Owsiane ciasteczka na trzy sposoby

Moja mama co pewien czas raczyła nas ciasteczkami owsianymi. Uwielbiałam je i nadal uwielbiam. Swego czasu jedne z nich przygotowywałam na każdą możliwą okazję (wszystkie wigilie szkolne, harcerskie, różne przyjęcia i okoliczności, urodziny) i znałam przepis na pamięć. Ostatnio naszło mnie znów na pieczenie. W przeciągu miesiąca (nie jestem ciasteczkowym tytanem, więc nie za często piekę) zrobiłam ciasteczka z trzech poniższych przepisów. Oczywiście wszystkie z płatkami owsianymi. Pierwszy z nich poznałam dzięki Felinity, pozostałe dwa to przepisy mojej mamy. Smacznego:-)
Krótki poradnik dla tych, którzy zdecydowanie nie chcą się wyspać
Po dzisiejszej nocy jestem w stanie napisać krótki poradnik dla tych, którzy zdecydowanie nie chcą się wyspać. Przepis jest niesamowicie prosty. Wystarczy jedynie zamknąć drzwi do jednego z pokoi!
Wczorajszego wieczora pomalowaliśmy przycięte listewki (na osiatkowanie okna) impregnatem do drewna. Cały wieczór pokój był zamknięty i wietrzył się. Jednak na noc mimo wszystko nie mogliśmy otworzyć, żeby nam się futra nie potruły. Gdy zbieraliśmy się do snu Matylda siedziała pod drzwiami wyglądając żałośnie. Ona właśnie w tamtym pokoju sypia samotnie i tej nocy stanęła przed wizją spania bliżej całej reszty, co niekoniecznie zgadzało się z jej światopoglądem. Pozostali jakoś sobie poradzili, zwłaszcza, że micha z jedzonkiem z tamtego pokoju przeniosła się do korytarza.
Nasze zmartwienie długo nie potrwało. Ledwo się ułożyliśmy Matylda wgramoliła się na kołdrę i ułożyła na niej, między ścianą a moimi nogami. Mrucząc ugniatała i ciamkała kołdrę oraz kazała się głaskać. Koło nóg Adama ułożył się Żaba, jak to ma często w zwyczaju. I tak spokojni o Matyldę, z nogami ściśniętymi między kotami zasnęliśmy.
Niestety szybko się okazało, że maluchy (oj wcale już nie takie małe, oj nie…) są ekspansywne a nam niewygodnie jest i gorąco w tym ścisku. Nie chcąc wystraszyć strachliwej Matysi przekręcaliśmy się bardzo ostrożnie. Gdyby to jeszcze był jedyny problem… Kernello dostał jakiejś głupawki, otwierał szafki, gmerał w ich zawartości, drapał dywan i wymyślił nową zabawę. Ta irytująca zabawa polegała na położeniu się na grzbiecie pod fotelem i drapaniu wszystkimi kończynami fotela od spodu przy okazji przesuwając się pod nim w różnych kierunkach… Jakby tego było mało to jeszcze denerwował Matyldę (a ta warczała i syczała) i gonił Farbę, która oczywiście wrzeszczała na niego. Nad ranem wskoczył na łóżko i po przespacerowaniu się po nas zaległ między nami topiąc moją twarz w swoim futrze i opierając się łapkami o ramię Adama.
Wstałam zupełnie nie wyspana i jakaś taka połamana… Jedynym plusem tego nocnego koszmaru jest fakt, że Matyś znów zechciała z nami spać (trochę zmuszona okolicznościami ale przecież mogła się zaszyć gdzieś indziej) oraz to, że w środku nocy spała totalnie rozluźniona, na boczku, nie budząc się od dotknięcia. Słodycz.
Kilka ciekawych linków ~9
Nazbierało się przez ostatni czas linków do podzielenia się. Doszło do tego, że najlepiej byłoby podzielić je tematycznie… Zapraszam.
