Walentynka dla Zwierzaka 2010 – moje subiektywne podsumowanie
4go marca drużynka przeprowadziła w S.P.37 akcję Walentynka dla Zwierzaka. Była to już nasza trzecia taka akcja, więc zaczyna się z tego robić tradycja. Można by pomyśleć, że dwa poprzednie lata były próbami ogarnięcia tego przedsięwzięcia i tym razem powinno wszystko pójść gładko. Jednak tak nie było. Jestem niezadowolona. W większości z własnych poczynań, ale również z nauczycieli…
Po dwóch pierwszych edycjach powinnam była siąść i spisać wszystkie działania i uwagi, jakie pojawiły się przy organizacji, przeprowadzeniu i rozliczeniu akcji. Tak się nie stało. Dlatego też znów popełniłam w większości te same lub podobne błędy. Pojawiły się również nowe problemy. Może więc tym razem będę miała motywację, by usiąść i spisać plan całego przedsięwzięcia, by za rok wszystko poszło gładko. A może również, by innych zachęcić do podobnego działania?
To później. Na początek szybkie podsumowanie, wszak minęło już trochę czasu.
Pierwszym problemem znów był termin ferii. Jednak z tym faktem walczyć się nie da. Wystarczyłoby więc ogłosić akcję tuż po feriach a przeprowadzić ją pod sam koniec lutego. Niestety wszystko się rozjechało i termin znów został przesunięty – na 4go marca. Późno, zważywszy na wydarzenie, do którego nazwa akcji odwołuje się… Plakaty powinny były być przygotowane w ferie i zaraz w poniedziałek po nich powieszone. To też się nie udało. Wydaje mi się, że powinny były zawisnąć jeszcze wcześniej, ze względu na konkurs dla klas na domek dla kota. To nie jest zajęcie na jeden tydzień raczej. Zwłaszcza, gdy nie przedstawiło się pomysłu wg którego taki domek można wykonać. =Fail.
Pomysł na ciasta i ciastka był rewelacyjny. Rozeszły się szybciutko. Jedyne uwagi – więcej ciasteczek i sklepowe rękawiczki a także kurs ich użytkowania. Bo rękawiczki lateksowe, tzw szpitalne, zostały przeeksploatowane, wymemłane, poniszczone i nie szanowane. W ogóle temat poszanowania dla cudzych rzeczy jest wielkim problemem u dzieci w dzisiejszych czasach. Wciąż mam na tym polu kłopoty, mimo usilnych prób nauczenia dzieciarni….
Co do loterii to większych zastrzeżeń nie mam. Losów w tym roku była akuratna ilość. Kupiłam trochę drobiazgów, trochę zabawek zostało z poprzedniego roku. Warto, by dzieciaki bardziej zaangażowały się w przyniesienie fantów.
Konkurs plastyczny i krzyżówkowy rozczarowały mnie. Oddanych prac i krzyżówek było dużo mniej niż w zeszłym roku. Prawdopodobnie za krótki czas od ogłoszenia do zebrania. Również w tym roku nauczyciele nie dostali informacji do ręki, którą mogliby podzielić się z dziećmi. Mimo, że harcerki chodziły po klasach i ogłaszały to jednak słowo nauczyciela jest silniejsze. W każdym razie, mimo, że prac było niewiele, to powinny spełnić swoją rolę ze względu na zasadę, która towarzyszyła ich oddawaniu. Żeby wziąć udział w konkursie artystycznym, czy krzyżówkowym należało razem z pracą plastyczną/krzyżówką złożyć do nauczyciela jakiś dar dla zwierząt (np karmę). I tu pojawił się największy zgrzyt. Dziewczyny załatwiały nauczycieli, którzy mieli się tym zajmować. Pani od plastyki rzekła, iż prace chętnie przyjmie ale karmy nie ma zamiaru. Dziewczyny poszły do innej, która karmę zbierać się zgodziła. Cóż z tego, skoro pani od plastyki