Śniadanie się posila
Nasze koty dbają o to, by ich myszy były w dobrej kondycji ;-)

ps-już wiem dlaczego karma zawsze tak szybko znika z miseczek ;-)
Słońce zawiodło :(
Po raz siódmy z rzędu (szósty raz w towarzystwie A.) pierwszego dnia wiosny (21 marca) wybrałam się na Wały Chrobrego przywitać wschodzące słońce. W tym roku jednak słońce zawiodło i okryło się grubymi deszczowo-śniegowymi chmurami. Pierwszy raz nie udało się zobaczyć ani kawałka słońca… Co to może oznaczać na nadchodzący rok wolę nie wymyślać. Podzielę się z Wami widokiem z dzisiejszego poranka i udam się na spoczynek śniąc o ciepłej wiośnie i dobrym roku…

I już po wszystkim!
Dziś lekarz powiedział, że już po wszystkim. Minął tydzień od decyzji chirurga, że amputujemy. Teraz tylko czekać aż Żaba dojdzie do ładu i składu ze swoimi mięśniami (czasem jeszcze go rzuca na boki albo do tyłu), sierść odrośnie a szwy się rozpuszczą (podobno może ropieć…).
Dostałam też kartkę z całym opisem wydarzenia. Przytoczę w skrócie dla ciekawości (ja się zupełnie na tych lekach nie znam…) :
10.03.08
konsultacja, decyzja o amputacji łapki
13.03.08
VETI PS 100ML 0,5 ml
Cyclonamine amp 1 szt.
14.03.08
amputacja w stawie biodrowym, kastracja
Atropinum 0,001g/ml 1 szt.
Bioketan 20ml / 1 ml 0,9 ml
Xylapan 0,3 ml
Torbugesic 10ml 0,03 1 ml
Tolfedine 4% 0,8 ml
NaCl 0.9% 100 ml 2 szt.
VETI PS 100ML 0,5 ml
Corhydron 100mg 1 dawka
15.03.08
lekkie zaburzenia równowagi, kłopoty z utrzymaniem pionu, samopoczucie dobre
VETI PS 100ML 0,6ml
VitaminaC 1ml
Tolfedine 4% o,5 ml
16.03.08
chodzi, je, pije, stan bardzo dobry
VETI PS 100ML 0,5ml
VitaminaC 1ml
Intravit B 12/100 ml / 1ml
17.03.08
koniec – stan bardzo dobry
VETI PS 100ML 0,5ml
VitaminaC 1ml
Intravit B 12/100 ml / 1ml
No i to w zasadzie tyle. Sama jestem zaskoczona szybkością dochodzenia do siebie tego kota. I to mnie też utwierdza w przekonaniu, że to była dobra decyzja. Wielkie podziękowania dla Blue! Za napisanie na swojej stronie („kocia stronka”) tekstu o amputacji łapy i za ciepłe odpowiedzi na nasze maile. Gdyby nie Ona to na pewno byłoby nam trudniej…
I oczywiście nadal trzymamy kciuki za powrót Żaby do pełni zdrowia! :D
Trójnoga szybkie dochodzenie do zdrowia
Żaba to silny chłop. Dziś rano powitał nas rozmawiając z nami jak zawsze. A potem zaczął MRUCZEĆ! To było niesamowite. Ślicznie chodził na trzech łapkach, ocierał się, podskakiwał przy głaskaniu i rozmawiał do nas jak dawniej. A potem spałaszował jedzonko w oka mgnieniu. I za chwilkę zrobił siusiu! Byliśmy w niebo wzięci! :D Potem wizyta u lekarza, który znów ocenił kotka na bardzo szybko dochodzącego do siebie i lepiej wyglądającego niż ktokolwiek by się spodziewał. Dał Żabie dwa zastrzyki. Jeszcze jutro dwa i opinia lekarza robiącego operację.