BLOGI
cloudy – lektura jej bloga uratowała mnie kilkukrotnie od wielkiej nudy w pracy i od towarzystwa przemiłego, lecz uciążliwego sąsiada Henia. I mimo, że często zupełnie nie rozumiem o co chodzi, to lubię zaglądać do historycznych wpisów.
strefa sejsmiczna – pioanka pisze o swoich zmaganiach z życiem z dwójką niepełnosprawnych dzieci. Notki pełne optymizmu. Podziwiam.
cienista dolina – mądre przemyślenia na życiowe tematy. Pisze żona byłego księdza, ale czy to ma jakieś znaczenie? Podziwiam za wytrwałość i gorliwość wiary. I mądrość.
niezapomnienie – jak wielki jest ból matki, której dziecko ginie w wypadku? Tego się nie da opowiedzieć, ale można dzielić się swoimi myślami, dzięki czemu jest łatwiej. Chyba.
yongpadre – zwykły blog pewnego księdza. Zapiski z życia, krótkie przemyślenia.
ks Wojciech – refleksje księdza na przeróżne tematy. Między innymi notka, o której już kiedyś wspominałam.
hiper-market – pracownik hipermarketu czyli nasze zakupy od innej strony. Zabawnie.
w dobie kryzysu – świetny pomysł na bloga i na przetrwanie. Szkoda, że tak mało się na nim dzieje. Może jednak kogoś zainspiruje?
KOMPUTEROWE / INTERNETOWE
blip labs – aby blipowało się łatwiej ;-)
ccleaner – świetny program do oczyszczania komputera ze śmieci. Uwaga – ostrożnie wybierać elementy do usunięcia, żeby nie było płaczu! Potrafi ładnie zwolnić miejsce na dyskach.
ROWEROWE
baza rowerów – cyt.: to dodatkowe darmowe zabezpieczenie Twojego roweru. Numer seryjny (numer ramy), który tutaj rejestrujesz jest unikatowy, ma go tylko Twój rower. Nasza baza łączy ten numer z Twoim adresem e-mail. Nie ochronimy Cię przed kradzieżą, ale jeżeli padniesz jej ofiarą dzięki rejestracji w BazieRowerów masz większe szanse na odzyskanie swojej własności.
historia rowerów – i ubrań dla rowerzystów na stronie holenderskiego muzeum
galeria różniastych przedmiotów nawiązujących bezpośrednio lub i pośrednio do rowerów.
KOTY
mieze katzen – przesłodkie zdjęcia prześlicznych kotów :-)
catio – cat + patio = catio, czyli jak zbudować patio bezpieczne dla kotów, by mogły razem z nami (lub samodzielnie) przebywać na świeżym powietrzu i poszerzać swoje horyzonty:-) Jak tylko kiedyś będę mieć swój własny domek z ogrodem…
kot doskonały – kolejny świetny blog o kotach:-)
habitat haven – firma produkująca elementy w stylu wyżej wspomnianego catio – do własnego składania. Inspirujące, zwłaszcza w połączeniu z ww stronką.
KOTY I KOMPUTERY ;-)
PawSense – program, który uratuje Twój komputer przed nieprzewidywalnymi efektami spaceru Twojego kota po Twojej klawiaturze. Ciekawa idea, zwłaszcza dla kogoś, kto ma 20 dolców na zakup programu. A szkoda…
WNĘTRZA I MAJSTERKOWANIE
ikea hacker – czyli jak można ulepszyć meble z ikea? Świetne i proste pomysły do wykonania własnymi rękami. Najważniejsze, że już przetestowane;-)
apartment therapy – jeden ze znanych blogów o wnętrzach. Dużo wszystkiego. Czasem można znaleźć perełkę.
jake and karen – opowiadają o swoim domu, o urządzaniu przytulnego gniazdka rodzinnego pokój po pokoju. Inspirujące.
home design find – kolejny ze znanych designerskich blogów o wnętrzach. Mniej bałaganu, łatwiej o perełkę.
