Takie sobie gryzmolenie o wszystkim i o niczym
Przed chwilą usłyszałam w radiowej Trójce, że nie ma większej przygody w życiu niż małżeństwo. Ciekawy pogląd, choć zapewne to zdanie wyrwane z kontekstu, bo dopiero włączyłam radio. Ciąg dalszy już bardziej realistyczny. Pani obecna w radiu, mówi, że dzień ślubu to żaden magiczny dzień. Nie zmienia życia w bajkę. Dzień ten rozpoczyna długą i wspaniałą drogę budowania małżeństwa. Pan dopowiada, że małżeństwo to droga pod górkę. Zawsze. Bo gdy nie jest pod górkę, to nie ma szans na coraz lepsze widoki, wspaniałe przestrzenie. Mam nadzieję, że i my wkroczymy kiedyś na tą drogę budowania. Bo choć kilka kłód pod nogami, parę zakrętów i rozdroży to moja nadzieja nie umiera. :-)
No i tak zaczynam tą notkę. W zamyśle będzie wszystkim i niczym. Mam ochotę pisać. Dużo pisać. Na wszystkie tematy, które dziś mnie nurtowały. Może się uda.
Swoją drogą ciekawa audycja. Szkoda, że nie słuchałam od początku…
Kolejnych kilka słów. Przysięganie miłości. Jeśli się przysięga coś to znaczy, że to coś zależy od nas, a nie, że po prostu jest. Czyli należy budować, pielęgnować, podtrzymywać tą miłość, bo inaczej jej nie będzie, nie utrzyma się.
Pierwsze Postanowienie Noworoczne
Z moim pisanie to jest tak, że jak już piszę to piszę. Codziennie, co dwa-trzy dni ale piszę. Natomiast gdy brakuje czasu pisanie odchodzi na dalszy plan. Potem coraz trudniej jest wrócić. Zaczynam wtedy czekać na jakiś większy temat ale on nie nadchodzi. A jak nadchodzi to nie ma natchnienia by to ująć w słowa. I ciągle odwleka się to całe pisanie. Dalej i dalej. Albo inna sytuacja. Powstaje wpis, ważny dla mnie, dla innych, bądź po prostu bardzo ciekawy. Wtedy chcę by jak najwięcej osób (choć nie okłamujmy się, kto to czyta prócz Adama, mojego Taty, Michała i Piotrka?) przeczytało, chociaż zauważyło. I wtedy na siłę powstrzymuję się przed pisaniem. I co? I dalej to samo. Z dnia na dzień coraz trudniej wrócić. A przecież pisze się głównie dla siebie. O czym się chce (czyli o wszystkim). Dlatego pierwsze moje Postanowienie Noworoczne – pisać częściej, pisać więcej. Bo pisanie pomaga kształtować swoje myśli, wyłuskiwać je z tego bałaganu w głowie. Porządkuje życie z grubsza. No.
Nie będzie Mikołaja…
Jak to jest jak w końcu dociera do człowieka, że NAPRAWDĘ wyprowadził się z domu rodzinnego? Że zakończył pewien etap w życiu, do którego już nie wróci?
Kiedy ta świadomość się pojawia? Pierwszej nocy w nowym domu? Po pierwszej sobocie spędzonej na sprzątaniu wszystkiego? Po miesiącu? Może po dniu swoich urodzin?
Kiedy zaczyna się tęsknić?
…
Do mnie dotarło to dzisiaj. Gdy zdałam sobie sprawę, że jutro są „mikołajki”. Ale do mnie już „Mikołaj” (=Mama i Tata) nie przyjdzie i nie położy worka słodyczy na poduszce…
…
Pierwszy raz od marca tak naprawdę zdałam sobie sprawę, że zakończył się pewien etap. I pierwszy raz tak naprawdę zatęskniłam na Domem Rodzinnym…
Kocie pogawędki
Czy zastanawiał się ktoś o czym rozmawiają koty? O, zwłaszcza takie gadatliwe jak te dwa:
Ktoś pokusił się o przetłumaczenie tej właśnie sytuacji. Okazuje się, że… a w sumie sami zobaczcie:
Ostatnie komentarze