Szpital Kosmiczny sektora Dwunastego
28. James White, Szpital Kosmiczny (Pierwszy tom cyklu o Szpitalu Kosmicznym sektora Dwunastego) – Jedyna pozycja w formie elektronicznej w moim zestawieniu. Otrzymana od ^Tygryziołka przed wyjazdem na Zlot, gdy poszukiwałam czegoś do czytania dziewczynom na dobranoc (co z braku czasu i sił nie miało miejsca niestety…). Po przeczytaniu początku, który brzmi tak:
Stworzenie zajmujące przedział sypialny O’Mary ważyło około pół tony, miało sześć krótkich, grubych wyrostków służących mu zarówno za ręce, jak i za nogi, pokryte zaś było skórą tak twardą jak elastyczna pancerna płyta. Pochodziło z planety Hudlar, której ciążenie czterokrotnie, a ciśnienie atmosferyczne siedmiokrotnie wyższe od ziemskiego pozwalały spodziewać się tak mocnej budowy ciała. O’Mara wiedział jednak, że mimo swej olbrzymiej siły istota ta jest całkowicie bezradna; miała zaledwie pół roku, a już stała się świadkiem tragicznej śmierci rodziców, jej mózg zaś rozwinięty był na tyle, że ów wypadek śmiertelnie ją przeraził.
wiedziałam, że mogę spodziewać się czegoś zupełnie innego, niż do tej pory czytałam, choć to wciąż obszar SF (chyba powinnam udać się na jakiś odwyk… przecież w liceum czytywałam kryminały i Chmielewską, to nic, że jedynie okazjonalnie;) ale jednak!). Przez karty (ekhem) książki (ekhem!) przewijają się przeróżne stworzenia, dla których czasem brakuje mi wyobraźni, z przeróżnymi problemami medycznymi a dzielni lekarze ze Szpitala Kosmicznego, największej placówki w tej części kosmosu, próbują pomóc. Książka lekka i przyjemna. W sam raz na przerywniki w pracy i tak właśnie ją traktowałam, więc jej przeczytanie splotło się z kilkoma poprzednio opisanymi książkami. Nie przeszkadzało to jednak w niczym, gdyż nie znam żadnej podobnej książki. A ostatnio dostałam pozostałe 9 tomów i czeka mnie jeszcze sporo przygód z przedziwnymi stworami różnych klas, od chlorodysznych, przez pożeraczy energii, istoty telepatyczne wypalające nocą dziurkę w stole od myślenia, aż po zjadające swój ogon istoty nie z tej ziemi;).
Ostatnie komentarze