Archiwum z miesiąca: Maj 2007

Pierwsza truskawka 2007

Wiosna w rozkwicie a od niedawna zaczęły pojawiać się na targowiskach TRUSKAWKI! Moje ulubione owoce!

Nie zdawałam sobie z tego tak bardzo sprawy dopóki w zeszłe wakacje nie pojechałam do Holandii na całe trzy miesiące przez co ominął mnie sezon truskawkowy… Oczywiście, w Niderlandach też można dostać te owoce ale po pierwsze cena jest wysoka a po drugie smakują sztucznością. Jedząc tamte truskawki nie czułam tego gorącego słońca, nie było nutki prawdziwej ziemi, nie było tej głębokiej słodyczy.

I dziś, choć ceny kształtują się jeszcze na poziomie 10-14 PLN/kg, dokonałam zakupu pierwszego kilograma w tym roku! Wracając do domu ciągle czułam ich zapach… Gdy tylko zdjęłam buty umyłam i zjadłam PIERWSZĄ TRUSKAWKĘ 2007. Choć to jeszcze nie jest to, bo brakuje trochę słońca, ale to dobry początek. Pod wieczór wróci Adam i zjemy po miseczce truskawek ze śmietaną. Nie mogę się doczekać…

Napewno dobra opcja?

Od jakiegoś czasu zastanawialiśmy się z Adamem nad jakimś dobrym miejscem dla moich zdjęć. Galeria na serwerze czy może jakiś dobry serwis internetowy? Żadna z dostępnych opcji nie odpowiadała nam. A to brak możliwości tworzenia galerii, a to limit ilości zdjęć i tak dalej… I oto dzisiaj Adam trafił na całkiem dobrą opcję.

Serwis „Dobra opcja” wita nas wyrazistym, nowoczesnym designem. Duża część serwisu napisana we flashu, przyciąga wzrok a czarne tło z kolorowymi akcentami wydaje się idealne do ekspozycji zdjęć, grafik czy filmów. A to nie wszystko co nam oferuje serwis. Na powitanie możemy przeczytać:

Robisz zdjęcia? Muzykę? Kręcisz filmy? Piszesz? Podziel się swoją twórczością. Najwyższy czas, żeby Twoje dokonania z szuflady, twardego dysku i płyt CD trafiły do naszej przestrzeni. Tu na pewno będą zauważone. Chcesz pokazać znajomym efekty swojej pracy i zainteresowań? Puścić je w obieg? Poznać kreatywnych ludzi? Oto miejsce dla Ciebie! To dobra opcja, bez dwóch zdań.

Dołącz do naszej stale rozrastającej się społeczności, rozejrzyj się po świecie twórczych pomysłów. Jeśli chcesz poznać wszystkie możliwości dobrej opcji, kliknij poniżej.

Serwis hostinguje muzykę, filmy, grafikę, fotografie, prace we flashu jak również i opowiadania, wiersze, teksty piosenek. Wystarczy się zarejestrować: podać imię, nazwisko, datę urodzin, województwo i miasto. Wszystko to obowiązkowo! Na tym etapie poprzestałam. Nie sądzę by podawanie tych wszystkich danych było obowiązkowe. A jednak.

Serwis kusił mnie dalej. Po pierwsze dlatego, że można tworzyć galerie. Po drugie sposób przedstawiania zdjęć jest niezwykle atrakcyjny. Wiadomo – flash. Tylko dlaczego nigdzie nie mogłam znaleźć zasad działania serwisu? Przykładowo: serwis Photoblog.pl na głównej stronie zaprasza do poznania zasad działania. Można nawet zapoznać się z układem strony każdego photobloga. Jest również link do tabeli porównawczej kont. Natomiast na dobraopcja.pl nigdzie nie mogłam znaleźć czegoś podobnego. Stąd moja wyprawa w wersy regulaminu.

Regulamin jak regulamin. Nic nadzwyczajnego. Aż do paragrafu § 15 (wytłuszczenia ode mnie):

§ 15

1. Właściciel serwisu jest uprawniony, poza publikacją w serwisie, do nieodpłatnego wykorzystania treści przekazanych przez użytkowników przez okres dwóch lat od ich przekazania.
2. Przez wykorzystanie w tym okresie (udzielenie licencji) rozumie się ich publikację w dowolny sposób i w dowolnym miejscu, nieodpłatne przekazanie innym podmiotom a także w jakimkolwiek innym publikatorze (w tym między innymi telewizji lub prasie) w jakiejkolwiek formie (w tym miedzy innymi w formie zapisu cyfrowego, magnetycznego) na jakichkolwiek nośnikach (w tym między innymi na nośnikach optycznych, magnetooptycznych, magnetycznych); postanowienia niniejszego podpunktu dotyczą również zmodyfikowanych utworów, w tym także zmodyfikowanych w zakresie informatycznego formatu utrwalenia utworu.
3. Użytkownik serwisu, umieszczając pliki, komentarze i inne treści, zezwala właścicielowi na wykonywanie w okresie dwóch lat od momentu zamieszczenia, bezwarunkowo, nieodpłatnie, w sposób nieograniczony co do terytorium autorskich praw zależnych do opracowań plików, komentarzy lub innych treści stanowiących utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 roku. Postanowienia te oznaczają, że właściciel ma w szczególności prawo korzystać i rozporządzać zamieszczoną treścią w sposób dowolny wedle własnego uznania.

