„Cień wiatru” Carlos Ruiz Zafon

Skończyłam czytać tę książkę wczoraj, bardzo późnym wieczorem. Wiedziałam, że muszę to zrobić w domu, bo jakbym wyglądała rycząc w autobusie bądź w pracy? A wiedziałam, że płakać będę… Tak więc skończyłam ale wciąż jestem pod niesamowitym wrażeniem. Ciągle o niej myślę, analizuję to wszystko, co się wydarzyło i ogromnie, przeogromnie tęsknię i pragnę więcej… I pomyśleć, że książkę tę dostałam dawno temu a do jej lektury zabierałam się jak pies do jeża…

Nie będę ukrywać, że poprzednią notkę napisałam w emocjach wywołanych Cieniem wiatru. Emocjach, jakich dawno nie doświadczyłam. Ogromnych i nieprzeniknionych. Emocjach, które przez cały czas lektury, towarzyszyły mi i bawiły się mną. Początkowa fascynacja i ciekawość dalszych wydarzeń coraz bardziej wchodziła w mrok, by zmienić się w gorycz, żal i ból trawiące moje wnętrze. Miałam wrażenie, że to wszystko dzieje się naprawdę, że jestem częścią tej historii i czuję ten cały strach i złość. Momentami miałam ochotę krzyczeć w poczuciu tej niesprawiedliwości, która plącze ludzkie losy i niszczy ich szczęście.

W miarę odkrywania kolejnych fragmentów historii różnych postaci, kolejnych wątków, wszystko układało się w dziwną całość. Przyznam, że przez chwilę nawet spodziewałam się takiego rozwiązania, ale wtedy autor szybciutko pogmatwał sytuację na tyle, żebym z pewnością odrzuciła swoje myśli i poszła w kierunku przez niego wyznaczonym. Oczywiście błędnie, przez co bardziej zbliżyłam się do myślenia Daniela i tym bardziej, jak on, pragnęłam poznać prawdę.

Gdy historia, w którą zamieszany był Carax, została niemal całkowicie rozszyfrowana, zniknęła tajemniczość, która zmuszała do sięgnięcia po książkę gdziekolwiek się dało. Nie oznacza to, że książka stała się od tego momentu nudna. Pozostał smutek, który wypełnił mnie całkowicie. Smutek tych wszystkich ludzi, którym nie udało się życie i przez wiele tamtych lat karmili się złudzeniami. Pozostała też ciekawość dalszych losów Daniela. Może chociaż on zasłużył na szczęście…

Ostatnie strony tej opasłej księgi (przy której ani razu, ani przez sekundę, nie miałam wrażenia, że się dłuży, czasem nawet, że zbyt wartko posuwa się do przodu), przynoszą nadzieję, którą utraciło się wcześniej, mając wrażenie, że bezpowrotnie. Dzięki temu czytelnik, po zakończeniu książki, nie jest pozostawiony sam pośród majaczących dookoła nieszczęśliwych zjaw. Niczym światełko w tunelu pojawia się zapowiedź szczęścia. Takiego zwykłego, w którym każdy może odnaleźć własną niezwykłość. Czego życzę sobie i Wam. A książkę polecam wszystkim, bez wyjątku.

Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Witaj przybyszu

shenn

Nie ważne skąd przybywasz i dokąd zmierzasz. Trafiłeś tu do mnie, więc zostań chwilę, ogrzej się, odpocznij. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostawisz odrobinę siebie.
.
It's like ten thousand spoons when all you need is a knife...
.
But I'm still standing better than I ever did, looking like a true survivor, feeling like a little kid...

.
Czuję się, jakbym miała 10 lat mniej, jakby czas zbyt szybko biegł i gubił mnie gdzieś po drodze. Mam swoje pasje, które utrzymują mnie jakoś na powierzchni, choć nie zawsze mam na nie czas. Zjada mi go często moje małe uzależnienie od sieci. Chwilowo znajduję się na kolejnym rozdrożu i kalkuluję, co mi więcej da, choć pewnie i tak życie zrewiduje wszystkie plany. Podobno ludzie mnie lubią. Zupełnie nie wiem za co.
.
shenn
.

Kalendarz

Czerwiec 2009
P W Ś C P S N
« maj   lip »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Kategorie

Archiwum