Dwa kartony a tyyyyle radości!
Trzy dni temu na moją prośbę (chciałam zrobić budkę do spania dla kotów) Adam przyniósł z pracy karton. Nieduży. Niestety zbyt płaski na budkę. Dlatego stanął sobie na środku pokoju czekając na swoje przeznaczenie. Położony na boku z otwartą nieco górną i dolną ścianką tak, że kot mógł przez niego przejść. Jak nie trudno zgadnąć od razu spodobał się Kernelowi. Przechodzenie, leżenie, przebieganie, gonienie w środku za ogonem. Farba też podeszła i poleżała parę chwil, a nawet zaczęła się bawić! Pierwszy raz od dawna nasza osowiała Farba zaczęła gonić swój ogon! Nie obyło się też bez gonitw obu kotów z nagłym wyskakiwaniem z dziury.
Następnego dnia Adam przyniósł większe pudło. Tak bardzo większe, że nawet ja bym się w nim zmieściła jakbym się postarała. Porządny karton o ścianach grubości centymetra. Duży sześcian na początku też stał na boku. Za duży na pojedyncze legowisko wywołał u mnie twórcze myślenie. I tak powstał projekt dwupiętrowego legowiska z okrągłymi wejściami, przejściem między poziomami i wyjściem na dach. Tego dnia wycięłam dziury a wczoraj zaczęłam obklejać starą tapetą (wolałabym futrzanym materiałem ale brakuje futrzanego materiału i sposobu umocowania go do kartonu). Niestety rolka za szybko się skończyła no i nie mamy kartonu na przedzielenie poziomów. Po taką tapetę jechać muszę do rodziców a odpowiedni karton trzeba znaleźć. Dlatego póki co oba pudła stoją na środku pokoju i wyzwalają w naszych kotach energię do harców. I to nie tylko tych związanych z kartonami. Dziś widziałam jak nasza przygaszona Farba chodząc po parapecie próbowała złapać „coś” (tak zwane nic, które kot koniecznie musi złapać;-) ). A wczoraj, pierwszy raz od daaawna, przyszła do Adama pogłaskać się i poleżeć na kolanach… Wszystko jeszcze nieśmiało ale widać poprawę:-).
Na dniach kupujemy Feliway na poprawę nastrojów kotów i ich wzajemnych relacji a w przyszłym tygodniu czeka nas wizyta u innego weta. Prawdopodobnie wybierzemy się na Chopina. Ciekawe czy to nadmierne wylizywanie się okaże się chorobą skóry, pasożytami, jakimiś bólami w brzuchu czy rzeczywiście na tle psychicznym, nerwowym…
Ostatnie komentarze