Ale kto czyta regulaminy?! No właśnie! Starannie wykonany, atrakcyjny serwis, konkurencyjny wobec istniejących… Z HACZYKIEM.

PS. Czytajcie regulaminy…

Na ratunek

Parę wpisów temu pisałam o solidarności kotów w nieszczęściu („W potrzasku”) a dziś miałam okazję przekonać się o tym na własnej skórze…

Zaczęły się cowieczorne gonitwy kotów po domu. Trochę się ganiają tuptając głośno (aż się dziwię, że sąsiedzi z dołu nie stukali jeszcze w tej sprawie) a trochę się atakują. W trakcie jednego takiego pościgu z jednego parapetu na drugi, Farba wskoczyła na ten w sypialni i ani myśli schodzić. Rozochocony Kernel postanawia się wspiąć po firance. Zostaje zdjęty przeze mnie z wyjaśnieniem dlaczego i przetransportowany na kanapę. Ale on chyc i znów jest na firance. Więc ja znów pokrzykując zdejmuję drania i wynoszę. On jeszcze raz. I jeszcze raz. Wtedy się wkurzyłam i postanowiłam zamknąć go na chwilę w ciemnej szafie (nie mamy ciemnej łazienki, a ponadto w łazience jest dziura pod wanną, więc żadna to kara dla łaciatego stwora). Niestety chyba go źle złapałam czy coś i pisknął skrzywdzony. Niezwłocznie wyciągnęłam go z szafy i udałam się z nim do drugiego pokoju przepraszając futro. Nagle coś uderzyło mnie w zgięcie nóg zadając ból! Nie aż tak wielki ale pomnożony przez zaskoczenie. Okazało się, że to Farba postanowiła wkroczyć do akcji i uratować tyłek Kernelowi…

Bolało. W ruch poszły waciki i woda utleniona. A na pamiątkę próby wychowania Kernela mam po jednej dziurze w każdym zgięciu nogi…

Niszczarka do papieru

Przyniosłam drobne zakupy. Jedną małą foliową reklamóweczkę. Położyłam na stole. Przyszedł Kernel i wszedł do tej reklamówki. Nie, nie po to by sprawdzić czy nie przyniosłam czegoś smacznego. Wszedł tam by zabrać paragon. Zabrać i zniszczyć. Zmiąć w kulkę, pobawić się i zgubić gdzieś pod lodówką, za szafką, pod kanapą.

Mały podkrada Adamowi karteczki z notatkami, atakuje opakowania chusteczek, a teraz właśnie unicestwia tę kartonową rolkę ze środka papieru toaletowego. Odgłos miętego papieru zawsze zwraca jego uwagę. Więc uwaga! Niszczarka papieru nadbiega!

‘Supergirls don’t cry’

Coś się ostatnio dzieje ze mną nie tak. Ciągle chodzę rozdrażniona, wściekam się na byle co, a obrywa się oczywiście Adamowi, bo… jest pod ręką. Nie to, że zawsze nie ma powodu. Czasem jest ale chyba jednak nieadekwatny do „kary”… Wkurza mnie niemal wszystko co choć trochę odbiega od ogólnej normy, lub od tej, którą sobie sama wymyśliłam. Wkurza mnie, gdy coś nie idzie po mojej myśli. Chce mi się krzyczeć i płakać. Więc podnoszę głos, czasem płaczę. A Adam nie wie co się dzieje i co ma robić. Zresztą, tylko przy Nim mogę pokazać całą swoją słabość… Ta ciągła irytacja… Chyba jestem przemęczona…

A najgorsze jest chyba to, że nikt nie bierze mnie na serio. Dla innych ludzi jestem osobą, która zawsze sobie ze wszystkim świetnie radzi, nigdy nie łamie się i cóż, zawsze jest pogodna i zaradna. I nawet jak momentami świat wali mi się na głowę, to nie biorą tego na serio. Nie potrafią zrozumieć, że nawet Supergirl może mieć gorsze dni…

Witaj przybyszu

shenn

Nie ważne skąd przybywasz i dokąd zmierzasz. Trafiłeś tu do mnie, więc zostań chwilę, ogrzej się, odpocznij. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostawisz odrobinę siebie.
.
It's like ten thousand spoons when all you need is a knife...
.
But I'm still standing better than I ever did, looking like a true survivor, feeling like a little kid...

.
Czuję się, jakbym miała 10 lat mniej, jakby czas zbyt szybko biegł i gubił mnie gdzieś po drodze. Mam swoje pasje, które utrzymują mnie jakoś na powierzchni, choć nie zawsze mam na nie czas. Zjada mi go często moje małe uzależnienie od sieci. Chwilowo znajduję się na kolejnym rozdrożu i kalkuluję, co mi więcej da, choć pewnie i tak życie zrewiduje wszystkie plany. Podobno ludzie mnie lubią. Zupełnie nie wiem za co.
.
shenn
.

Kalendarz

Maj 2007
P W Ś C P S N
« kwi   cze »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Kategorie

Archiwum