Ankieta c.d.
Jak obiecałam tak i piszę – część dla rodziców. Wahałam się przed dodaniem do ankiety dla dziewczyn tej części. Ale co miałam do stracenia? W zasadzie nic. Wiele mogłam zyskać. Wszak człowiek uczy się na błędach ale musi wiedzieć, gdzie je popełnił. I tego się mogłam dowiedzieć po tej ankiecie. Pytania jakie zadałam były proste, a poprzedzone wyjaśnieniami:
Szanowni Państwo, jestem drużynową Państwa córki. Zależy mi aby dzieciom podobało się to, co robimy ale także by rodzice akceptowali nasze działania. Stąd pomysł tej ankiety. Będzie mi ona pomocna w dalszym prowadzeniu zbiórek, ale również pokaże moim przełożonym jak sobie radzę z funkcją drużynowej. Dlatego też prosiłabym o poświęcenie chwili czasu na odpowiedź na pytania. Z góry serdecznie dziękuję.
Co Państwo sądzą o drużynie, o tym co robimy na zbiórkach?
Jak Państwo widzą moją pracę jako drużynowej?
Czy mają Państwo jakieś sugestie, uwagi, do naszych działań i mojej osoby?
Ankieta
W próbie przewodnikowskiej jeden z punktów (prowadzenie drużyny itp.) podsumowany miał być opinią rady drużyny. Niestety rada drużyny nie istnieje jeszcze, dlatego nie bardzo wiedziałam co mam zrobić. Ale dość szybko przyszła mi na myśl by przeprowadzić ankietę wśród moich harcerek. Na szybko skleciłam pytania i na szybko rozdałam ankiety dziewczynom. Szybko też dostałam odpowiedzi. Myślę, że szczere. Wszak anonimowe.
—
1. Co Ci się podoba na zbiórkach?
- zabawa w króliczka i inne zabawy, robienie czegoś z niczego
- ciekawe zabawy i wycieczki
- na zbiórkach podobają mi się wycieczki i niektóre zabawy np: króliczek, chowanego, dwa sztandary i chowanie jakiejś rzeczy
- podoba mi się to, że razem się bawimy, to, że Druhna przygotowuje nam różne testy i ciekawostki. Wszystko mi się podoba
- gra w króliczka, słonia, wywiady
- to, że się bawimy i że druhna jest dla nas miła
- podobają mi się gry np: króliczek i zadania na dworze np: pytania…
(a mi się króliczek powoli przejada…)
Skomplikowane…
Jak to jest, że człowiek potrzebuje bliskości, stałości, bezpieczeństwa. Szuka tego wciąż, pragnie. A gdy przychodzi co do czego, gdy coraz realniejsze staje się posiadanie tych ‘rzeczy’ to zaczyna się bać? Ucieka? Dlaczego?
Pwd
Komisja była łaskawa i zamknęła mi próbę na stopień przewodnika. A ja umierałam ze stresu ostatnimi dniami. A dziś przeszłam samą siebie. Głównie przez te problemy z nagrywarką i potem z przenoszeniem danych na laptopa. Zresztą, moja wina, bo wszystko na ostatnią chwilę. Jak zwykle. To się we mnie nie zmieniło…
Dwa lata. Ba, nawet ponad dwa. I tak naprawdę niepotrzebne lata. Bo najwięcej nauczyłam się przez ostatnie dwa, może jeden tydzień. Tydzień, dwa, kiedy robiłam wszystko na ostatnią chwilę. Zadania, dokumentacja, przemyślenia. Wnioski. Wszystko na łapu capu. Podpisy dzisiaj przed wejściem na komisję. W biegu.
Nie, w tym biegu nie. Ale w te dni, wieczory, kiedy siadałam do dokumentacji próby i pisałam. Zaglądałam głęboko do pamięci, analizowałam masę swoich błędów, miliony niedociągnięć, miliardy zaniedbań, tony lenistwa… Wiele zrozumiałam. A przede wszystkim to, że próba przewodnikowska to nie koniec, to dopiero początek. Ona daje kopa do działania. Teraz mogę więcej, ale i więcej się ode mnie wymagać będzie. Obiecuję, że dokończę to co niedokończone….
A teraz jeszcze przygotować listę gości i po powrocie z Holandii czekać cierpliwie na magiczne wydarzenie… Oby…
—
PS – wszystko w biegu i nawet nie wiem co moja opiekun napisała o mnie w opinii… ^_^”
Szalona
Czasem marzy mi się, że jestem na tyle szalona, że po prostu wsiadam na rower wieczorem i całą noc jadę by po prostu jechać…
Ale nie jestem…
Ostatnie komentarze