Pokolenie internetu
Stykam się z dzieciakami, 12-13 letnimi, niemal codziennie. Bezpośrednio i przez Gadu-Gadu. Uderza mnie ich niechlujstwo i naiwna wiara we wszystko co im się pokaże.
Niechlujnie piszą notki na blogach, nie sprawdzają ani ortografii, ani interpunkcji, nawet zwykłych literówek. Nie pragną być lepsze – na zwróconą uwagę reagują „oj druhno, nie chce mi się” albo „nie szkodzi” a nawet „a u mnie na blogu jest taka moda i nic nie będę poprawiać”. Nie używają polskich liter ani form grzecznościowych. Buty zdjęte w harcówce rzucają gdzieś na bok, kurtkę zwiniętą na krzesło a papierek po chipsach akurat tam gdzie siedzą. Mundur wylezie ze spodni? A niech sobie wisi. A gdzie masz pasek? A tak jakoś nie wzięłam. Dostałaś jedynkę z dyktanda? Nie przeczytałaś lektury? Śmiesznie było druhno jak pani pisała uwagę.
Dzieci z dobrych domów, chodzące do normalnej szkoły. Miłe i sympatyczne a tak bardzo niechlujne w tym swoim małym życiu. Zastanawiam się skąd się to bierze? Może rodzice są zbyt zapracowani, zmęczeni, wieczorami nie mają siły zwrócić dzieciom uwagi? Rozpieszczają, pozwalają na więcej bo tak mało czasu razem? Może w tak wielkiej szkole nie ma miejsca na indywidualne podejście do ucznia? Bo nie wierzę, że to specjalnie. Zbyt wiele w ich oczach beztroski…
Dzieci wychowywane przy komputerze, pokolenie internetu. Od dzieciństwa komputer obecny w ich życiu. Po lekcjach, po zbiórce umawiają się na Gadu-Gadu. Niby tylko kilka lat różnicy między nami a już tak zupełnie inaczej, inne podejście do świata. Zarzucane codziennie wielką ilością informacji, kształtowane przez sieć, przyjmujące naiwnie wszystko co się im pokaże. Spędzające czas na ubieraniu sieciowej panienki w sieciowe ubranka, na przystrajaniu sieciowej choinki w sieciowe bombki na sieciowe święta. Samobójstwo wyobraźni, samobójstwo kreatywności… Bezkrytycznie przyjmujące i przesyłające dalej wszelkie łańcuszki. Coś obiecują za przesłanie informacji? No to przesyłamy. Nic nie oczekują ale każą przesłać? No to przesyłamy. Może przy okazji spełni się marzenie? Ktoś mnie pokocha, pójdę do nieba, dostanę zielone słoneczko… Przykłady z ostatnich dni:
N
jest cos takiego jak”z/w” czyli „zaraz wracam”teraz mamy nowe „w/w” czyli „wnet wroce” oraz „swp” „starzy w pokoju” oraz „j/j” „juz jestem” podaj to 10 osobom a dostaniesz zielone sloneczko (nowy status gadu gadu)
Ja
aj, jak prześlesz wszystkim to powiedz czy Ci się pojawiło zielone słoneczko…
N
nie pojawilo mi sie :((
N
a Ci dh?:(
i jeszcze:
E
„Mądry” Pan Giertych postanowił zakazać używania komórek oraz całowania się na przerwach w szkole.Jeszcze chce wprowadzić mundurki. Jeśli się z tym nie zgadzasz, to podaj tą informację dalej- niech Giertych zobaczy ile nas jest!!!!!!!!”
Ja
/tu pojawia się moje krótkie zdanie częściowo popierające pomysły pana ministra ale odzewem jest ponad 20 minutowa cisza, więc piszę dalej/
Ja
ale widzę, że Tobie się nie podobają pomysły z mundurkami, zakazem całowania i zakazem używania telefonów?
E
?
Ja
bo podesłałaś mi ten protest, więc wnioskuję, że się nie podobają
E
bo każdy mi to przesyła
Ja
ale jeśli się z tym nie zgadzasz to dlaczego przesyłasz dalej?
E
tak jakoś
A ta naiwność? Z czego wynika? I przede wszystkim – dlaczego te dzieciaki spędzają tyle czasu przy komputerze? Czasem się boję, co będzie dalej…
bo te dzieci niewiele wiecej mogą robić a komputer jest.. atrakcyjny… nawet dla nas, tylko my korzystamy z niego nieco inaczej….
