Humor

Uśmiech się! :)

Kot+skaner=fun fun fun

Masz kota? Masz skaner? To już wiesz, co masz robić! :]

Jakiś czas temu trafiłam w sieci na zdjęcie zeskanowanego kota. Jedno, pojedyncze, gdzieś w zupełnie jakimś dziwnym miejscu. Uśmiałam się szczerze i wytrzymałam parę dni, aż w końcu pękłam i wyjęłam skaner. Trochę na siłę używając łagodnej perswazji, trochę czekając na własną inwencję, namówiłam koty do wejścia na skaner. I zeskanowałam. Oto efekty:

1. Pierwszy tester idei – Kernel. Bronił się, stąd tylko końcówki trzech łapek.
Kernel
Continue reading

Nauka latania, czyli jak nauczyłam się jeździć na rowerze

[tekst popełniony "w try miga" niedawno na pewien konkurs]

„Nauka latania, czyli jak nauczyłam się jeździć na rowerze”

Czas:
początek podstawówki, pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych

Miejsce:
sypialnia mojego miasta, blokowisko z zadziwiająco dużą ilością przestrzeni, liczne chodniki i drogi wewnętrzne, wciąż jeszcze z niewielką ilością samochodów

Osoby dramatu:
ja – chuda, nieśmiała dziewczynka, o blond włosach zaczesanych do tyłu i niesprecyzowanych planach na życie
mój Tato – poważny pan dyrektor, z Dużym Brzuszkiem, Małą Cierpliwością oraz Ogromnymi Oczekiwaniami Wobec Swojego Najstarszego Dziecka
Rower – stary, czerwony składak, wyciągnięty chyba z garażu Dziadka, zdecydowanie nie dziecinny
Kij – Kluczowy Bohater, bez niego nic nie byłoby tak jak było

Przebieg:

1.Kółka są dla mięczaków
Pewnego słonecznego dnia Tato rzekł – Oto Rower. Dziś nauczę cię jeździć. – Postawiona przed faktem zgodziłam się ochoczo i nie przeczuwając konsekwencji swojej zgody ruszyłam dziarsko za Tatą niosącym Rower i Kij. Tato wychodził z założenia, że boczne kółka są dla mięczaków. To znaczy mięczakami byli tatusiowie, którzy nie potrafiąc nauczyć dzieci swych utrzymywania równowagi, wymigiwali się kółeczkami. Zresztą może chodziło o trudność w sfabrykowaniu kółeczek i przytwierdzeniu ich? Nie nie, na pewno chodziło o mięczaków.

2.Dosiąść żyrafy
W każdym razie znaleźliśmy się na słonecznym podwórku. Ja, Tata, Rower i Kij. Wszystko nam sprzyjało. Kij został zatknięty w odpowiednim miejscu, siodełko dopasowane. W tym momencie pojawił się Problem nr 1. Otóż Tato mój hołdował zasadzie mówiącej iż pedałów należy dotykać zaledwie palcami przy wyprostowanych nogach. Proces wsiadania na taką żyrafę był trudny i długotrwały.

3.Nauka latania
Gdy w końcu dosiadłam żyrafy rozpoczęła się zabawa. Rower wierzgał pode mną niczym rumak, wiatr krzyżował szyki i przekręcał kierownicę, Kij sprawiał wrażenie, że wcale mu się ta zabawa nie podoba a ja nie wiedziałam czy mam otworzyć oczy i patrzeć, co się dzieje, czy może jednak zamknąć i starać się pedałować. Zaś Tato mój, poważny pan dyrektor, odziany w T-shirt opinający jego Brzuszysko, pędził za nami tracąc cierpliwość w zastraszającym tempie. Miałam dziwne wrażenie, że z tego pędu zaraz uniesie się ponad ziemię i pofrunie gdzieś między chmury a echo przyniesie jego słowa „trzymaj równowagę! pedałuj! kierownica, prostuj kierownicę! nie zamykaj oczu! prosto, nie skręcaj!”.

4.Wiatr we włosach
Tato nie odleciał jednak – brzuch trzymał go mocno na ziemi. Nie pamiętam, jak długo to trwało – parę godzin, czy parę dni. Pamiętam, że w pewnej chwili Kij wyrwał się Tacie z ręki a Rower poniósł mnie w dal. I to była jedna z najpiękniejszych chwil mojego życia :).

Be a kid again

Porządkuję dyski, znajduję różne głupoty. Wśród nich parę rad, by znów stać się dzieckiem. Najbardziej urzekające:

- Walk barefoot in wet grass

- Step carefully over sidewalk cracks

- Kiss a frog, just in case

- Have someone read you a story

- Find some pretty stones and save them

- Make cool screeching noises every time you turn a corner

- Give yourself a gold star for everything you do today

Czas wprowadzić w życie, choć na chwilę. Może to nas uratuje.

Kolejne książki 2011 – hurtowo

Na początek, zgodnie z życzeniem A., który ostatnio miał do mnie pretensje, ostrzegam, że opisy książek mogą zawierać spojlery ;).

