Jak robić zakupy?
Spodnie za 120 zł przecenione na 60 zł wytargować za 46 zł, z powodu zepsutego zamka, który zaraz po powrocie do domu, za pomocą noża, naprawić.
W słońcu po tafli Zalewu pędzący czyli Komenda Policji w Świnoujściu słucha
Wracając wczoraj koło 21szej do domu wlokłam się zamyślona po schodach i omal zawału nie dostałam, gdy wchodząc na półpiętro zobaczyłam leżącego mężczyznę. Śmierdział brudem i alkoholem i spał sobie w najlepsze, na jakiś dywanikach, chrapiąc radośnie, skulony jak dziecko. Skąd te dywaniki??? Acha, zabrał wycieraczki sąsiadom… Ale skąd ten facet na klatce, która ma tylko 6 mieszkań, w tym tylko 5 stale zamieszkanych i wszystkie przez ludzi prawych i spokojnych?? Zakrzyknęłam do niego, ale nawet nie drgnął. Z adrenaliną buzującą we krwi (wszak nie często człowiekowi takie rzeczy się przytrafiają) nakarmiłam koty, wykręciłam na komórce 997 i usłyszałam „Komenda Policji w Świnoujściu, słucham?” Że co proszę? Ja w Szczecinie jestem! „Noooo cóż.” To przepraszam… Oszołomiona tym kolejnym niespodziewanym akcentem wykręciłam 112 licząc, że połączy mnie z jakąś okoliczną jednostką. W słuchawce usłyszałam inny głos, jednak mówił on „Komenda Policji w Świnoujściu, słucham?”… Wytrącona zupełnie z tematu roześmiałam się niezręcznie i zapytałam czemu łączy mnie ze Świnoujściem skoro ja w Szczecinie jestem?? Miły Pan Policjant odrzekł radośnie, że piękną pogodę mamy (istotnie) i może niesie po Zalewie sygnał? I zaraz dodał, wyczuwając zapewne moją konsternację, czy może w czymś pomóc? Naświetliłam mu problem a ten polecił poczekać jeszcze trochę i najwyżej znów zadzwonić, to postarają się jakoś pomóc. Podbudowana zaproponowałam, że może zejdę do sąsiada, co normalny (czyt. stacjonarny) telefon ma i tak spróbuję. MPP życzył mi powodzenia.
Dalsze wydarzenia wskazują na to, iż taki menel nie reaguje na krzyki wznoszone przez niewiastę (mnie); młodzi sąsiedzi obok o 21szej już śpią a do tego sąsiad to nędza, bo nawet nie spróbował przepędzić autora całego zamieszania, a gdy potem do mnie zapukał to mówił szeptem, jakby się bał obudzić menela; sąsiedzi pod nami krótkiego dzwonka nie słyszą, więc oszczędziłam im zachodu a sąsiad z parteru bardziej szanuje meneli („a niech się wyśpi to wstanie i pójdzie”, „i co, i przyjadą i jeszcze będzie musiał za izbę zapłacić”) niż koty („wchodzą do piwnicy i śmierdzą!”) oraz własność sąsiedzką (zostawiając otwarte drzwi do piwnicy, żeby piesek mógł wrócić ze spaceru [acha...] jednocześnie narzekając, że piwnice są okradane [i wchodzą do nich koty]…). Wynika również to, że około godziny 23ciej (gdy słoneczko już zajdzie [?]), da się połączyć z Komendą Policji w Szczecinie, czego dokonał A. oraz, że ekipa pojawia się w przeciągu kwadransa a także to, że menelki błyskawicznie reagują na obecność mundurowych i potulnie opuszczają barłogi.
FIN
PS-w całej tej historii nieco zatrważające jest to, że w naprawdę złej sytuacji mogę nie uzyskać pomocy, lub oczekiwać grzecznie i niewiadomojakdługo aż Świnoujście zgłosi Szczecinowi, że dzieje się źle. O ile będą chcieli to zrobić. I o ile dodzwonię się do Świnoujścia a nie do Dojczland Policaj… Chyba czas zapisać sobie w telefonie numery konkretnych Komend…
Spam coraz sprytniejszy
Od kilku dni moją skrzynkę pocztową nawiedza nowy rodzaj spamu. Może nie powinnam się tym chwalić, żeby nie podpowiadać co mniej sprytnym nowych rozwiązań ale sama jestem pod wrażeniem i muszę się tym podzielić. Mam nadzieję, że ku przestrodze.
