Kurczę pieczone
Dwie minuty dłużej w zupełnie nowym nieznanym miejscu i … call me Pocahontas… a jutro Sylwester.
Silly little girl!
Jabber
No i zmiękłam… Mam jabbera. Nawet nie wiem czy dobrze to określam. Powiem inaczej – mam konto na jabberze.
Adam męczył mnie i mój komputer w poszukiwaniu komunikatora, który obsługiwałby jabbera ale również i Gadu-Gadu. W Gaim’ie nie byliśmy w stanie importować listy kontaktów GG, Miranda zachowywała się przy tej czynności dość dziwnie i, z tego co pamiętam, nie wyświetlała opisów. Był jeszcze Konnekt. Zadziałał. Ale trochę mu brakowało do idealności. Dziś doszło do tego, że nie przerzucam GG na inny komunikator ale jabbera i tak muszę mieć. W efekcie mam na dysku Gajim’a i Psi. I nie wiem na co się zdecydować.
No i mam konto: shenn at jabber.org. Co ja z tym facetem mam… :]
Ostatnie komentarze