2. Marek Kudasiewicz „Obrzędowy piec”
Dojrzałam na półce w biurze Hufca i podharcerzyłam na pewien czas. Pozycja obowiązkowa dla drużynowych a przede wszystkim dla zastępowych! Dlaczego nikt wcześniej mi jej nie podpowiedział??? Niesamowite spojrzenie na obrzędowość zastępów, drużyn, obozów. Warto, warto, warto.

3. Art Spiegelman „Maus – opowieść ocalałego. Cz. pierwsza – Mój ojciec krwawi historią”
4. Art Spiegelman „Maus – opowieść ocalałego. Cz. druga – I tu się zaczęły moje kłopoty”
Przeczytane gdzieś w międzyczasie, ale dla rachunku nadaję im te numery. Adam przyniósł te dwa komiksy z pracy na pewien czas. Oczywiście sięgnęłam po nie wtedy, kiedy chciał je już oddać ;). Sięgnęłam od niechcenia, by sprawdzić co też takiego komiksowego mój luby czyta. I wciągnęłam się…
Art, próbując zrozumieć swojego ojca – żyda ocalałego z Holocaustu, zaczyna z nim wywiad. Na papier przelewa wydarzenia sobie teraźniejsze i opowieści ojca, w formie komiksu, w którym każda nacja przedstawiona jest jako zwierzęta. Żydzi są myszami, Niemcy kotami, Polacy świniami itd. Ciekawa publikacja oferująca inne spojrzenie na II Wojnę Światową. Sporo informacji na temat tych komiksów podaje Wikipedia. Moim zdaniem warto je wziąć do ręki.

5. Karolina Piekarska „Tropiciele”
6. Karolina Piekarska „Dzika”
Dwie książki polecone przez pewną druhnę a traktujące o harcerzach starszych. W zasadzie to o gimnazjalistach, którzy trafili do drużyny harcerskiej, przez co mają przygody, przyjemności i nieprzyjemności. Ciekawa lektura. Mam nadzieję, że wyciągnęłam z niej to, co miałam wyciągnąć, jako instruktor. A książka przede wszystkim właśnie dla gimnazjalistów.

7. Heather Gudenkauf „Ciężar milczenia”
Już miałam wychodzić z biblioteki, ale ciągle wydawało mi się, że wzięłam za mało książek. Pokręciłam się trochę przy stoliku z nowościami i niedawno oddanymi książkami i mój wzrok padł na okładkę z dziwnym tytułem i obrazkiem pleców małej dziewczynki chowającej za sobą łańcuszek z nutką. Zaintrygował mnie na tyle, że przeczytałam tył – „… Dwie rodziny odkryły puste łóżka swoich córek. Calli i Petra, nierozłączne przyjaciółki, znikły w nocy z domów. Siedmioletnia Calli Clark trzy lata temu zamknęła się w świecie ciszy po tragicznym wydarzeniu, którego była świadkiem w rodzinnym domu. /…/ Odpowiedź jest ukryta w ciszy przemilczanych, rodzinnych sekretów.” Książka zaklasyfikowana jako thriller psychologiczny. Nawet trochę się thrillowałam podczas czytania. Jednak osoba biorąca tę książkę do ręki musi być przygotowana na bardzo specyficzny sposób prowadzenia narracji. Krótkie rozdziały, każdy opowiadany przez inną osobę. Język szorstki, jak stary sweter, choć może to raczej wina tłumaczenia. Dobra historia, z napięciem. Inteligentny czytelnik dość szybko zorientuje się, w którą stronę przechyla się rozwiązanie zagadki, choć mimo wszystko można trochę się zaskoczyć. I jak zawsze przy takich historiach człowiek zaczyna zastanawiać się, jak można było do tego nie dopuścić…

8. Nobara Nonaka „Pamiętnik Kociłapki” tom 1 (komiks japoński)
Dostałam tę książkę kiedyś od A. na poprawę humoru. Ale przez długi czas nie tknęłam jej nawet. A. przeczytał zaśmiewając się a ja nie miałam ochoty. W końcu jednak sięgnęłam. Krótkie paski komiksowe, oczywiście od góry do dołu i od prawej do lewej, traktujące o zwyczajach i humorkach pewnego kota i jego właścicielki. Nawet zabawne ;).

9. Andrzej Pilipiuk „Oko jelenia, cz 1 – Droga do Nidaros”
Jeśli komuś za reklamę nie wystarczy autor, to na pewno skusi się po przeczytaniu tylnej okładki, gdzie napisane jest, że „Zaczyna się jak u Hitchcocka. W dodatku nie od trzęsienia, lecz od zagłady ziemi. A potem… napięcie wciąż rośnie. Występują: -kosmiczni nomadzi, którzy rąbnęli 5 ton książek razem z opakowaniem, czyli gmachem Biblioteki Narodowej (…)„. Bardzo dobra opowieść i na pewno sięgnę po kolejną część!

