Wygrałam JAJO
Wygrałam jajo. Ot takie właśnie jajo. I jeden komentarz, w konkursie z misiami u Klaudii. Ciekawe co z tego jaja wylezie. Póki co to patrzę i patrzę i nadal widzę JAJO…

Rozwiązanie konkursu
Nadejszła wiekopomna chwila… rozwiązania konkursu. Przedmiotem konkursu był ten oto obrazek:

Otóż jest to nic więcej jak tylko:
ZAKOŃCZENIE ODWŁOKA LARWY KOMARNICY BŁOTNEJ
Czyli tak po prostu odbyt robala. Na dowód – oto skan z książki:

Sympatycznie, prawda?;-)
—
Co do odpowiedzi – pojawiło się 51 komentarzy, w tym aż 21 od Karoliny i 15 od Natalii. Najbliżej była Karolina (1-organ jakiegoś robaka, 2-bobek jakiegoś robaka /wszak to odbyt, więc blisko;-)/) i ona dostanie nagrodę (jeszcze nie wiem jaką;-) więc – co sobie życzysz Karolinko?). Poza tym chciałam wyróżnić kilka osób:
- Polcię za spryt:
pokemon to to na pewno nie jest,byłoby za łatwo :)
- eRiZ’a za zaangażowanie:
To nie jest przypadkiem to? http://www.dltk-kids.com/pokEmon/adoptions/togepi-p.html
- Anię za dobrą pamięć o liceum (choć ja ani trochę sobie tego nie przypominam:/):
to jest piszwamipozaur :)))))
- Natalę za różnorodność pomysłów:
Jakaś zabawka
Pęknięte ciastko
Coś na czym są dwa pająki
Kosmos
To jest potwór, który cię goni druhno!!!
Stowarzyszenie wielu mrówek, dwóch pająków , jednej gąsienicy i jednej stonogi w mrowisku
To może być jakiś ludek którego przejechała ciężarówka i teraz wygląda jak niewiadomo co i dlatego jego oczy wyglądają jak gwiazdki
Może jakaś gąbka do mycia się?
- Veraicon’a za najprawdziwszą prawdę;-):
Shenn w trakcie sesji egzaminacyjnej! :P
- Rudobrodymarcl’a za połamanie języka:
cos z wytrzeszczem i wyszczerzem
I oczywiście wszystkim dziękuję za udział – poprawiliście mi humor:D
Sny, praca i ortografia
Śniło mi się dzisiaj (pośród wielu innych snów; o pracy, o szkole [że nie oddałam na czas inwentaryzacji do Nowakowskiej], o moich harcerkach [że nie chciały się mnie słuchać;-)], o bardzo rezolutnej dziewczynce [którą się miałam opiekować], o fryzjerze [chyba czas najwyższy się do niego wybrać], o Adamie, o moim bracie jako gladiatorze, itd [to była bardzo owocna w sny noc...]), że bardzo nisko po niebie płynęły bardzo dziwne chmury. Czarno granatowo białe. Takie bardzo wyraźne. I tak nisko, że jedną udało mi się złapać do ręki. Była jakby z grubego materiału, starego pluszu. A gdy ją rozerwałam; w środku były mokre kulki styropianowe. Szczerze powiem, że byłam trochę zawiedziona. ;-)
Ciekawe, czy ta chmurka nie była przypadkiem zapowiedzą głupoty, którą udało mi się dziś popełnić?
Szłam dzisiaj do pracy. I jak już tak doszłam to okazało się, że drzwi są zamknięte i wisi kartka “zaraz wracam”. Więc stanęłam sobie obok, zaczęłam oglądać wystawę (mamy nowe świeczki w różnych kolorach) i czekałam dzielnie na Elwirę. Po jakiś 5 minutach dotarło do mnie, że przecież ja mam klucze i nie muszę tu wystawać jak jakiś ciołek…
Elwira śmiała się ze mnie ale też stwierdziła, że w takim razie zostanie trochę ze mną, żebym doszła do siebie… I dobrze, że została, bo bukietu za 50 zł (z 7miu róż) to ja jeszcze nie umiem zrobić…
Swoją drogą jeśli chodzi o kwiaciarnię to mam problem. Continue reading
Co to?
Zagadka od Kasi K. – co to jest?

—
edited 18.02.07 20:25:
Postanowiłam zrobić konkurs. Kto wymyśli najbliższą prawdy odpowiedź (a jest trudne:]) to dostanie nagrodę! Jaką? Jeszcze nie wiem ale to się wymyśli:D Do dzieła moi drodzy!
ps-Kasia K. nie bierze udziału:P No i wszyscy, którzy od Kasi dostali maila z tym obrazkiem też nie:P
Walentynkowa pizza
Walentynki postanowiliśmy zbojkotować i spędzić je przy muzyce i zamówionej pizzy. Niestety okazało się, że nie tylko my mieliśmy taki pomysł i pizza miała dotrzeć dopiero za półtorej godziny… Zjedliśmy więc po kanapce (bo głodni jak wilcy) i poszliśmy na spacer (zabierając psa).
Tak sobie dreptamy, to tu, to tam aż tu nagle w oddali jedzie sobie auto. Niby nic ale oboje pomyśleliśmy, że w aucie, na przednim siedzeniu MUSI być nasza pizza (nasze dwie pizze). Szybko okazało się, że nie myliliśmy się (strzałka od kuriera) ale postanowiliśmy kontynuować spacer. Domownicy dostali pieniądze więc pizza została odebrana bez problemów. Po jakiś 10 minutach zjawiliśmy się w domu.
Wchodzę do pokoju zapalając światło i widzę jakiś czarny kształt szybko przemieszczający się z kanapy (gdzie leżały pudła z pachnącą, gorącą pizzą) na szafę. Taaaa, to kota. I co? I dziura w pudle wygryziona! Pizzę neapolitańską chciała nam wyjeść bezczelnie!
A potem jeszcze jak gdyby nigdy nic dopraszała się o kawałki salami. I wiecie co? Okazało się, że temu potworowi smakują OLIWKI! Których wszystkożerny pies nie chciał tknąć…
—
ps-Massive Attack “Mezzanine”… mrrr…
Ostatnie komentarze