Archiwum z miesiąca: Listopad 2008

Najgorsze co można powiedzieć

Miewam w kwiaciarni klientów dziwnych, bywają też klienci niemili a czasem nawet i nieprzyjemni. Ale czegoś takiego jak dzisiaj to dawno nie widziałam…

Koło godziny 17:30, może 18:00 weszła do kwiaciarni młoda kobieta, dwadzieściakilka lat, niewysoka i nieco przy kości. Energicznym krokiem podeszła i rzuciła swoją torebkę na ladę. Spojrzała na mnie i powiedziała:
Klientka: Jaki ma pani najtańszy kwiatek?
Ja: Różyczkę za 2,50.
K: Poproszę.
U nas ogólnie jest ciasno a najciaśniejsze jest przejście między ladą a półką. Kobieta ta stała przy ladzie i nawet nie przesunęła się,żebym mogła podejść po kwiatka. Myślała, że przywołam kwiatek siłą woli stojąc za ladą? Wzięłam różę (kolor jasno pomarańczowy) i przecisikając się (!) wróciłam za ladę.
J: Dwa pięćdziesiąt.
Kobieta pomyślała chwilę, popatrzyła na mnie i odrzekła z lekką nutką oburzenia i zdziwienia.
K: A nie przybierze mi jej pani?
J: (nieco zdziwiona, bo gdy komuś zależy na taniości raczej sobie głowy wstążkami nie zawraca) Wstążeczkę dać, tak?
K: Tak. (chwila ciszy) A za to się płaci?
J: Tak, oczywiście.
Zadziwiające jak wielu ludzi myśli, że prowadzimy instytucję charytatywną i do kwiatków przybranie i wstążeczki dajemy gratis…
Babka wzięła różę do ręki, obejrzała i rzekła skrzywiona:
K: Jakaś marna… A nie ma czerwonej?
J: (z resztkami mojej anielskiej cierpliwości) Poprosiła pani o najtańszy kwiatek to pokazałam jaki mamy. Czerwone mamy droższe.
Kobieta podeszła do kwiatów.
K: Te czerwone po ile?
J: Bordowe długie po 8 a czerwone po 7 złotych.
Pokręciła nosem, złapała za pomarańczową za 3,50 i niemal rzuciła ją na ladę.
J: Trzy pięćdziesiąt.
Po czym zobaczyłam, że jeden płatek jest naderwany, więc go oberwałam delikatnie do końca.
K: (oburzona) Ale ja nie chciałam, żeby mi pani płatki obrywała!
J: (nadal z anielską cierpliwością i wyrozumiałością) Ale on był naderwany i nie chciałam, żeby róża źle wyglądała.
Kobieta złapała kwiatka.
K: Ja teraz takiej nie chcę!
Powędrowała do wazonów i wetknęła tą różę w pierwszy lepszy z zupełnie innymi kwiatami. Zaczęłam się wkurzać, ale jeszcze mówiłam spokojnie (mogłabym zostać czarownicą*…).
J: Ale niech pani włoży tę różę do odpowiedniego wazonu jak już pani chce sama ją odkładać.
K: (fukając) Sama sobie pani włoży do wazonu!
Chwyciła inną i podeszła do lady. Położyła 4 złote. Dostała ode mnie resztę i obracając się rzuciła coś, czego się NIGDY nie mówi sprzedawcy.
K: Klient płaci – klient wymaga!
Zagotowało się we mnie i zamurowało na chwilę z wrażenia a ona zdążyła dojść do drzwi.
J: (balansując na granicy spokojności) Ale trzeba być też trochę wychowanym!
Babka zaczęła coś do mnie o dobrym wychowaniu mówić ale już nie miałam ochoty jej słuchać. Miałam ochotę ją rozszarpać! Tonem nie znoszącym sprzeciwu powiedziałam głośno i dobitnie “Dowidzenia!”. Coś tam jeszcze próbowała powiedzieć, więc powtórzyłam jeszcze głośniej i jeszcze dobitniej “Dowidzenia!” patrząc na nią płonącymi oczami.
Jak wyszła przez chwilę opowiadała coś mocno gestykulując dresowi, który na nią czekał, po czym, całe szczęście, oddalili się a ja rzuciłam taką wiązankę przekleństw, że prawie kwiaty powiędły… Mam nadzieję, że jej ta róża zwiędła albo zgniła zanim do domu ją doniosła…

“Klient płaci – klient wymaga” jest zaraz po “Klient – nasz pan” (które to też kiedyś usłyszałam i myślałam, że zabiję autora wypowiedzi…) zdaniem, którego żaden szanujący się i wychowany człowiek nie powinien nawet pomyśleć! Totalny brak szacunku i ignorancja! W głowie mi się nie mieści jak można tak postępować!


* Czytam kolejną książkę Pratchetta – “Zimistrz”. Swoją drogą czytanie opowieści o władcy zimy, górach lodowych, śnieżnych zamieciach i mroźnych nocach nie bardzo pomaga się ogrzać, gdy w kwiaciarni zaledwie 11-14 stopni Celsjusza… ;-)

Test na spostrzegawczość II

Pamiętacie test na spostrzegawczość? Jego twórcy przedstawiają kolejny film:

Uważajcie na rowerzystów!

Zabezpieczony: Projekt

Brak wypisu, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.

Pif-paf

Kolejny dowód na to, że koty uczą się sztuczek!

Praca biurowa

musi być baaardzooo nużąca…

Witaj przybyszu

shenn

Nie ważne skąd przybywasz i dokąd zmierzasz. Trafiłeś tu do mnie, więc zostań chwilę, ogrzej się, odpocznij. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostawisz odrobinę siebie.
.
It's like ten thousand spoons when all you need is a knife...
.
But I'm still standing better than I ever did, looking like a true survivor, feeling like a little kid...

.
Czuję się, jakbym miała 10 lat mniej, jakby czas zbyt szybko biegł i gubił mnie gdzieś po drodze. Mam swoje pasje, które utrzymują mnie jakoś na powierzchni, choć nie zawsze mam na nie czas. Zjada mi go często moje małe uzależnienie od sieci. Chwilowo znajduję się na kolejnym rozdrożu i kalkuluję, co mi więcej da, choć pewnie i tak życie zrewiduje wszystkie plany. Podobno ludzie mnie lubią. Zupełnie nie wiem za co.
.
shenn
.

Kalendarz

Listopad 2008
P W Ś C P S N
« paź   gru »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Kategorie

Archiwum