Notki w listach przesyłane wprost z Holandii [1]
Kaśka mnie zabije jak wróci za to, że piszę tak późno ale mam tak mało czasu, że jednak jakiś promyk nadziei na to, że mnie zrozumie mam ;-)
Dziewczyny po przyjeździe zostały przydzielone do dwóch pokoi- Kasia trafiła do jednoosobowego, a Paulina i KasiaK razem do dwuosobowego. Wyposażenie pokoi nie było najwyższe (wszystko właściwie było ale już mocno zużyte) i wzbudziło kontrowersje- np. jajko wyjęte z lodówki można było odbijać (tak było zamarznięte). Ostatecznie po kilku dniach jednak wszystkie trzy wylądowały w jednym pokoju. Wszyscy zostali też na początku wyposażeni w podstawowy sprzęt jak garnki, patelnia, sztućce, kubek, ręcznik itp. Niestety ale wynikł problem z tak podstawowymi rzeczami jak papier toaletowy czy ściereczka do zmywania wraz z płynem do mycia naczyń. Na szczęście niedaleko znajduje się dosyć duży sklep (nie wspomnę nazwy ;-) gdzie dziewczyny uzupełniają bieżące potrzeby. Co ciekawe do plastykowych butelek dorzucana jest automatycznie kaucja- myślę, że i u nas by to się przydało gdy widzę te wszystkie porozrzucane wszędzie butelki.
Miasteczko nie jest szczególnie duże, a wszystkie domy są piętrowe, zbudowane z czerwonej cegły oraz do siebie podobne. Większość z nich ma ogródki, które zawsze są bardzo zadbane. Co istotne ścieżki rowerowe są płaskie i przejezdne ;-) Teren jest całkowicie płaski. Ludzie często pozdrawiają się mówiąc do siebie na ulicy „hoi” co jest odpowiednikiem naszego „cześć” lub „dzień dobry”, a właściwie to czymś pomiędzy oboma zwrotami. Niedaleko miasteczka Kasia namierzyła już kilka ciekawych miejsc jak na przykład stary cmentarz oraz pastwisko z konikami, które czasami odwiedza =)
Dziewczyny zostały rozdzielone w pracy- Kasia i Paulina pracują przy różach, a KasiaK pracuje przy ogórkach (dowiedziały się o tym już na miejscu :-/ ). Do szklarni do róż dziewczyny dojeżdżają 13 km 6 osobowym busem codziennie rano (o 7 zaczynają pracę). Pracują 7 dni w tygodniu. Szklarnia została niedawno otwarta i ma powierzchnię prawie 5,6 ha (z budynkami 7 ha), a dziennie przygotowywane jest w niej do wyjazdu 60 tysięcy róż! Cała szklarnia jest bardzo nowoczesna- róże rosną nie w ziemi tylko na specjalnym podłożu na stołach w doniczkach, całość jest sterowana komputerowo, a czujniki mierzą nieustannie temperaturę, wilgotność itp. rzeczy. Nie znam się na roślinkach więc raczej nie będę przytaczał wszystkiego co na ten temat pisze mi Kasia w listach :-) W szklarni jest bardzo gorąco, a w najgorsze upały nie pomaga nawet specjalna warstwa odbijająca promienie słoneczne, która jest rozkładana komputerowo nad szklarnią- temperatura wtedy staje się bardzo nieznośna i momentalnie pot się po prostu leje z ciała. W sortowni jest zdecydowanie chłodniej i przyjemniej.
Oprócz tego dziewczyny zakupiły już prawdziwe holenderskie rowery ale o tym napiszę później gdy dowiem się o nich czegoś więcej :-)
Ostatnie komentarze