Archiwum z miesiąca: Wrzesień 2009

3×8

Przeczytałam ostatnio w jednej ksiązce (mniejsza o tytuł) bodaj z lat 70tych, że nieco wcześniej wprowadzono podział doby na trzy części, co przyniosło bardzo dobre efekty dla ludzi i ich samopoczucia. Nie wątpię, że tak, jednak daleko mi do odczuwania doskonałości tegoż systemu.

System ten to 3×8 i przewiduje przeznaczanie 8 godzin na pracę, 8 na sen i 8 na wypoczynek i rozrywkę. Idea szczytna. Jednak wydaje się, że obecnie funkcjonuje kulawo lub w ogóle. Szczęściarze ci, którzy mają pracę 8-16 czy 7-15. Wiele słyszy się o ludziach zatrzymywanych w pracy dłużej. O ile w ogóle ktoś pracę ma… Załóżmy jednak, że weźmiemy za przykład mnie.

Otóż jestem na makabrycznie słabo opłacanym stażu. Jedyną winę ponoszę prawdopodobnie ja, ale to już zupełnie inny temat. Odbębniam te osiem godzin i wypełniam 1/3 z założonego planu. Zostaje jeszcze 8 godzin na sen i 8 na rozrywkę itp. I tu zaczyna się zgrzyt, bo nijak nie mogę się doliczyć tych 8 godzin rozrywki i wypoczynku… Wstaję wcześnie rano. Godzinę zajmuje mi dobudzenie się, spożycie śniadanka, skompletowanie garderoby. Kolejna godzina to autobus-tramwaj-autobus. Już dwie w plecy. Osiem godzin pracy jakoś mija. Czasem udaje się zerwać wcześniej – takie plusy stażu. Ale czasem się nie udaje. Wybija 15. W domu jestem koło 16stej (czasem ktoś podwiezie kawałek to wcześniej, czasem trzeba zrobić zakupy to później). Obiadek naszykować, zjeśc i wstępnie przetrawić to już kolejna godzinka. Razem już cztery. Wieczorem odliczam jeszcze godzinę na kolację, kąpiel, oporządzenie kotów i mieszkania. Na rozrywkę pozostają trzy godzinki. Odejmuję więc godzinę ze snu i mam już cztery. Mogę wybrać się do kina, na spacer, poprasować, pozmywać, poczytać, posłuchać muzyki, pobawić się z kotami, przykleić tapetę, dokończyć pracę, napisać notkę, porobić zdjęcia, pojeździć na rowerze, pogadać na gg, poszperać w sieci, zrobić kolczyki i inne cuda, napisać maila albo i kilka, odwiedzić rodzinę, zrobić zakupy, pójść do pubu, spotkać się ze znajomymi, podziałać w organizacjach różnorakich, pomalować paznokcie i wiele wiele innych. Jak dobrze, że czasem są weekendy…

Jakby ktoś nie załapał, co wcale nie jest trudne, to jest to notka o charakterze humorystycznym a nie żalotwórczym. Gdyż poglądy autora na tę sytuację są jednoznaczne ale wciąż tkwi w kieracie 3×8, bo coś za mało w nim (autorze, nie kieracie) energii i samozaparcia. Może trzeba więcej szpinaku jeść?

Witaj przybyszu

shenn

Nie ważne skąd przybywasz i dokąd zmierzasz. Trafiłeś tu do mnie, więc zostań chwilę, ogrzej się, odpocznij. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostawisz odrobinę siebie.
.
It's like ten thousand spoons when all you need is a knife...
.
But I'm still standing better than I ever did, looking like a true survivor, feeling like a little kid...

.
Czuję się, jakbym miała 10 lat mniej, jakby czas zbyt szybko biegł i gubił mnie gdzieś po drodze. Mam swoje pasje, które utrzymują mnie jakoś na powierzchni, choć nie zawsze mam na nie czas. Zjada mi go często moje małe uzależnienie od sieci. Chwilowo znajduję się na kolejnym rozdrożu i kalkuluję, co mi więcej da, choć pewnie i tak życie zrewiduje wszystkie plany. Podobno ludzie mnie lubią. Zupełnie nie wiem za co.
.
shenn
.

Kalendarz

Wrzesień 2009
P W Ś C P S N
« sie   paź »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Kategorie

Archiwum