Faworki’08
Dziś Dzień Łasucha i Obżartucha, zwany potocznie Tłustym Czwartkiem;-) Z tej okazji wczoraj, pomyślawszy sobie, że samemu przyjemniej i smaczniej, zabraliśmy się do tworzenia Faworków.
Zakupiwszy odpowiednie składniki, przekupiłam Adama, żeby mi pomagał. Zagniatając ciasto podpowiadałam mu, co ma zrobić w on sumiennie realizował te działania. Jedynym kłopotem był brak stolnicy i wałka. Jednak wybrnęliśmy z niego za pomocą blatu i pałki;-) Niestety, kiedy dotarliśmy do punktu „pierwsze faworki smażą się w tłuszczu i należy je przewrócić na drugą stronę” doszło do buntu na pokładzie! Okazało się, ze zapach (smród?) rozgrzanego tłuszczu a w nim faworków wywołuje odruch prawie-wymiotny u wyżej wymienionego osobnika. Cóż, zdarza się i tak. Resztę faworków usmażyłam w towarzystwie zamaskowanego Adama-terrorysty;-) Podobno taka izolacja pomagała (plus otwarte na oścież okno). Szkoda, że nie mam foty ale groził mi śmiercią na miejscu w przypadku zrobienia zdjęcia;-) Za to poniżej zdjątka efektu naszych działań a jeszcze niżej przepis na faworki! (z komentarzem)


Ostatnie komentarze