Niepełne zeznania
W środę poznałam drugą stronę sprawy, o której pisałam ostatnio. Okazuje się, że panowie strażnicy mieli swego czasu auto. Samochód ten uległ, według strażników, zajeżdżeniu totalnemu i nie nadawał się już do niczego. Po zgłoszeniu tego faktu dyrekcji odsprzedali samochód jednemu z pracowników fizycznych licząc, że wkrótce dostaną nowy. Niestety, gdy ów pracownik odremontował sobie auto i z powodzeniem rozpoczął podróże dyrekcja wyraziła swe niezadowolenie i straż auta nowego nie dostała. Drugie wydarzenie, nie wiem czy wcześniejsze, czy późniejsze od epizodu z samochodem, dotyczy koni. Straż po otrzymaniu propozycji posiadania koni do patroli po lesie nie zgłosiła sprzeciwu i przez pewien czas miała do dyspozycji te piękne stworzenia. Szybko jednak okazało się, że wymagają wyczesywania dwa razy dziennie, karmienia i ogólnej troski, co stało się dla strażników uciążliwe. Zrezygnowali więc z tej atrakcji.
Jak widać pewne sprawy mają swoje aspekty, o których główni zainteresowani wolą milczeć. I tylko poznając zdanie innych można poszerzyć swoje spojrzenie na problem, który nagle staje się dużo bardziej złożony…
Ostatnie komentarze