Dziś padła też decyzja, że wypuszczamy kota z łazienki. Pozostałe koty jakoś specjalnie się Żabą nie przejęły. Trochę go wąchały i dały mu spokój. A on z każdym chciał się przywitać:-). Ogólnie radzi sobie wyśmienicie. Zrobił nawet dwie kupki, także problem załatwiania się również jest poza nami. Jeszcze tylko nieco niedogodności związane jest z żywieniem, bo Żaba powinien póki co jeść tylko mokre i trzeba żywienie wszystkich futrzaków prowadzić na raty. Ale pewnie już niedługo.
Naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem szybkości rekonwalescencji Żaby. Zwłaszcza gdy przypomnę sobie jaki dramat przeżyliśmy wczoraj wieczorem… Siedziałam z Żabą w łazience. Bardzo chciał wyjść, więc kręcił się przy drzwiach. Gdy Adam chciał wejść, Żaba pomyślał, że wykorzysta okazję i czmychnie. Niestety został złapany, ale, z powodu wyrywania się, tak niefortunnie, że przewrócił się na lewy bok (ten, gdzie nie ma nóżki). Po upadku zamiauczał i zaczął się kręcić po łazience. Jego ruchy były mocno nieskoordynowane, przewracał się, wyginał, miauczał… Przytrzymałam go na podłodze, żeby nie zrobił sobie więcej krzywdy. Nie wyrywał się, ale mocno drżał. Puszczony zaczął znów chodzić i się zataczać. Wyglądało to bardzo żałośnie. Przytrzymałam go znowu, tym razem dłużej a potem przełożyłam na ręcznik (bo podłoga zimna) i przytrzymując jeszcze długo głaskałam. Uspokoił się ale długo miał duże drgawki. Bardzo się baliśmy… Całe szczęście w końcu drgawki ustały a Żaba zaczął zasypiać. Lekarz dziś powiedział, że widocznie układ nerwowy doznał wstrząsu bólowego przy tym upadku i stąd drgawki i nieskoordynowane ruchy. Całe szczęście, że to minęło, ale bardzo mi go szkoda i cały czas się boję, że to się jeszcze może powtórzyć… Oby nie.
Jest też jeszcze dobra wiadomość o Farbie – zaczęła w końcu przybierać na wadze! Z uwagi na to, że przed kastracją większość czasu spędzała na spaniu a teraz dużo się porusza, to nie jest to efekt zmniejszenia ruchliwości. Być może ma lepszy apetyt a być może, na co ja osobiście stawiam, rzeczywiście jej chudość była wynikiem jakiś problemów z hormonami. Jeszcze tylko niech dojdzie do ładu psychicznego i będziemy zadowoleni. :-)
Po operacji
Kotek już po operacji. Lekarz mówił, że dostał poczwórną dawkę tego, co dostają kocurki przy kastracji i że w ogóle to silny chłopak jest, szybko zaczął się wybudzać i denerwować, że lekarz go maca. Leży teraz w łazience, ma wydzielony, ograniczony kącik z kuwetą i miseczką z odrobiną wody, jest okryty ręcznikiem i ma butelkę z ciepłą wodą, bo zaczęła spadać mu temperatura. Często drży i macha języczkiem. Strasznie mi go szkoda… Jutro dostanie jeszcze jeden zastrzyk. [Przy okazji jeszcze go wykastrowali.]
Noga została usunięta cała. Lekarz zostawił mięśnie uda by stanowiły ochronę miednicy. W ogóle dziwna sprawa, bo kość udowa była w połowie zgięta pod kątem prostym! Wet pokazał mi całą nogę (brrr…). Niesamowite. Ciekawe skąd się taka zmiana mogła wziąć… A staw kolanowy już niemal zrośnięty…
Bardzo się denerwuję. Aż mnie głowa rozbolała. Nie wiem czego się jeszcze spodziewać, jak mu pomóc itp… eh…
Ostatnie komentarze