Archiwum z miesiąca: Luty 2009

Oponki

W tłusty czwartek, zaraz po faworkach, zabrałam się za robienie oponek z twarogu. Znam te ciasteczka z wyrobów mojej Mamy, ale nie miałam jej przepisu pod ręką i spróbowałam z tego przepisu. Smażą się zdecydowanie dłużej niż faworki (wszak są sporo cięższe i grubsze) i tu zdecydowanie polecam dwa rondle. Niestety nie miałam już tyle smalcu i musiałam robić w jednym.

Przepis na oponki:

500 g białego sera (może być zmielony)
3 jajka
3 łyżki kwaśnej śmietany
3 łyżki cukru
1 opakowanie cukru wanilinowego – 16 g
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 – 3 szklanki mąki (mi wyszły chyba ze 4…)
łyżka spirytusu/octu
ziemniak

stolnica lub czysty blat, miska do zagniatania, wałek, szklanka, kieliszek lub nakrętka, duży i płaski rondel, widelce, bibuła/pergamin/ręcznik papierowy

Wszystkie składniki (oprócz ziemniaka oczywiście) umieścić w naczyniu i zagnieść na miękkie, nie klejące ciasto (zacząć od 2 szklanek mąki i w razie potrzeby podsypywać). W płaskim rondlu rozpuścić na niedużym ogniu smalec. Obrać ziemniaka i pokroić w plasterki. Z ciasta odrywać nieduże kawałki, wałkować na grubość około pół centymetra i wykrawać kółka przy pomocy szklanki i dziurki przy pomocy zakrętki/kieliszka. Gdy kawałek ciasta wrzucony do smalcu od razu wypływa kłaść ostrożnie po kilka oponek i plasterek ziemniaka. Ziemniak zapobiega spaleniu się smalcu, należy wymieniać plasterki, gdy są już mocno przysmażone. Oponki smażyć na kolor jasnobrązowy, odwracać widelcami na drugą stronę a po całkowitym usmażeniu wyjmować na bibułę/pergamin/ręcznik papierowy, żeby odsączyć tłuszcz. Wyschnięte oponki układać na talerzu i posypywać cukrem pudrem. Smacznego! :-)

A oto druga część relacji zdjęciowej z czwartkowego przedsięwzięcia:

przygotowywanie ciasta
Przygotowywanie ciasta. Etap bardzo lepiącej się masy, której nie sposób odkleić od rąk;-)

etapy powstawania
Oponki na kilku etapach powstawania: ciasto, wykrojone oponki, smażące się oponki i gotowe oponki.

góra oponek
Góra oponek.

oponki
Oponki w pełnej okazałości, palce lizać!

Oponki wyszły pyszne, i wszystkim smakowały. Nie wiem tylko w jaki sposób je przechowywać, by nie robiły się trochę twarde w następnych dniach. Bo najlepsze są takie dopiero co ostudzone.

Faworki

Przepyszne faworki z przepisu mojej Mamy. Zabrałam się za ich robienie w tłusty czwartek trochę później niż zamierzałam, ale udało mi się skończyć przed powrotem Adama. Faworki robi się szybciutko. Trochę dłużej trwa smażenie, ale można je przyśpieszyć smażąc na dwa rondle.

Przepis na Faworki:

2 szklanki mąki
4 żółtka
łyżka spirytusu lub octu
około pół szklanki kwaśnej śmietany
smalec do smażenia
(Mama ma w przepisie zapisany 1kg smalcu, jednak wg mnie na jeden rondel starczają w zupełności dwie kostki czyli 400g)
cukier puder do posypywania
ziemniak
stolnica lub czysty blat, nóż, wałek, duży i płaski rondel, widelce, bibuła/pergamin/ręcznik papierowy

