Szczerze

Przez chwilę było dobrze. Euforia nowego pomysłu przytępiła się nieco po tym, jak okazało się, że w Szczecinie coś takiego już jest i to w czterech sztukach. Potem pomysł został delikatnie, acz zauważalnie, skrytykowany przez dwie osoby, których się poradziłam. I prysło.

A potem wszystko tamto wróciło

Piszę otwarcie, bo czemu nie? To miało być miejsce wyrażania moich myśli i uczuć. A czemu ukrywać to, jak się teraz czuję? Może później będę żałować. Pech.

I nie, nie przyjadę teraz do Ciebie, M. To nie jest najlepszy pomysł. Zresztą, nie wiem nawet jak miałbyś mi pomóc…

Nie mam się czym pochwalić przed firmami z branży. Mimo, że miałam dobre oceny, pracowałam w trakcie studiów i trochę po. Ale to wszystko były złe wybory. Nie takie. Niewłaściwe. Nie-od-po-wie-dnie. Gdyby chociaż mi napisali, dlaczego się nie nadaję. Może wtedy mogłabym to jakoś naprawić? A tak nic, milczenie, głucha cisza. Jakby te maile w ogóle nie dotarły. Co mam zrobić, żeby coś się wydarzyło?

Przecież nie otworzę firmy nie mając zielonego pojęcia o tym, jak to wygląda w praktyce…

Na sekretarkę też się nie nadaję. Gdzie jakieś doświadczenie? Zresztą, nawet prezencja nie ta… Co potwierdza się w ani jednym zaproszeniu na rozmowę. Przepraszam, było jedno, w styczniu. Już na rozmowie zasugerowano, że to nie dla mnie…

Owszem, firmy maklerskie, banki, wszelkiego rodzaju marketing czeka z otwartymi ramionami. Tylko nie dla mnie. Ja i marketing, szukanie klientów na produkty, łażenie po sklepach i napraszanie się, ha ha ha. Nie potrafiłabym ludzi namawiać do czegoś, co uważam za nienajlepszy pomysł, zwłaszcza na kredyt. Po prostu zupełnie się nie widzę w takiej roli.

Zostaje rozkładanie towaru i kasa w markecie, kelnerowanie i macburgery. To jest praca, owszem, nie mówię, że nie. Tylko, że czuję (wiem, że to bez sensu, tylko co z tego), że to by była moja totalna klęska. Nie wiem z czego to się bierze, ale mam wrażenie, że w ten sposób zawiodłabym wszystkich. Że to bezrobocie w jakiś sposób jest mniej dissapointing niż smażenie frytek. Nie, nie mam na to racjonalnego wytłumaczenia. Po prostu, jak pomyślę, że miałabym co rano wstawać, by przez parę godzin oglądać np. burgery, to coś mnie tak skręca w środku, że aż boli…

I A., nie, nie olewam tego. Nie jest mi to wszystko obojętne. Okropnie się przejmuję. Ale jak tego nie pojmujesz to, … to nie wiem co powiedzieć. Bo ja sama tego nie pojmuję chyba…

A, no i M., skoro w tej dziurze nie ma nic dla mnie sobie nie radzę, to gdzie takie wysokie progi, jak Poznań czy jeszcze wyżej?

3 uwagi do wpisu “Szczerze

  1. Kasiu – czasami chodzi o to, żeby po prostu coś zrobić. Niekoniecznie najmądrzejszą rzecz na świecie. Bo czekając na tą najmądrzejszą można się zestarzeć czy coś.

    Jeżeli uda mi się teraz przeprowadzić to chciałbym, żebyś za tydzień przyjechała do Wawy na weekend. Nie, nie mam jeszcze pojęcia po co dokładnie. Pogadaj z Adamem. Ja stawiam bilet – jak już kiedyś pisałem, niech to będzie taka moja mała inwestycja.

  2. ayushi / Before I used to wear frumpy clothes and feel ugly. But ever since I found Moatnmrperhity online and started wearing their maternity wear, I feel beautiful and so much more confident about my pregnant self.

  3. Ciao spero potrai aiutarmi, sono stato assunto a meta febbraio 2011 (precedentemente ho lavorato da febbraio 2009 ad aprile 2010 ma a quanto pare il mio vecchio datore di lavoro non ha pagato tutti i contributi) adesso l'azienda per cui lavoro sta passando un periodo di forte difficoltà a causa di 2 aziende che sono fallite senza pagarci e temo che dovranno chiudere o comunque licenziarmi a breve (non ho ancora percepito lo stipendio del mese precedente) posso richiedere la disoccupazione eventualmente?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*