Archiwum z miesiąca: Wrzesień 2007

Miałam sen czyli rozterki pokręcone

Śniło mi się dzisiaj, że nasz prezydent Kaczyński był… moim dziadkiem! Koszmar… Bardzo nie chciałam, żeby mój ‘dziadek’ był prezydentem; rozdawałam wszystkim ulotki z tekstem, który, podając powody, mówił, że nie należy głosować na mojego ‘dziadka’. Przy czym bardzo go kochałam i nie chciałam mu zrobić przykrości tą akcją. Cały czas gryzły mnie rozterki, jednak ciągle rozdawałam te ulotki i przekonywałam wszystkich, że ‘dziadek’ nie może być prezydentem. Przy rozdawaniu kolejnych okazało się, że ‘dziadek’ jest zupełnie niedaleko. Za chwilę pojawił się przy nas stroskany i powiedział, że zamontował instalację odgromową dla naszego domu, żeby było bezpiecznie. Było mi przy nim tak strasznie głupio i niezręcznie, ale zdania swojego zmienić nie chciałam. Również nie przyznałam się przy nim, że tak właśnie myślę. Milczałam tylko stroskana.

Chwilę po tym obudził mnie Adam i moją opowieść podsumował w sposób humorystyczny, którego nie przytoczę z powodu sklerozy, jednak znajdowało się w niej określenie moich snów jako mocno pokręconych. Ja jednak wiem, skąd akurat ten sen mógł się wziąć…

Jedną sprawą jest to, że bardzo nie lubię obecnie panującej władzy. Na dodatek zbliżają się wybory i zanosi się na przedłużenie tej chorej sytuacji w naszym kraju (czego bardzo bardzo nie chcę). Dlaczego? O tym pewnie będzie jedna z następnych notek. Niemniej jednak to bardzo prawdopodobne. Wystarczy porozmawiać z ludźmi, którzy na PiS głosowali i głosować nadal będą…

Dziadek podziela (niestety?) poglądy PiSu i inne prawicowe, więc może stąd wziął się mix mojego Dziadka i prezydenta Kaczyńskiego.

Reszta sytuacji to prawdopodobnie historia z moim wyprowadzeniem się z domu. Wiem, jakie poglądy ma pewna część mojej rodziny i wiem, że nie spełniam tym posunięciem ich oczekiwań, dlatego jeszcze o tym nie wiedzą. Niemal od samego początku biję się jednak z myślami; kiedy i jak się do tego wszystkiego przyznać. Nie chcę nikomu robić przykrości, nikogo załamywać, ale okłamywanie i kombinowanie również nie jest fair… Momentami bardzo mnie to gryzie i widocznie dlatego znalazło ujście we śnie. Wszak jedna z teorii mówi, że sny to nic innego jak przetworzone wydarzenia, myśli, lęki i nadzieje.

“Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele.”

Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości życie nieskalane. Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność.

Księga Mądrości 4, 7-15

Dziko (wolno) żyjące koty

Problem dziko (wolno) żyjących kotów w każdym mieście jest znany. Kotów zazwyczaj jest dużo, gromadzą się na działkach ale i w centrum miast. Jedzą to co znajdą w śmieciach albo to co im ktoś przyniesie. Co jakiś czas jakiś kot ginie pod kołami samochodu, czasem umiera w męczarniach po zjedzeniu czegoś szkodliwego lub sznurka czy folii, które niszczą przewód pokarmowy. Zimą cierpią z zimna, odmrożeń, głodu, latem z pragnienia, robactwa, zepsutego jedzenia.

Skąd się te koty biorą? Zdecydowana większość to po prostu kolejne pokolenia kotów dziko (wolno) żyjących. Część to koty wyrzucone z domów (bo się zestarzały, bo kotka zaszła w ciążę, bo nikt nie wziął małego kociaka, bo się zgubiły, rozchorowały, czy, nie daj Boże, znudziły…). Takie porzucone koty giną szybko pod kołami samochodów, w zębach psów, zaplątane w śmieci. Nie znają one strachu przed niebezpieczeństwami ulicy bo ich nie znają. Podchodzą do innych zwierząt, chowają się pod samochodami i giną zdziwione.

Nikt nie jest w stanie przygarnąć całej tej bidy do siebie i dać im ciepłe schronienie, pożywne jedzenie i codzienną porcję czułości. Schroniska są przepełnione, małe kotki giną tam szybko zaatakowane wszystkimi kocimi chorobami, których w takim natłoku stworzeń nie da się wyeliminować. Duże koty porzucone przez ludzi tracą chęć do życia, tęsknota odbiera im siły. Ale jest coś, co każdy z nas może zrobić. Nie wymaga to prawie żadnych pieniędzy, jedynie trochę czasu i zainteresowania.

Continue reading

Czy łatwo jest pomagać?

No i stało się. Ratujemy kociaka…

Wiem, że wiele osób powie, że to głupie, szalone, bez sensu i niepotrzebne. Jak moja mama, która po stwierdzeniu, ze upadliśmy na głowę oskarżyła mnie o próbę ratowania całego bezdomnego towarzystwa kociego w Szczecinie i ba! chęć umieszczenia tego całego nieszczęścia w domu! Mamie wybaczam, nie przepada za zwierzętami. Ale tak na prawdę to wszystkie opinie po tym telefonie mam w nosie. Jak ktoś jest wrażliwy na krzywdę to zapraszam do śledzenia historii. Jak nie to napiszę tylko tak:

Możemy ocenić serce człowieka po tym, jak traktuje zwierzęta.

Immanuel Kant

I KAŻDEMU POLECAM OBEJRZEĆ TĄ STRONĘ:
In Hope

Continue reading

Ja – krówka, czyli Kernel we własnej puchatej osobie

kernello na parapecie
Nie jestem już okrągłym maluszkiem, przerosłem już nawet Farbę, ale wciąż jestem słodki, puchaty i kochany. Ot taki Prawdziwy Kot. Zapraszam na kolejną porcję zdjęć.

Continue reading

Witaj przybyszu

shenn

Nie ważne skąd przybywasz i dokąd zmierzasz. Trafiłeś tu do mnie, więc zostań chwilę, ogrzej się, odpocznij. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostawisz odrobinę siebie.
.
It's like ten thousand spoons when all you need is a knife...
.
But I'm still standing better than I ever did, looking like a true survivor, feeling like a little kid...

.
Czuję się, jakbym miała 10 lat mniej, jakby czas zbyt szybko biegł i gubił mnie gdzieś po drodze. Mam swoje pasje, które utrzymują mnie jakoś na powierzchni, choć nie zawsze mam na nie czas. Zjada mi go często moje małe uzależnienie od sieci. Chwilowo znajduję się na kolejnym rozdrożu i kalkuluję, co mi więcej da, choć pewnie i tak życie zrewiduje wszystkie plany. Podobno ludzie mnie lubią. Zupełnie nie wiem za co.
.
shenn
.

Kalendarz

Wrzesień 2007
P W Ś C P S N
« sie   paź »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Kategorie

Archiwum