Wysypać mąkę, zrobić dołek, wbić żółtka, wlać spirytus/ocet, zgarniając końcem noża mąkę od brzegów wlewać po trochu śmietanę. Zagnieść ciasto rękami podsypując mąką aż nie będzie się kleić. Obrać ziemniaka i pokroić w plasterki. W płaskim rondlu rozpuścić na niedużym ogniu smalec. Z ciasta odrywać nieduże kawałki, wałkować i wykrawać paski (około 3cm szerokości i nie dłuższe niż średnica rondla). Nacinać wzdłuż i przewlekać jeden koniec przez środek. Gdy kawałek ciasta wrzucony do smalcu od razu wypływa kłaść ostrożnie po kilka faworków i plasterek ziemniaka. Ziemniak zapobiega spaleniu się smalcu, należy wymieniać plasterki, gdy są już mocno przysmażone. Faworki smażyć na kolor słomkowy, odwracać widelcami na drugą stronę a po całkowitym usmażeniu wyjmować na bibułę/pergamin/ręcznik papierowy, żeby odsączyć tłuszcz. Wyschnięte faworki układać na talerzu i posypywać cukrem pudrem. Smacznego! :-)

A oto relacja zdjęciowa z czwartkowego przedsięwzięcia:

przygotowania
Stanowisko pracy i większość potrzebnych składników i przyrządów.

w trakcie pracy
Brak wałka nie jest problemem o ile ma się w domu gładką butelkę po czymś;-)

różne stopnie zrobienia
Tutaj widać różne etapy produkcji – od wysypanej mąki na drugą porcję faworków, poprzez wykrojone faworki oczekujące na swoją kolej i smażące się egzemplarze aż po gotowe faworki na talerzyku.

gotowe faworki
Dwie porcje gotowych faworków czyli Chruściana Góra.

gotowe faworki
A tu z innej perspektywy, chyba smakowitszej;-)

Faworki znalazły uznanie u Adama i mojej Mamy a Rafek gotów był oddać za nie swoją duszę ;-)

Debet w królewskim skarbcu?

Czarodziejka zaparzyła dobrej herbaty i usiadła przy stoliku z plikiem pergaminów w ręku. Czarny kot wskoczył jej na kolana a ona się zadumała… Jak to jest, że król wraz z ministrem finansów, na wniosek Unii Królestw, zebrał nadmiar oszczędności drobnych przedsiębiorców (do których i czarodziejka się zaliczała, wszak sprzedawała mikstury i amulety) w skarbcu. Zapisali wszystko na pergaminie i w zasadzie sprawa wyglądała porządnie. Do czasu, gdy okazało się, że czarodziejka pilnie musi pobrać część swoich talarów na zakup artefaktów. Podczas wymiany liścików za pomocą gołębi pocztowych (no, czarodziejka wysyłała wrony pocztowe) minister przyznał się, że skarbiec świeci pustkami, mimo zapisanych na pergaminie kwot. I jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji, oprócz rezygnacji z zakupów, co zupełnie nie wchodzi w grę, jest wykopanie dodatkowych oszczędności z ogródka, zakupienie artefaktów i przekazanie zapieczętowanego pergaminu z potwierdzeniem zakupu ministrowi. A wtedy możliwe, że minister jakoś wydobędzie talary skądś i przekaże odpowiednią kwotę, co jednak nie jest zagwarantowane a przynajmniej nie od razu… Czy to oznaka nadciągającego z zachodnich krain kryzysu, czy jakieś ciemne sprawki króla i jego świty?

Mimo, że ta sytuacja nie dawała czarodziejce spokoju, wzięła łopatę i poszła do ogródka szukać szkatułki. Wysupławszy talary z ciężkim sercem i nikłą nadzieją w sercu wsiadła na miotłę i poleciała na targ…

Mój prywatny informatyk – czyli cała prawda o A.

Trafiłam dzisiaj na pewien tekst. W oryginale tytuł brzmi “25 powodów aby umówić się z informatykiem” ale jak dla mnie to może brzmieć “Cała prawda o Adamie”. Oczywiście z (lekkim) przymrużeniem oka;-)

Słysząc słowo „informatyk”, kobieta która do tej pory nie miała bliższych kontaktów z przedstawicielami tego gatunku zaczyna projektować sobie w umyśle obraz chudego mężczyzny w kraciastej koszuli włożonej w zaciągnięte po paszki spodnie, któremu z nosa zsuwają się okulary w rogowej oprawie i który nie potrafi porozmawiać na żaden inny temat poza światem komputerów i nowych technologii (czyli dla standardowej kobiety nuuuuuuda…) Wizja randki z informatykiem to dla typowej kobiety katorga połączona z orką na ugorze.