Philips Living Colors – lampka, którą muszę mieć! (a do tego pomalowane na biało wnętrze;] ).
energy star @ home – czyli w jaki sposób oszczędzać energię – proste sposoby przedstawione w bardzo przystępny sposób – “wchodzisz” do wybranego pomieszczenia i już wszystko wiesz.
younghouselove – kolejne małżeństwo o urządzaniu swojego domu. Świetna galeria porównawcza “przed” i “po”. Chcieć móc kiedyś stworzyć takie porównanie…
art of wall – fototapety i naklejki na ścianę jako nowy trend we wnętrzach
KWIATY
kocham kwiaty – strona o kwiatach ciętych, doniczkowych i ogrodowych. Zdjęcia, opisy, poczta kwiatowa.
zakwitnij – blog florystyczny. Przepiękne kompozycje, rewelacyjne pomysły, wspaniałe zdjęcia.
PRZEPISY DO ZAPAMIĘTANIA
ciasteczka paszowe – te już zrobiłam, jeszcze o nich napiszę:-)
Kuchnia Agaty – przeróżne przepisy do przejrzenia. Oczywiście wszystkie sprawdzone na żywo, więc w teorii wysoce udawalne;-)
PORADNIKI
internetowy poradnik renowacji mebli – marzę, by kiedyś się w to pobawić
mały podróżnik – czyli jak podróżować z dziećmi, zwłaszcza za granicą i jeszcze dalej – na podstawie własnych doświadczeń pewnej odważnej rodziny:-)
RÓŻNE RÓŻNOŚCI
ho-lo – niesamowite torby miejskie z odzysku! Kiedyś jedną sobie sprawię. Koniecznie!
życie miodem słodzone – strona o miodzie. Brakuje mi tam jednak informacji o zdrowotnych właściwościach miodu…
zoo borns – czyli maleństwa urodzone w zoo. Słodkie zdjęcia maluszków i ich historie.
chords – jedna ze stron z chwytami i tabulaturami na gitarę.
2 future – gadżety, prezenty, nowinki technologiczne, czyli kolejny sklep w klimacie Toys4Boys, choć jednak nieco odmienny.
wstań z kanapy – czyli program “Od kanapy do 5-cio kilometrowego biegu w ciągu 9 tygodni”. Bieganie nigdy mnie nie pociągało, ale może komuś się przyda.
rowery stylowe – sklep, jaki kiedyś sama chciałam założyć – z rowerami starymi, stylizowanymi i akcesoriami.
PRZYDATNE!
interpretacja wyników badań krwi i moczu
Elektroniczna Biblioteka Polskich Norm
—
To tyle na dziś. Niedługo kolejna porcja, bo sporo mi tego zalega po zakładkach…
Przydało Wam się coś z mojego zbioru? ;-)
Dziobnięta przez kolorowego pawia oraz kot na fotelu bujanym czyli #dziwnesny
Dziś znów miałam zwariowane sny. Dwa zapamiętałam, więc podzielę się z nimi, choć szczerze mówiąc nie wiem, o czym mogą świadczyć…
Mieliśmy z Adamem i moimi rodzicami pojechać w jedno miejsce. Zapakowaliśmy więc koty do samochodu, ot tak luzem, i pojechaliśmy. Dojechaliśmy na osiedle szeregowców. Wysiedliśmy, wypuściliśmy koty. Osiedle było bardzo ładne, ale te szeregowce takie dziwne, wąskie, na dwa okna szerokości zaledwie. Stwarzało to trochę klaustrofobiczne wrażenie, ale dzięki zielonym trawnikom przed domami nie było tak źle. Jeden z domów, do którego przyjechaliśmy, stał obok szeregowców ale luzem. Szeroki również zaledwie na dwa okna, wysoki na dwa piętra. Obok miał dobudowany basen ze szklanymi ścianami i dachem. Przy basenie, w ogrodzie był spory staw o ciemnej wodzie. W budynku było pusto, nie było mebli ani ludzi. Za to na basenie tłumy. Pływali, skakali, chlapali. Postanowiliśmy wracać do domu i poszliśmy pieszo. Minąwszy kilka budynków zorientowałam się, że nie zabraliśmy kotów. Wróciłam więc pod budynek i zawołałam je. Przyszły a ja wpakowałam je do plecaka. Jakoś udało się je upchać, a potem się obudziłam.
