Clarie Bessant – Zaklinacz kotów
Kolejna książka w moim kocim księgozbiorze i kolejna radość. Znów się nie rozczarowałam i znów znalazłam nowe informacje. Ogólnie książka napisana jest w zupełnie inny sposób niż ta opisywana poprzednio. Zaklinacz kotów jest bardziej opowieścią o kotach, ich zwyczajach, zachowaniach i reakcjach. Czyta się lekko i przyjemnie, często się uśmiechając. Wciąga. Początkowo zawiodłam się troszkę, gdyż po tytule i wstępie spodziewałam się bardziej technicznego poradnika do „zaklinania” kota. Książka jednak nie podaje technik oddziaływania na kota ale podpowiada jak zwierzę obserwować i w jaki sposób wyciągać wnioski, by później na ich podstawie, zacząć ze swoim pupilem pewien dialog.
Jak już wspomniałam powyżej, pojawiło się kilka nowych dla mnie informacji, z których część zacytuję poniżej:
Gruczoły potne są rozmieszczone na całym ciele kota. Jednak tylko poduszeczki łap mogą wydzielać pot w postaci płynu. Kiedy kot jest wystraszony lub zgrzany, wówczas widać, gdy pocący się kot idzie po podłodze, na której zostawia mokre ślady łap. Pot utrzymuje poduszeczki łap w stałej wilgotności, zapobiegając ich pękaniu i łuszczeniu się (cechy tej nie posiadają psy). Dzięki temu poduszeczki kocich łap pozostają stale wrażliwe i elastyczne, co jest niezwykle cenne przy wyczuwaniu wibracji podłoża i koncentracji wzroku podczas polowania. Dlatego kocie „dłonie” są cały czas wilgotne.
Szczerze powiem, że nie zauważyłam;-)
Każdy kot posiada swój własny indywidualny repertuar dźwięków. Wszystkie koty werbalnie wyrażają stany emocjonalne. Uczą się swojego języka od innych kotów i, co zaraz wyjaśnię, także od ludzi. Koty przebywające w grupach wytwarzają własny język, który może być niezrozumiały dla innych kotów.
W kontakcie z człowiekiem koty dość szybko uczą się, na jakie dźwięku reagujemy, To one niepostrzeżenie trenują nas i oczekują odpowiednich reakcji na wydawane przez nie werbalne komendy. Jeśli odpowiemy w oczekiwany sposób na pewne miauczenie, to wielce prawdopodobne, że koty ponownie zamiauczą tak samo, gdyż będą oczekiwać od nas podobnej reakcji. Wyszkoliwszy nas na jeden dźwięk, stopniowo przechodzą do coraz szerszego repertuaru, a my nawet nie zauważamy, że nasze ulubione zwierzaki uczą nas swojego języka. Niezmiernie interesujący jest fakt, że koty między sobą porozumiewają się mową znacznie bogatszą w zwroty i wyrażenia, do nas zwracają się, używając jedynie prostych, podstawowych komend, na które potrafimy zareagować.
Czuję się wytresowana przez Żabę… I trochę mi z tym głupio ;-).
Ostatnie komentarze