Maile nie mają tytułu ani treści, więc żaden filtr antyspamowy wychwytujący różne wariacje słów dotyczących seksu, powiększania klejnotów, pigułek antykoncepcyjnych, viagry i tym podobnych, nie zatrzymuje ich. Załącznikiem jest obrazek. Nieduży, bo zaledwie kilkanaście kilobajtów, nie zostanie zatrzymany przez filtr blokujący duże załączniki. O dziwo nie jest klikalny, czyli nie przenosi nas do żadnego podejrzanego linku. Jednak nie ma co płakać – na proponowaną stronę dostaniemy się wpisując w przeglądarkę podany na obrazku prosty i krótki adres. Kolejne zabezpieczenie ominięte. Na obrazku znajdują się napisy „viagra”, „cialis” i „enlarge your penis”, które teoretycznie powinny spowodować, że mail nie przejdzie przez filtry. Jednak on przechodzi. Proste programy OCR nie potrafią odczytać tych napisów, ponieważ wszystko „faluje”. Dodatkowo, dla zmylenia przeciwnika, w tle znajdują się różne linie, krzyżujące się ze sobą. Każdy, kto próbował za pomocą programu OCR zeskanować stronę z jakimś wykresem, lub ornamentem/ozdobnikiem wie, że większość programów zamienia to na ukośniki, pionowe linie, myślniki i ogólnie nie radzi sobie z rozpoznawaniem. Kolejna zapora ominięta.

Podziwiam pomysłowość spamerów ale jednocześnie boję się nawet pomyśleć, co będzie dalej…
Wpadłam z mikrowizytą
Mikrowizyta – nowy termin zainspirowany mikrobloggingiem. Oznacza wizytę, spotkanie, które trwa mniej niż 140 sekund. Polscy blipowicze mają trochę lepiej niż twitterowcy, bo mogą się zatrzymać na pogawędkę aż na 160 sekund. ;-)
Kobiety do pilarek!
Na studiach mieliśmy przedmiot o nazwie „Mechanizacja”, na którym, pośród różnych nudnych rzeczy, mieliśmy możliwość spróbować swoich sił przy obsłudze różnych maszyn. Pewnego dnia przybyła na uczelnię ekipa z Husqvarna i zaczęła się zabawa! Była glebogryzarka, kosiarki ręczne, kosiarki samojezdne i piła mechaniczna. Pomijam wyścig Ulki i Aśki na kosiarkach samojezdnych, podczas którego jedna z kosiarek stanęła na chwilę na dwóch bocznych kołach… Do dziś żałuję, że sama nie wsiadłam na jedną z tych kosiarek. Wypróbowałam natomiast kosiarkę ręczną oraz oczywiście pilarkę spalinową.
Przed cięciem ochotnik musiał ubrać się w odpowiedni strój (spodnie, buty, kask z osłoną i nauszniki) chroniący przed urazami. A potem nadchodziła najlepsza chwila – ćwiartowanie kołka drewna. Bardzo miło wspominam to doświadczenie i okazuje się, że nie ja jedna. Kilka dziewczyn wyraziło wtedy ogromne ubolewanie, iż kobieta drwalem być nie może (w Polsce, gdyż podobno w Szwecji to nic wyjątkowego!). To znaczy takie było zawsze przekonanie, gdyż jak się okazuje, nie ma takiego przepisu, który zabraniałby kobietom wykonywania takiej pracy!
W czerwcu pani minister polityki społecznej, Jolanta Fedak, w odpowiedzi na pismo pani Elżbiety Radziszewskiej (pełnomocnika rządu ds. równego traktowania) wyjaśniła wszelkie niejasności. W skrócie – kobieta pilarzem być może. I basta. No chyba, że jest w ciąży lub karmi piersią, ale to nie tylko w tym zawodzie i aktywności wyklucza kobietę. Poniżej pismo pani minister:
Źródło: Las Polski
Zastanawiam się jednak jak długo czekać będziemy na pierwszą (pilarkę? drwalkę?) kobietę z piłą. Wszak faceci nie lubią, gdy baby pchają im się do ich spraw. Nasz pilarz chyba zszedłby z tego świata, gdyby usłyszał, że baba chce ciąć na równi z nim…
Niemniej jednak – to zawsze jakaś alternatywa :-)

Ostatnie komentarze