Zasnęłam szybko. Minęło trochę czasu i obudziła mnie burza. Gdy już trochę ucichła zadzwonił budzik. Przestawiłam go na 15 minut później, przez co nawiedził mnie ten drugi z zapamiętanych snów.
Śniło mi się, że obudziłam się i zobaczyłam, że mamy w domu małego białoczarnego kociaka. Udało mi się go nawet pogłaskać. Było to na tyle realistyczne, że chciałam to blipnąć. Poza tym przepełniało mnie zdziwienie – skąd się wziął ten kot? Zastanawialiśmy się z Adamem, czy może wślizgnął się niepostrzeżenie któregoś dnia? A może to Matylda urodziła potajemnie i nie pokazywała go, dopóki trochę nie wyrósł? Zupełnie nie miałam pomysłu, ale kotek został zaakceptowany. Po chwili wydarzył się wypadek – Kernel rozwalił dużą donicę z ziemią stojącą (we śnie) w łazience. Tak, że ściany były w ziemi i cały korytarz (jak?) też. Zaczęłam zamiatać i martwiłam się, że nie wszystko chce się zmieść, bo ziemia była wilgotna. Martwiłam się, że potem wszystko wyschnie i odklei się od podłogi i trzeba będzie znów zamiatać. Gdy tak machałam miotłą, do kuchni wleciał mały, kolorowy ptaszek. Zostawiłam więc miotłę i zamknęłam drzwi od kuchni, żeby go wypuścić przez okno. Ptaszek tymczasem zaczął się powiększać aż osiągnął rozmiary i wygląd pawia, z tym, że tułów miał okropnie kolorowy. Paw zaczął stroić piórka i rozkładać ogon, więc powiedziałam Adamowi (który siedział pod oknem), że paw chyba mnie adoruje. I wtedy paw syknął i rzucił się na mnie. Osłoniłam się rękami. Paw dziobnął mnie w czoło, zatrzymał się i przemówił. Powiedział, głosem mędrca, że nie będzie mnie atakował, ponieważ bronię się a nie przystępuję do kontrataku, co poznał po ułożeniu moich rąk i nóg. Usiadł spowrotem na krześle na środku kuchni. Ja zaczęłam wyrzucać koty z kuchni, żeby go wypuścić. Ale koty ciągle wchodziły. Kernel wskoczył na kredens i pomiędzy naczyniami (jakiś remanent chyba robiliśmy) zaczął się ekscytować ptakiem. Chciałam wypuścić Farbę ale jakoś dziwnie przytrzasnęłam jej głowę drzwiami. Leżała na plecach a jej szyja znalazła się pod drzwiami. Gdy się zorientowałam i ją uwolniłam chodziła przez chwilę z wygiętą do góry szyją, pozbawiona części futra na niej. Potem usiadła na zlewie a oczy zmieniły jej się w takie diabelskie, same białka świecące. Wystraszyłam się i skuliłam koło kredensu. Wtedy pojawiła się taka dziwna rysowana mapa, po której zmniejszona Farba wędrowała zostawiając za sobą kreskowany szlaczek (jak są na mapach skarbów). Dotarła do rusunku ruin antycznych kolumn, gdzie pojawił się mały fotel bujany. Usiadła na nim, owinęła się kocem w kratę i zasnęła. Pojawiły się sznurki, które bujały fotel a nad jej głową chmurka z literkami “zzZzzZzzz”, jak w komiksach. Zapytałam Adama, co to znaczy, co teraz będzie. Odpowiedział mi, najspokojniej w świecie, że przecież ona teraz musi dużo odpoczywać i jak się zregeneruje to do nas wróci. I wtedy się obudziłam…
Podobno sny są efektem pracy mózgu polegającej na przetwarzaniu informacji i wydarzeń z życia oraz wrażeń podświadomych. Ale naprawdę nie potrafię sobie wytłumaczyć skąd wzięły się te wszystkie elementy…
Rodzicu, czy wiesz, gdzie się kąpie Twoje dziecko? + “policjant-łamicjant”
Podczas dzisiejszego patrolu dookoła Szmaragdowego natknęłam się na grupkę kąpiących się. A jak powszechnie wiadomo – w jeziorze Szmaragdowym jest zakaz kąpieli. Nie żadne tam fanaberie, ale naprawdę jest to akwen niebezpieczny. Jako dziecko, będąc z drużyną na zbiórce, znaleźliśmy się przy Szmaragdowym akurat, gdy wydarzył się pewien paskudny wypadek. Otóż chłopak płynąc, czy skacząc do wody (nie pamiętam już) rozpruł sobie brzuch o gałęzie powalonego drzewa. Jego wnętrzności zaczęły się wydobywać a on oczywiście zaczął się topić. Drużynowa poleciała na ratunek, przyjechała karetka, gościa zabrali. Nie widziałam osobiście pływających flaków, ale wiem, że nie było ciekawie… Jako zatopiona kopalnia, jezioro narażone jest na zawalenia się podziemnych korytarzy a tym samym silne wiry wodne. Ponadto mnóstwo zwalonych drzew znajduje się w wodzie a brzegi jeziora urywają się nagle i z płytkiej strefy przybrzeżnej robi się ogromna głębina… Także, jezioro jest niebezpieczne, stąd zakaz kąpieli.