Mogą całkiem sporo. Mając ledwie kilka lat więcej byłem w liceum i tam miałem pierwszy poważniejszy kontakt z komputerem. Na początku jeszcze bez internetu. Nauczyłem się programować (no, powiedzmy, bo mając swoją obecną wiedzę to śmiać mi się chce :p). Czytałem książki. Spędzałem popołudnia na pogaduchach w internacie itp. A gdybym był w domu to pewnie jeździłbym na rowerze albo szwendał się gdzieś po lesie. Przecież to banalnie proste. Ubierasz się i jedziesz/idziesz. Nie wymaga kasy, tylko pomysłu i ew. mapy. Ale do tego trzeba być ciekawym świata. A taka komputerowa osobowość to niestety nazbyt często jest jedynie wegetacją intelektualną :-(
Wydaje mi się, że dzieciakom brak wyzwań i rywalizacji. Tej zdrowej, np. sportowej :-) Brak ciekawości świata który wydaje się teraz taki mały i zarazem tak niedostępny… Cywilizacja strasznie rozleniwia, również intelektualnie, ale uciekanie od niej jest bezsensowne. Prawdziwa sztuka to znaleźć złoty i umieć go przekazać tym młodym dla których jeszcze nie jest za późno. Powodzenia :-)
Cywilizacja-syfilizacja…
Ale jedno wiem na pewno – to nie pokolenie internetu, ale „bezstresowego wychowania”. Wszystko im wolno, prawie zero obowiazków… Nie mówię, w moim pokoju też wygląda często jak po huraganie (jak to określiła jedna dziewczyna „Widać, że humanista… Burdel i duużo książek), ale potrafię się wziąć do kupy i to zniwelować dość szybko. A dzieci – sorry bardzo… Mój brat miał podobny problem z zuchami na obozie. Postąpił dość brutalnie, ale skutecznie ;-)
Otóż:
Stworzonka te miały w namiocie szafki (takie polowe). Na jednej z nich była półka, na której mieli umieszczać menażki, kubki, sztućce itp. Nie muszę chyba dodawać, że po trzecim dniu na tej półce było wszystko, a sztućce i naczynia walały się gdzie popadnie.
Rano, na sprawdzaniu porządków w namiotach (rzecz konieczna, zwłaszcza u zuchów – sanepid, względy estetyczne itp) Paweł widzi tą półkę (którą sam wyznaczył) w wymienioym powyżej stanie. Scena:
-Paweł: Czy to półka na menażki?
-Zuchy: Tak, druhu!
-Paweł: To dlaczego ich tam nie ma?
-Zuchy: Bo nie ma miejsca, druhu!
(W tym momencie Paweł robi długi ruch ręką, zwalając wszystko z półki na ziemię – widok piorunujący… kurz opada, a buzie zuchów powoli zamykają się ze zdziwienia.)
-Paweł: No, teraz jest miejsce!
Może taki sposób stawiania sprawy – konsekwencja w działaniu i nieuchronność kary bądź nagrody, jest lekarstwem na naszą „Generację @” ?
A pamiętasz jak w Jeleśni przed namiotem moich chłopców wyrosła bardzo szybko góra wszystkiego bo w namiocie nie było miejsca na nic? :] To też była dobra akcja! I choć mimo wszystko średnią skuteczność czasową miała, to jednak kolejnym razem góra była o połowę mniejsza;-)
Pingback: shenn » Blog Archive » Ctrl+Alt+Del
Muszę przyznać, że natrafiłem na ten dziennik zupełnie przez przypadek… Na ten wpis tymbardziej.
Wracając – to, co się dzieje jest dosłownie przerażające. Miałem również napisać, że są to skutki bezstresowego wychowania. Porównajmy sobie młodzież sprzed choćby trzech lat a obecną. Kilkoro moich znajomych zapytałem pewnego dnia, czy mają wolne. Jaką odpowiedź otrzymałem? Angielski, trening czy jakieś inne zajęcia. Wtedy było, moim zdaniem, coś pomiędzy bezstresowym sposobem wychowywania a innymi zajęciami. Co mamy teraz? Przyjdzie taki delikwent na lekcje i zamiast się czegoś nauczyć, to jeszcze zacznie przeszkadzać innym. I po co to do szkoły idzie?!
Dzisiaj, na tzw. Gadu-Sradu, dostałem łańcuszek (coś, czego wręcz nie cierpię). Nie było to pierwszy raz, to wkurzyłem się – podałem link do mojej wersji „zanim napiszesz” i zablokowałem na kilka minut. Postanowiłem się jednak ulitować i odblokowałem. Potoczyła się jakaś rozmowa i moja rozmówczyni zaczęła sypać „bykami”. Zwróciłem jej uwagę w ten sposób: Przez takich jak Ty, to Mikołaj Rej się w grobie przewraca!. Co mi odpowiedziała? Że… (aż ciężko mi o tym napisać) nie wie, kto to jest (sic!)… Bez komentarza, bo to jest gorsze jak żałosne…
Wracając do wątku zajęć: dzisiaj tylko nieliczne osoby pracują nad swoją osobowością i umiejętnościami. Zaskakuje mnie tylko najbardziej to, że osoby, które tak pilnie się uczyły, były w ścisłej czołówce pod każdym względem, stoczyły się na samo dno – moralno-oświatowe.
Przyszło nam żyć na dziwnym Świecie.
Kończę za parę miesięcy 17 lat, można powiedzieć, że jestem informatykiem. Od „paru” lat zajmuje się nowoczesnymi-maszynami-liczącymi. Już nie wiem, co mam napisać ze swojej perspektywy, ale „skrobnę” tylko tyle: brak odpowiedzialności, słuchania głosu swojego sumienia, kultury i wszelkich norm moralnych.
Jak tu żyć w takim kraju? Mawiają, że kraj, to naród, ale co się dzieje? Ci mądrzejsi (nie wszyscy) wyjeżdżają z kraju. Ci, co pozostali i mają olej w głowie, to sobie poradzą. Stalowe nerwy są w dzisiejszym Świecie niezbędne, a bezstresowe wychowanie, to totalna kompromitacja.
Heh, rozpisałem się, ale ten wpis zmusił mnie do refleksji, jakiej dawno nie miałem, podziękowania dla autorki.