Archiwum z miesiąca: Październik 2009

Czerwona kartka dla krakvet.pl

E-zakupy dla zwierzaków zaczęliśmy w lutym 2008 roku od lokalnej firmy Nasze Potworki. Szczecińska, niedroga, z osobistą dostawą do domu już od 50 zł. Zadowoleni korzystaliśmy z jej usług nieco ponad rok. W tym czasie kwota darmowej przesyłki wzrosła do 100 zł, nieco zmniejszyła się oferta karm oraz wzrosły ceny. Jednocześnie zwiększyły się potrzeby naszych futerkowych, więc zaczęliśmy szukać alternatywy.

Trafiliśmy na dużo większy sklep*, chwalący się najmniejszymi cenami pośród e-sklepów zoologicznych, ponadto wspierający schroniska, oferujący darmowe porady lekarzy weterynarii na forum dyskusyjnym i wiele promocji na artykuły. Po prostu ideał. Sklep z siedzibą w Krakowie ma dobre opinie w internecie. Zaczęliśmy korzystać z Krakvetu szybciutko. Niestety równie szybciutko zaczęły się problemy. A to czegoś akurat nie było, a to dostawa się przeciągała (GLS też ma za skórą…). Było i tak, że 4 dni po złożeniu zamówienia dostałam maila z prośbą o telefon (mimo, że mój podany jest w formularzu zgłoszeniowym). Odebrałam go wieczorem, więc zadzwoniłam dopiero następnego dnia. Okazało się, że wszystko już jest ok. Przyszedł mail z info, że paczka została przekazana do wysyłki ale następnego dnia zadzwonili, iż czegoś tam nie ma i czy mają paczkę wysłać, czy zaczekam aż się pojawi… Pominę fakt, że przez tę zwłokę musieliśmy zakupić karmę w sklepie, bo poprzednia zdążyła się skończyć. Niemal za każdym razem były jakieś przeboje. Krakvet zarobił dwie a nawet trzy żółte kartki. Ostatnie zamówienie zadecydowało o czerwonej. Zamówienie złożyłam 16go października, pieniądze poszły 19go (w poniedziałek). 21go zadzwonił pan i oznajmił, że nie mają jednej karmy, zabawki i smakołyku. Ustaliliśmy, że za brakującą karmę dodadzą jeszcze tej, która jest i również była zamówiona, że z zabawki rezygnujemy a smakołyk wymienią na jakiś podobny o podobnej cenie. Paczka przyszła następnego dnia, jednak nie bez problemów. W formularzu jest adres moich rodziców natomiast w uwagach zawsze dodaję, gdzie ma być paczka dostarczona. W Potworkach dawałam adres wynajmowanego mieszkania, ponieważ można się było umówić na konkretną porę dnia. GLS natomiast twierdzi, że dostarcza jedynie w godzinach 8-16, kiedy to jesteśmy w pracy (pominę fakt, że kiedyś paczkę przywieźli po 20stej…), więc podaję adres do rodziców A., gdyż zawsze ktoś jest. Tym razem też podałam, lecz kurier dostał od Krakvetu jedynie adres na Słoneczne… Oczywiście nikogo nie zastał, zostawił u sąsiadów… Muszę dodawać, że w paczce nie było również smakołyku, pomimo umówienia się na zamianę na inny? W paczce przyszło również jedynie 6 opakowań karmy podczas, gdy w rozmowie z panem z firmy ustaliłam, że kolejne trzy zostaną dodane zamiast tej brakującej i na stronie internetowej w zamówieniu widnieje 9 opakowań. Mam nadzieję, że uda mi się wyjaśnić tę sprawę. Inaczej będziemy stratni o ponad 2 kg karmy lub o prawie 50 zł…

Po przebojach z tym zamówieniem Krakvet dostał czerwoną kartkę. Być może kiedyś zejdzie z ławki rezerwowych, lecz póki co rozglądamy się już za innym sklepem. Polecono nam Animalię. Zobaczymy. Najbardziej szkoda mi promocji na Royal Canin…


* dla porównania – numeracja pierwszego i ostatniego zamówienia w Naszych Potworkach (nieco ponad rok różnicy) wzrosła o niecały tysiąc podczas gdy w Krakvecie w przeciągu miesiąca jest to wzrost o ponad 10 tysięcy! Przy takiej ilości można się pomylić. Ale tak nie powinno być!

