Kurczę pieczone
Dwie minuty dłużej w zupełnie nowym nieznanym miejscu i … call me Pocahontas… a jutro Sylwester.
Silly little girl!
Jabber
No i zmiękłam… Mam jabbera. Nawet nie wiem czy dobrze to określam. Powiem inaczej – mam konto na jabberze.
Adam męczył mnie i mój komputer w poszukiwaniu komunikatora, który obsługiwałby jabbera ale również i Gadu-Gadu. W Gaim’ie nie byliśmy w stanie importować listy kontaktów GG, Miranda zachowywała się przy tej czynności dość dziwnie i, z tego co pamiętam, nie wyświetlała opisów. Był jeszcze Konnekt. Zadziałał. Ale trochę mu brakowało do idealności. Dziś doszło do tego, że nie przerzucam GG na inny komunikator ale jabbera i tak muszę mieć. W efekcie mam na dysku Gajim’a i Psi. I nie wiem na co się zdecydować.
No i mam konto: shenn at jabber.org. Co ja z tym facetem mam… :]
A Edka ostrzegała…
Anula 0:57:05
musisz obciac troche wlosy i zrobic sie na rudo:)
i jeszcze groźnie:
Anula 0:58:32
zajme sie Toba kiedys
a później jeszcze tak:
Anula 1:01:23
ale bedziesz musiala obciac troche bo on ci nie zafarbuje takich dlugich
Anula 1:01:29
bo to bez sensu
Ja 1:01:45
Ania, wiesz co myślę o obcinaniu więcej niż 5cm
Anula 1:02:07
no wiem to musisz czesciej chodzic na te 5 fryzowych cm ;-)
Wigilijna tfurczość ma
Najpierw była inspiracja z zimowych “Bukietów” (żarnowiec), potem pomysł (stroik na stół) a następnie zbieranie materiałów (z Adamem) i realizacja (sobotni późny wieczór). No i oczywiście na koniec zachwyt innych i satysfakcja własna (ah oh). Ale po kolei:
Materiały czekają posegregowane. Od góry: “rajskie jabłuszka” – jabłka z dzikiej jabłonki rosnącej przy parkingu, owoce dzikiej róży (napotkane to tu to tam), sosnowe igły (nie przydały się, ale co się pokłuliśmy to nasze), chyba niedojrzałe owoce ligustru, śnieguliczka (gdzieniegdzie), czarne owoce ligustru (spod bloku) i żarnowiec miotlasty (z okolic “wilczych dołów”). I zabieramy się do pracy.

Continue reading
Nikon? Canon? A może… Sony?
Najwyższy to już czas dokonać decyzji i zakupu. Inaczej te pieniążki na tym koncie to zgniją lub wyparują. Różnie bywa.
Nad tą kwestią zastanawiałam się zaraz po powrocie. Wtedy rozważałam zakup Nikona D50 lub Canona EOS 350D. Później jakoś sprawa rozpłynęła się. Od parunastu dni znów się nad tym głęboko zastanawiam. Ale tym razem zmieniły się nieco obiekty rozważań. Canon wprowadził nowy aparat EOS 400D, Nikon D50 stracił miejsce dla swoich “braci” D70 i D80. Na rynku pojawiła się również ciekawa opcja – Sony Alpha100 (mix elektroniki Sony i wszystkich dobrych technologii Konica Minolta). No i teraz mam ciężki orzech do zgryzienia…
Więcej wiadomości wkrótce.
Ostatnie komentarze