Tymczasem z informatykiem* (* pod pojęciem informatyka rozumiemy wszystkie osoby związane z działką IT i zafascynowane komputerami i technologią) warto się umówić. Oto dlaczego:

1. Informatyk umie naprawić Twój komputer (i zabezpieczy go tak, że drugi raz już go nie zepsujesz)

Naprawić to naprawi, ale ile trzeba się nachodzić, naprosić, namarudzić… No chyba, że zaoferuje mu się jakieś wynagrodzenie za tę “ciężką” pracę.

2. Informatyk umie naprawić inne Twoje gadżety (odtwarzacz mp3, który wymaga wymiany softu, nie stanowi problemu, a Twój mikser po naprawie przez informatyka będzie dodatkowo tańczył i robił kawę)

Niestety zawiasy do szafki nie mają w sobie żadnej elektroniki i nie są już obiektem pożądanym do zajmowania się.

3. Będziesz mieć dostęp do najlepszego centrum rozrywki (informatycy szybko adaptują wszystkie nowości technologiczne, ich zestaw gadżetów elektronicznych jest więc zwykle imponujący)

Niestety… Dobrze, że czasem pojawiają się ograniczenia finansowe.

4. Będziesz mieć super gadżety (Twój informatyk kupi Ci najlepszego smartfona pod choinkę)

Muszę się zapierać rękami i nogami, żeby mi czegoś takiego nie wcisnął. Mnie nie ruszają takie gadżety, ale on uważa, że bez nich żyć nie mogę. I masz babo placek.

5. Informatyk Cię nie zdradzi (a przynajmniej nie inaczej niż wirtualnie. Poza tym – czy widziałaś kiedyś rozchwytywanego przez kobiety informatyka???)

Nie no, przepraszam bardzo, ale znam kilku informatyków całkiem do sensu. I przystojni i sympatyczni i wygadani. No może rozchwytywani to oni nie są, ale nie powiem, że powodzenia nie mają.

6. Informatyk zniesie Twoje najgorsze fochy (czy osoba która godzinami patrzy na mrówki cyferek przemykające przez ekran, bądź obsługuje klientów Neostrady, nie może nie mieć anielskiej cierpliwości i być super ZEN? )

ZEN niestety czasem nie pomaga.

7. Informatyk będzie nosił Cię na rękach (w końcu jak Cię straci jak szybko trafi mu się następna dziewczyna?)

A jeśli nie chce mnie nosić na rękach to mam się obawiać czy schudnąć?

8. Informatyk nie zawstydzi Cię publicznie (to raczej spokojne i wycofane osoby, a nie głośne i nieznośne)

Mój to jest spokojny ale znam też i jednego takiego, co to musi być w centrum uwagi. Oj nie raz się z nim pokłóciłam, nie raz.

9. Informatyka łatwo jest znaleźć (wystarczy wejść do Internetu)

Tru. Czasem nawet tak jest dużo łatwiej niż na żywo.

10. Informatyk jeśli obieca że zadzwoni, to zadzwoni (większość informatyków myśli zerojedynkowo, na zasadzie (if) obiecałem (then) dzwonię)

Nope. Niektórzy mają buga o nazwie “skleroza”.

11. Informatyk nie rzuci Cię jak przytyjesz (informatyk nie dba o status społeczny i wizerunek – inaczej spaliłby kraciaste koszule)

Wolę nie ryzykować…

12. Informatyk gwarantuje dobry seks (ma go tak rzadko, że w zastępstwie przeczytał w Internecie wszystkie porady na ten temat i jest prawdziwym ekspertem. Poza tym, po długiej przerwie będzie naprawdę zaangażowany)

.

13. Informatyka łatwo uszczęśliwić (wystarczy dać mu super-ekstra- wypasiony- nowy gadżet)

Albo zgodzić się na jego propozycję dotyczącą informatyzacji mieszkania lub naszych relacji międzyludzkich.

14. Informatyk będzie wdzięczny za to że się z Tobą umawia (informatyk nie ma wielu okazji do randek, każdą przyjmuje więc z wdzięcznością i atencją)

Problem zaczyna się wtedy, gdy nagle odkryje coś extra, co chwilowo staje się lepsze niż ty i każda inna dziewczyna. Eh.