====
edycja 25/10/09 18:34
Krakvet odpisał wczoraj:

Witam!

Bardzo przepraszamy za zaistniala sytuacje.
Postaramy sie uniknac takich bledow w przyszlosci.
Proponuje dolozyc brakujace produkty do kolejnego zamowienia (rozliczyc ich rownowartosc),ewentualnie dokonamy zwrotu rownowartosci przelewem bankowym.

Blad w adresie dostawy to wina firmy kurierskiej GLS.

Oczekuje na informacje czy takie rozwiazanie Pania satysfakcjonuje?

Liczymy na dalsza udana i bezproblemowa wspolprace.

Pozdrawiam

Krzysztof Batko
Zespol Krakvet

Pomijam brak polskich znaków diakrytycznych… Promocje na RC są tak korzystne, że aż szkoda z nich rezygnować. Zrobimy jeszcze jedno zamówienie z tymi pominiętymi a potem się zastanowimy…

Nadmorskie burito

Zostały nam dwie tortille. Na porcję burito potrzebne są cztery, więc nie bardzo było wiadomo co z nimi zrobić. Pomysł pojawił się podczas gotowania ryby dla kotów, choć Adam skwitował, że może w ogóle nadziać te placki paprykarzem… Nie dałam się jednak i kilka dni później (dzisiaj) na obiadek zjedliśmy burito w wersji nadmorskiej. Ugotowaliśmy kawałek mrożonego fileta z tilapii, rozczłonkowaliśmy go. Dodaliśmy dwa ugotowane małe ziemniaczki, rozgniecione. Do tego podsmażone pieczarki (pięć średnich) z połówką cebulki, ugotowane trzy małe marchewki pokrojone w kosteczkę. Wszystko wymieszane wyłożyliśmy na te dwa placki i polaliśmy naprędce wykonanym sosem z majonezu, mleka, kostki smaku cebulowej i paprykowej oraz odrobiny pieprzu. Grubaśne zawijasy zapiekliśmy standardowo w piekarniku. Smakowało bardzo, choć przepis wymaga jeszcze wielu zmian. Zdecydowanie należy zrezygnować z ziemniaków. Być może na rzecz groszku z puszki. Sos był dość dobry, choć na pewno na gęstej śmietanie byłby lepszy. No i kostki smakowe to jednak nie jest to. Lepiej pokombinować z normalnymi przyprawami. Ważne też, by ryba sama w sobie miała smak. Tilapia dała sobie radę, ale może jest jakaś bardziej aromatyczna ryba? W każdym razie na pewno jeszcze wrócę do tego pomysłu. :-)

Witaj przybyszu

shenn

Nie ważne skąd przybywasz i dokąd zmierzasz. Trafiłeś tu do mnie, więc zostań chwilę, ogrzej się, odpocznij. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostawisz odrobinę siebie.
.
It's like ten thousand spoons when all you need is a knife...
.
But I'm still standing better than I ever did, looking like a true survivor, feeling like a little kid...

.
Czuję się, jakbym miała 10 lat mniej, jakby czas zbyt szybko biegł i gubił mnie gdzieś po drodze. Mam swoje pasje, które utrzymują mnie jakoś na powierzchni, choć nie zawsze mam na nie czas. Zjada mi go często moje małe uzależnienie od sieci. Chwilowo znajduję się na kolejnym rozdrożu i kalkuluję, co mi więcej da, choć pewnie i tak życie zrewiduje wszystkie plany. Podobno ludzie mnie lubią. Zupełnie nie wiem za co.
.
shenn
.

Kalendarz

Październik 2009
P W Ś C P S N
« wrz   lis »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Kategorie

Archiwum