2008 – podsumowanie
Jako, że tegorocznego sylwestra spędzamy samotnie w domu z powodu choroby (każdy ma swoją, żeby nie było;) ) mamy sporo czasu na rozliczne aktywności. Dlaczego więc nie zrobić sobie krótkiego podsumowania mijającego roku? Początkowo myślałam, że łatwo mi będzie „popłynąć” i opisać miniony rok, ale gdy zaczęłam poplątałam się i pogubiłam wątki… Także niech będzie „+” i „-”.
+
skończyłam studia
kupiłam śliczny i bardzo wygodny rower, zrobiłam na nim 448.66 kilometrów
zainteresowałam się psychologią
otworzyłam próbę na stopień phm
dałam radę na obozie; był 100% lepszy niż zeszłoroczny
brałam udział w przeprowadzeniu fajnego biwaku z MKI
rozpoczęłam pracę z rodzicami i nauczycielami dzieci (na razie przez gazetkę)
po wakacjach zaczęłam z drużyną bardziej angażować się w działania hufca
ukończyłam kurs I pomocy PCK i zdałam egzamin
dałam się wciągnąć do Zespołu Programowego Hufca
pomogliśmy 4 kociakom – dwa przechowaliśmy przez pewien czas, dwóm znaleźliśmy nowe domy
zrobiliśmy trzy domki dla podwórkowych kotów, dokarmialiśmy jednego
miałam wspaniałe wakacje, jedynym brakiem był brak Adama na wyjazdach…
byłam w Bieszczadach! i jeszcze tam wrócę, na pewno
zaczęliśmy planowanie pewnego przełomu życiowego i innych dużych spraw
-
ciągle się nie obroniłam
praca w Komisji Rewizyjnej leży
nie byłam w stanie pomóc jednej harcerce:/
mam wrażenie, że praca w drużynie ciągle jest jakaś jałowa, mimo starań
mimo chęci nie udało mi się wrócić do pracy w RSz
nie wyjechaliśmy nigdzie z Adamem w wakacje
skończyłam 24 lata a wciąż czuję się na sporo mniej…
ciągle nie znalazłam pracy
Rok 2009 zapowiada się przełomowo. Mamy mnóstwo planów wspólnych i osobistych. Oby tylko starczyło czasu i sił na zrealizowanie większości (a może i wszystkich). Wszak w przyszłym roku oboje będziemy świętować ćwierćwiecze swego życia a to już coś…
Ostatnie komentarze