Bo fantazja jest od tego
Mówi się, że by zbliżyć się do swoich marzeń trzeba je zapisać. Wczoraj wracając wieczorem do domu rozmyślałam o tym, co w życiu chciałabym zrobić. Coś poza standardami. Poza zbudowaniem domu, posadzeniem drzewa i spłodzeniem syna;-). Coś, co uzupełniłoby tych kilka pustych miejsc w układance mojego życia. Wyszła mi niewielka ale dość chaotyczna lista. Podzielę się nią, żeby nie zapomnieć, choć coś mi się wydaje, że od wczoraj coś mi umknęło… (kolejność przypadkowa)
- nauczyć się języka migowego (inny sposób myślenia)
- nauczyć się języka hiszpańskiego (od lat ciągnie mnie do niego, nie wiem czemu)
- nauczyć się jeździć konno (konie są takie tajemnicze)
- zrobić kurs paralotniarski (i szybować w przestworzach;-) )
- skoczyć ze spadochronem (choć trochę się boję)
- popłynąć w rejs jachtem (nie jeden raz)
- zrobić tatuaż (bo tak)
- nauczyć się tańczyć ;-)
Zwiedzanie miejsc na świecie to zupełnie inna kategoria i znalazły się tam między innymi:
- Islandia (dla gejzerów i przestrzeni)
- cała Skandynawia (dla widoków, kultury, przyrody)
- Szkocja i Irlandia (bo tam jeszcze nie byłam a Irlandia podobno jest taka zielona…)
- Nowa Zelandia (Śródziemie!)
- Indie (kolory)
- Chiny (Mur, Zakazane Miasto itp)
- Japonia (ogrody, Fudżi, tradycyjne domy z matami na podłodze, pola ryżowe, a z drugiej strony największe miasta, nowoczesność)
- Grecja (serdeczni ludzie, białe ściany i niebieskie okna)
- Kanada (dzikie lasy, metasekwoje, pumy, Wyspa Księcia Edwarda, Eskimosi)
- Hiszpania raz jeszcze i Portugalia
- Ameryka Południowa i środkowa (w ogóle – a głównie miejsca związane z Indianami tamtejszymi)
- Afryka (słonie)
Mam nadzieję, że znajdą się warunki, by zrealizować chociaż część z tych marzeń. I tylko coraz częściej zastanawiam się jak pogodzić marzenia o podróżach z posiadaniem domu, dzieci, kotów…
Jak zwykle zmotywowałaś mnie do odświeżenia bloga. Tzn… do zrobienia ToDo listy, na której taka aktywnośc występuję ;)
Wybacz, ale mam nieodparte wrażenie, że czytasz w moich myślach i jeszcze bezczelnie puszczasz je w postaci notki w eter ;)
Kocham słonie! Wie o tym każdy, kto mnie choć trochę zna. Dlatego właśnie Afryka (Kenia i okolice) to moje marzenie, które mam nadzieję kiedyś się spełni.
Chiny fascynują mnie od dziecka, a Skandynawię i Islandię kocham po prostu za klimat, chłód, fiordy i gejzery. I języki skandynawskie tak pięknie brzmią – zwłaszcza fiński i norweski.
Hiszpańskiego trochę się uczyłam, sama :) bo mi się podoba, ładnie brzmi, jest melodyczny taki i łatwo wpada ucho oraz zapada w pamięć :)
Język migowy – zawsze chciałam umieć migać i kiedyś się nauczę. W Szczecinie są kursy, chciałam się nawet zapisać, ale problem z dojazdami był :(
To tak w dużym skrócie :) widzę, że „pociągają” nas podobne „rejony”, nie tylko koty :D
do Chin mozemy jechac razem :) Koty zyja dlugo bez ingerencji czlowieka, zreszta ktos zawsze im dosypie doleje i wyczysci ;) a dzieci mozna zawsze zabrac ze soba… nic w niczym nie przeszkadza ;D