nie była w stanie sprawdzić, czy dzieci karmę drugiej pani przekazały? Podejrzewam, że część złożonych prac nie wiązała się ze złożeniem daru… Jednak największy zawód sprawiły mi niektóre nauczycielki, które wymyśliły sobie, że klasa przyniesie JEDNĄ małą karmę na WSZYSTKICH uczniów, dzięki czemu małym wysiłkiem każdy weźmie udział w zabawie… Po prostu brak mi słów. W pierwszym momencie, jak usłyszałam to od harcerek, nie mogłam uwierzyć. Potem zaczęły przychodzić dzieci z krzyżówkami i mówiły – a my byliśmy dziś z klasą i daliśmy karmę i teraz chcemy dać krzyżówkę. I co ja miałam tym dzieciom powiedzieć? W efekcie zebraliśmy jedynie nieco ponad 20 kg karmy, podczas gdy rok temu, za samą krzyżówkę, karmy było ponad 70 kg! Różnica uderzająca…
Najbardziej jednak rozbroiła mnie jedna nauczycielka wraz ze swoją uczennicą. Pani ta przyprowadziła smutną dziewczynkę i zapytała, czy dziecko może wymienić nagrodę z loterii na inną. Wyjaśniła, że „biedactwo” zakupiło kilka losów i większość nagród jej się spodobała, ale ta jedna (już nie pamiętam, co to było) zupełnie nie przypadła jej do gustu. Tu mała zrobiła usta w podkówkę i miałam wrażenie, że zaraz polecą łzy. I czy w takich okolicznościach mała może wymienić nagrodę… Starałam się z dzieckiem porozmawiać, spytać czemu się nie podoba, wyjaśnić na czym polega loteria ale pani mi przerwała pytając raz jeszcze, czy może wymienić. Odpowiedziałam, że nie wydaje mi się, aby to było właściwe, gdyż loteria fantowa charakteryzuje się tym, że otrzymuje się różne rzeczy a nie to, co się chce i że jest to niespodzianka. Powiedziałam, że nie mogę się zgodzić na wymianę, zwłaszcza, że dziewczynka zakupiła kilka losów i reszta nagród jej się podobała, więc z tej jednej tragedii nie będzie. Pani się naburmuszyła i już chciała się wściec, gdy jedna z harcerek zaproponowała wymianę na swoją, przed chwilą wylosowaną, zabawkę. Dziecko się zgodziło i z zadowoloną nauczycielką powędrowało do sali. Bez komentarza…
WNIOSKI:
- informacja o akcji musi trafić do dyrekcji duuuużo wcześniej, żeby nikt inny nie robił zbiórki karmy tydzień przed nami (a tak się wydarzyło)
- plakaty muszą zawisnąć wcześniej
- forma plakatów musi być bardziej atrakcyjna (choć i tak na tle innych plakatów w szkole wyróżniamy się;) )
- konkurs na domek dla kota (jeśli do niego wrócimy) musi być wsparty poradami dla nauczycieli, może być dokumentacja zdjęciowa z naszego tworzenia domku
- informacja o akcji musi trafić również do nauczycieli, w podobnej formie jak rok temu
- harcerki ogłaszające informację w klasach muszą być do tego porządnie przygotowane
- prace plastyczne, krzyżówki i inne rzeczy, które należało złożyć z darami najlepiej chyba przyjmować w dniu akcji do jakiejś tam godziny w jednym miejscu osobiście, by mieć pewność złożenia krzyżówki z darem. Albo pozyskać inteligentną i oddaną nauczycielkę.
- konkurs na przebranie trzeba jakoś przemyśleć, by był bardziej spektakularny i zauważalny
- nagrody do konkursów pozyskać od sponsorów!!!
- przemyśleć dodatkowe atrakcje jak np seanse filmowe o zwierzętach, jak w zeszłym roku
- przed akcją puścić informację do lokalnych mediów (gazety, radio Szczecin itp)
- tuż po akcji wysłać krótkie opisy do ww mediów
Więcej grzechów nie pamiętam…
Anybody?
Ostatnie komentarze