10. Max Brooks „Zombie survival. Podręcznik obrony przed atakiem żywych trupów”
Książka pożyczona nam przez P., który się nią po prostu zachwycał. Rzeczywiście jest ciekawa. Napisana jest tak, że w pewnym momencie już nie wiadomo, czy autor się zgrywa, czy może jednak naprawdę wierzy w nadchodzącą epidemię zombizmu. Zaczyna się od profesjonalnych informacji na temat wirusa zombizmu, cech fizycznych zombiaków i ich możliwości oraz zachowań, później wzmianka o rodzajach epidemii i sposobach jej wykrywania. Następnie obszerna część dotycząca przeróżnych rodzajów broni i wyposażenia oraz ich przydatności w walce, sposobów i strategii obrony i ucieczki (przydatność miejsc i budynków, sposoby poruszania się) a nawet ataku. Kilkadziesiąt dobrych rad na przetrwanie. Wszystko poparte przykładami z historii, których multum zawiera ostatni rozdział. I potem człowiek zaczyna się oglądać przez ramię a w autobusie czuje się niepewnie ;).

11. Haruki Murakami „Po zmierzchu”
Popularny ostatnio pisarz. Dwie książki wypożyczyłam na prośbę Taty, ale gdy oboje rodzice je przeczytali, sama po nie sięgnęłam. Znów dziwny sposób narracji. Jednak tym razem nie chodzi o różnych narratorów tylko o sposób istnienia narratora. Jakby był zawieszonym w powietrzu rojem muszek o wspólnym umyśle. „Patrzymy na miasto. (…) Nasz wzrok wyławia miejsce, w którym jest skupisko świateł i koncentruje się na nim. Spokojnie obniża się ku temu punktowi. (…) Przebiegamy restaurację wzrokiem i nasze oczy zatrzymują się na dziewczynie siedzącej przy oknie. Dlaczego na niej? Dlaczego nie na kimś innym? Nie wiemy, z jakiej przyczyny. Ale ta dziewczyna przyciąga nasze spojrzenie.” Warto przeczytać choćby dla samego poznania tego przedziwnego sposobu narracji. Oczywiście pisarz pochodzi z zupełnie innego kręgu kulturowego i to kolejny powód, dla którego warto sięgnąć po książkę. Jednak daleka byłabym od tej światowej euforii. Sama historia jest interesująca, choć wbrew oczekiwaniom nie dąży do rozwiązania w ten sposób. Jest bardziej studium pewnej przemiany.

12. Frank Herbert „Dzieci diuny”
Trzecia część kultowej sagi o niegościnnej planecie zwanej Diuną. Minęło dziewięć lat od odejścia Paula na pustynię. Jego przednarodzone dzieci muszą podjąć niebezpieczną grę, by uratować planetę, siebie i ród Atrydów. Regencja bowiem jest bardzo pociągająca a procesy ekologicznej przemiany, mimo wszystko mogą spowodować nieszczęście. Niestety znów żegnamy się z kilkoma bohaterami. Władza jest bowiem niebezpieczna i bezwzględna. A cała książka wciągająca, piękna i urzekająca, jak obydwie poprzednie części. Z niecierpliwością czekam na kolejną. Naprawdę warto przeczytać Diunę i poznać ten świat.

13. Haruki Murakami „Sputnik Sweetheart”
Kolejna książka Murakamiego. Tym razem pisana (tłumaczona?) bardziej po „naszemu”. Według okładki to opowieść o samotności. Zdecydowanie tak. Ale też o przemianach, które odbywają się w naszym życiu z powodu napotkanych osób. Nieświadome zmiany, jak trajektorie dwóch mijających się ciał niebieskich, które swoim przyciąganiem zaburzają sobie nawzajem trasę wędrówki przez kosmos. Czy mogę napisać, że podobała mi się ta książka, jeśli zupełnie nie zrozumiałam ostatniego akapitu? Nie wiem, co autor miał na myśli. Coś mi tam świta, ale pewności brak… Czytało się jednak bardzo przyjemnie.

Ogłoszenie…

… które mnie urzekło :)

ogłoszenie

Witaj przybyszu

shenn

Nie ważne skąd przybywasz i dokąd zmierzasz. Trafiłeś tu do mnie, więc zostań chwilę, ogrzej się, odpocznij. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostawisz odrobinę siebie.
.
It's like ten thousand spoons when all you need is a knife...
.
But I'm still standing better than I ever did, looking like a true survivor, feeling like a little kid...

.
Czuję się, jakbym miała 10 lat mniej, jakby czas zbyt szybko biegł i gubił mnie gdzieś po drodze. Mam swoje pasje, które utrzymują mnie jakoś na powierzchni, choć nie zawsze mam na nie czas. Zjada mi go często moje małe uzależnienie od sieci. Chwilowo znajduję się na kolejnym rozdrożu i kalkuluję, co mi więcej da, choć pewnie i tak życie zrewiduje wszystkie plany. Podobno ludzie mnie lubią. Zupełnie nie wiem za co.
.
shenn
.

Kalendarz

Maj 2012
P W Ś C P S N
« kwi    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Kategorie

Archiwum