś, czego wcześniej nie wiedziałam? Ciekawe, jak wielka musiałaby być książka, w której znalazły by się te wszystkie informacje? ;) Tym razem dowiedziałam się np., że istnieje pewna korelacja między kształtem pyszczka a osobowością kota oraz, że można sprawdzić IQ swego futrzaka. Mogłabym mieć tę książkę w swojej biblioteczce.
Kot+skaner=fun fun fun
Masz kota? Masz skaner? To już wiesz, co masz robić! :]
Jakiś czas temu trafiłam w sieci na zdjęcie zeskanowanego kota. Jedno, pojedyncze, gdzieś w zupełnie jakimś dziwnym miejscu. Uśmiałam się szczerze i wytrzymałam parę dni, aż w końcu pękłam i wyjęłam skaner. Trochę na siłę używając łagodnej perswazji, trochę czekając na własną inwencję, namówiłam koty do wejścia na skaner. I zeskanowałam. Oto efekty:
1. Pierwszy tester idei – Kernel. Bronił się, stąd tylko końcówki trzech łapek.

Continue reading
Ostatnie komentarze