Jak już wspomniałam, napotkałam kąpiącą się grupkę ludzi – dwóch małych chłopaków i dorosłego człowieka. Przywitałam się, dowiedziałam, że dzieci nie są pod jego opieką i zwróciłam uwagę, że jest zakaz kąpieli w jeziorze. Pan na to odrzekł, że wie. Spytałam tedy, dlaczego więc się kąpie. Z rozbrajającą miną odrzekł, że tylko tutaj. Nie dałam się urobić i powtórzyłam, że zakaz obejmuje całe jezioro, nawet tę zatoczkę. Pan na to wyparował z pytaniem, czy aby nie jestem policjantką (bo co? bo kapelusz pseudokowbojski? bo się czepiam?). Na moje wyjaśnienie odrzekł, że on owszem, jest. No bezczelny. Wygarnęłam mu (nadal grzecznie, jak ja potrafię być grzeczna wobec obcych ludzi…), że jakiż to on w takim razie przykład jako policjant daje łamiąc zakazy? Zgodził się, że żaden. Ja zaś skwitowałam, że przykra sprawa i wciąż polecam wyjść z wody.
Chłopców zapytałam, czy rodzice wiedzą, że oni się tu kąpią. Odrzekli zgodnie, że tak. Blaga? Mam nadzieję. Bo co to za rodzic, który pozwala dziecku iść samemu nad jezioro, na niestrzeżoną plażę? Ba! Nad jezioro z zakazem kąpieli! Rodzice zapewne w pracy a dzieciaki próbują sobie jakoś poukładać wolny czas robiąc głupoty. A potem w wiadomościach słyszymy doniesienia o utonięciach, zasypaniach w wyrobiskach itp… Nie mówię, że trzeba mieć 100% kontrolę nad czasem dziecka, ale może wystarczyło by uświadomić swego potomka o konsekwencjach takich czynów? Przestrzec przed niebezpiecznymi zachowaniami, nauczyć używania mózgu? A gdy to rodzice właśnie zabierają dzieci swe nad jezioro i mimo zakazu kąpieli pluskają się beztrosko? Bez komentarza… Powiedziałam chłopcom, żeby przekazali rodzicom, że to jezioro objęte jest zakazem kąpieli z powodu bezpieczeństwa. Rzuciłam swoim wspomnieniem i poszłam.
Wspięłam się na schody, odpoczęłam, zeszłam i wracałam tą samą drogą. Przy okazji po drodze jeden piesek wylądował na smyczy (haha, artykuł 166 Kodeksu Wykroczeń;-) ). Na plaży nie było już nikogo, kto był obecny podczas mojej interwencji. Pan “policjant” pakował się do samochodu. Chłopcy odjechali na rowerach.
Ciekawe jak wyglądają statystyki utonięć i uszkodzeń ciała jeśli chodzi o Szmaragdowe. Byłoby skuteczniej upominać znając je. Poza tym zaproponuję leśniczemu postawienie tabliczki na tej plaży, bo można tam dojść nie przechodząc koło tej, która już jest…
Ostatnie komentarze