15. Informatyk umie być romantyczny (musisz tylko nauczyć się to rozpoznawać. I pamiętaj -nowe kości pamięci w Twoim komputerze, to wyraz największego zaangażowania)

Muszę to spróbować zapamiętać…

16. Możesz wybierać w informatykach jak w ulęgałkach (informatyk nie jest popularnym materiałem na partnera, nawet więc jeśli masz 30 lat możesz mieć nadzieję że coś tam jeszcze dla Ciebie zostało)

Coś tam na pewno zostanie, ale chyba same nerdy. Informatycy naprawdę nie są tacy tragiczni jakby się mogło wydawać.

17. Informatyk pamięta o rocznicach i urodzinach (ma w końcu tyle terminarzy i systemów powiadamiania przez maila, komunikator czy telefon, że nie jest w stanie przeoczyć ważnej daty)

Najpierw musi pamiętać, żeby tę datę wpisać w te terminarze. Ciągle czekam na program komputerowy, który będzie ewidencjonował zawartość szafek i lodówki, żebym nie musiała podpowiadać, co gdzie leży.

18. Informatyk nie będzie wyglądał jakby miał pod pachami dwa telewizory (no, dla niektórych kobiet to akurat jest wada… ale za to informatyk na pewno nie będzie kazał Ci chodzić wraz z nim na siłownię)

Zdarzają się informatycy-miłośnicy roweru. A wtedy albo pokochasz rowery albo marny Twój los.

19. Informatyk ma miłych kolegów (większość z nich rzadko ogląda kobiety inaczej niż na ekranie – kiedy już więc zobaczą jakąś żywą kobietę, są mili)

A tak, prawda, są mili.

20. Informatyk jest prosty w obsłudze (nie spędził w okresie dorastania połowy życia na podrywaniu, manipulowaniu i uczeniu się społecznych interakcji, nie umie więc manipulować i mówi to co myśli)

Must check.

21. Informatyk pomoże Ci rozwiązać większość problemów (umiejętność chłodnej analizy oraz kompulsywna potrzeba rozwiązywania trudności i dowiadywania się dlaczego coś nie działa, przenosi się również na codzienne życie)

Czasem aż za bardzo.

22. Informatyk nie przerazi się Twoją rodziną (przez całe liceum wszyscy patrzyli na niego jak na dziwaka. Myślisz że zdziwi się tym, że Twój ojciec lubi nosić pończochy?)

Rzeczywiście, tolerancyjny z niego facet.

23. Informatyk wprawi Twoją rodzinę w zachwyt (schludny chłopiec, bez kolczyków dookoła twarzy i włosów do pasa, który pomoże ojcu w problemie z komputerem, a babci na urodziny zrobi pokaz slajdów – kto by go nie pokochał…)

Khe khe, jak moja rodzinka poznała Adama to długi czas nosił dłuuugie włosy :-]

24. Informatyk jest doskonałym ojcem (ma morze cierpliwości, jest niewrażliwy na złośliwości i może grać z dzieckiem w gry komputerowe całymi godzinami)

To się sprawdzi w praktyce. Tylko nie jestem przekonana, że gry komputerowe to najlepszy sposób na spędzanie czasu.

25. Informatyk ma zadatki na bogatego informatyka (jeśli informatyk jest dobrym informatykiem, nie musi martwić się o pieniądze)

Czekam na ten dzień.

To oczywiście nie jest cała prawda o Adamie, zaledwie nikły zarys. Zapraszam do komentowania, zwłaszcza informatyków i ich damy:-).

Tekst z tej strony.

Oren Lavie – Her Morning Elegance

Przepiękna melodia i niesamowity teledysk to coś, co sprawia, że dana piosenka łazi za mną dzień i noc. Tak samo było i z tym utworem. Poduszkowe chmurki, czy skarpetkowe rybki po prostu urzekają. A wszystko możliwe dzięki technice “stop motion“. Zresztą sprawdźcie sami:

Na profilu myspace artysty oprócz wysłuchania czterech utworów, możemy przeczytać wpis pod tytułem “Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o teledysku do “Her morning elegance”. Kilka ciekawostek z tego wpisu:

Oren Lavie – współreżyser teledysku, autor tekstu
Oren Lavie jest piosenko pisarzem, reżyserem, pisarzem śmiesznych bajeczek dla smutnych dzieci. Urodzony w Tel-Avivie w Izraelu, ma długie, kręcone włosy, zielone oczy i zimne stopy. Znany ze śnienia na jawie przy wielu okazjach. (…)
Jako piosenko pisarz w 2008 roku osobiście wyprodukował swój debiutancki album pod tytułem ‘The Opposite Side of The Sea’ (“Po drugiej stronie morza”) sądząc, że nikt inny nie będzie chciał tego zrobić.
Uwielbia animację, choć nie potrafi narysować prostej linii (…)
Jego strona domowa: www.orenlavie.com

Yuval i Merav Nathan – współreżyserzy teledysku / animatorzy
Yuval i Merav Nathan są parą izraelskich reżyserów/twórców, mężem i żoną z dwójką małych dzieci i jednym dużym komputerem. (…)
Możecie obejrzeć ich prace na: www.onewingfly.com

Shir Shomron- aktorka
Shir Shomron jest izraelską aktorką i modelką. Pojawiła się na okąłdkach wielu magazynów o modzie (…). Urodzona z Izraelu, w wieku szkolnym wyemigrowała wraz z rodziną do Kalifornii. Mając 18 lat wróciła do Izraela, by wstąpić do armii. (…) Została przedstawiona Orenowi przez wspólnego przyjaciela i spotkali się po raz pierwszy w kawiarni w Tel-Avivie na ciasteczkach (pistacjowych, tak im powiedziano). Oren początkowo poszukiwał małej, czarnowłosej aktorki, która wyglądałaby na malutką w ramie łóżka i kontrastowałaby swoimi włosami z bielą prześcieradła. Shir okazała się bardzo wysoką, bardzo rudowłosą osobą. Została zatrudniona od razu. (…)
Jej portfolio można znaleźć na: http://www.yulimodels.com/

Eyal Landesman – fotograf
Eyal wybitnym izraelskim fotografem, który jest znany z pracy w świecie teatru i tańca. (…) Teledysk był tworzony w jego studiu w Tel-Avivie.
Jego prace można oglądać na: www.eyalland.com

Zabawne fakty:
* Teledysk stworzony jest z samych klatek zdjęciowych – 3225 nieruchomych fotografii na cały film przy użyciu jednego aparatu fotograficznego zawieszonego na suficie przez całą główną część filmu.
* Zabrało 4 tygodnie, by stworzyć komputerowo animowany scenariusz z trójwymiarowymi manekinami.
* Zabrało jedynie dwa dni fotografowania żywych aktorów by stworzyć trzy i pół minutową komputerową sekwencję, klatka po klatce.
* Część bielizny pościelowej użytej w teledysku wzięta została z sypialni Orena i są teraz elementami kolekcjonerskimi (…).
*Każdy z tych utalentowanych ludzi wymienionych powyżej pracował przy tworzeniu teledysku za ułamek normalnej pensji (oprócz Orena, który pracował za swoją normalną pensję równą zero).

Przystojny, zabawny, inteligentny, czego chcieć więcej;-)

Witaj przybyszu

shenn

Nie ważne skąd przybywasz i dokąd zmierzasz. Trafiłeś tu do mnie, więc zostań chwilę, ogrzej się, odpocznij. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostawisz odrobinę siebie.
.
It's like ten thousand spoons when all you need is a knife...
.
But I'm still standing better than I ever did, looking like a true survivor, feeling like a little kid...

.
Czuję się, jakbym miała 10 lat mniej, jakby czas zbyt szybko biegł i gubił mnie gdzieś po drodze. Mam swoje pasje, które utrzymują mnie jakoś na powierzchni, choć nie zawsze mam na nie czas. Zjada mi go często moje małe uzależnienie od sieci. Chwilowo znajduję się na kolejnym rozdrożu i kalkuluję, co mi więcej da, choć pewnie i tak życie zrewiduje wszystkie plany. Podobno ludzie mnie lubią. Zupełnie nie wiem za co.
.
shenn
.

Kalendarz

Luty 2009
P W Ś C P S N
« sty   mar »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
232425262728  

Kategorie

Archiwum