Oponki
W tłusty czwartek, zaraz po faworkach, zabrałam się za robienie oponek z twarogu. Znam te ciasteczka z wyrobów mojej Mamy, ale nie miałam jej przepisu pod ręką i spróbowałam z tego przepisu. Smażą się zdecydowanie dłużej niż faworki (wszak są sporo cięższe i grubsze) i tu zdecydowanie polecam dwa rondle. Niestety nie miałam już tyle smalcu i musiałam robić w jednym.
Przepis na oponki:
500 g białego sera (może być zmielony)
3 jajka
3 łyżki kwaśnej śmietany
3 łyżki cukru
1 opakowanie cukru wanilinowego – 16 g
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 – 3 szklanki mąki (mi wyszły chyba ze 4…)
łyżka spirytusu/octu
ziemniakstolnica lub czysty blat, miska do zagniatania, wałek, szklanka, kieliszek lub nakrętka, duży i płaski rondel, widelce, bibuła/pergamin/ręcznik papierowy
Wszystkie składniki (oprócz ziemniaka oczywiście) umieścić w naczyniu i zagnieść na miękkie, nie klejące ciasto (zacząć od 2 szklanek mąki i w razie potrzeby podsypywać). W płaskim rondlu rozpuścić na niedużym ogniu smalec. Obrać ziemniaka i pokroić w plasterki. Z ciasta odrywać nieduże kawałki, wałkować na grubość około pół centymetra i wykrawać kółka przy pomocy szklanki i dziurki przy pomocy zakrętki/kieliszka. Gdy kawałek ciasta wrzucony do smalcu od razu wypływa kłaść ostrożnie po kilka oponek i plasterek ziemniaka. Ziemniak zapobiega spaleniu się smalcu, należy wymieniać plasterki, gdy są już mocno przysmażone. Oponki smażyć na kolor jasnobrązowy, odwracać widelcami na drugą stronę a po całkowitym usmażeniu wyjmować na bibułę/pergamin/ręcznik papierowy, żeby odsączyć tłuszcz. Wyschnięte oponki układać na talerzu i posypywać cukrem pudrem. Smacznego! :-)
A oto druga część relacji zdjęciowej z czwartkowego przedsięwzięcia:
Przygotowywanie ciasta. Etap bardzo lepiącej się masy, której nie sposób odkleić od rąk;-)
Oponki na kilku etapach powstawania: ciasto, wykrojone oponki, smażące się oponki i gotowe oponki.
Góra oponek.
Oponki w pełnej okazałości, palce lizać!
Oponki wyszły pyszne, i wszystkim smakowały. Nie wiem tylko w jaki sposób je przechowywać, by nie robiły się trochę twarde w następnych dniach. Bo najlepsze są takie dopiero co ostudzone.
Faworki
Przepyszne faworki z przepisu mojej Mamy. Zabrałam się za ich robienie w tłusty czwartek trochę później niż zamierzałam, ale udało mi się skończyć przed powrotem Adama. Faworki robi się szybciutko. Trochę dłużej trwa smażenie, ale można je przyśpieszyć smażąc na dwa rondle.
Przepis na Faworki:
2 szklanki mąki
4 żółtka
łyżka spirytusu lub octu
około pół szklanki kwaśnej śmietany
smalec do smażenia
(Mama ma w przepisie zapisany 1kg smalcu, jednak wg mnie na jeden rondel starczają w zupełności dwie kostki czyli 400g)
cukier puder do posypywania
ziemniak
stolnica lub czysty blat, nóż, wałek, duży i płaski rondel, widelce, bibuła/pergamin/ręcznik papierowyWysypać mąkę, zrobić dołek, wbić żółtka, wlać spirytus/ocet, zgarniając końcem noża mąkę od brzegów wlewać po trochu śmietanę. Zagnieść ciasto rękami podsypując mąką aż nie będzie się kleić. Obrać ziemniaka i pokroić w plasterki. W płaskim rondlu rozpuścić na niedużym ogniu smalec. Z ciasta odrywać nieduże kawałki, wałkować i wykrawać paski (około 3cm szerokości i nie dłuższe niż średnica rondla). Nacinać wzdłuż i przewlekać jeden koniec przez środek. Gdy kawałek ciasta wrzucony do smalcu od razu wypływa kłaść ostrożnie po kilka faworków i plasterek ziemniaka. Ziemniak zapobiega spaleniu się smalcu, należy wymieniać plasterki, gdy są już mocno przysmażone. Faworki smażyć na kolor słomkowy, odwracać widelcami na drugą stronę a po całkowitym usmażeniu wyjmować na bibułę/pergamin/ręcznik papierowy, żeby odsączyć tłuszcz. Wyschnięte faworki układać na talerzu i posypywać cukrem pudrem. Smacznego! :-)
A oto relacja zdjęciowa z czwartkowego przedsięwzięcia:
Stanowisko pracy i większość potrzebnych składników i przyrządów.
Brak wałka nie jest problemem o ile ma się w domu gładką butelkę po czymś;-)
Tutaj widać różne etapy produkcji – od wysypanej mąki na drugą porcję faworków, poprzez wykrojone faworki oczekujące na swoją kolej i smażące się egzemplarze aż po gotowe faworki na talerzyku.
Dwie porcje gotowych faworków czyli Chruściana Góra.
A tu z innej perspektywy, chyba smakowitszej;-)
Faworki znalazły uznanie u Adama i mojej Mamy a Rafek gotów był oddać za nie swoją duszę ;-)
Ostatnie komentarze