Z głębokości wołam
Na razie tak będzie. Szarości, pustka. Jak we mnie. I tylko nie wiem, co tam na górze robi „carpe diem”, skoro od dawna już nie aktualne, że życie przecieka przez palce. Niby życie do przodu, niby nowe sprawy, rzeczy, historie, a jednak coraz bardziej w tyle. Niby się chce coś robić, niby nowe pomysły, ale ta niemoc coraz większa i nie pozwala na nic. I tylko wieczorami dobija świadomość, że kolejny dzień za mną, dzień, z którego nic nie wynikło. Kolejne przegrane sprawy. Czasem usprawiedliwiam się, że przecież tyle pracy i nie ma na nic czasu, ale jak tylko czas będzie to… Ale teraz mam trochę czasu i nic się nie zmienia. Tak ogólnie mam wrażenie, że od dawna nic się nie dzieje. Że wszystko, co miało być, już było. Że teraz już tylko jakoś przeczekać, byle do jutra i do jutra i do jutra. Boję się marzyć, bo nie zasługuję na spełnienie. Boję się, że im bardziej się zaangażuję tym bardziej będzie bolało „nie”. Boję się podejmować decyzje, bo i tak będą złe, bo się nie znam i za tępa jestem, by się poznać. Więc nie umiem, więc pytam, więc się złoszczę. Lepiej przeczekać, nie szaleć, jakoś to będzie. Wiem wiem, że przecież to nie tak, tylko inaczej, że można, że trzeba, że należy to, siamto, owamto. Wiem, ale co z tego? To tylko puste słowa, teorie a życie gdzieś sobie poszło. Zresztą, nie wiem, po co to piszę, skoro i tak wszyscy będą wiedzieć lepiej.
piękny szablon :) i cóż, nie wiem lepiej, więc tylko ślad zostawiam :)