I po biwaku
Sobota wieczór, kuchnia. Ja i Anka. Zmęczone.
ja
Jak mi się nie chce…
Anka
Doskonale Cię rozumiem.
ja
Wątpię, to wyjątkowo silna niechęć.
Anka
A jednak.
—
Tak poza tym to było świetnie:-) Dziękuję dziewczyny, że byłyście!:*
Zaćmienie
Uff, przeprowadzka się udała. Tylko co może oznaczać towarzystwo zaćmienia księżyca?
Coś się kończy, coś zaczyna…
Dziś się przeprowadzamy. Pakuję się. Nie macie pojęcia jak bardzo się stresuję. Jest we mnie mieszanka tak ogromnej ilości emocji i uczuć, że chyba się w końcu popłaczę. Jednocześnie boję się i mam nadzieję, cieszę się i smucę. Stresuję się. Już nakrzyczałam na Adama przez telefon…
Coś się kończy, coś się zaczyna. Wiem, że marzyłam o tym od bardzo dawna i w końcu sen się spełnia ale tak ciężko opuszczać to, co się tak dobrze zna. Niełatwo jest stawiać takie duże kroki. Niełatwo jest dorastać. Zwłaszcza jak dorasta się w zupełnie inny sposób niż sobie wymarzyli rodzice…
Na nową drogę
Jestem twoją klątwą i przekleństwem
Niedokończoną przyjemnością
Przegryzioną wargą do krwi
Jak oszołomiony wicher
Omijam oka twojej sieci
Wieję tylko tam gdzie mam ochotę
Sam dobrze wiesz gdzie…
Kocham Cię:*
Człowiek bez zasad
Chciałam Wam opowiedzieć o bardzo przykrej historii, która mnie spotkała. O człowieku, którego należy się wystrzegać. O człowieku, którego nienawidzę ale jednocześnie mi go żal… O panie profesorze, znanym architekcie, Adamie Szymskim, kierowniku Katedry Projektowania Krajobrazu Akademii Rolniczej w Szczecinie.
Otóż, jak co roku, mieliśmy z nim przedmiot. Tym razem Projektowanie w systemach CAD. Ćwiczenia prowadził jeden doktor z Katedry. Polegały na nauce korzystania z AutoCAD’a a zaliczeniem było wykonanie projektu właśnie w tym programie. Natomiast zamiast egzaminu pan profesor wymyślił referat na temat „Zalety i wady wybranego programu CAD do projektowania krajobrazu”. Referat napisałam na temat właśnie AutoCAD’a. Znam go dobrze, na nim pracuję. Posiłkowałam się skryptem SGGW w Warszawie, który właśnie o używaniu tego programu w projektowaniu krajobrazu traktował. Praca dłuższa niż wymagana, z dwoma kartkami screenów (zamiast jednej), oddana w terminie czyli przed końcem stycznia.
Cóż z tego. Przez cały luty chodziłam do doktora dowiadywać się co dostałam z tej pracy. Inni mieli już oceny a ja nadal nie. Koleżanki dostawały nawet 5 z pracy o AutoCAD’zie. A mi się dopiero w środę udało doczekać na profesora (bo jego złapać na uczelni to z cudem graniczy, choć kierownikiem Katedry jest). Wchodzę do jego pokoju (zadymiony jak zwykle) i przedstawiam jak wygląda sytuacja. Prof. nie podnosząc oczu z jakiegoś rachunku, po chwili zadymy, pyta na jaki temat pisałam. Odpowiedziałam, że o AutoCAD’zie, na co prof. odrzekł, nadal gapiąc się w kartkę, że mam dwóję. Ja zdziwiona pytam dlaczego i w odpowiedzi słyszę, że nie jest to program do projektowania krajobrazu! Spokojnie wyjaśniam, że posiłkowałam się skryptem, że architekci z niego korzystają itp itd. Prof. po chwili zamyślenia, nadal patrząc w rachunek, mówi, żebym mu dała indeks i WPISUJE MI TRÓJĘ!!!! Byłam w takim szoku, że nic nie powiedziałam. A jak wyszłam to… przyznam się szczerze, że nie pamiętam kiedy tak ryczałam…
Ani razu się na mnie nie spojrzał, prawdopodobnie pracy na oczy nie widział skoro tak długo nie było oceny, nawet nie zajrzał czy przypadkiem ocena jest wpisana na listę!!! Po prostu chciał się mnie pozbyć! Bo inni z pracy o AutoCAD’zie mieli nawet PIĄTKI! Poza tym AutoCAD’a przerabialiśmy na ćwiczeniach i jeszcze z ćwiczeń miałam 4,5! I teraz co? I stypendium pójdzie się kopać i ja już mam dosyć tej uczelni…
No na prawdę nie wiem co ja mam z tym zrobić!?!?
Ostatnie komentarze